„Mówisz, że cierpienie uszlachetnia? To może mógłbyś mi pomóc?”

Paulina Błaszkiewicz 20 lutego 2016

- Dużo się mówi o integracji osób z niepełnosprawnościami ze społeczeństwem, wciąż jednak niewiele się robi, by ją zapewnić. Integracja jest możliwa dzięki zapewnieniu autonomii takim osobom - mówi torunianka, ELŻBIETA OLSZEWSKA.

Elżbieta Olszewska od wielu lat wspiera wszelkiego rodzaju działania na rzecz niepełnosprawnych

Fot.: Jacek Smarz



Fundacja „Nieograniczona” to bardzo ładna nazwa....
Wymyśliła ją moja córka Zuzanna. Pewnego dnia wstała rano i powiedziała: „Wiem, jak powinna się nazywać ta fundacja: Nieograniczona.” Zaakceptowaliśmy nazwę z entuzjazmem. Na pomysł, by założyć fundację im. Bogny Olszewskiej wpadli przyjaciele mojej zmarłej córki. Długo zastanawiałam się nad tym, czy to dobry pomysł, by zakładać fundacje jej imienia, bo przecież Bogna nie zrobiła niczego wiekopomnego w wieku 26 lat. Pracowała bardzo intensywnie nad audiodeskrypcją dla Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, z którym była zawodowo związana. Współorganizowała wiele akcji wspólnie z „Feminoteką” i „Porozumieniem Kobiet 8 marca”. Byłam z niej dumna, że chciało jej się robić coś poza studiami, a później pracą. Byłam też bardzo dumna, kiedy wspierała protest matek dzieci niepełnosprawnych w Sejmie i opiekunów dorosłych niepełnosprawnych protestujących pod Sejmem. Organizowała ciepłe posiłki, środki czystości itd.

Działania "Nieograniczonej" wpisują się w to, co robiła Pani córka. Pani to kontynuuje?
Nie chciałabym tak tego nazywać. Jestem fundatorką, a nie członkinią fundacji. W niej pracują młodzi ludzie, przyjaciele i współpracownicy Bogny - m.in. z Muzeum Sztuki Nowoczesnej, z Feminoteki. Chcą zajmować się działaniami z zakresu kultury, zdrowia, równości. Realizować audiodeskrypcję w placówkach kulturalnych, powołać stypendium dla młodych kuratorów imienia Bogny, tworzyć system opieki dla dorosłych niepełnosprawnych.

Myśli Pani, że można stworzyć w Polsce taki system?
Ten ostatni pomysł pojawił się w mojej głowie, kiedy Bogna jeszcze żyła. Nie mamy z mężem zbyt dużej rodziny, a poza tym nie wolno nam zostawić komuś Zuzi - upośledzonej i niewidomej - jako „kłopotliwego spadku”. Rodzice dzieci niepełnosprawnych często mówią: „Całe szczęście, że mój syn/ córka ma rodzeństwo, które się nim zajmie”. Ja uważam, że nie wolno obarczać rodzeństwa, bo czymś innym jest wsparcie, a czymś innym codzienna opieka. Nie wolno nikomu organizować życia tylko dlatego, że przypadkowo ma niepełnosprawnego brata lub siostrę.

Jaką rolę powinno pełnić rodzeństwo?
Ważne jest, by rodzeństwo wspierało, dawało poczucie bliskości niepełnosprawnej osobie, interesowało się jej życiem, kontrolowało czy opieka jest należyta, ale mieszkało oddzielnie, żyło własnym życiem. Oczywiście, może być inaczej, ale to powinno być kwestią wyboru, nie konieczności.

Albo strachu przed domem pomocy społecznej?
Znam domy pomocy społecznej, które są straszne. Co jakiś czas docierają do nas informacje, że pensjonariusze są bici, pacyfikowani środkami uspokajającymi, albo karani w sposób niehumanitarny. Zastanawiam się, co w ogóle oznacza kara dla osoby, która nie w pełni decyduje o swoich czynach? Na szczęście są też dobre domy opieki. To jednak nie zmienia faktu, że potrzebny nam system pomocy dorosłym osobom niepełnosprawnym. Przyglądam się, jak to wygląda w innych krajach. W Kanadzie na przykład są rodzinne domy dla starych osób niepełnosprawnych umysłowo, gdzie pod opieką jakiejś rodziny jest dwoje lub troje takich osób. Bardzo pomocny byłby też wolontariat, ale otwarcia na potrzeby innych, empatii, umiejętności dzielenia się - trzeba się uczyć we wczesnym dzieciństwie. Kiedy byłam w Stanach Zjednoczonych na leczeniu z maleńką Zuzią i mieszkałam w hotelu dla rodziców z chorymi dziećmi, to całe rodziny w niedzielne poranki przychodziły robić śniadania dla wszystkich mieszkańców tego hotelu. Inni pomagali w zakupach, jeszcze inni w opiece nad dziećmi. Dziewiętnaście lat temu - to było niezwykłe.

A u nas?
Od tego czasu wiele się zmieniło, ale przed nami jest jeszcze mnóstwo pracy. W Polsce współczuje się rodzicom dzieci niepełnosprawnych, ale mało kto zapyta, czy mógłby zabrać dziecko na spacer, pobawić się z nim, poczytać mu, by rodzice mogli coś załatwić, zająć się pozostałymi dziećmi, czy zwyczajnie odpocząć. A może mała społeczność, np. nasza sąsiedzka, mogłaby się trochę zaktywizować do pomocy? A może parafianie, powtarzający, że „ten krzyż jest po coś, że uszlachetnia’?

Integracja to też teoria?
Dużo się mówi o integracji osób z niepełnosprawnościami ze społeczeństwem. Ale wciąż niewiele robi, by zapewnić prawdziwą integrację. A ta możliwa jest tylko dzięki autonomii osób niepełnosprawnych, bez niej - integracja jest pozorem opartym na zależności.

W jakich sytuacjach osoby niepełnosprawne tej autonomii nie mają?
Na przykład brak autonomicznego dostępu kobiet z niektórymi niepełnospra-wnościami do usług ginekologicznych - nie dlatego, że nie mogą się zapisać, ale z powodu ich własnych ograniczeń, których społeczeństwo nie chce zauważyć i pomóc je złagodzić. Kobiety głuchonieme przychodzą do ginekologa najczęściej z mężem- jeżeli on jest słyszący lub ze słyszącymi dziećmi, które pełnią rolę tłumacza. To bardzo krępująca sytuacja zarówno dla opiekunów, jak i samej pacjentki. A wystarczyłoby zapewnić obecność tłumaczki języka migowego. Kobieta upośledzona umysłowo rzadko bywa informowana przez lekarza, co jej dolega, jakie ma brać leki, kiedy wyzdrowieje. Rozmowa odbywa się między lekarzem a opiekunem, a ona sama jest przedmiotem w tej sytuacji. Dlaczego degradujemy te osoby w tak trudnych, tak intymnych sytuacjach? Przecież szacunek to przede wszystkim dbałość o uczucia i dobro, a nie tylko bycie uprzejmym.


Teczka osobowa: Elżbieta Olszewska


Mieszkanka Torunia, laureatka m.in. Orderu Uśmiechu i medalu „Gloria artis” nadawanego przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Trenerka, wykładowczyni i współautorka książek:. „Z dzieckiem w świat wartości” i „Wychowanie przez czytanie”, filmów edukacyjnych „Wychowanie przez czytanie i „Jak kochać dziecko?” Organizatorka warsztatów Programu Nauczania Wartości, pomysłodawczyni programów „Generacje-kreacje.”

Elżbieta Olszewska jest związana z Fundacją ABC, której celem jest wspieranie zdrowia emocjonalnego - psychicznego, umysłowego oraz moralnego - dzieci i młodzieży.

Feministka , a prywatnie żona i matka. Miłośniczka kultury. Marzy o tym, by we wszystkich instytucjach była audiodeskrypcja.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.