Czy nad śledczym z Włocławka, który prowadził auto po pijanemu, rozłożono parasol ochronny?

Małgorzata Oberlan 19 lutego 2016

Od 4 miesięcy trwa śledztwo w sprawie Rafała K., który siadł za kółkiem, mając 3 promile alkoholu we krwi! Dopiero 4 lutego prokuratura wystąpiła o uchylenie mu immunitetu, by postawić zarzuty.

Fot.: Rys. Łukasz Ciaciuch


Prowadzenie auta pod wpływem alkoholu kończy się dla prokuratora wydaleniem z zawodu. Nie widzę powodu, dla którego w tej sytuacji miałoby stać się inaczej - mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej. - W przyszłym tygodniu zbierze się nasz sąd dyscyplinarny i rozpatrzy wniosek o uchyleniu immunitetu Rafałowi K.


Pan rzecznik wypowiada się w tonie uspokajającym, choć opinia publiczna już się oburzyła. Ciąg zdarzeń, dotyczący śledczego K. - jego słabość do alkoholu, pech do śmieciarek i unikanie konsekwencji - może bulwersować. Początek historii sięga zimy 2015 roku...

Pół litra po kolizji?


W styczniu zeszłego roku Rafał K., prokurator z ponad 10-letnim stażem w zawodzie, wężykiem poruszał się samochodem po ulicy. Drogę zajechała mu śmieciarka firmy Saniko. Obsługujący ją pracownicy podejrzewali, że jedzie ktoś pijany i postanowili tego ktosia zatrzymać.

Prokuratorowi udało się jednak uciec i pracownikom Saniko, i policji, która później przyjechała na miejsce. Po drodze spowodował jeszcze kolizję. Odnaleziony został po sześciu godzinach. Badanie wykazało 2 promile alkoholu we krwi. Oczywiście, sprawę prokuratora Rafała K. przekazano poza Włocławek. Trafiła do Torunia. A tutaj ją... umorzono.

- Jak później oświadczył prokurator, alkohol spożywał już po tym, jak doszło do kolizji. Powołaliśmy biegłego, ale ze względu na to, ile czasu upłynęło od zdarzenia do badania, nie było już możliwe ustalenie, w jakim stanie znajdował się prokurator w trakcie kolizji. Dlatego postępowanie musieliśmy umorzyć - tłumaczy Ewa Janczur, kierująca Prokuraturą Rejonową Toruń Centrum-Zachód.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy, że „spożycie po czasie”, według relacji K., miało mieć formę pół litra wódki.

I znów ta śmieciarka...


12 października 2015 roku, w godzinach pracy, prokurator Rafał K. znów poruszał się wężykiem po ulicy. I znów, o pechu!, nadział się na śmieciarkę firmy Saniko. Jej ekipa tym razem nagrała zdarzenie telefonem komórkowym . Ale poza tym - dokonała tak zwanego obywatelskiego zatrzymania. Oczywiście, wezwała też policję.

Tym razem prokurator Rafał K. przebadany został alkomatem tylko (sic!) po godzinie od zatrzymania. Wyskoczyły, bagatela, ponad 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Potem śledczemu pobrano jeszcze krew do badań (wyszły 3 promile) .

Tym razem sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej Gdańsk Śródmieście. Dysponując wynikami badania oraz zeznaniami świadków, śledczy jednak nie decydowali się na wnioskowanie o uchylenie Rafałowi K. immunitetu i stawianie mu zarzutu jazdy po pijanemu. Dlaczego?

Stwierdzili, że potrzebują jeszcze wyników tak zwanego badania retrospektywnego, które wykaże, ile promili alkoholu miał Rafał K. w momencie zatrzymywania go na ulicy. Mijały kolejne tygodnie, a w śledztwie nic się nie działo. Dopiero 4 lutego gdańska prokuratura gotowa była wysłać wniosek o uchylenie immunitetu panu K., by potem móc postawić mu zarzuty.

- Dlaczego trwało to tak długo? Po pierwsze, sprawa nie trafiła do nas od razu po zdarzeniu. Po drugie, musieliśmy czekać na badania krwi, wykonywane w laboratorium we Włocławku i na opinię toksykologiczną. To terminy niezależne od nas. Po trzecie natomiast, dyskusyjnym jest określenie „tak długo”. Sprawa przysłowiowego Jana Kowalskiego, przyłapanego na prowadzeniu pod wpływem alkoholu, też nie zawsze trwa 2-3 tygodnie. Niektóre również ciągną się miesiącami - mówi Grażyna Starosielec, kierująca Prokuraturą Rejonową Gdańsk Śródmieście.

Prokuratura ta nie zgadza się ani z zarzutami przewlekłego postępowania, ani zaniedbania kwestii prawa jazdy pana K.

Prawko? Cały czas w kieszeni


Włocławski śledczy dość szybko został przez prokuratora okręgowego zawieszony w czynnościach służbowych. Nie zostało mu natomiast zatrzymane prawo jazdy. Nie uczyniła tego ani policja przy okazji interwencji, ani prokuratura prowadząca śledztwo.

- Rafał K. oświadczył policjantom, że nie ma przy sobie dokumentu. Ci nie mogli go przeszukać ze względu na immunitet. Przeszukanie byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby chodziło o podejrzenie ukrywania dowodów przestępstwa - tłumaczy prokurator Grażyna Starosielec.

Mateusz Martyniuk z Prokuratury Generalnej: Dlaczego gdańska prokuratura nie zatrzymała Rafałowi K. prawa jazdy? Kodeks etyki zawodowej nie pozwala mi komentować decyzji kolegów.


Pani prokurator o roli swojej instytucji przy tej okazji nie wspomina. Tymczasem, jak zaznacza Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej, jest ona znacząca. - Prowadzący śledztwo w Gdańsku władni są zatrzymać prawo jazdy na każdym etapie - mówi. - Dlaczego tego dotąd nie uczynili? Kodeks etyki zawodowej nie pozwala mi komentować decyzji kolegów z innej jednostki prokuratury.

Mateusz Martyniuk chciałby jednak zwrócić uwagę na to, że zatrzymanie dokumentu wszystkiego nie załatwia. - Przecież za kierownicą można usiąść i bez niego... A pamiętajmy, że w przypadku tego prokuratora nie mówimy o jednorazowym incydencie alkoholowym - mówi.

Oczywiście, jest to jakiś argument. W przypadku jednak wywołanego tu już do tablicy Jana Kowalskiego niekoniecznie stosowany. Przeciętnemu obywatelowi w takiej sytuacji prawo jazdy odbierane jest bez dyskusji.

Krokodyle łzy polityków?


W przyszłym tygodniu, jak zaznaczyliśmy już na wstępie, zebrać się ma prokuratorski sądy dyscyplinarny. Jego zadaniem będzie m.in. rozważenie wniosku o uchylenie Rafałowi K. immunitetu. Trudno powiedzieć, czy tym razem wystarczy jedna rozprawa (niejawna). Bywało już, że uchylenie immunitetu poprzedzały długotrwale badania takiego sądu. Możliwe jednak, ze po nagłośnieniu historii 6 lutego na antenie TVN, w programie „Blisko ludzi”, połączonym z debatą, sprawa nabierze tempa.

- Skutkiem postępowania dyscyplinarnego w podobnych sytuacjach jest usunięcie prokuratora z zawodu. Co roku, z różnych powodów, ale i ze względu na prowadzenie pod wpływem alkoholu, z zawodu usuwanych jest 3-4 śledczych - przyznaje Mateusz Martyniuk. - W całej tej historii najbardziej dziwią mnie krokodyle łzy polityków. Nie kto inny, jak Prokuratura Generalna właśnie, już kilka lat temu proponowała, by w postępowaniach dotyczących prokuratorów jedną z instancji były sądy powszechne. Prokuratorski sąd dyscyplinarny nie jest żadną stałą instytucją, urzędującą w Warszawie. Prokuratorzy z różnych miast muszą zgrać terminy i spotkać się w jednym miejscu. I potem pojawiają się zarzuty długich postępowań... No, ale kilka lat temu żaden klub parlamentarny naszym projektem nie był zainteresowany.

Rafalowi K. grozi wydalenie z zawodu i do 2 lat więzienia. We Włocławku pracował od 2003 roku.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.