Śledczy wyjaśnią, dlaczego w sytuacji, jakich wiele na drodze, zginęły dwie osoby

Paweł Kędzia 5 lutego 2016

Kierowca ciężarówki klnie na czym świat stoi, bo tylnymi osiami ugrzązł w rowie. Od Brzeźna sunie osobowa honda. Jej kierowca z daleka widzi wyjeżdżające ze stacji volvo - tak to mogło wyglądać.

Kilka godzin trwało usuwanie skutków wypadku. W akcji udział brały m.in. cztery zastępy straży pożarnej

Fot.: Policja


Dochodzi godzina 22. Kierowca ciężarówki przed chwilą zjechał z drogi i tylnymi osiami ugrzązł w rowie. Pada rzęsisty deszcz, więc nie uśmiecha mu się wychodzić na zewnątrz. „Pogoda, że psa z budy szkoda wygnać” - myśli sobie. A on musi wyjść i ocenić, czy konieczne będzie wezwanie holownika. Przecież ponaddwudziestotonowego kolosa nie weźmie na plecy i nie przeniesie z powrotem na drogę. A może wystarczy podłożyć coś pod tylne koła, żeby samochód sam wygramolił się na jezdnię? Nie ma rady - trzeba wyjść. Wciąż pada ten przeklęty, rzęsisty deszcz.


Od Brzeźna sunie osobowa honda. Jej kierowca z daleka widzi wyjeżdżające ze stacji paliw volvo. „Przeklęta ciężarówka, że też musi akurat teraz. Jakby nie mógł poczekać” - przechodzi mu przez głowę. Odpuszcza pedał gazu na chwilę, żeby zwolnić i umożliwić większemu pojazdowi włączenie się do ruchu.

Tak to mogło wyglądać... Wydawać by się mogło, że kuriozalna sytuacja, jakich mnóstwo na drodze. W normalnych okolicznościach każdy pojechałby w swoją stronę i tyle by się widzieli.

Gnieciona blacha i jęki rannych


Tymczasem doszło do zderzenia. W sobotę, 30 stycznia, po godz. 22 w podtoruńskim Rogówku na krajowej „piętnastce”. Ostatnie wozy ratownictwa wracały do bazy dopiero po godzinie drugiej nad ranem.

W krytycznym momencie 63-letni kierowca volvo widzi oślepiający snop światła. Słychać dźwięk gniecionej blachy, a później już tylko rozpaczliwe jęki rannych. Kierowca hondy, 78-latek, potrącił mężczyznę, który w wyniku uderzenia znalazł się pod pojazdem. Osobówka zderzyła się jeszcze z nadjeżdżającym osobowym mercedesem. W wyniku obrażeń śmierć poniósł też 54-letni pasażer hondy.

Co się stało, że na prostym odcinku drogi dochodzi do zderzenia trzech samochodów i giną dwie osoby? Na te i inne pytania starają się obecnie odpowiedzieć śledczy z Torunia.

Droga w tym miejscu, jak na standardy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, jest stosunkowo równa. Jeszcze kilka lat temu żłobiły ją głębokie koleiny i próba wyprzedzania w niesprzyjających warunkach rzeczywiście mogła się skończyć co najmniej w rowie. Obecnie to kilkukilometrowa prosta w naprawdę przyzwoitym stanie. Przy korzystnych warunkach, zjeżdżając w stronę Torunia ze wzniesienia widać całą drogę jak na dłoni. Co innego wieczorem, w czasie opadów.

To nie jest „czarny punkt”


Jednak zdaniem mieszkańców, nie jest to jakoś szczególnie niebezpieczne miejsce. Żaden tam „czarny punkt”.

- Zależy, jak kto jeździ - komentuje Bogdan Laskowski, sołtys Rogówka. - Czy jest tutaj szczególnie niebezpiecznie? Raczej nie. Wypadki się zdarzają, ale to jak wszędzie. A dla ludzi będzie tam robiony chodnik i przejście dla pieszych.

Nie ma tutaj może przydrożnych latarni, te zainstalowane są wyżej na skrzyżowaniu w Brzeźnie, ale jest jasno od świateł latarni z pobliskiej stacji. Ostatnia jest zainstalowana tuż przy wjeździe.

Zawodowy kierowca: Przed wyjściem z kabiny patrzę w lusterka i wciągam na grzbiet kurtkę odblaskową. Za dużo wypadków się naoglądałem, żeby lekceważyć te elementy.


Czy szofer z volvo miał na sobie kamizelkę odblaskową? Przy okazji potrącenia kierowcy holownika na autostradzie, ruszyła kampania, zachęcająca kierowców do zakładania tego typu odzieży.

- Przed wyjściem z kabiny najpierw patrzę w lusterka i wciągam na grzbiet kurtkę odblaskową lub kamizelkę - mówi pewien zawodowy kierowca. - Za dużo wypadków się naoglądałem, żeby lekceważyć te elementy. Nie wiem, jak było w tym konkretnym wypadku.
Na miejscu tragedii nadal są widoczne ślady po zdarzeniu i akcji ratunkowej. Nieopodal płoną znicze

fot. Paweł Kędzia

Na miejscu tragedii nadal są widoczne ślady po zdarzeniu i akcji ratunkowej. Nieopodal płoną znicze


Na miejscu zdarzenia nadal są widoczne ślady wypadku i akcji ratunkowej. Betonowy przepust pokruszony i porysowany najprawdopodobniej przez staczającą się do rowu ciężarówkę. A na trawniku ślady opon - pewnie karetki pogotowia lub wozów straży pożarnej. Nieopodal płoną znicze.

Ścinał tor jazdy?


W godzinach rannych ruch w tym miejscu jest duży. Z parkingu za stacją co i rusz wyjeżdżają TIR-y. Mimo że dużo większe od feralnego volvo, bez problemu włączają się do ruchu i nawet nie zbliżają się do krawędzi betonowego przepustu. Dlaczego najprawdopodobniej doświadczony kierowca volvo tamtej nocy zjechał do rowu? Może ratował się ścinając tor jazdy przed zderzeniem z autem wyprzedzającym „na trzeciego” z naprzeciwka? To kolejna zagadka dla toruńskich śledczych.

- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że samochód osobowy marki Honda, jadąc od strony Kowalewa Pomorskiego w stronę Torunia, uderzył w kierowcę samochodu ciężarowego marki Volvo, odbił na przeciwległy pas ruchu, a następnie uderzył w samochód marki Mercedes - informuje Tomasz Sobczak, zastępca prokuratora rejonowego. - W wyniku zdarzenia śmierć poniósł pasażer hondy oraz kierowca ciężarowego volvo.

Jest za wcześnie, żeby mówić o jakichkolwiek szczegółach.

O wypadku wypowie się biegły


- W tej sprawie toczy się śledztwo - mówi Tomasz Sobczak. - Postępowanie pod nadzorem prokuratury prowadzi policja. Obecnie przesłuchiwani są świadkowie. Oczekujemy również na wydanie opinii biegłych, zwłaszcza z zakresu medycyny sądowej, co do obrażeń doznanych przez pasażera hondy oraz kierowcę samochodu ciężarowego i ustalenia bezpośredniej przyczyny ich śmierci. Kiedy wszyscy świadkowie zostaną przesłuchani, uzyskamy opinię biegłych, trzeba będzie rozważyć konieczność powołania biegłego z zakresu techniki samochodowej i ruchu drogowego.

Dopiero za jakiś czas będzie można powiedzieć, kto przyczynił się do tego dramatycznego wypadku.

Warto wiedzieć: Prawo jazdy na 15 lat


Kierowca hondy ma 78 lat. Kilka dni temu pod Chełmżą z nieustalonych przyczyn 73-latek za kierownicą toyoty stracił panowanie i zderzył się czołowo z dostawczym autem. W wyniku zderzenia zmarła 84-letnia pasażerka.

Przy tego typu okazjach pojawia się argument, że kierowcy w określonym wieku powinni przechodzić badania psychotechniczne, podobnie jak zawodowi szoferzy. Obecnie, jeśli lekarz nie stwierdzi takiej potrzeby, prawa jazdy są automatycznie przedłużane.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.