Synku, ja ci włączę tablet, a ty spróbuj zasnąć

Dorota Witt 12 grudnia 2015

Niemal co trzeci dwulatek codziennie korzysta z tabletu, smartfona czy laptopa, czasem bez kontroli rodziców. To jeszcze nic- ponad 60 proc. dzieci bawi się elektronicznymi urządzeniami bez konkretnego celu. Ot tak, by… dać rodzicom czas dla siebie.

Ponad 95 proc. dzieci codziennie wpatruje się w ekran urządzeń elektronicznych, tylko co piątemu towarzyszą rodzice - wynika z badania przeprowadzonego przez Interactive Research Center na zlecenie telewizji edukacyjnej Da Vinci Learning

Fot.: 123rf


Elektroniczne gadżety dla dorosłych to popularne prezenty dla… najmłodszych.


- Wychowujemy, a właściwie telewizja i Internet wychowują za nas młodych homo tabletis - słyszymy w kampanii pod nazwą „Mama, tata, tablet” przygotowanej przez Fundację „Dzieci Niczyje” . „Homo tabletis to, podobnie jak homo sapiens, człowiek rozumny - ssak naczelny z rodziny człowiekowatych. Praktycznie od urodzenia pozostaje pod permanentnym wpływem urządzeń elektronicznych. Urządzenia te pełnią ważną funkcję w wychowaniu dziecka, często niemal zastępując mu biologicznych rodziców” - przestrzega Krystyna Czubówna w filmie promującym kampanię.

Eksperci z Fundacji „Dzieci Niczyje” po raz pierwszy w Polsce przeprowadzili badania wśród małych dzieci, pytając je i ich rodziców o korzystanie z urządzeń mobilnych. Okazało się, że ponad 40 proc. dzieci w Polsce do drugiego roku życia używa tabletów i smartfonów, a blisko 30 proc. z nich robi to codziennie. Oglądają bajki, grają w proste gry, ale najczęściej po prostu się bawią, nie robiąc niczego konkretnego, bezrefleksyjnie przesuwając ikonki. W Internecie bez trudu znajdziemy filmiki wrzucone przez rodziców zafascynowanych tym, jak szybko ich małe dzieci opanowały sztukę… dotykania kilkucalowego ekranu. Nie przychodzi im jednak do głowy, że o wiele więcej koncentracji i wysiłku wymagałoby od pociech ułożenie skomplikowanych puzzli czy powtórzenie łamańca językowego.

Co robią rodzice?


Rodzice, jak mówią, mają swoje powody, by sadzać dziecko przed ekranem i… zostawić je samemu sobie. Gotują w tym czasie obiad, pracują albo piją poranną kawę. „Zapytani o przyczyny, dla których udostępniają dzieciom urządzenia mobilne, rodzice najczęściej przyznawali, że robią tak wtedy, gdy muszą zająć się własnymi sprawami (69 proc.) lub traktują włączenie telewizji jako nagrodę dla dziecka (49 proc.). Mniejsza część badanych motywowana była chęcią nakłonienia dziecka do zjedzenia posiłku (19 proc.) lub chęcią ułatwienia mu zasypiania (15 proc.) - czytamy w raporcie Fundacji „Dzieci Niczyje”.

- Jeśli już zdecydujemy się posadzić dziecko na kanapie z tabletem w ręku, usiądźmy tam razem z nim, nie tylko po to, by kontrolować, jakie treści ogląda maluch, ale by rozmawiać o tym, co widzi, wtedy oglądanie nabiera innego wymiaru, staje się rodzinną aktywnością - mówi dr Patrycja Rusiak, psycholog dziecięcy.

Patrycja Rusiak: Maluchy, które za dużo niekontrolowanego czasu spędzają z urządzeniami mobilnymi w ręku, gorzej sypiają.


Maluchom do drugiego roku życia nie powinno się włączać elektronicznych sprzętów, bo w tym wieku najintensywniej rozwija się mózg, a wpatrywanie się w telewizor czy tablet ogranicza inne aktywności dziecka, znacznie bardziej kreatywne, jak choćby wchodzenie w interakcję z innymi ludźmi.

- Po drugich urodzinach dziecko - według aktualnych badań - może spędzić do 2 godzin dziennie przed ekranami (sumowany jest czas przed telewizorem, czas grania i nawet bezrefleksyjnego przeglądania Internetu) - dodaje dr Patrycja Rusiak. - Naukowcy z Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej wskazują jasno na skutki niekontrolowanego, nielimitowanego czasu, jaki dziecko spędza przed ekranem - takie maluchy częściej są otyłe, bo oglądając chętnie sięgają po niezdrowe przekąski; miewają lęki, bo dzieci do ósmego roku życia nie widzą różnicy między światem realnym a ekranowym; wreszcie za częste i za długie siedzenie przed telewizorem wzmaga w dzieciach agresję i sprawia, że myślą i zachowują się stereotypowo.

Uwaga na skutki


Kampania skierowana jest do rodziców najmłodszych dzieci, od niemowlaków do sześciolatków, bo właśnie w tym wieku mózg dziecka rozwija się najintensywniej, ale by mógł to robić, trzeba mu dostarczać różnorodnych bodźców, aby maluch mógł chłonąć świat wszystkimi zmysłami. - Ograniczanie poznawania rzeczywistości do biernego oglądania ruchomych obrazków na ekranie może mieć bardzo negatywne skutki - uważa Marta Skierkowska z Fundacji „Dzieci Niczyje”. - Specjaliści wyliczają je jednym tchem: maluchy, które za dużo niekontrolowanego czasu spędzają z urządzeniami mobilnymi w ręku, gorzej sypiają, mają kłopoty z koncentracją, czytaniem ze zrozumieniem, zapamiętywaniem i czytelnym pisaniem.

Trzeba kontrolować


Tymczasem już niespełna trzyletnie przedszkolaki mają w swoim rozkładzie dnia zajęcia komputerowe, nierzadko z profesjonalnymi informatykami. - Takie urządzenia to nie jest samo zło - podkreśla Stefania Wasilewska, dyrektorka przedszkola Bajka w Bydgoszczy. - Nie trzeba i nie wolno odgradzać dziecka od nowoczesnych technologii, trzeba jednak kontrolować to, co maluch robi przed ekranem, zarządzać czasem, który spędza przy takim sprzęcie. Urządzenia mobilne mogą przyczynić się do rozwoju dziecka, wystarczy wybrać takie gry i aplikacje, które temu rozwojowi służą. Nasze dzieci na zajęciach komputerowych bawią się, ucząc. Poznają kształty, kolory, proporcje. Dużo szybciej zrozumieją, o co chodzi w szeregowaniu przedmiotów od największego do najmniejszego, jeśli zobaczą to na ekranie w atrakcyjnej szacie graficznej niż gdyby im to narysować czy wytłumaczyć. Maluchy bardzo chętnie uczestniczą w tych zajęciach i to z sukcesami. Ostatnio wygrały konkurs na grafikę.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.