Dzisiejszy Polak coraz częściej szuka pomocy coacha. Nawet jeśli go nie potrzebuje. Taka moda.

Piotr Schutta 15 stycznia 2016

Ceny jednej sesji dochodzą nawet do 2 tysięcy złotych. Tyle biorą najdrożsi. Przychodzą do nich ludzie, którzy chcą załatwić konkretną sprawę. W seksie, biznesie, życiu osobistym i zawodowym.

Coach nie jest ekspertem i nie rozwiązuje problemów. Nie bierze odpowiedzialności i niczego nie gwarantuje. On tylko towarzyszy.

Fot.: 123rf


Pierwszym prawdziwym coachem był ponoć grecki filozof Sokrates. Nie zanudzał uczniów wywodami, lecz przemyślnie stawiając pytania wydobywał z nich mądrość, o której istnieniu nie mieli pojęcia. Współczesny coach chętnie powtórzy za słynnym Grekiem „Wiem,że nic nie wiem” i pomoże klientowi dotrzeć do wymarzonego celu: utrzymania stanowiska, podwyżki, skuteczności zawodowej, awansu. Tyle że nie za darmo. 100-150 złotych za godzinę rozmowy to stawka najniższa, jaką można znaleźć na rynku, choć porównywalna z ceną porady u psychoterapeuty.

Szybko, skutecznie, drogo


„Coaching to najskuteczniejsze i najszybsze, choć nie najtańsze narzędzie do realizacji konkretnego celu. Działa jak zastrzyk motywacji i skalpel tnący”, pisze na swoim blogu Joanna Konieczna, warszawski psycholog, trener, konsultant i coach z 20-letnim doświadczeniem. Jej motto: „Pomagam ludziom dotrzeć tam, dokąd zmierzają”.


- Nie jestem osobą wszechwiedzącą ani mędrcem. Nie znam odpowiedzi na każde pytanie. Ja nie mówię klientowi, co ma zrobić. Moim zadaniem jest postawienie takich pytań, które poszerzą jego perspektywę i realny ogląd własnych możliwości - mówi Joanna Konieczna. Godzina konsultacji kosztuje u niej 150 złotych, a sesja coachingu 350. Na szczęście, z założenia sesji nie ma być wiele. Z reguły kilka spotkań powinno wystarczyć, by klient umiał spojrzeć na siebie „jak z helikoptera” i ruszył dziarsko dalej.

- Niewielu z nas naprawdę potrzebuje coacha. Trzeba pamiętać, że coaching to nie psychoterapia. My nie leczymy traum z przeszłości, pomagamy za to zrealizować aktualny cel. Zbyt często muszę mówić klientowi, że w tym momencie coaching nie jest dla niego i że powinien zacząć od konsultacji z terapeutą - opowiada Joanna Konieczna.

Krzysztof Tokarski, psycholog: Sporo tak zwanych certyfikowanych coachów nie ma nic do zaoferowania. Wmawiają natomiast ludziom, że dzięki coachingowi poszli do przodu.


Krzysztof Tokarski, gdański psycholog kliniczny, wykładowca, coach i trener (szkolenia dla biznesu), na swoim profilu w internecie napisał tak: „Nie kończyłem szybkiej szkoły coachingu, aby szybko i łatwo zarabiać na innych przy minimalnym nakładzie wiedzy”.

- Sporo tak zwanych certyfikowanych coachów nie ma nic do zaoferowania. Wmawiają natomiast ludziom, że dzięki coachingowi poszli do przodu. A jeśli klient ujawni nagle spadek nastroju czy symptomy depresji? Wina klienta. Nie był konsekwentny, nie słuchał coacha. Niestety, trafiają do mnie ludzie, którzy skarżą się na tego typu coachów - mówi Krzysztof Tokarski. Kończył studia psychologicznie na Uniwersytecie Gdańskim. Coaching jest tylko jedną z jego specjalności. Najrzadziej używaną. Przyznaje, że wyszedł do klienta jako coach, a nie psycholog, ponieważ tego wymagał od niego rynek.

- Pójście do psychologa jest dzisiaj niemodne. Oznaką splendoru jest za to spotkanie z coachem. Jeśli szukamy prawdziwego coacha, nie kierujmy się opiniami na portalach i laurkami w postaci nie wiadomo jakich certyfikatów. Opierajmy się raczej na opinii znajomych, którzy mieli do czynienia z coachingiem - radzi.

- Od jednego z klientów usłyszałam kiedyś, że wybrał właśnie mnie, ponieważ moja oferta jest droższa od usług terapeuty, więc powinnam być od niego lepsza - mówi Joanna Konieczna. Sesja z klientem nie trwała długo.

Angielskie słowo coaching tłumaczy się jako korepetycje lub trenowanie. Niektórzy doszukują się tu związku z nazwą węgierskiego miasta Kocs, z którego wywodzi się pojazd konny o nazwie kocz. W istocie coaching ma dużo wspólnego z podwożeniem klienta, a właściwie towarzyszeniem mu w w drodze do celu.

Facet w czerwonej marynarce


- To jest proces, który ma prowokować do myślenia, pobudzać kreatywność, a przede wszystkim pokazywać człowiekowi inną perspektywę. Oczywiście, zamiast do coacha możemy pójść do przyjaciela. Tylko że przyjaciel jest emocjonalnie zaangażowany i trudno mu będzie zdobyć się na obiektywizm - mówi Zuzanna Mazurek z warszawskiej filii Międzynarodowej Federacji Coachingu (ICF), zrzeszającej ok. 25 tysięcy coachów z ponad 120 krajów świata.

W Polsce do ICF należy 250 osób, a przeszło 900 ma jej akredytacje, czyli świadectwa potwierdzające spełnianie określonych przez organizację standardów. Chodzi o odbyte kursy i szkolenia, godziny pracy z klientem, egzaminy. Nie jest to zresztą jedyna w Polsce instytucja nadająca stopnie zawodowe w tej branży. Zajmują się tym także Izba Coachingu czy Instytut Rozwoju Biznesu (IBD), który również szkoli. Podstawowy kurs, jak wynika z informacji na stronie szkoły, kosztuje 4,5 tys. zł. Za kolejne stopnie wtajemniczenia trzeba zapłacić już kilkanaście tysięcy złotych.

Jesienią ub.r. o coachingu zrobiło się głośno za sprawą filmiku nakręconego podczas zajęć z rozwoju osobistego w Szkole Głównej Handlowej, na którym studenci się policzkują. 23-letni „trener” w czerwonej marynarce wskakuje na ławkę i krzyczy: „Zajebiście. Poczuliście to?” Mimo że środowiska związane z coachingiem próbowały tłumaczyć, iż krzykliwie odziany człowiek z filmu nie ma nic wspólnego z prawdziwym coachem, materiał poszedł w świat i wywołał falę krytyki.

Najdobitniej wyraziła się chyba Violetta Rymszewicz, trener i rekruter. Na łamach „Newsweeka” stwierdziła, że polski coach rozwoju osobistego to człowiek bez konkretnego talentu, który che zbić szybką kasę na bardziej nieporadnych od siebie. Sam coaching natomiast to proces dający pozorne zmiany i uproszczone recepty.

- To jest wytwór obecnych czasów, kiedy wszystko ma być na szybko, bez ruszania tego, co boli. W moim rozumieniu coaching, w przeciwieństwie do psychoterapii, to nie jest kontakt z człowiekiem, to raczej uniwersalna technika, która ma być dobra dla wszystkich. Bo ludzie pragną dzisiaj łatwych rozwiązań. Niektórzy potrzebują jasnego określenia celu i w tym pomaga im coach. Poza tym człowiek naszych czasów jest bardzo osamotniony. Szukamy kogoś, kto będzie nam towarzyszył, a na tym polega coaching- mówi psychoterapeutka Hanna Nowak-Wochna.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 05-09-2016 14:48

    Oceniono 1 raz 0 1

    - bronka: Ja tej pomocy potrzebowałam jak najbardziej. Bardzo mi pomogła wizyta u specjalisty, Bardzo uregulowała moje życie zawodowe. Skorzystałam z wiedzy i doświadczenia p. Lidii Krotoszyńskiej z psychologgia-plus.pl

    Odpowiedz