Świąteczne instrukcje prosto z Warszawy

Justyna Wojciechowska-Narloch 25 grudnia 2015

Na sejmowej sali obrad gorączka, a tu przecież zaraz Boże Narodzenie. Postanowiliśmy sprawdzić, jak posłanki z naszego regionu łączą obowiązki w stolicy z przedświątecznymi przygotowaniami. Jak się okazuje, niezastąpieni są tu najbliżsi, a w szczególności mężowie.

Iwona Michałek zawsze była aktywna. Już nawet na Wiejskiej wiedzą, że ta elegancka pani potrafi ubrać się w skórzany uniform i pędzić na motocyklu. Jednak, jak sama przyznaje, jej życie jako posłanki mocno przyspieszyło

Fot.: Jacek Smarz

Przystrojone pięknie choinki, kolorowe iluminacje i klubowe spotkania wigilijne jeszcze potęgują tęsknotę za domem, atmosferą nadchodzących świąt i tymi, którzy zostali daleko. Tym bardziej, że obrady są bardzo burzliwe, nerwowe, pełne napięcia i czasem trwają do późnej nocy. Trudno znaleźć chwilę wytchnienia, a cóż tu dopiero myśleć o zbliżającym się wielkimi krokami Bożym Narodzeniu. Na pierwszym planie jest wciąż Trybunał Konstytucyjny, a nie prezenty, kolędy czy pierogi.

Mistrzostwo w kuchni


Anna Sobecka, toruńska posłanka, która niedawno rozpoczęła szóstą kadencję w Sejmie, nie ukrywa, że jest zmęczona. Do domu wróciła na weekend, ale już w poniedziałek znów musi być w Warszawie. A wigilijna kolacja dla całej rodziny tym razem odbędzie się u niej. Wcześniej, przez dwa ostatnie lata, klan Sobeckich gościł syn pani Anny.


- Mam wspaniałego męża, który wziął na siebie cały ciężar przygotowań. Sam robi zakupy, sam planuje menu i wreszcie sam gotuje. W swojej kulinarnej pasji doszedł już chyba do mistrzostwa. Gdy skończę z posłowaniem, to będę zmuszona prosić go o lekcje. Inaczej skompromituję się w kuchni - żartuje posłanka.

Witold Sobecki, wojskowy w stanie spoczynku, ze wszystkich sił wspiera swoją zapracowaną żonę. Najważniejsze decyzje związane ze świętami konsultuje z nią przez telefon, ale tak naprawdę to tylko formalność.

- Ufam mu bezgranicznie i podziwiam, że tak sprawnie radzi sobie z rolą gospodarza domu. Ja mogę co najwyżej ubrać choinkę i w Wigilię, którą obiecano nam wolną, nakryć stół i dopilnować ostatnich drobiazgów. Mam nadzieję, że w gronie najbliższych złapię oddech i wreszcie poczuję duchową magię tych świąt, czego teraz mi tak bardzo brakuje - dodaje Anna Sobecka.

Prezenty już kupione


Debiut w parlamencie nie jest prosty. Doskonale wie o tym Joanna Borowiak, posłanka na Sejm VIII kadencji z Włocławka. Jeszcze miesiąc temu stawiała pierwsze kroki w gmachu przy ul. Wiejskiej. Obiecała być blisko ludzi i ich problemów, więc jak najszybciej musiała założyć biuro poselskie, znaleźć zaufanych ludzi. Udało się, choć wcale łatwo nie było.

Zaraz potem rozpoczęły się pełne emocji posiedzenia Sejmu, nawet w wolnym czasie trudno się było od nich odciąć. Dziś Joanna Borowiak złapała już drugi oddech, ale wie też, że tegoroczne Boże Narodzenie nie będzie takie, jak poprzednie święta.

- Gdyby nie moi najbliżsi, byłoby krucho. Trudno się angażować w przygotowania, kiedy się jest 200 km od domu. Zawsze mogłam liczyć na mojego męża i tak też jest tym razem. To on jest najbardziej obciążony, robi wszelkie zakupy, dba o porządek. Ja, kiedy już jestem w domu, chwytam się każdej pracy, chcę pomóc, jakoś to wszystko nadrobić. Podczas ostatniego pobytu we Włocławku kupiłam prezenty dla rodziny. Tu, w Warszawie, nie ma na to czasu - opowiada Joanna Borowiak.

Joanna Borowiak: Przygotuję moje sztandarowe danie - faszerowane kapelusze pieczarek. Muszę znaleźć na to czas.


Posłanka podkreśla przy tym, że w jej rodzinie święta nigdy nie miały komercyjnego wymiaru. Upominki, a nawet wigilijne potrawy schodziły na drugi plan. Chodziło o to, by celebrować, głęboko przeżywać przyjście Chrystusa na świat.

- Bardzo czekam na moją córkę, która studiuje w Lublinie i ostatnio widziałyśmy się w listopadzie. To ona przed wigilijną wieczerzą przeczyta fragment ewangelii, potem wspólnie zaśpiewamy kolędy przy akompaniamencie pianina, na którym zagram. Tu dodam, że to instrument z zabarwieniem sentymentalnym, bo dostałam go na pierwszą komunię. No i muszę przygotować moje sztandarowe danie - faszerowane kapelusze pieczarek - opowiada Joanna Borowiak.

Córka przywiezie pierogi


Mama, teściowa i matka chrzestna - to filary tegorocznych przygotowań do Bożego Narodzenia w domu Iwony Michałek, posłanki na Sejm z Torunia. Wszystkie trzy starsze panie znają się na rzeczy i na wspólne święta obiecały zrobić pyszne pasztety, pachnące ciasta i sałatki. Pani poseł zastrzega od razu, że żadna z nich nie zostanie nadmiernie wykorzystana. Wszystkie rozumieją bowiem, że życie ich córki, synowej i chrześniaczki wraz z ogłoszeniem wyników wyborów diametralnie się odmieniło.

- Inne będą też nasze święta. Zakupy mięsne zrobiłam sama podczas pobytu w domu. Teraz wszystko czeka w zamrażalniku. Prezenty też są kupione, ale tylko dla wnuków. Dorośli muszą się zadowolić się życzeniami i swoją wzajemną obecnością - śmieje się Iwona Michałek. - Nadchodzące Boże Narodzenie mocno da w kość też mojemu mężowi, który bardzo się angażuje, jest kochany i nie narzeka. Nie ukrywam, że liczę również na córkę, która przyjedzie z okolic Poznania i przywiezie z sobą świetne uszka i pierogi.

Iwona Michałek, motocyklistka z zamiłowania, bardzo dobrze czuje się w roli parlamentarzystki, wyraźnie polubiła swoje nowe zajęcie. Nie ukrywa przy tym, że to wielka zmiana w jej życiu.

- Wszystko trzeba było przeorganizować, a właściwie poukładać na nowo. Zawsze byłam aktywna, ale teraz tempo jeszcze przyspieszyło. I chyba nie będę wyjątkiem, kiedy powiem, że bardzo czekam na te święta, na chwile z bliskimi i złapanie oddechu. To da mi siłę na długi czas - mówi.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 26-12-2015 10:14

    Brak ocen 0 0

    - wij: Iwona Michalek to wyrachowana karierowiczka/wszedzie sie zaczepi...

    Odpowiedz

  2. 26-12-2015 00:29

    Oceniono 1 raz 1 0

    - ja: Czy to ekspress toruński ze czytam tylko o tym co robią posłowie z tej części województwa? Żenada

    Odpowiedz

  3. 25-12-2015 22:42

    Brak ocen 0 0

    - lol: "Witold Sobecki, wojskowy w stanie spoczynku, ze wszystkich sił wspiera swoją zapracowaną żonę. Najważniejsze decyzje związane ze świętami konsultuje z nią przez telefon, ale tak naprawdę to tylko formalność." Boże miej go w swojej opiece i gratuluję wieloletniej błogiej nieświadomości, jeśli jest taka szansa chciał bym przyjść do Pana na lekcje przeżycia.

    Odpowiedz

  4. 25-12-2015 16:48

    Brak ocen 0 0

    - kkk: A kto p. Sobeckiej kazał kandydować, zmęczona na własne życzenie, czas zwolnić miejsce młodym, aktywnym posłom

    Odpowiedz