Polacy lubią, jak partie dochodzą ze sobą do porozumienia

Przemysław Łuczak 5 lutego 2016

- Nie wierzę, że to pogłębianie konfliktu i pewien chaos instytucjonalny od początku były zamiarem Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Bardziej jestem skłonny uważać, że coś poszło nie tak, inaczej niż było zaplanowane. Nie spodziewano się także tak wyraźnego oporu społecznego - mówi prof. ANDRZEJ RYCHARD.

Prof. Andrzej Rychard: - Coraz częściej mam wrażenie, że samo tworzenie warunków realizacji programu staje się głównym programem Prawa i Sprawiedliwości

Fot.: Archiwum



Prezydent wciąż odmawia wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego i nie chce przyjąć ślubowania od trzech sędziów wybranych legalnie przez poprzedni Sejm. Dostrzega Pan jakąś szansę na zażegnanie tego sporu?
Ten spór wyszedł już ze ściśle prawnych ram i nabrał cech sporu politycznego, co ma złe i dobre strony. Na tym upolitycznieniu cierpi wprawdzie nieco prawo, ale spór przechodzi w sferę, gdzie mogą się odbywać negocjacje, przetargi. Zarówno PiS, jak i opozycja, mogą być bardziej elastyczne. W moim przekonaniu, droga do konsensusu nie jest jeszcze zamknięta. Ale o kompromis będzie bardzo trudno.

Co mogą zrobić PiS i prezydent Andrzej Duda, jeżeli okaże się, że Bruksela jednak uzna, że w naszym kraju naruszane są zasady praworządności?
Przypuszczam, że stanie się to kolejnym polem konfliktu między PiS a Brukselą. W moim przekonaniu PiS nie spodziewało się, że sprawy pójdą w takim kierunku. Nie wierzę, że to pogłębianie konfliktu i pewien chaos instytucjonalny od początku były zamiarem Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Bardziej jestem skłonny uważać, że coś poszło nie tak, inaczej niż było zaplanowane. Nie spodziewano się również tak wyraźnego oporu społecznego. Komisja Wenecka, do której odwołał się rząd w sprawie zmian w TK, też może się dołożyć do wzrostu poziomu tarcia, który będzie utrudniał PiS wprowadzanie nie tyle swojego programu, lecz tego, co - ich zdaniem - tworzy warunki do jego realizacji. Rzecz w tym, że coraz częściej mam wrażenie, że samo tworzenie warunków realizacji programu staje się głównym programem Prawa i Sprawiedliwości.

Czy Grzegorz Schetyna może tchnąć nowe życie w Platformę?
Grzegorz Schetyna ma pewne szanse wynikające z tego, że ma nieco wygodniejszą sytuację niż jego poprzednicy na stanowisku przewodniczącego PO. Przez długi czas bowiem mówiło się, że głównym problemem tej partii jest brak wizji, brak jakiegoś punktu docelowego, do którego by zmierzała. Brakowało też jasnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego chce rządzić, co obnażało jej pewną miałkość ideową. Teraz jednak program rządzącego PiS, polegający na kwestionowaniu instytucji liberalnej demokracji, powoduje, że PO może łatwiej odpowiedzieć na te pytania. Otóż chce dojść do władzy, żeby chronić liberalną demokrację.

Czy hasło odsunięcia PiS od władzy wystarczy?
Byłoby bardzo ryzykowne, gdyby Platforma chciała jechać tylko na tym. To oznaczałoby bowiem, że jedynym hasłem PO jest: „Powróćmy do tego, co było”. Przecież właśnie za to PO dostała od społeczeństwa karę w postaci przegranych wyborów. To hasło musi jednak zostać zmodyfikowane, dostosowane do tego, co teraz się dzieje w Polsce. Platforma powinna zdecydowanie bardziej niż wcześniej zwracać uwagę na szeroko rozumianą społeczną stronę swojej polityki. Nie tylko w sensie zagadnień socjalnych, gdzie trudno byłoby jej ścigać się z PiS, ale także zacząć odbudowywać sens słowa „obywatelska”. To może być szansa dla Schetyny. W sytuacji, gdy nie trzeba już wytyczać dalekosiężnej wizji, jest on liderem, który będzie potrafił skupić się na uporządkowaniu sytuacji wewnątrz partii.

Czy Platforma Schetyny będzie szukać porozumienia z Nowoczesną Ryszarda Petru?
Nowoczesna jest punktem odniesienia, z którym Platforma musi konkurować. Myślę, że Schetyna jest nastawiony do współpracy bardziej ugodowo niż Ryszard Petru, którego reakcja na Platformę jest dość alergiczna. Taka taktyka PO jest rozsądna, ponieważ Polacy lubią, jak partie dochodzą ze sobą do porozumienia, o wiele bardziej niż, kiedy się kłócą. Szczególnie, gdy są to partie stojące blisko siebie.

Nowego lidera wybrał również SLD. Czy Włodzimierz Czarzasty będzie kontynuował zarzucony po przegranych wyborach projekt Zjednoczonej Lewicy?
Myślę, że nie. Moim zdaniem, to jest wybór, który może ostatecznie przypieczętować wejście SLD w schyłkową fazę. Czarzasty jest wprawdzie sprawny organizacyjnie, ale kojarzy się raczej z nieciekawymi, zakulisowymi grami w przeszłości. To nie jest polityk, który będzie w stanie otworzyć SLD na nowe środowiska. Może co najwyżej skonsolidować kurczący się nieuchronnie ze względów biologicznych tradycyjny elektorat tej partii. Nie wróżę więc mu szans na odbudowę dawnej pozycji SLD i wejście do Sejmu. O ile oczywiście, nie dojdzie do poważniejszego niezadowolenia z rządów PiS. I ta część elektoratu tej partii, myśląca głównie w kategoriach socjalnych, nie będzie szukała innego ugrupowania. Ale z wypowiedzi Czarzastego wcale nie wynika, że chciałby on takie socjalne wartości promować. W jednym ze swoich przemówień stwierdził, że kwestie socjalne akcentuje PiS, kwestie liberalne PO, natomiast tylko SLD ma w swoim programie jedno i drugie. Tkwi w tym pewna sprzeczność, bo tradycyjni wyborcy SLD są wprawdzie nastawieni socjalnie, ale za to dość konserwatywni. A ci, którzy są reprezentantami nurtu liberalnego, niekoniecznie muszą być tacy mocno prosocjalni. Nie sądzę, by elektorat, jednocześnie zorientowany socjalnie i liberalnie w sensie obyczajowym, był szczególnie duży. Trudno też uwierzyć, żeby SLD przemówił do nich ze swoją ofertą.

Czy wobec obezwładnienia opozycji parlamentarnej, Komitet Obrony Demokracji może zmusić partię rządzącą do ustępstw?
Napięcia społeczne nie będą malały, ponieważ nie należy się spodziewać istotnej zmiany polityki PiS. Dla PiS jest to niebezpieczne, ponieważ wśród protestujących, oprócz zwolenników Nowoczesnej czy PO, może być również pewna grupa wyborców, którzy głosowali na tę partię. To przede wszystkim dzięki tym ludziom, którzy przedtem nie byli jej zwolennikami, partia Kaczyńskiego wygrała wybory. Andrzejowi Dudzie i PiS udało się do swojego tradycyjnego elektoratu - który był niezadowolony z tego, że w Polsce było za dużo transformacji - dodać nowych niezadowolonych, uważających, że tej transformacji było za mało albo poszła ona w złym kierunku. To właśnie ci młodsi, lepiej wykształceni i pochodzący z większych miast ludzie, mogą być teraz pełni wątpliwości co do polityki PiS, np. wobec TK.

Na razie w demonstracjach bierze udział wiele osób, ale czy w końcu się nie zniechęcą?
Żeby ludzie mobilizowali się, musi być spełnionych kilka warunków. Muszą oni czuć, że jakieś ważne dla nich wartości czy interesy są zagrożone, muszą być przekonani, że istnieje jakiś plan alternatywny oraz muszą mieć możliwość protestowania. Wszystkie te warunki są spełnione. Alternatywą jest obrona demokracji liberalnej, a w dobie mediów społecznych i istnienia krytycznych wobec władzy mediów, przepływ informacji i skrzyknięcie się na demonstrację nie stanowi problemu. Dlatego za każdym razem, kiedy będzie się coś działo, ponowienie takich protestów jest możliwe. Zwłaszcza, że nie każdego dnia na ulicę musi wychodzić 20 tysięcy osób ale, na przykład, raz na miesiąc są oni w stanie zademonstrować swój sprzeciw.

Czy KOD może przekształcić się w partię?
Wątpię, żeby w Polsce mógł powstać jakiś masowy ruch polityczny. Oczywiście KOD może próbować przekształcić się w partię, ale kosztem tego byłoby pozbycie się części swoich zwolenników, dla których taka nie do końca klarowna polityczność jest zaletą.


Teczka osobowa: Prof. Andrzej Rychard


Jest dyrektorem Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.

Zainteresowania naukowe: socjologia instytucjonalna, socjologia organizacji, socjologia polityki i gospodarki.

W przeszłości był wykładowcą w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. W latach 1997-2001 był członkiem Rady Programowej Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

Hobby: lubi słuchać muzyki rockowej.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 06-02-2016 19:21

    Oceniono 2 razy 2 0

    - LZ: Przykro ale to bzdury i nieścisłości.

    Odpowiedz

  2. 06-02-2016 14:44

    Brak ocen 0 0

    - janet: Nie bardzo zgadzam się z panem Profesorem a dlaczego: jestem fanem google+ publikuje zdjęcia ,czytam komentarze i pisze czasami .Ostatnio jest wiele komentarzy z pozycji PIS deprecjonujących Unię Europejską w sposub wulgarny .Niejaki pan Wypych napisał roz ..bać tę lewacką Unię, skomentowałem, że nasz papież Jan Paweł II miał w tej sprawie odmienne zdanie to dostało mi się od poj...banych katoli. A wyglądał na narodowca.

    Odpowiedz