Miłość do grobowej deski, ale seks „po bożemu” już niekoniecznie?

Paulina Błaszkiewicz 6 lutego 2016

- W Polsce łatwo natknąć się na opresyjne nauczanie, które mówi, gdzie są granice i za co spotka nas kara. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że Kościół już nie naucza, że seks służy tylko prokreacji - mówi dr PAWEŁ ZAŁĘCKI, socjolog z Zakładu Badań Kultury Instytutu Socjologii UMK w Toruniu.

Dr Paweł Załęcki zajmował się m.in. badaniami dotyczącymi relacji między religią a seksualnością

Fot.: Adam Zakrzewski



Czy seks i religia idą ze sobą w parze?
Dobrych kilka lat temu razem z prof. Tomaszem Szlendakiem prowadziliśmy badania dotyczące relacji między religią a seksualnością młodych Polaków. Bardzo wielu respondentów w wieku od 18. do 30. roku życia deklarowało, że propozycja Kościoła rzymskokatolickiego w tym zakresie jest dosyć fajna i byłoby świetnie, gdyby wszystko działało tak, jak Kościół to sobie wymyślił: miłość do grobowej deski, wierność itp. Jednocześnie te same osoby mówiły, że nie zgadzają się na to, by Kościół zaglądał do alkowy i definiował, co można, czego nie można. Często się zdarza, że te dwie sfery - seks i religia - funkcjonują obok siebie, ale najciekawsze z punktu widzenia pani pytania jest to, że te dwie sfery się zazębiają i jedna wpływa oraz reguluje drugą. Etyka katolicka w zakresie życia seksualnego próbuje wskazywać, m.in., na właściwe czy pożądane strategie w kwestiach rozmnażania lub życia seksualnego. Z drugiej strony, praktyka duszpasterska w Kościele w wykonaniu wielu duchownych potrafi mijać się nawet ze współczesnym nauczaniem Kościoła w tym zakresie. W Polsce nie mamy do czynienia z powszechnością wiedzy dotyczącej tego, jak kształtuje się współczesne, oficjalne nauczanie Kościoła w tym zakresie, a ono wydaje się być dużo bardziej otwarte na kwestie seksualności niż nam się zwykle wydaje.

Nie słyszałam o otwartym nauczaniu Kościoła w tej kwestii, ale słyszałam o nerwicy eklezjogennej i o tym, że niedojrzała religijność może zniszczyć życie erotyczne człowieka.
Pojęcie nerwicy eklezjogennej jest nieco mylące, bo zdaje się sugerować, że religia czy wspólnota religijna wywołuje stany chorobowe, a chodzi tu przecież o występujące niekiedy skutki niedojrzałego i nieodpowiedzialnego nauczania religii, z którymi osoby wierzące mogą się spotkać. Żyjemy w kulturze patriarchalnej, choć silnie matrycentrycznej. Uwewnętrzniony przez nas w procesie wychowania obraz ojca, jak i Boga Ojca zdaje się wywierać spore konsekwencje w naszym dalszym życiu. Badacze wskazują, że jeśli podzielamy wizję Boga jako sędziego, który nie jest na pierwszym miejscu kochający i współczujący, ale raczej bezgranicznie sprawiedliwy oraz który surowo nas karze za wszystkie występki, to żyjemy w ciągłym lęku przed karą. Sfera naszej seksualności jest z kolei tak istotna, że mamy - oby jak najdłużej - różnorodne ciągoty w zakresie życia erotyczno-seksualnego, które nie zawsze mieszczą się w etyce moralności seksualnej podanej przez Kościół.

Co w sytuacji, kiedy dochodzi do konfliktu między tymi kwestiami?
Wielu wierzących ma poprawnie rozwinięte rozumienie ludzkiej seksualności, często zgodne na wielu obszarach z oficjalnym nauczaniem Kościoła. Jednakże osoby, które miały to nieszczęście i które dotknęła nieprawidłowa oraz w jakimś sensie wypaczona formacja religijna w domu, szkole czy w parafii, wszędzie tam, gdzie dominuje wadliwa teologia ciała lub wmawianie, że ciało jest źródłem zła, bardzo często doświadczają problemów z ludzką seksualnością. Nerwice w tym zakresie pojawiają się między innymi dlatego, że mamy do czynienia z niewiedzą wielu wiernych lub wiedzą wypaczoną na temat współczesnego nauczania Kościoła w sferze seksualnej człowieka. Psychiatrzy, zajmujący się bliżej tym zjawiskiem, zwykle zdają sobie sprawę, że spora część nerwic eklezjogennych, w których pojawia się kontekst religijny, nie jest pierwotnie i bezpośrednio wywoływanych przez samą religię, choć ostatecznie taką formę owe stany lękowe mogą przybrać.

Chce Pan powiedzieć, że jest w Polsce więcej duchownych, którzy - podobnie jak zakonnik Ksawery Knotz - uważają, że seks jest boski?
Faktycznie, w Polsce łatwo natknąć się na dość opresyjne nauczanie, które mówi o tym, gdzie są granice i za co nas spotka kara. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to, że Kościół już nie naucza, że seks służy tylko i wyłącznie prokreacji. Możemy na przykład spotkać się z przesłaniem, że seksualność to ważny element naszego życia, że Bóg dał nam ją, abyśmy nie tylko się rozmnażali, ale też cieszyli i nie zapominali o tym, że seks służy do budowania relacji.

Czy to, o czym Pan mówi, przekłada się na nasze podejście do wiary?
Deklaracje przywiązania Polaków do religii i Kościoła kształtują się ciągle na bardzo wysokim poziomie, ale zauważyć możemy jednocześnie silny trend spadkowy, jeśli chodzi o przełożenie tego przywiązania na praktykę życia codziennego. Czy katolicy w swoim życiu realizują różnego typu normy i wartości? A czy jest pani w stanie powiedzieć o swoich współpracownikach, kto z nich jest wierzący, a kto nie, patrząc tylko na to, jak oni żyją na co dzień? Nagle okazuje się, że z tym jest problem, ponieważ większość katolików żyje w Polsce tak samo dobrze albo tak samo źle, jak żyją osoby niewierzące.

Niczym się nie różnimy?
U osób aktywnych religijnie, funkcjonujących na przykład w różnego typu ruchach w Kościele katolickim czy wspólnotach, to inaczej wygląda, ale oni także inaczej uczestniczą w samoorganizowaniu swojego życia religijnego. Istnieje część katolików, która podchodzi do wiary pozytywnie, radośnie, mimo trudności i skłonności do określonych zachowań, które każdy z nas ma. Powiem banalną rzecz, ale to, co jest zakazane, jest o wiele bardziej pociągające od tego, co jest dozwolone. To kwestia dojrzałości w naszym podejściu do wiary. Jeśli mamy wiarę niedojrzałą i trafimy na złą formację religijną w domu czy na lekcjach religii, to może być źle, bo zwiększają się szanse na pobłądzenie i to wcale nie tylko religijne.


Teczka osobowa: dr Paweł Załęcki


Socjolog od ponad dwudziestu lat związany z Zakładem Badań Kultury Instytutu Socjologii UMK w Toruniu.

W kręgu jego zainteresowań naukowych są, między innymi, nowe ruchy i zjawiska religijne w Polsce, relacje między religijnością Polaków a specyfiką ich zachowań seksualnych, alternatywne formy socjalizacji pierwotnej. Pytany o zainteresowania pozanaukowe, wymienia na pierwszym miejscu swoją najwspanialszą żonę oraz synów: Michała i Piotra.

Członek Polskiego Towarzystwa Socjologicznego

Autor takich publikacji, jak na przykład „Wspólnota religijna jako grupa pierwotna” czy „Między triumfalizmem a poczuciem zagrożenia. Kościół rzymskokatolicki w Polsce współczesnej w oczach swych przedstawicieli”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.