Matematyczka oskarża ucznia o złośliwe niepokojenie. - Jestem niewinny. Pani L. mści się na mnie! - oświadcza Kamil w sądzie

Grażyna Ostropolska 19 lutego 2016

W listopadzie komisja dyscyplinarna dla nauczycieli przy wojewodzie kujawsko-pomorskim ukarała panią L. za używanie wulgarnych słów na lekcjach. Skargę złożył uczeń, a jako dowód dołączył nagrania nietypowych zachowań matematyczki.

Kadr z filmu nagranego telefonem komórkowym, na którym widać nauczycielki: G. i L.

Fot.: Archiwum


Jak chcesz z tego „x” wyciągnąć, jak tu k... nie ma „x”?”, „Czy mam ci urwać łeb przy samej d...”, „Ja p...”, „Ręce z kieszeni, nie grzeb sobie przy mnie”, „Po ch... pierwszy wyraz, zamknijcie jadaczki”. To przykłady kwiecistego języka, jakim pani L. komunikowała się ze swoimi uczniami.


W kwietniu skarga Kamila na matematyczkę, która nie dopuściła go do matury, trafiła do dyrektorki bydgoskiego „elektryka”, a ta w maju poinformowała ucznia, że kieruje ją do rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie kujawsko-pomorskim, wskazując na podejrzenie

naruszenia godności zawodu


przez panią L. Wcześniej w klasie, z której wyszły nagrania, przeprowadzono ankietę, a ta wykazała, że „nauczycielka w przypadku uczniów, którzy nie uczyli się, nie chodzili na zajęcia dodatkowe i nie poprawiali w ustalonym terminie ocen, reagowała emocjonalnie, używając słów żargonowych, często wulgarnych”.

Dzień po złożeniu przez Kamila skargi pani L. skierowała do ucznia wezwanie: „Domagam się zaniechania działań, które prowadzą do podważania mojego autorytetu. Wyrażane na mój temat zdanie, często w niecenzuralnym i obelżywym języku, oraz rozpowszechnianie informacji, dotyczących mojej osoby poprzez okazywanie kierowanych do mnie na piśmie zarzutów uczniom oraz pozostawienie wyżej wymienionego pisma na szkolnym komputerze narusza moją godność osobistą. Domagam się zaprzestania tego typu działań i nadmieniam, że jeśli takie sytuacje będą miały miejsce, skieruję sprawę do sądu”.

Ta afera odbiła się głośnym echem nie tylko w szkole, a jej skutki odczuli i uczeń, i nauczycielka. W listopadzie komisja dyscyplinarna ukarała panią L. naganą, a w grudniu sąd wymierzył Kamilowi 500 zł grzywny za to, że od stycznia do października 2015 roku na terenie szkoły w celu dokuczenia

złośliwie niepokoił L.


poprzez chodzenie za nią, oczekiwanie przed klasą oraz odgrażanie się, że „poda ją do sądu i telewizji”. Wyrok był nakazowy (zaoczny), wiec uczeń złożył sprzeciw. „Wnoszę o uchylenie orzeczenia i prowadzenie sprawy w trybie zwyczajnym, ponieważ chcę złożyć wyjaśnienia, przedstawić materiał dowodowy i świadków, potwierdzających moją niewinność”, napisał. W poniedziałek (15 lutego 2016 roku) odbyła się pierwsza rozprawa.

- Jestem niewinny. Uważam, że pani L. mści się na mnie - takie oświadczenie złożył w sądzie Kamil, a występująca jako oskarżyciel posiłkowy pani L. utrzymywała, że była przez ucznia nękana. Sędzia zauważył, że sprawa nie jest jednoznaczna i namawiał strony do mediacji

- Szczerze mówiąc wolałabym to zakończyć, ale w zeszłym tygodniu doszły mnie słuchy, że on nie odpuści i coś jeszcze zrobi - oświadczyła nauczycielka.

Kamil został pouczony, że konsekwencje wykroczenia z art. 107 kw, za które go ukarano, są niewielkie, ale gdyby się okazało, że jego zachowanie wobec nauczycielki przekroczyło pewną granicę i sąd uznałby je za stalking, będzie sądzony za przestępstwo.

Sędzia zapytał L., czy skarga, którą złożył na nią uczeń, się potwierdziła. - Tylko częściowo. Tak naprawdę zostałam ukarana naganą za

cztery wulgaryzmy


- oznajmiła matematyczka.

Spytaliśmy ją, kiedy i dlaczego zdecydowała się złożyć doniesienie na ucznia. - Zrobiłam to 2 lipca, bo ilekroć przyjeżdżałam do szkoły, to Kamil tam wystawał i już nie można było tego wytrzymać. Chciałam1 września iść normalnie do pracy, ale on też był pod szkołą. Zaczepił mnie i spytał, czy się cieszę, że tak się skończyło. Mówił mi na ty, więc odpowiedziałam: „nie jesteśmy na ty” i poszłam dalej - opowiada pani L.

Twierdzi, że kiedy doszło do przesłuchań w sprawie jej nękania, obwiniony się uaktywnił. Na policji nie chciał zeznawać i oświadczył, że dowody na swoją niewinność przedstawi w sądzie. - A teraz dochodzą do nas informacje, że Kamil mści się za to, że sprawa poszła do sądu - dodaje L. Wie, że od kilku miesięcy krąży w Internecie film z nagraniem zajęć lekcyjnych, prowadzonych przez panią G., nauczycielkę historii, która jest jej świadkiem w sprawie nękania. Podejrzewa, że to sprawka Kamila, choć nagrania pochodzą z zajęć innej klasy i ktoś inny musiał je wykonać. Do naszej redakcji też trafiło to nagranie od anonimowego nadawcy. - Ja tego nie nagrałem ani nie upowszechniam - zapewnia nas Kamil.

Na filmiku z lekcji historii lub WOS, bo tych przedmiotów uczy pani G. w klasie IV TA, widać nietypowe scenki. Do klasy wchodzi pani L. - matematyczka i dobra koleżanka G. Siada przy prowadzącej lekcję, rozciąga nogi na sąsiednim krześle, a potem słychać taki dialog:

„Filip nie denerwuj mnie, jestem tak wk..., już tak mi podniosłeś ciśnienie od rana. Lepiej niż żeń-szeń działasz, nawet jesteś tańszy. Wk... mnie” - to słowa pani G.

„Czemu wk... panią?”


- pyta ucznia siedząca obok G. matematyczka.

- Pewnie powtórzyłam to słowo po koleżance - tłumaczy nam L.

Kolejna słowna potyczka z uczniem brzmi tak: „No, jednak jesteś głupszy od g...” - mówi do niego G. „Przeszło ze mnie” - podpowiada siedzący przy niej uczeń. „Mnie po prostu rozp...., jak patrzę na ciebie i słucham, co ty robisz i jak postępujesz to głupota twoja sięga szczytów. Jakby mogła fruwać, to dobrze, że ten sufit tu jest, bo byś był już k.... wniebowzięty. No, ja nie wiem, gdzie ty masz mózg, powiedz mi, bo to jest dla mnie niespodzianka” - kontynuuje G.

Pytamy ją, czy widziała ten film w Internecie. - Był w listopadzie na stronie internetowej pana N., który pomaga Kamilowi w pisaniu skarg, ale nie potrafiłam tego nagrania odtworzyć - twierdzi. Czytamy pani G. to, co udało się nam odtworzyć z przysłanej do redakcji płyty.

- Na pewno użyłam słów: „gdyby głupota mogła fruwać, to byłbyś pod sufitem”, ale reszta musiała zostać zmanipulowana, bo ja takich słów nie używam - zapewnia nauczycielka. Przyznaje się jeszcze do tego, że zdenerwowana na ucznia, który nie przyszedł na zajęcia pomocnicze, użyła zarejestrowanego w nagraniu zwrotu: „Reszta nauczycieli leży odwłokiem w domu, a ja siedzę jak popier.... w tej pracy cały dzień”.

- „Elektryk” to męska szkoła, tu są chłopcy w wieku 19-20 lat i nie zaprzeczę, że gdzieś mocniejsze słowo mogło paść - tłumaczy G. Sugeruje, że upublicznienie nagrania to sprawka Kamila, bo... - Gdy jako szefowa związku zawodowego zaczęłam bronić L., to Kamil zapowiedział, że nakręci na mnie takie rzeczy, że będę miała jeszcze gorzej niż ona - twierdzi.

- To nieprawda! - zaprzecza uczeń.

Gdy L. powiadomiła prokuraturę, że uczeń ją niepokoi, podała panią G. na świadka, a ta zeznała, że Kamil chodził po szkole i nakłaniał innych uczniów do podpisywania skargi na L., a po jej złożeniu i zakończeniu nauki często przebywał bez powodu w szkole. - Gdy go widziałam, to stał w pobliżu sal, w których L. prowadziła lekcje - zeznała.

L. prosiła dyrektorkę szkoły o interwencję, ale ta stwierdziła, że uczeń ma prawo przebywać w szkole także po ukończeniu zajęć.

Wśród świadków, mających potwierdzić złośliwe niepokojenie L. przez Kamila jest Dawid. Na filmiku, nagranym podczas prowadzonej przez G. lekcji, Dawid siedzi obok nauczycielki i pozwala sobie na głośne uwagi z przerywnikiem: „k... mać”.

- No, coś takiego miało miejsce - przyznaje. - Uważam, że ta afera jest niepotrzebna, a Kamil chce coś ugrać. Mówił, że będzie dochodził sprawiedliwości, ma nagrania i udostępni je mediom. Nauczyciele też mają chwile słabości i klną, gdy uczniowie chcą ich wyprowadzić z równowagi. I to się da zrozumieć.

Warto wiedzieć:


Art 107 Kodeksu wykroczeń stanowi, że kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ja w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 zł albo karze nagany.

Za stalking, czyli uporczywe nękanie osoby, wzbudzające u niej uzasadnione poczucie zagrożenia, grozi w myśl art 190 a Kodeksu karnego kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 29-02-2016 09:38

    Oceniono 4 razy 4 0

    - Aras: Ale ktos poprawił mi humor! Anita mam nadzieje ze zrobią z tobą porządek za te wszystkie lata. Karma wraca:)

    Odpowiedz

  2. 26-02-2016 08:30

    Oceniono 3 razy 3 0

    - Sławka: Ciekawa jestem jakie stanowisko objęła rada rodziców oraz samorząd szkoły. Podejrzewam ze reszta nauczycieli stanęła murem za panią o której mowa w artykule. Okazuje sie ze druga nauczycielka pani G(świadek) miała jeszcze lepsze odzywki. Moim zdaniem uczeń jest niewinny i ewidentnie widać zemstę wsród nauczycieli. To jest najwieksza zbiorowa głupota jaka słyszałam wsród środowiska nauczycielskiego. Przykre jest to, czego dzieci uczą sie w szkole.

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 25-02-2016 11:24

      Oceniono 5 razy 5 0

      - Paweł: Od wielu lat slyszalem ze w tej szkole dzieja sie takie rzeczy. Na szczescie wybralem zs budowlanych i teraz jestem wykształconym technikiem budownictwa oraz prowadze wlasna dzialanosc. Dobrze ze tak potoczyly sie moje losy bo idac do elektryka nie wiadomo co by mnie spotkalo. Moj kolega z szkolnej lawki zdecydowal sie na ta szkole i dzieki uprzejmosci pani G nie ukonczyl szkoly sredniej. Dzisiaj pracuje za najnizsza krajowa

      Odpowiedz

    2. 24-02-2016 10:58

      Oceniono 6 razy 5 1

      - Maria: Co pozostanie po nich? Po uczniach, którzy są uczeni przez takie nauczycielki? Czy w taki sposób odnosicie się do swoich dzieci? Ile złości musi drzemać w sobie, aby mścić się na uczniu, który zgłosił niewłaściwe zachowanie nauczycielki? Co na to kuratorium oświaty? Co na to dyrekcja? Takie sytuacje prowadzą do dekadencji całej placówki

      Odpowiedz

    3. 24-02-2016 08:22

      Oceniono 9 razy 3 6

      - Bzdurne oskarżenia: Łatwo jest "rzucać mięsem" w stronę oskarżanych nauczycielek, ale nikt nie bierze pod uwagę ludzkiej strony tej sprawy. Czy nikt nie zastanowił się nad tym, że skoro ktoś nagrywał takie filmy to jednocześnie musiał bardzo się postarać aby sprowokować bohaterki materiału do takiego zachowania (zakładając oczywiście, że nagrania są prawdziwie i nie zmanipulowane, bo za wiele osób. tych legendarnych materiałów nie widziało. Ciekawe dlaczego skoro są tak bardzo kompromitujące to są trzymane w ukryciu.) Ja jestem uczniem tej szkoły i miałem lekcje z oboma opisywanymi Paniami i nigdy nie zaobserwowałem podobnego zachowania z ich strony. Mało tego są jednymi z nielicznych nauczycieli zaangażowanych w życie szkoły i oddanych swojej pracy za co ogromnie je cenię.

      Odpowiedz

    4. 23-02-2016 22:02

      Oceniono 8 razy 7 1

      - Many : Tylko pogratulować Panią Nauczycielką (nota bene - są to Panie odpowiedzialne za promocję szkoły) zrobiłyście Drogie Panie najlepszą Promocję Szkoły jaką mogłyście. Tego nie przebiją żadne notesiki, koszulki, banery czy długopisy.

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

      1. 23-02-2016 21:55

        Oceniono 7 razy 5 2

        - Stefan : Zarówno Pani G. jak i Pani L. brakuje odwagi cywilnej przyznania się do błędów i zarzucanych Im czynów. Brak honoru. I unikanie poniesienia za to co się zrobiło i powiedziało konsekwencji. Obie chcą się wybielić tłumacząc, że "sytuacja musiała zostać zmanipulowana" czy "Elektryk to męska szkoła" szukają usprawiedliwienia na swoje naganne zachowania, które są nagrane i jako dowody są niepodważalne.

        Odpowiedz

      2. 19-02-2016 12:57

        Oceniono 11 razy 7 4

        - zonk: co za wredna baba nie rozumiem jak mozna sie tak pograzyc

        Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz