Czy w 2016 roku świat będzie chciał połączyć siły przeciw terrorystom?

Przemysław Łuczak 2 stycznia 2016

„Tradycyjnie rozumiana wojna na lądzie z udziałem „pełnoprawnych” państw, na razie wydaje mi się niemożliwa, gdyż w istocie żadne ze światowych mocarstw nie jest dotąd przekonane, aby taką wojnę rozpocząć” - mówi prof. WAWRZYNIEC KONARSKI, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Prof. Wawrzyniec Konarski: Nie uda się zlikwidować Państwa Islamskiego bez stworzenia spójnej polityki USA i UE wobec imigrantów. Nie rozwiążą tego problemu nawet potencjalne zwycięstwa militarne

Fot.: Andrzej Lange, „Super Express”


Kiedy myśli Pan o 2016 roku, górę bierze optymizm czy raczej pesymizm?


Mam w tej kwestii odczucia ambiwalentne. Wprawdzie USA i Europa zaczynają bardziej koncepcyjnie myśleć o przyszłości, ale sytuacja jest wciąż niepewna. I nie da się jej rozwikłać w 2016 r. Zaważyły na tym przede wszystkim olbrzymie zaniedbania, dotyczące wydarzeń w ostatnich 15 latach. Świat euroatlantycki zupełnie nie przewidział konsekwencji upadku Saddama Husajna w Iraku, wojen w Afganistanie i Libii czy wiosny arabskiej, a także tego, co robi teraz Turcja. Powstanie Państwa Islamskiego, które dzisiaj jest największym zagrożeniem dla pokoju światowego, również jest skutkiem błędów, popełnionych zresztą nie po raz pierwszy, głównie przez Amerykanów, ale też i NATO.

Co świat może z tym zrobić?

Największe państwa powoli dochodzą do przekonania, że front skierowany przeciwko Państwu Islamskiemu musi być szerszy niż dotąd. A więc powinien obejmować również Rosję i bogate kraje arabskie. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie do tej pory nie przyjmowały do wiadomości, że jest to zagrożenie globalne. Nie były też zainteresowane jakąkolwiek partycypacją np. w rozmieszczeniu na swoim terytorium fali uchodźców, złożonej z ludności pobratymczej religijnie i kulturowo. A jeśli nawet wykładały jakieś pieniądze, to zapewne po to, żeby razem z prawdziwymi uchodźcami kierować do Europy tych młodych ludzi, których obecności u siebie z różnych powodów nie chcą. Walka z Państwem Islamskim ma jeszcze wymiar ekonomiczny. Mają bowiem miejsce kontakty, głównie dotyczące handlu ropą naftową, między różnymi firmami międzynarodowymi a tym państwem. To oznacza, że solidarność w tej walce jest iluzoryczna.

Dostrzega Pan możliwość porozumienia Rosji i USA w sprawie Ukrainy?

Takie porozumienie będzie możliwe wtedy, gdy spotęgują się trudności w nieskoordynowanym zwalczaniu Państwa Islamskiego. Jeśli pojawi się pomysł zjednoczenia sił, to waśnie istniejące w stosunkach rosyjsko-amerykańskich będą musiały być załagodzone. To nie znaczy, że raz na zawsze się zakończą, ponieważ interesy obu państw są w wielu sprawach zupełnie rozbieżne. Ukraina z perspektywy interesów globalnych, a więc zarówno rosyjskich, jak i amerykańskich, jest państwem buforowym. A to, co tam się stało, jest próbą zatrzymania przez Rosję rosnących wpływów amerykańskich w Europie Wschodniej.

Czy okrążana przez Amerykę Rosja miała jakąś alternatywę dla swojej polityki?

Rosja, będąc wcześniej krajem słabszym, zyskała dynamikę za sprawą silnego przywódcy Władimira Putina i zdecydowała się postawić tamę próbom nacisku, wywieranego przez Amerykę. Ten nacisk polegał m.in. na składaniu ofert polityczno-wojskowych państwom, które pozostają historycznie w strefie wpływów rosyjskich, takim, jak Gruzja czy Ukraina. Nawiasem mówiąc, Amerykanie z pewnością w podobny sposób zareagowaliby w przypadku potencjalnego rozprzestrzeniania się wpływów rosyjskich w Ameryce Łacińskiej. I w efekcie mamy sytuację, która jest dramatem Ukrainy. Na naszych oczach odbył się częściowy rozbiór tego państwa. Wewnętrzną bazą tych działań, które stały się zagrożeniem dla pokoju w Europie, jest pęknięta tożsamość ukraińskiego narodu, głęboko podzielonego na linii kulturowej, językowej, ale i religijnej.

Można się spodziewać jakiegoś przesilenia na Ukrainie?

Jest ono możliwe, gdyby doszło do porozumienia rosyjsko-amerykańskiego w sprawie walki z Państwem Islamskim i innymi organizacjami terroryzmu międzynarodowego. Jednakowoż nie zakładam, że Rosja zgodziłaby się na zwrot Krymu Ukrainie, tak z powodów strategicznych, jak i prestiżowych. Natomiast unormowanie sytuacji w Donbasie - np. poprzez nominalne utrzymanie tegoż w granicach państwa ukraińskiego - być może byłoby tą ceną, którą Rosja gotowa byłaby zapłacić za powstanie koalicji przeciw Państwu Islamskiemu. Zagraża ono bowiem również samej Rosji. Należy jednak zwrócić uwagę, że nie uda się zlikwidować Państwa Islamskiego bez stworzenia spójnej polityki USA i UE wobec imigrantów. Nie rozwiążą tego problemu nawet potencjalne zwycięstwa militarne.

Podziela Pan obawy, że w 2016 r. może wybuchnąć trzecia wojna światowa?

Jako respondent brałem udział w badaniach, które miały pokazać, jakie są globalne zagrożenia dla świata i w którym momencie mogłoby dojść do trzeciej wojny światowej. Według części ekspertów, już dzisiaj jesteśmy świadkami takiej wojny, nie prowadzą jej jednak przeciwko sobie konkretne państwa, traktowane jako pełnoprawne podmioty stosunków międzynarodowych, lecz różne struktury, nieuznawane przez świat. Myślę tutaj o wcześniejszych działaniach Al-Kaidy, a teraz Państwa Islamskiego. Natomiast tradycyjnie rozumiana wojna na lądzie z udziałem „pełnoprawnych” państw, na razie wydaje mi się niemożliwa, gdyż w istocie żadne ze światowych mocarstw nie jest dotąd przekonane, aby taką wojnę rozpocząć.

Czy w 2016 r. UE będzie zdolna do prowadzenia bardziej niezależnej od USA polityki, za to zgodnej ze swoimi interesami?

Jestem pesymistą w tej sprawie. W Unii postępuje bowiem proces polityczny, nazywany niekiedy renacjonalizacją. Zjawisko to charakteryzuje się wzrostem rangi państw narodowych i niechęci części kręgów opiniotwórczych do samej idei UE. Unia postrzegana jest przede wszystkim jako korzyść dla najbogatszych krajów, ale w jeszcze większym stopniu dla grupy najlepiej opłacanych… urzędników unijnych. Panuje opinia, że zajmują się oni głównie pozyskiwaniem pieniędzy dla siebie, a nie wymyślaniem strategicznych koncepcji rozwoju UE. A jeśli tych ostatnich nie ma, to Unia musi skupiać się na ratowaniu tego, co osiągnięto. Najpierw była to konieczność oddalenia groźby grexitu. Przy czym Brukseli nie chodziło o to, czy Grecja będzie silna czy słaba, lecz o uniknięcie takiego precedensu. Gdyby Grecja zbankrutowała i została usunięta ze strefy euro, a zapewne też z UE, oznaczałoby to zachętę do zintensyfikowania podobnych spekulacji w państwach niechętnych wspólnocie. Natomiast w 2016 r. wysiłek Brukseli skierowany będzie na działania na rzecz utrzymania Wielkiej Brytanii w UE.

Czy Polska może mocniej zaistnieć na arenie międzynarodowej czy też wciąż będzie spoglądać za Atlantyk?

Polska od dawna nie ma żadnej strategicznej wizji swojej polityki zagranicznej. I na tym etapie nie jest to wina rządu PiS, lecz bardziej Platformy, której polityka była w istocie dreptaniem w miejscu. Natomiast PiS jest typem partii, która ma zaprogramowany naturalny rytm swoistego politycznego radykalizmu po to, by odróżniać się od PO, niekiedy za wszelką cenę. Pogarszanie się stosunków z Brukselą i z najważniejszymi państwami unijnymi nie jest korzystne dla Polski. Zwłaszcza, że strat wynikających z ochłodzenia relacji z UE nie będzie można dyskontować poprzez pozycję partnera strategicznego USA, bo - mimo takich aspiracji - Polska wciąż nim nie jest.

Teczka osobowa: Prof. dr hab.Wawrzyniec Konarski


Jest politologiem w Instytucie Studiów Międzykulturowych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Zainteresowania naukowe: powiązania między etnicznością i polityką, w tym kwestie nacjonalizmu i mniejszości etniczno-narodowych; analiza partii i systemów partyjnych oraz systemów politycznych w Europie i wybranych państwach pozaeuropejskich.Często komentuje bieżące wydarzenia społeczno-polityczne w mediach.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 02-01-2016 15:06

    Brak ocen 0 0

    - Inicjatorów Wstępnego Terroryzmu ...: Trzeba skutecznie Wyłapywać.... Przed Zaplanowanym Atakiem ...........

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz