Na randce w sieci prawie jak na zakupach w supermarkecie

Paulina Błaszkiewicz 20 lutego 2016

- Osoby korzystające z portali randkowych idealizują potencjalnego partnera, projektują, jak będzie się zachowywał. Warto w miarę wcześnie zweryfikować znajomość - mówi KAMILA KACPRZAK z UKW w Bydgoszczy.

- Na portalach randkowych kłamstwa się zdarzają - mówi Kamila Kacprzak

Fot.: Tomasz Czachorowski



Była Pani na randce z kimś poznanym w internecie?
Pewnie panią zaskoczę, ale tak. Zaczęłam zajmować się tematem związków miłosnych w sieci po osobistych doświadczeniach. Przez krótki czas byłam użytkowniczką portalu randkowego i udało mi się nawiązać bliższą relację, która trwała przez pewien okres czasu. Nie doświadczyłam rozczarowania, o którym często się słyszy, ale związek się z tego nie narodził. Kiedy zgłosiłam temat pracy magisterskiej promotorowi, wiedziałam już o co chodzi (śmiech), ale chciałam na temat związków w sieci spojrzeć z innej perspektywy.

To chyba dziś modny temat?
Badacze mówią, że od 1995 roku w Stanach Zjednoczonych wzrasta odsetek ludzi, którzy poznali swojego partnera w sieci. W Polsce jest duża część osób, które były lub nadal są aktywne na różnych portalach randkowych, ale trzeba mieć na uwadze to, że ludzie są rejestrują się na różnych portalach. Niektóre profile są martwe, część osób loguje się na portalu mimo że ma już partnera itd. Pisałam swoją pracę magisterską cztery lata temu, a mimo upływu czasu temat portali randkowych staje się coraz bardziej popularny. Wiąże się to m.in. z możliwością wykorzystania różnych aplikacji, chociażby na telefony komórkowe. Bardzo często korzystają z tego osoby które sprawnie poruszają się w świecie wirtualnym, tak zwani „cyfrowi tubylcy”, czy „pokolenie sieci” Ciekawe jest też to, że internet jest już nie tylko alternatywą, ale też coraz bardziej wypiera konwencjonalne randki.

Dlaczego tak się dzieje? Moja babcia zapytałaby wprost: „A po co ty tak siedzisz i klikasz? Nie możesz się po prostu spotkać?”
Okazuje się, że to nie zawsze jest tak proste, jak nam się wydaje. Weźmy na przykład osobę, która przeniosła się do nowego miasta, która dużo pracuje, czy jest po 40. roku życia. Ona może szukać partnera w Internecie chociażby z tego względu, że jej sieć społeczna jest już dość ograniczona - rówieśnicy mają rodziny i nie mają czasu lub ochoty na spotkania. To wiek, kiedy znajomi zaczynają się rozchodzić w różne strony.

Kobiety często boją się, że jako trzydziesto-, czy czterdziestolatki wylądują na portalu randkowym...
Ale nie na tym samym! Portale są wyspecjalizowane. Kobieta po „30” wybierze inny portal, np. z aplikacją na telefon. Czterdziestolatki wolą zwykłe portale matrymonialne, gdzie pobierana jest opłata za członkostwo, gdzie spotkać mogą rozsądnego człowieka, którego od dawna poszukują.

I spotykają?
Nie wiadomo. Moje badania dotyczyły osób, które miały co najmniej trzymiesięczne doświadczenia na portalu randkowym i spotkały się z co najmniej z jedną osobą w tak zwanym realu, a przy tym nie były zaangażowane w żaden związek uczuciowy. Ich konkluzja jest trochę smutna i przytłaczająca, bo mówili o poczuciu rozczarowania i zmęczeniu, jakie im towarzyszyło podczas szukania partnera. Spotykam się z opinią, że z Profesorem Romanem Leppertem przedstawiliśmy ciemną stronę tych relacji, a przecież istnieją pary, które poznały się w sieci i nadal są razem. Faktycznie, ja takie pary też znam, ale nie jest ich wiele.

Co jest największą zaletę portali randkowych?
Olbrzymi dostęp ludzi do potencjalnych partnerów. Możemy przecież rozmawiać z kilkoma, a nawet kilkunastoma osobami jednocześnie.

To jedna z różnica pomiędzy spotkaniami w sieci a w świecie realnym. Na czacie nikt nie ma oporów, by zapytać np. o zarobki.
Tradycyjne spotkanie zaczyna się od przestrzennej bliskości i zwrócenia uwagi na fizyczną atrakcyjność drugiej osoby. Dopiero później sprawdzamy, co ona lubi, czy jest podobna do nas. Następuje stopniowe samoujawnianie. Natomiast w sieci najpierw przedstawiamy swój profil odpowiadający na potrzeby szerokiej społeczności - przedstawiamy siebie w formie obietnicy. Nie wiemy, kto to ogląda, dlatego staramy się pokazać idealną, a nie realną wersję. Później następuje to samoujawnienie, a dopiero na końcu sprawdzamy atrakcyjność fizyczną i to jak czujemy się w towarzystwie drugiej osoby. Mamy do czynienia z odwróceniem kolejności w nawiązywaniu relacji.

Powiedziała Pani, że staramy się pokazać swoją idealną, a nie realną wersję. Na spotkaniu w prawdziwym, a nie wirtualnym świecie, okazuje się że...
Z panem rozmawiało się przyjemnie, ale nie podoba nam się jego wygląd, albo to jak pachnie. Może się okazać , że nie rozmawia nam się tak dobrze, jak w sieci, bo na czacie ten mężczyzna miał więcej czasu na to, by zastanowić się nad odpowiedzią.


Jedną z bohaterek mojego tekstu spotkało coś innego. Zamiast kardiologa, na randkę przyszedł murarz. Dziewczyna była bardzo rozczarowana, bo zmarnowała dwa miesiące na poznanie kogoś, kto okazał się zupełnie inną osobą.

Tak się zdarza. Osoby korzystające z portali randkowych idealizują swojego potencjalnego partnera, projektują, jak będzie się zachowywał w rzeczywistości, dlatego warto w miarę wcześnie zweryfikować taką znajomość. Wyliczono, że najpóźniej po trzech tygodniach od poznania w sieci należy się spotkać, bo później możemy się rozczarować. To, co spotkało kobietę, o której pani wspomina, to było zwykłe oszustwo, ale z drugiej strony na portalach randkowych takie kłamstwa się zdarzają.

Czego one dotyczą?
Kobiety najczęściej zaniżają swoją wagę i wiek, a mężczyźni zawyżają wzrost i swoje zarobi. Warto dodać, że kobiety i mężczyźni stosują różne strategie autoprezentacji. Panie wybierają zdjęcia, na których się uśmiechają i eksponują ciało wewnątrz pomieszczeń. Z kolei mężczyźni o wiele chętniej fotografują się na zewnątrz.

Na tle czerwonego porsche, którego w rzeczywistości nie mają?
Ten termin obrazuje sytuację, kiedy ktoś opisuje siebie jako osobę szczupłą, a załączona fotografia tego nie potwierdza. Dla takiej osoby to nie żadne kłamstwo, ponieważ ona widzi coś innego. Z drugiej strony wiele osób przedstawia swoją idealną wersję, bo liczy na to, że tak będzie odebrana w rzeczywistości. Wszystko zależy od oczekiwań. Pamiętam, jak jedna z moich respondentek dwa tygodnie przed planowanym spotkaniem z panem z portalu randkowego stosowała dietę i skakała na skakance.

Schudnąć jest zdecydowanie łatwiej niż kupić drogi samochód, chociaż na jedną randkę można go wypożyczyć. Jak zatem traktować znajomości zawierane w sieci, jeśli czeka na nas tyle pułapek?
Z tymi znajomościami w sieci i randkami jest trochę tak, jak na zakupach w supermarkecie. W jednym i drugim miejscu możemy spotkać różnych ludzi o różnych oczekiwaniach, a jednak każdy z nas dokonuje jakiegoś wyboru. Jedni wychodzą z torbą pełną zakupów, a inni z pustymi rękami, bo tylko oglądali towary na półkach i nic nie wybrali. Portale randkowe są znakiem naszych czasów i przejawem zmiany. Nie znikną, wręcz przeciwnie - będzie ich coraz więcej. Wydaje mi się, że najzdrowsze będzie zachowanie dystansu i ostrożności w zawieraniu wirtualnych znajomości ale jednocześnie być otwartym na poznanie drugie człowieka, a nie tylko jego profilu. Łatwo jest nam zweryfikować atrakcyjność fizyczną drugiej osoby, ale tylko w świecie rzeczywistym możemy np. sprawdzić, czy ten ktoś ma poczucie humoru. To niezwykle ważne przy budowaniu bliskich relacji, dlatego najpierw warto odpowiedzieć przed samym sobą na pytanie: Po co ja tak naprawdę loguję się na portalu randkowym?

Teczka osobowa: Kamila Kacprzak


Od 9 lat związana z Uniwersytetem Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy - najpierw jako studentka, obecnie doktorantka IV roku oraz pracownik Biura ds. Osób Niepełnosprawnych UKW.

Od kilku lat interesuje się tematem poszukiwań partnerów życiowych w internecie, czego efektem jest wydana wraz z prof. Romanem Leppertem książka pt. „Związki miłosne w sieci. Poszukiwanie partnera życiowego na portalach randkowych”. Obecnie zajmuje się tematem związków uczuciowych młodych ludzi.

Zapalona miłośniczka gier planszowych i podróży pociągiem, także do rodzinnego miasta, z którego pochodzi - Malborka.

W wolnych chwilach czyta, eksperymentuje w kuchni, ogląda spektakle teatralne i chodzi do kina.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.