Rajd za rajdem, czyli bardzo szybka pogoń za marzeniami

Paweł Kędzia 19 lutego 2016

Hubert Ptaszek, chłopak z naszego regionu, z sukcesami ściga się na zapleczu rajdowej elity WRC. W Rajdzie Meksyku pojedzie jako jedyny kierowca z Polski. Już okrzyknięto go następcą Roberta Kubicy.

„Hopki” kierowcy pokonują z prędkością nawet 200 km/h! - Nazwisko zobowiązuje do latania - śmieje się rajdowiec

Fot.: Maciej Niechwiadowicz


Porównań do Roberta Kubicy nie sposób uniknąć. Obaj panowie przygodę na czterech kółkach zaczynali od gokartów. Przy czym torunianin Hubert Ptaszek od razu zdecydował się iść śladami ojca i przesiadł się do rajdówki. Natomiast droga Roberta do tego sportu wiodła przez Formułę 1. i tragiczny wypadek we Włoszech.


W kontekście WRC - elitarnych rajdowych mistrzostw świata - oba nazwiska przewijają się obecnie w mediach równolegle. Robert Kubica nie pojedzie w Rajdzie Meksyku, a jedyną załogę z Polski tworzyć będzie Hubert Ptaszek i... Maciej Szczepaniak, wieloletni pilot Roberta Kubicy. Jednak podobne porównania Hubert Ptaszek od razu ucina.

- Robert jest jedyny w swoim rodzaju. Mam dla niego wielki szacunek - podkreśla. - Cieszę się, że mogłem go poznać i zamienić z nim parę zdań. Myślę, że jest jednym z najszybszych ludzi na świecie, a jest ich naprawdę niewielu.

Hubert Ptaszek: Byłem jeszcze w brzuchu mamy, a już słuchałem ryku aut, bo tata zabierał mamę na rally cross. Później, już w wózku, też jeździłem na tory wyścigowe.


Zamiłowanie do rajdów Hubert Ptaszek wyniósł z domu. Pierwsze kroki stawiał pod skrzydłami ojca. Jacek Ptaszek to weteran sportów motorowych: wielokrotny mistrz Polski (trzy razy z rzędu!) w rally crossie oraz mistrz m.in. Anglii, Litwy i Czech w tej dyscyplinie.

- Byłem jeszcze w brzuchu mamy, a już słuchałem ryku aut, bo tata zabierał mamę na rally cross - śmieje się Hubert Ptaszek. - Później, już w wózku, też jeździłem na tory, gdzie ścigał się tata.

Pierwszy wspólny start ojciec z synem zaliczyli w 2010 roku podczas Rajdu Barbórki. Za sterami usiadł tata, a Hubert w fotelu pilota. Ich późniejsza rywalizacja na torze przykuwała uwagę mediów, m.in. ekipy TVN Turbo.

Jednak ta prawdziwa przygoda ze sportem motorowym rozpoczęła się od motocykla.

- Zaczynałem od motocrossu, o czym już chyba nikt nie pamięta - wspomina zawodnik. - Na komunię dostałem pierwszą crossówkę i po paru latach wystartowaliśmy w mistrzostwach Polski.

Motocross to sport bardzo urazowy i to kontuzje spowodowały, że Hubert Ptaszek przesiadł się do gokarta. Ścigał się dwa lata w Polsce i we Włoszech. Rosnące wydatki, niewspółmierne do korzyści, spowodowały, że Hubert stanął przed dylematem: wyścigi szosowe czy rajdy terenowe? No i wybrał. Od tego czasu pnie się po szczeblach rajdowej drabinki. Po sezonach w kategorii RC4, gdzie w Fordzie Fiesta R2 m.in. wygrał Rajd Szwecji, postanowił spróbować sił na zapleczu elitarnych rajdów serii WRC. W tym sezonie weźmie udział we wszystkich 14 rajdach WRC2.

- Przejeździłem wiele lat w R2 - autem przednionapędowym w znacznie niższej klasie. Zbliżyłem się do takiej prędkości, że już się nie rozwijałem - ocenia. - Trzeba było podnieść sobie poprzeczkę. A moim celem jest dostanie się do fabrycznego zespołu WRC. Dzięki wsparciu sponsorów stało się to możliwe.

Przed sezonem Hubert Ptaszek miał pojechać tylko 7 rajdów w Skodzie Fabii R5 z renomowanej holenderskiej „stajni” Wevers Sport. Jednak ofertę na kolejnych 7 rajdów przedstawiło również Peugeot Sport Slovakia. W ten sposób Hubert będzie miał szansę przejechać wszystkie imprezy cyklu WRC.

Liczą się ułamki sekund


W Rajdzie Szwecji w fotelu pilota zasiadł Maciej Szczepaniak.

- To niezwykle doświadczony pilot i chcę skorzystać z jego doświadczenia - przyznaje Hubert. - Już teraz widać, że przyspieszyliśmy. Porównując straty na kilometr, jakie mieliśmy w Monte Carlo i w Szwecji, to jest dość duża różnica. W Monte Carlo zaliczaliśmy, powiedzmy, 6 sekund straty do lidera na kilometr, a w Szwecji zbliżyliśmy się nawet do 0,8 sekundy. Uwierzyłem w siebie. Potrzebuję tylko czasu, ale wiem, że jestem w stanie po prostu jechać szybko.

Hubert Ptaszek i Skoda Fabia R5 na starcie tegorocznego Rajdu Szwecji, drugiej imprezy w cyklu WRC2

fot. Maciej Niechwiadowicz

Hubert Ptaszek i Skoda Fabia R5 na starcie tegorocznego Rajdu Szwecji, drugiej imprezy w cyklu WRC2


Rajd Szwecji pod wieloma względami jest wyjątkowy. To jedyna impreza, która odbywa się na lodzie i śniegu. Kierowcy korzystają z opon nabitych kolcami.

- W tym roku pogoda nie dopisała i warunki były trudne - przyznaje Hubert Ptaszek. - Dopiero na dzień przed startem przyszedł mróz i zaczął padać śnieg. Korzystaliśmy z opon Pirelli, które mają kolce wkręcane i wklejane, więc jest to mocniejsza konstrukcja. Na lodzie i śniegu te opony są w stanie dużo znieść, ale na zmrożonych szutrach po paru kilometrach kolce wypadały i zmniejszała się przyczepność.

Nazwisko zobowiązuje


Z pasją opowiada, jak Francuz Sebastian Ogier na pełnej prędkości pokonywał trudne odcinki. Pokazuje filmiki z YouTube. Na jednym z nich widać 45-metrowy skok na „hopie”, czyli wzniesieniu.

- Nie boję się „hopek”. Nazwisko zobowiązuje do latania - śmieje się Hubert. - Trzeba skalkulować ryzyko uszkodzenia samochodu. Rajd Szwecji jest szybkim, z dużą liczbą szczytów, które pokonujemy, mając na liczniku nawet 200 kilometrów na godzinę.

Tata, weteran sportów motorowych, cały czas kibicuje synowi. Już w drodze na Rajd Szwecji dowiedział się, że syn skończył rywalizację pechowo - z urwanym kołem. Nie będzie mu towarzyszył w Rajdach Meksyku i Argentyny (- Muszą mieć spokój i lepiej ode mnie wiedzą, co mają robić.), ale z pewnością zajrzy do Portugalii.

- Pewnie, że jestem dumny! - mówi Jacek Ptaszek. - W Szwecji miał tylko 0,8 sekundy straty do Evansa. I to w nowym samochodzie i po zmianie pilota. Jak przejadą Meksyk, Argentynę i Portugalię, to na Rajdzie Polski będzie bomba!

Za dwa-trzy lata Hubert Ptaszek chciałby ścigać się w elicie WRC.

- Ten rok traktuję jako naukę, którą muszę zaliczyć ze wszystkimi konsekwencjami - tłumaczy. - Nie da się zajść daleko, nie nabijając po drodze guza. Nie podejmuję ryzyka, bo w wielu rajdach będę startował po raz pierwszy. Warto przejechać całą trasę i poznać te kilometry, co zaowocuje w przyszłości.

Warto zajrzeć: The Ptock


Na oficjalnym profilu Huberta Ptaszka na Facebooku kibice mogą na bieżąco śledzić aktualności i relacje z wydarzeń sportowych rajdowego teamu „The Ptock”.

Powstała również aplikacja „The Ptock”, dostępna na wszystkich platformach, za pośrednictwem której kibice odbierają na telefony komórkowe wszelkie informacje dotyczące startów Huberta.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.