Są nieokrzesani i wybuchowi. Zostali „Wyrwani z niewoli”

Piotr Schutta 25 grudnia 2015, aktualizowano: 25-12-2015 13:07

Mają dresy, niewyparzone języki, są łysi i opowiadają o Chrystusie ulicznym slangiem. Rozumie ich każdy młody człowiek, który zabłądził i chciałby zostać wyrwany z niewoli. Tak, jak oni kiedyś.

Pochodzą z okolic Białegostoku. Od 5 lat jeżdżą po Polsce i opowiadają o swoim nawróceniu.

Fot.: Dariusz Bloch

Mówią, że ich powołaniem jest budzenie ludzi i faktycznie, nie zachowują się jak aniołki. Wrzeszczą do mikrofonu, oblewają się wodą, latają przed ołtarzem z czarnym parasolem, czasem wyrwie im się „kurna” albo „ja pierdzielę”. Swobodnie posługują się młodzieżowym slangiem; do młodych mówią najczęściej. Każą im, żeby sobą potrząsali i sami też potrząsają. Nawet księżmi.


Najpierw każdy z nich przeżył swoje indywidualne nawrócenie i formację, a potem było spotkanie na rekolekcjach i spontaniczna decyzja o ruszeniu w trasę. Nazwali się naprościej, jak można, a przy tym prawdziwie - „Wyrwani z niewoli”. Od pięciu lat są w drodze, a kiedy nie podróżują, zajmują się nagrywaniem klipów, nowych kawałków na kolejną płytę, pisaniem książek, prowadzeniem strony internetowej i doskonaleniem swojego autorskiego programu profilaktycznego pod nazwą „Ku wolności...”.

Teraz jeżdżą po Polsce piętnastoletnim oplem zafirą, wypchanym po dach wzmacniaczami i głośnikami, ale jeszcze do niedawna podróżowali koleją. I budzili sensację. Dwaj łysi w dresach, a jeden z nich z metrową figurą Matki Boskiej pod pachą. Zaczepiała ich policja, nagabywali ludzie, którzy brali ich za kościelnych złodziei.

Matka Boża gwiazdą


Żartują dzisiaj, że gipsowa Matka Boska stała się gwiazdą ewangelizacji. Targana po całym kraju przez dwóch upartych łysoli, którzy maszerowali z nią po dworcach, ustawiali w przedziałach kolejowych, wciskali się z nią do autobusów, zwracała uwagę i prowokowała do osobistej rozmowy. O to chodziło. Bo „głoszenie świadectwa” stało się od początku ich specjalnością. Mówią o swojej przemianie odważnie i bez eufemizów, nie pomijając wstydliwych szczegółów. Budzą w innych nadzieję, opowiadając o swojej beznadziei, która dzięki Chrystusowi zamieniła się w pełnię życia.

Piotr Zalewski i Jacek Zajkowski: Ludzie nie traktują nas jak oszołomów, bo mówimy o rzeczach, które ich dotyczą. Mają w swoim życiu ten sam syf, który mieliśmy my.


- Jesteśmy żywymi dowodami na to, że istnieje nadzieja dla każdego człowieka. Kiedyś pływaliśmy w szambie. Teraz mamy życie w obfitości - przekonują. O szambie to prawda. Napady, kradzieże, narkotyki, alkohol, konflikty z prawem. To był ich świat.

Jest niedzielny wieczór. Rozmawiamy w zagraconej pakamerze, na tyłach zakrystii kościoła Św. Wawrzyńca w Nakle, w którym przed chwilą zakończyło się spotkanie z gimnazjalistami. Nie było wprawdzie koncertu hiphopowego, bo w kościołach „Wyrwani...” nie puszczają bitów, ale i tak było nieszablonowo. W pewnym momencie wyciągnęli na środek miejscowego księdza.

- A co? Ksiądz jest taką samą częścią Kościoła jak ty czy ja. Przestań chrzanić, że ksiądz zrobił to czy tamto i dlatego odwróciłeś się od Kościoła, tylko zacznij się za niego modlić. Jeśli się modlisz, to możesz mu zwrócić uwagę, że źle postępuje. To od ciebie, kurna, zależy, jak ten Kościół wygląda. Czaisz to? Chrześcijaństwo to nie sielanka i nie jakaś zmuła. To prawdziwa relacja z Chrystusem i odwaga wyjścia - krzyczeli. - Zobacz, ten ksiądz to zwykły człowiek, ale ma namaszczone dłonie. Możesz od niego zaczerpnąć mocy Chrystusa.

Od kilku dni są w drodze. Wczoraj przyjechali z Trójmiasta, gdzie prowadzili zajęcia profilaktyczne, odwiedzając aż dziesięć szkół. Za chwilę ruszą do więzienia we Wronkach na spotkanie z ludźmi z bractwa więziennego. Przenocują w zakonie franciszkanów. A potem dalej, na południe, do Ostrowca Świętokrzyskiego.

Piotr Zalewski. Lat 25. Szczupły, krótko ostrzyżony, w czarnej dresowej bluzie i koszulce z cytatem z Listu do Galatan: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus”. Jacek Zajkowski, lat 33, psedonimy „Zetaigreka”, „Heres”, hiphopowiec. Łysy, wysoki, bluza dresowa, czarna skórzana kurtka.

- Ludzie przychodzą z samej ciekawości. Bo patrzą na nas, widzą stereotyp „dresa” i myślą sobie: co ten „dres” może mi powiedzieć? - mówi Zalewski.

Okazuje się, że „dres” może dużo. Czy jest to „głoszenie świadectwa” w kościołach, spotkania z dorosłymi, czy rekolekcje dla młodzieży, ludzie śmieją się, rumienią i rzadko wychodzą nieporuszeni. A potem proszą o chwilę rozmowy w cztery oczy i opowiadają o swoich najgłębszych tajemnicach, płacząc i rzucając się dwóm obcym mężczyznom w ramiona. Albo piszą osobiste maile, jak ten od pewnej gimnazjalistki, która po spotkaniu z „Wyrwanymi...” przestała myśleć o samobójstwie.

„Iskierka” trafiła do ludzi


- Kiedyś po koncercie w jakiejś szkole podchodzi do mnie chłopak w bluzie z napisem „CHWDP”. Pokazuje na napis i mówi: „Widzisz to? To jest moja maska. Ja taki nie jestem, ale muszę takiego grać na osiedlu i w szkole” - opowiada Jacek Zajkowski. Jego pierwsza płyta solowa „Prawda was wyzwoli” zrobiła furorę w sieci, zdobyła uznanie w środowisku hiphopowym w Polsce i została nagrodzona „Feniksem” w kategorii muzyki chrześcijańskiej.

Klip do utworu „Iskierka”, który opowiada o dziewczynie rozważającej decyzję o aborcji, obejrzało w sieci ponad trzysta tysięcy ludzi. Posypały się komentarze i listy od młodych mam i młodych ojców. Kilka kobiet zrezygnowało z zabiegu usunięcia ciąży. „Zawsze wybieraj życie. Tego się nie lękaj”, rapuje Zajkowski i jego przekaz trafia do ludzi.

- Ludzie nie traktują nas jak oszołomów, bo mówimy o rzeczach, które ich dotyczą. Mają w swoim życiu ten sam syf, który mieliśmy my. Wielu bierze nas na poważnie - mówią „Wyrwani z niewoli”.

W tej chwili Zajkowski pracuje nad drugą płytą solową, którą chce wydać pod pseudonimem „Heres”. - Heres znaczy dziedzic. Jestem w Chrystusie dziedzicem królestwa bożego na ziemi. Tego się trzymam. Dlatego taka ksywa - tłumaczy krótko muzyk.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.