Powietrze drugiej świeżości

Katarzyna Bogucka 29 stycznia 2016, aktualizowano: 29-01-2016 16:11

Naukowcy obliczyli, że każde 100 mikrogramów pyłów, zawieszonych w metrze sześciennym powietrza, może skrócić życie o 3 lata. O zgrozo, nawet uzdrowiska mają kłopoty z oddychaniem. Na czarnej liście WIOŚ są głównie miejscowości turystyczne z południa Polski, ale bywa na niej także Ciechocinek, Grudziądz, Inowrocław, Bydgoszcz. Najzdrowiej jest na Podlasiu. Tam powietrze jest i czyste, i tanie.

Zimą parametry powietrza pogarszają się, a żyć przecież trzeba, choć lepiej ograniczyć aktywność sportową.

Fot.: Dariusz Bloch


Przed lekturą analiz stanu powietrza w naszym województwie należy wziąć głęboki oddech. Roczne dobowe przekroczenia zawartości pyłów zawieszonych w powietrzu (tzw. PM10 i PM2,5) zdarzają się nagminnie, szczególnie w drugiej połowie roku, zwłaszcza w środku sezonu grzewczego. Dla jasności - P10 dostają się do górnych dróg oddechowych i płuc, mogą zawierać substancje toksyczne, np. benzo(a)piren, metale ciężkie, dioksyny, natomiast PM2,5 zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrometra, drobinki przenikają do krwi.


PRZECZYTAJ: Kurz? Spaliny? Smog? Można je wciągać nosem - zdrowym, ale do czasu...

Do końca grudnia ubiegłego roku aparatura pomiarowa, ustawiona przy ul. Tężniowej w Ciechocinku, odnotowała 37 przekroczeń norm zapylenia. W Inowrocławiu, przy ul. Solankowej, czystość powietrza bada się dwoma metodami: manualną i automatyczną. Pierwszy aparat wskazał 42, a drugi 45 przypadki zbyt wysokiego zapylenia. Włocławek. Niepokojący zapis odczytano z aparatu przy ul. Okrzei - aż 63 przekroczenia normy.

Marian Ogrodowski, wiceburmistrz Ciechocinka: Nie ma powodu, żeby likwidować opłatę uzdrowiskową, choć niejeden kuracjusz takie postulaty wysuwał, widząc dymiące kominy.


O rekordzie może jednak mówić w tym roku Grudziądz. Stężenie pyłu zawieszonego (PM10) przekroczyło 18 stycznia tzw. poziom informowania (wynoszący 200 ug/m3; przy normie dla okresu doby - 50 ug/m3, przy czym dopuszcza się, aby ta wartość była przekraczana w roku kalendarzowym przez 35 dni) i osiągnęło aż 233 ug/m3! Jak poinformował WIOŚ, złożyły się na to apogeum: mała prędkość wiatru, niska temperatura powietrza oraz sezon grzewczy, czyli wzmożona emisja zanieczyszczeń z sektora bytowo-komunalnego.

Chmury nad Nakłem


Stan powietrza, głównie pod kątem zawartości toksycznego i rakotwórczego benzo(a)pirenu, na podstawie raportów inspekcji ochrony środowiska, przekazują także działacze ze stowarzyszenia Polski Alarm Smogowy. Na ich internetowej stronie (zaraz obok licznika z informacją, że polskie powietrze zabija rocznie 45 tys. osób...) można sprawdzić, czy w stronach, które wybraliśmy na wypoczynek bądź kurację, panuje zdrowy klimat. A propos liczników. Na tej samej stronie wyliczyłam, że ilość benzo(a)pirenu, który wchłonę, przebywając na tzw. świeżym powietrzu w Bydgoszczy dwie godziny dziennie, równa się wypaleniu... 513 papierosów.

W Kujawsko-Pomorskiem bardziej niż Bydgoszcz dusi Nakło nad Notecią, w którym średnioroczne stężenie benzo(a)pi-renu wynosi 4,2 ng/m3 (a średnioroczne stężenie PM10 wyniosło w 2015 roku 43,4 ug/m3! ). Kiepsko wypadają w statystyce: Grudziądz, Koniczynka, Włocławek, ciut nad kreską są też Ciechocinek, Tuchola. Ta kreska, czyli norma, wynosi 1 ng/m3 i mieszczą się w niej: Inowrocław (0,9 ng/m3), Bory Tucholskie (0,6 ng/m3), Toruń (1 ng/mg3).

Na deptaku czasem pyli


W Ciechocinku za dobę pobytu w jednym z 26 sanatoriów płaci się 3,70 zł tzw. opłaty uzdrowiskowej (średnie roczne wpływy do budżetu w tego tytułu wynoszą ok. 4 miliony złotych). Status uzdrowiska, według definicji Ministerstwa Zdrowia, może otrzymać obszar, który spełnia łącznie następujące warunki: posiada złoża naturalnych surowców leczniczych o potwierdzonych właściwościach leczniczych na zasadach określonych w ustawie; posiada klimat o właściwościach leczniczych potwierdzonych na zasadach określonych w ustawie (i dopuszczalne poziomy benzenu, dwutlenku azotu, dwutlenku siarki, ołowiu, pyłu zawieszonego PM10, tlenku węgla w powietrzu, ale także arsenu, kadmu, niklu, ozonu, pyłu PM 2,5 i rakotwórczego benzo(a)pirenu); na jego obszarze znajdują się zakłady lecznictwa uzdrowiskowego i urządzenia lecznictwa uzdrowiskowego, przygotowane do prowadzenia lecznictwa uzdrowiskowego; spełnia wymagania w stosunku do środowiska, określone w przepisach o ochronie środowiska; posiada infrastrukturę techniczną w zakresie gospodarki wodno-ściekowej, energetycznej, transportu zbiorowego i prowadzi gospodarkę odpadami.

Ciechocinek, zdaniem jego włodarzy, powyższe wymogi spełnia. Do 2014 roku nie zdarzały się w nim przekroczenia powietrznych parametrów. Skąd wzięły się później? Winne mogą być samochody i chłodniejsze zimy. - Zacznę od tego, że ludzie niekiedy mylą pojęcie opłaty klimatycznej i uzdrowiskowej - tłumaczy Marian Ogrodowski, wiceburmistrz Ciechocinka. - Spełniamy ustawowe wymogi uzdrowiska, płaci się m.in. za korzystanie z uzdrowiskowej infrastruktury. Nie ma powodu, żeby likwidować opłatę uzdrowiskową, choć niejeden kuracjusz takie postulaty wysuwał, widząc dymiące kominy. One są plamą na naszym wizerunku, z tym że domostwa opalane węglem i toksycznym paliwem, w tym odpadami, są u nas w mniejszości. Niestety, nie można zakazać ogrzewania mieszkania w dowolny sposób. Prawie 90 procent miasta mamy zgazyfikowane, wszystkie uzdrowiska, a jest ich 26, te największe mają po 400 łóżek, także ogrzewane są gazem. Przekroczenia parametrów zapylenia, do których dochodzi, są naprawdę niewielkie w skali roku. Przygotowujemy się do szczegółowej diagnozy stanu naszego klimatu. Mamy pieniądze na badania, w ciągu najbliższego półrocza zakończymy diagnostykę i przystąpimy do programów WIOŚ lub unijnych.

Największą bolączką uzdrowiska są w tej chwili samochody, nie tylko mieszkańców (około 10 tys. osób), ale i kuracjuszy. - Pięć tysięcy gości, większość przyjeżdża do nas samochodami, bo są to ludzie starsi, niektórzy mają kłopoty z chodzeniem - zauważa wiceburmistrz. Dodaje, że miasto wprowadza pewne ograniczenia dla ruchu kołowego, planowane jest zamknięcie części uzdrowiskowej dla ruchu, część centrum już jest wyłączona, ale więcej zrobić się nie da.

Wisła się broni


Ciechocinek jest powietrznym rajem, w porównaniu z tym, co dzieje się na południu Polski.

Na wniosek mieszkańca Zdzisława Kuczmy sąd w Gliwicach musiał zająć się opłatami klimatycznymi (1 zł do 17 lat , 1 zł od 18 do 25 lat i 2 złote dla dorosłych) w Wiśle, w miejscowości turystycznej u podnóża Beskidu Śląskiego. W październiku 2015 roku sąd ów orzekł, że jeśli w powietrzu przekroczone są dopuszczalne normy zanieczyszczeń, to gmina nie może pobierać opłaty klimatycznej. Wyrok unieważnił uchwałę Rady Miejskiej w Wiśle, która jest podstawą do pobierania opłat. Okazuje się, że samorząd postawił jednak na swoim. I tak odpowiedział sądowi:

„Zgodnie z wyrokiem, o możliwości poboru nie decyduje jakość powietrza atmosferycznego w Wiśle, ale średnia z całej tzw. strefy śląskiej (obejmującej gminy praktycznie z wszystkich regionów województwa)”. Dalej wylicza wszystkie działania Wisły na rzecz poprawienia stanu powietrza i konkluduje: „Warto również podkreślić, że w Wiśle powietrze nie jest zanieczyszczone tak bardzo, jak w innych miejscowościach województwa śląskiego. (...) Wisła co prawda leży w Strefie Śląskiej, w której, według średnich rocznych stężeń pyłu zawieszonego PM10, normy są przekraczane, jednak pomiary (...) najbliżej Wisły, wyraźnie pokazują, że średnie roczne stężenia pyłu w latach 2010-2014 nie przekraczały dopuszczalnej częstości przekroczeń! Wyniki dla Strefy Śląskiej zawyżają: Żywiec, Knurów, Pszczyna czy Wodzisław Śląski, na czym Wisła, niestety, niesłusznie traci. Co do dalszych losów opłaty miejscowej informujemy, że będzie ona nadal pobierana, zgodnie z prawem”.

Zapłacić trzeba i to o 10 groszy więcej niż w ubiegłym roku (1,6 zł dzieci do 6 roku życia,3,10 zł wszyscy od 7 roku życia) za pobyt w Rabce, uchodzącej dotąd za oazę płucnochorych. Uchodzącej, ponieważ na Rabkę przypuszczany jest medialny atak w postaci haseł: „500 mikrogramów zanieczyszczeń na metr sześcienny, i to przez klika dni” - (krakowska „Gazeta Wyborcza”, listopad, 2015 r.).

Rabka od lat reklamowana jest jako uzdrowisko pulmonologiczne. Będzie musiała dowieść, że na to miano zasługuje, bo w tym roku przepisy się zaostrzyły.

Wchodzi w życie nowelizacja ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, zakładająca, że opłatę klimatyczną mogą pobierać gminy, które spełniają ostre normy krajobrazowe, klimatyczne i infrastrukturalne. Co do opłaty uzdrowiskowej, żeby ją pobierać, należy nie rzadziej niż raz na dziesięć lat przedstawić ministrowi środowiska tzw. operat (mówiąc prościej: systematyczne wyniki badań jakości powietrza) w celu potwierdzenia spełniania przez obszar uzdrowiskowy wymagań ustawowych. Już wiadomo, że nie spełnił ich Kraków (średnioroczne stężenie benzo(a)pirenu 4,9 ng/m3). Jego mieszkańcy wdychają trujące pyły i opary przez 150 dni w roku. Dlatego Kraków właśnie zrezygnował z pobierania opłat klimatycznych. Zaproponowano także krakowskim kierowcom, by 2 stycznia za darmo przesiedli się do komunikacji miejskiej: zamiast biletu dowód rejestracyjny. Zdaje się, że do takich przesiadek kierowcy będą zapraszani częściej.

W Bydgoszczy kierowców zachęca się, by drogę z Fordonu do centrum pokonywali nową linią tramwajową, a nie autem. Ograniczono kursowanie autobusów na tej trasie. O tańszych biletach się nie mówi. Jeszcze nie.

Koniec z węglem


Precz ze smogiem!

- Piece,kotły na węgiel, drewno i kominki to główne źródła krakowskiego smogu. Odpowiadają za 42 proc. pyłu (PM10) oraz 68 proc. rakotwórczego benzo[a]pirenu. Stężenie zanieczyszczeń w Krakowie często sięga poziomu pekińskiego.

Radni Sejmiku Województwa Małopolskiego uchwalili głosami 19 za ,0 przeciw, 15 wstrzymujących się zakaz ogrzewania węglem i drewnem na terenie Gminy Miejskiej Kraków. Uchwała ma obowiązywać od 1 września 2019 roku. Od tego czasu do ogrzewania będzie można stosować gaz, ciepło z miejskiej sieci ciepłowniczej, lekki olej opałowy oraz prąd. Szacuje się że na terenie Krakowa używa się obecnie około 24 tys. kotłów i pieców na węgiel i drewno oraz ponad 10 tys. kominków.

Sucha Beskidzka


Duszno i parno od pyłu

- Za jedno z najbardziej zanieczyszczonch miast na południu Polski uchodziła do tej pory Sucha Beskidzka. Polski Alarm Smogowy podaje, że średnioroczne stężenie benzo(a)pirenu wynosi tam 15,6 ng/m3. Podstawowym źródłem ciepła wielu domostw są piece .

Czarny pijar do tego stopnia rozjuszył władze Suchej, że zaiskrzyło na linii burmistrz - inspektor ochrony środowiska. Poszło o niemiarodajne pomiary. Efekt? Dzięki szwajcarskiemu programowi ochrony środowiska zamontowano w Suchej 2400 kolektorów słonecznych, wymieniono piece w instytucjach publicznych. Powiat wyrasta obecnie na lidera w produkcji energii odnawialnej.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 24-05-2017 08:36

    Brak ocen 0 0

    - Maria z Kanady: "ale więcej zrobić się nie da. " Jest ograniczenie do 40 /godz. ale tylko chyba policja przestrzega . Moze by tak kamery poustawiac i drastycznie podwyzszyc mandaty za przekaczanie predkosci? Na pewno byloby mniej "pachnace" powietrze.

    Odpowiedz