Czy „Byd-goszcz” w średniowieczu mogło znaczyć „Bij gościa!”?

Krzysztof Błażejewski 19 lutego 2016

Bydgoszcz w czasie zaborów w świadomości Polaków funkcjonowała jako staropolski gród z zamczyskiem. Doczekała się powieści poetyckiej „Zamek bydgoski” Stanisława Woyneko-Tomkiewicza napisanej ośmiozgłoskowcem i wydanej 135 lat temu w Przemyślu. Próżno jej szukać w bibliotekach regionu.

„Portret artysty z czasów młodości”, chciałoby się rzec, nawiązując do tytułu powieści Jamesa Joyce’a. Tak wyglądał Stanisław Woyneko-Tomkiewicz. Portret pochodzi z „Rocznika Samborskiego”.

Fot.: „Rocznik Samborski”


Dziś podania i legendy są w modzie. Nie ma książki o mieście czy regionie, w której nie znalazłoby się ich przynajmniej parę, nie ma przewodnika, który nie wspomniałby o nich oprowadzanym turystom.


Bydgoskie legendy, podania i opowieści ukazały się w kilku zbiorkach. Ostatnio, jako praca zbiorowa, w 2013 roku. Zaprezentowano ich tam grubo ponad dwieście. W żadnym jednak współczesnym wydawnictwie nie ma nawet wzmianki o najobszerniejszym dziele literackim, jakie kiedykolwiek poświęcono bydgoskiemu zamkowi, o powieści „poetycznej” Stanisława Woyneko-Tomkiewicza „Zamek bydgoski”.

Dzieło to zostało opublikowane w 1881 roku w V zeszycie „Rocznika Samborskiego”, pisma wydawanego w Przemyślu przez G. Kohna. W tym samym roku „Zamek bydgoski” ukazał się po raz wtóry, tym razem już jako osobna broszurka nakładem drukarni S. F. Piątkiewicza, także w Przemyślu. Wiadomość o tym dotarła do Bydgoszczy za pośrednictwem popularnego tu „Gońca Wielkopolskiego”, który stosowną wzmiankę zamieścił na ostatniej stronie w dniu 24 stycznia 1882 roku.

Pisane na szkolnej ławce


Kim był autor „Zamku bydgoskiego”? Nie był powszechnie znaną postacią, niewiele pozostało o nim wiadomości. Stanisław Woyneko-Tomkiewicz pochodził z Litwy, gdzie urodził się w 1958 lub 1959 roku. Potem zamieszkał w Krakowie. Bardzo wcześnie objawił swój talent literacki. Jak wynika z bibliografii Karola Estreichera i informacji o autorze zamieszczonej w piątym zeszycie „Rocznika Samborskiego”, pisać i publikować zaczął już w czasach szkolnych, będąc członkiem krakowskiego Koła Literackiego. W ówczesnym zaborze austriackim, w przeciwieństwie do pruskiego, ruch wydawniczy i literacki w języku polskim rozkwitał w pełni. Praktycznie każde miasto i większe stowarzyszenie wydawało własne pismo, zamieszczając utwory literackie, wspomnienia i publikacje o treści historyczno-patriotycznej.

Pierwszą pracą Tomkiewicza ogłoszoną drukiem były „Ruiny zamku Melsztyna” zamieszczone w czasopiśmie „Tydzień” wydawanym we Lwowie w 1877 roku. Rok później pod pseudonimem Ajram wydał „Litwę. Dramat liryczny w 4 aktach”, a w 1879 w „Gwiazdce Cieszyńskiej” zamieścił obszerny szkic „Życie i działalność literacka J. I. Kraszewskiego”. W ciągu następnych lat Tomkiewicz opublikował kolejne poematy, szkice historyczne, dramaty, rozprawy krytyczno- i historycznoliterackie oraz utwory poetyckie. Zmarł przypuszczalnie młodo, w Krakowie w 1896 roku.

Końcówkę XIX stulecia w polskiej literaturze nazywamy okresem pozytywizmu. Był to trend dominujący, jednak nie tak powszechny, jakby się wydawało. Twórczość wieszczów narodowych na długie lata zdominowała literackie gusty Polaków. Romantyzm w literaturze, specyficzne dla tego nurtu gatunki literackie były uprawiane w czasach dojrzewania Tomkiewicza z wielkim powodzeniem i nadal chętnie czytane.

Śladami wielkich poprzedników


Jednym z takich gatunków była powieść poetycka. Zrodzona w Anglii, znajdująca się w opozycji do surowych reguł poetyki klasycystycznej, światową karierę zrobiła dzięki lordowi Gordonowi Byronowi. W Polsce magii powieści poetyckiej, utworu wierszowanego, niejednostajnego, z elementami tajemniczości, z łamaniem jedności czasu, opartej na budowaniu określonego nastroju, przeważnie grozy, lęku czy strachu, z akcją przeniesioną w czas średniowiecza ulegli wszyscy wielcy twórcy epoki romantyzmu. Adam Mickiewicz napisał „Grażynę” i „Konrada Wallenroda”, Juliusz Słowacki więcej - m.in. „Mnicha”, „Lambro”, „Żmiję”. W Polsce na długie lata stała się lubianym czytadłem, szczególnie wrażenie na czytelnikach wywierały „Zamek kaniowski” Seweryna Goszczyńskiego i „Maria” Antoniego Malczewskiego.

Akcja dwóch ostatnich utworów toczyła się na Ukrainie. Woyneko-Tomkiewicz jednak nie poszedł tą drogą. Może dlatego, że pochodził z Litwy i dla niego egzotycznymi i tajemniczymi polskimi krainami były... Wielkopolska i Pomorze? Skąd wziął pomysł na ulokowanie akcji powieści w Bydgoszczy? 10 lat wcześniej w Poznaniu ukazała się pozycja „Kilka historycznych wspomnień o zamku i mieście”. Był to zapis bydgoskiego odczytu księdza Ignacego Polkowskiego, znanego historyka, m.in. przez dekadę pracującego w Lubostroniu. Opowiedziana w niej legenda stała się podstawą do napisania „Zamku bydgoskiego”.

Dramat w szekspirowskim stylu


Motywem przewodnim 28-stronicowej powieści Tomkiewicza jest historia bezwzględnego i srogiego władcy zamku bydgoskiego, którego córka potajemnie uwalnia z niewoli pojmanego przez ojca rycerza. Były jeniec wraca na czele obcych wojsk i napada na zamek. Kiedy ginie z ręki władcy, zakochana w nim dziewczyna zabija swojego ojca i następnie - w hamletowskich iście okolicznościach, popełnia samobójstwo, upadając na zwłoki obu mężczyzn.

Echa tej historii znaleźć można w „Angelice”, legendzie bydgoskiej spisanej przez Andreasa Musolfa i opublikowanej w 1910 roku. Jeszcze bliższa jest „Historya o strasznym zamku. Podanie gminne z okolic Brdy”, gdzie występują władca zamku Stoigniew z córką Milaną i jeńcem Wojnarem, jednak dwaj antenaci zabijają się tam wzajemnie, a dziewczyna na ten widok przebija się sztyletem. Podobny motyw odnaleźć również można w „Carolusie”, legendzie przytoczonej przez Gabriela Hennera w „Starej Bydgoszczy w pieśni”, książce wydanej w 1924 roku.

Sam „Zamek bydgoski” Tomkiewicza rozczarowuje. Bez wątpienia arcydziełem literackim nie jest. Autor, pomimo motta zaczerpniętego z „Konrada Wallenroda”, bardziej operuje tutaj nastrojem, jest bliższy tajemniczości Goszczyńskiego i tragizmowi Malczewskiego. Utwór jest rozwlekły i ma całą gamę różnych słabości. Jednak bydgoszczanie powinni go jeśli nie znać, to przynajmniej wiedzieć, że istnieje. Tymczasem nie ma tego dzieła w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bydgoszczy i innych większych bibliotekach bydgoskich, nie ma go w Bibliotece Głównej UMK i Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu (jedynie w tej ostatniej przechowywane są „Roczniki samborskie” z pierwodrukiem powieści). Dziwne, że przez 135 lat od ukazania się „Zamku bydgoskiego” do naszych bibliotek jeszcze nie trafił.

Warto wiedzieć: Skąd pochodzi nazwa „Bydgoszcz”?


Najbardziej prawdopodobna jest teza o pochodzeniu nazwy od starosłowiańskiego określenia „Bądź gościem”. Intrygująca jest sugestia Woyneko-Tomkiewicza, jakoby nazwy Bydgoszcz, a raczej „Bytgoszcz”, jak autor „Zamku bydgoskiego” zapisał, zaczęli używać przybysze, którzy tam byli bardzo niegościnnie przyjmowani... „Gość znaczniejszy - do więzienia/ A uparty szedł pod knuty.../ Bity - gość więc bywał zawsze”. Bydgoszcz miała więc znaczyć „Bij gościa!”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 20-02-2016 14:59

    Oceniono 11 razy 8 3

    - Jan2: Nie zdawałem sobie sprawy, ze ta miejscowość ma takie bogate tradycje. I najważniejsze: kultywuje je do dzisiaj.

    Odpowiedz

  2. 20-02-2016 12:10

    Oceniono 11 razy 8 3

    - iks: Bardzo ładne tradycje. Siedmiowieczne!

    Odpowiedz