Inowrocławscy decydenci pod lupą kontrolerów NIK i prokuratury

Grażyna Ostropolska 22 stycznia 2016

Wojewoda Mikołaj Bogdanowicz zaskarża plan zagospodarowania placu Klasztornego, a senator Lidia Staroń składa zawiadomienie o podejrzeniu nadużycia uprawnień przez miejscowych urzędników, których poczynania stały się tematem najpopularniejszych programów telewizyjnych.

Mieszkańcy osiedla Solno twierdzą, że wielorodzinny budynek nie miał prawa powstać w miejscu przeznaczonym pod budownictwo jednorodzinne

Fot.: Dariusz Bloch


Zabytkowa kamienica z wyeksponowanym w podziemiu murem jednego z najstarszych w Polsce klasztoru franciszkanów, zakryta betonowym klockiem kawiarni...


Ten architektoniczny wybryk na placu Klasztornym w Inowrocławiu pokazały kamery TVP i Polsatu m.in. w „Sprawie dla reportera” Elżbiety Jaworowicz i ostatnim odcinku: „Państwa w państwie”. Zaproszeni do studia eksperci nadziwić się nie mogli, jak władze tego miasta mogły pozwolić, by na włączonym do rejestru zabytków placu powstał taki bubel, a prawnicy i politycy zadeklarowali pomoc Magdalenie Balcerzak-Piwowar, właścicielce hotelu „Pod papugami”. Hotel miał być otwarty w kamienicy, którą zasłonił betonowy klocek kawiarni, ale w 2011 r. zmieniono plan zagospodarowania przestrzennego, likwidując drogę dojazdową do hotelu i

inwestycja stanęła.


Kwitnie za to kawiarnia, a to dzięki miejscowej władzy, która część gminnej drogi na placu Klasztornym przekwalifikowała na działkę budowlaną i sprzedała bez przetargu właścicielowi sąsiedniej kamienicy pod kontrowersyjną dobudówkę.

Kulisy nierównej walki Magdaleny Piwowar z inowrocławskimi decydentami opisaliśmy w publikacjach: „Strzał w plecy inwestora” (styczeń 2014 r.) i „Skandal, pogrzeb hotelu i stypa” (maj 2015 r.).

Wiele wskazuje na to, że rok 2016 będzie dla tej sprawy przełomowy. W grudniu nowy wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz zareagował na pismo radnego Andrzeja Walkowiaka do swojej poprzedniczki Ewy Mes, sygnalizujące poważne nieprawidłowości w uchwaleniu zmian w planie zagospodarowania przes-trzennego placu Klasztornego w Inowrocławiu w 2011 r. (Magdaleny Piwowar nie uznano wtedy za stronę i nie przegłosowano na sesji RM jej zastrzeżeń).

Pismo Walkowiaka, zarzucające wojewodzie Ewie Mes bezczynność w tej sprawie, przeleżało w szufladzie 3 miesiące. Sięgnął po nie Bogdanowicz i zaskarżył uchwalony w 2011 r. plan. - Jeśli sąd administracyjny tę uchwałę unieważni, a jest to bardzo prawdopodobne, miasto wypłaci poszkodowanym ogromne odszkodowania - przewidywali zaproszeni do „Państwa w państwie” prawnicy, a senator Lidia Staroń, znana ze zwycięskich batalii w obronie skrzywdzonych, poinformowała, że działaniom inowrocławskich decydentów, torpedujących inwestycję Piwowarów i wspierających biznesowe plany ich wpływowego sąsiada, przyjrzą się kontrolerzy z NIK. - Po dogłębnej analizie dokumentów, złożyłam też w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu nadużycia uprawnień przez urzędników - słyszymy od pani senator.

Wydawałoby się, że taka lekcja wątpliwej sławy czegoś inowroc-ławskich włodarzy nauczy, tymczasem...

- Mamy powtórkę z historii


- skarżą się mieszkańcy dzielnicy domków jednorodzinnych na osiedlu Solno, nawiązując do niedzielnego programu „Państwo w państwie”. W 2011 r. kupili od miasta (na przetargu) działki budowlane. - W planie zagospodarowania jasno zapisano, że jest to teren przeznaczony wyłącznie pod budownictwo jednorodzinne, a tu nagle wyrasta nam w środku osiedla paskudny, wielorodzinny klocek zaś urzędnicy, którzy zezwolili na tę inwestycję, nie zamierzają się z tego tłumaczyć - słyszymy od rozgoryczonych właścicieli sąsiednich budynków.

W najgorszej sytuacji jest Jacek K., któremu wielorodzinny obiekt zabiera światło. - W urzędach słyszę, że wszystko jest w porządku, bo postawiono go 4 metry od granicy mojej działki, a przecież gołym okiem widać, że ta inwestycja oddziałuje na moją nieruchomość, więc zanim wydano pozwolenie budowlane, należało to ze mną skonsultować - zauważa.

Adam K. i Tadeusz B. też mają problem: - Teren, na którym powstał wielorodzinny budynek, podniesiono o kilkadziesiąt centymetrów, więc podczas obfitych opadów, woda spływająca z dachu będzie nas zalewać - tłumaczą. Pogłoski o tym, że przedsiębiorca budowlany Tadeusz T. zamierza postawić szeregowiec na liczącej 1000 m kw. działce, dotarły do nich w 2013 r. - Pojechaliśmy do Danuty Malickiej, naczelniczki wydziału architektury w starostwie, która powiedziała, że o takich planach nic nie wie, ale jak się pojawią, natychmiast nas zawiadomi - wspominają mieszkańcy. Zarzucają staroście, że kiedy w czerwcu 2014 r. wydawał T. pozwolenie na budowę, nie uznał ich za stronę i nie poinformował o planowanej inwestycji. - W październiku 2015 r. pojawiła się nagle koparka i zaczęła równać teren, a ponieważ nie postawiono tablicy budowlanej, znów pojechaliśmy do starostwa, gdzie tym razem usłyszeliśmy, że

nie jesteśmy stroną


i nie muszą nas o niczym informować - relacjonuje pan Jacek. Pamięta, że 40 minut po ich wizycie w starostwie przyjechał Tadeusz T. i postawił tablicę. - Tam było nazwisko jego żony, ale już następnego dnia pojawiła się inna tablica z nazwiskiem nowego inwestora Marka P. z firmy Budrew Ciencisko i budowa „zespołu budynków jednorodzinnych”, bo tak nazwano ten sześciorodzinny szeregowiec, nabrała tempa - twierdzą nasi rozmówcy. Złozyli wniosek o kontrolę Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. „Roboty budowlane realizowane są zgodnie z zatwierdzonym projektem”, odpowiedział im w listopadzie inspektor Paweł Czobot.

Szukali pomocy u Romualda Kaisera, naczelnika wydziału gospodarki przestrzennej w inowrocławskim ratuszu.

- Przyjechał, popatrzył i powiedział, że musimy się z sąsiadem dogadać - wspominają.

- Nie robię nic niezgodnego z planem, a tę działkę nabyłem wraz z pozwoleniem budowlanym od pani T. - tłumaczy Marek P. z firmy Budrew. - Ja tu jestem tylko kierownikiem budowy, którą prowadzę zgodnie z pozwoleniami - słyszymy od przedsiębiorcy Tadeusza T., którego żona zbyła ten teren Markowi P.

- W październiku złożyliśmy u starosty wniosek o wznowienie postępowania w sprawie pozwolenia na budowę i uznanie nas za stronę, ale nie mamy odpowiedzi - słyszymy od mieszkańców.

- A ja zawnioskuję do NIK, by przyjrzała się tej sprawie podczas kontroli związanej z naruszeniem prawa przy zagospodarowaniu placu Klasztornego - deklaruje senator Lidia Staroń.

Starostwo informuje:


„Wojewoda kujawsko-pomorski stwierdził uchybienie terminu do wniesienia odwołania od decyzji starosty inowrocławskiego, zatwierdzającej projekt i udzielającej pozwolenia na budowę, a wnoszący wniosek o wznowienie postępowania mają prawo wniesienia skargi do WSA.

Po wnikliwej analizie stwierdziliśmy, że obszar oddziaływania zespołu budynków mieszkalnych jednorodzinnych mieści się w granicach działek i nie narusza żadnych aktów prawnych”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 29-01-2016 20:07

    Oceniono 2 razy 1 1

    - anastażja: wiem jak można załatwić w starostwie inowroclawskim pozwolenia i inne papiery na budowę przez łóżko BIZNESMEN RASAŁA TAK ROBI ALBO OBIADKI W JEGO SPELUNACH

    Odpowiedz

  2. 23-01-2016 13:57

    Oceniono 5 razy 3 2

    - jaca: Aby Warcholstwo i PiS mogło se pokrzyczeć i znależć nowego wroga ....

    Odpowiedz

  3. 22-01-2016 08:19

    Oceniono 5 razy 4 1

    - Max Meyer: By żyło się lepiej, kolesiom. Ktoś przytulił..

    Odpowiedz