Prawny bubel dla rodziny?

Grażyna Ostropolska 27 listopada 2015

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że Rodzinne Ośrodki Diagnostyczno-Konsultacyjne nie miały prawa wydawać opinii w sprawach rodzinnych, ale zanim ogłoszono wyrok o niezgodności tych działań z Konstytucją RP, Sejm to bezprawnie usankcjonował, pospiesznie wprowadzając w życie ustawę o opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów, oprotestowaną przez liczne środowiska.

Tak wyglądał ubiegłoroczny protest działaczy stowarzyszeń, broniacych praw ojca, zorganizowany przed sądem w Toruniu

Fot.: Forum Matek przeciw Dyskryminacji Ojców


"Wzywamy i prosimy Prezydenta RP o zawetowanie ustawy, dotyczącej powołania opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów, które jedynie poprzez zmianę nazwy zastępują znienawidzone przez naród Rodzinne Ośrodki Diagnostyczno-Konsultacyjne, narzędzie destrukcyjnego oddziaływania na rodzinę” - ten apel stowarzyszeń broniących praw ojca okazał się nieskuteczny. 25 sierpnia 2015 roku nowy prezydent RP Andrzej Duda zdecydował się jednak podpisać uchwaloną 5 sierpnia ustawę o opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów, czym naraził się na krytykę wyborców:


„Podpisując ten bubel prawny, pomimo naszych wieloletnich obywatelskich protestów poniżył Pan i zlekceważył nasze organizacje (…). Początek Pana kadencji nie zaczął się dobrze dla dzieci i ich rodzin. Czy zapoznał się Pan z raportem Fundacji Stefana Batorego: „Monitoring pracy wybranych Rodzinnych Ośrodków Diagnostyczno-Konsultacyjnych? Czy był Pan kiedyś w RODK na osławionych badaniach metodą drzewa lub plam atramentowych?” - to fragment listu członków Stowarzyszenia Forum Matek przeciw Dyskryminacji Ojców, którzy głosowali na prezydenta Dudę i liczyli na jego weto.

To właśnie z organizacji pozarządowych wyszedł sygnał o tym, że

RODK działają nielegalnie,


ponieważ nie mają prawa wydawać opinii w sprawach rodzinnych. W 2013 roku Prokurator Generalny zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności ministerialnych rozporządzeń, regulujących działalność RODK z Konstytucją i 28 października tego roku Trybunał orzekł ich niekonstytucyjność. Helsińska Fundacja Praw Człowieka nie zostawia suchej nitki na legislacyjnym bublu, który krótko przed wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego zalegalizował to bezprawie.

Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa: Są naukowe opracowania świadczące o tym, że opieka naprzemienna służy rozwojowi dziecka i radziłbym do nich zajrzeć.


- Ustawa w obecnym kształcie, bez przeprowadzenia konsultacji społecznych nie daje gwarancji prawidłowego funkcjonowania opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów, a tym samym może mieć negatywny wpływ na prowadzone postępowania w sprawach nieletnich oraz z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego - orzekł w imieniu Fundacji jej wiceprezes Adam Bodnar, wytykając ustawodawcom prawne zaniedbania.

- Czym RODK zasłużyły sobie na tak ostrą krytykę organizacji pozarządowych? - pytamy działaczy.

- Stało się zasadą, że sądy rodzinne kierują rozwodzące się osoby na badania do Rodzinnych Ośrodków Diagnostyczno-Konsultacyjnych lub do psychologa, by uzyskać opinię, jak należy podzielić opiekę i ustalić kontakty rodziców z dzieckiem - twierdzi pani Anna. Uważa, że nie jest to dobre: - Taka taktyka sądów wymusza patologiczne zachowania rodziców, którzy zdają sobie sprawę z tego, że zawłaszczając dziecko i doprowadzając do zerwania jego więzi z drugim rodzicem zyskają lepszą pozycję procesową, czyli większe szanse na wyłączną opiekę nad dzieckiem - tłumaczy. Zwykle jest tak, że matka, bo to na ogół jej sąd przyznaje opiekę nad dzieckiem na czas rozwodu, robi wszystko, by ojciec spotykał się z nim coraz rzadziej. Dziecko rzekomo albo choruje, albo nie chce taty widzieć. To niszczy rodzinne więzi, a manipulowane i alienowane dziecko oddala się od ojca. Pani Anna przeżyła czteroletnią batalię o to, by jej syn odzyskał pełne prawa do dziecka, a ona mogła widywać wnuka.

Pani Maria, działaczka Forum Matek przeciw Dyskryminacji Ojców o regularnych spotkaniach z wnuczką może tylko pomarzyć. - Sąd, bazując na opinii Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego, uznał, że wystarczy mi 2,5 godzinny kontakt raz w miesiącu, ale od roku ani jedno takie spotkanie nie doszło do skutku - tłumaczy. Jej syn ma prawo widywać ośmioletnią córkę dwa razy w miesiącu po półtorej godziny w obecności byłej żony. - Jak można przy tak ograniczonych kontaktach budować

więź z dzieckiem?


- pyta. Wie, jak ogromny stres przeżywa dziecko, chcąc być lojalne wobec matki źle mówiącej o tacie. - Dziecko ma prawo do obojga rodziców, więc w RODK nie powinno się go pytać, z którym rodzicem chciałoby być - zauważa pani Maria. Jej zdaniem sąd winien zadbać o równy udział obojga rodziców w życiu dziecka:

- Przecież oni wcześniej jakoś się tą władzą rodzicielską dzielili, a rozwód nie powoduje, że nagle któreś z nich tę umiejętności traci, więc nawet nie mieszkając razem mogą wspólnie opiekować się potomstwem - tłumaczy.

Działaczy organizacji, broniących praw ojca, oburza fakt, że sąd zleca Rodzinnym Ośrodkom Diagnostyczno-Konsultacyjnym zbadanie, który rodzic ma być dla dziecka opiekunem pierwszoplanowym.

- Już sama nazwa jest dyskryminująca, bo oznacza, że pozycja tego drugoplanowego rodzica już na starcie jest gorsza. A potem dochodzi do tego, że nowy mąż lub konkubent pierwszoplanowej mamy ma do dziecka większe prawa niż jego biologiczny ojciec i dziadkowie - zauważa pani Maria. Przeżyła szok, gdy była synowa powołała na świadka psychiatrę (w sprawie o kontakty dziecka z dziadkami ze strony ojca), a ten zeznał, że wnuczka mówi wyłącznie źle o dziadkach, więc nie powinna się z nimi spotykać, bo te kontakty zagrażają zrekonstruowanej rodzinie matki. - Psychiatra miał na myśli aktualny związek byłej synowej, czyli nową komórkę społeczną, którą powinna chronić, zrywając kontakty z biologiczną rodziną dziecka - relacjonuje pani Maria. Jest przerażoną liczbą badań, którym poddawana jest jej wnuczka. - Każda wnoszona do sądu sprawa oznaczana jest nową sygnaturą i do każdej potrzebne są nowe badania wnuczki w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym, więc choć serce mi krwawi, dojrzewam do decyzji, by uwolnić ją od tego stresu i nie egzekwować wydanych przez sąd i ignorowanych przez matkę dziecka postanowień o kontaktach - mówi.

- A moja żona działa wedle schematu:

zrobić z ojca pedofila


- mówi pan Andrzej. Przeżył gehennę, gdy żona złożyła w prokuraturze zawiadomienia o podejrzeniu molestowania synka przez ojca. - Wystarczy znaleźć odpowiedniego adwokata i powiedzieć mu czego się chce, a on sprawi, że osiągasz cel, idąc jak po szynach - mówi. Cel jego małżonki (są w trakcie rozwodu) był jasny. Sprawić mu ból przez pozbawienie kontaktów z synkiem, którego kocha nad życie. - Wytoczyła mi dwie sprawy karne: jedną o rzekome molestowanie dziecka i drugą o jej pobicie. To był pretekst, by do zakończenia śledztwa ograniczyć mi kontakty z dzieckiem do dwóch trzygodzinnych spotkań tygodniowo - ocenia.

Zbadanie synka w toruńskim RODK nie dało dowodów na molestowanie, ale krótkie spotkania poza domem i na dodatek w obecności matki ograniczały się głównie do zabawy i nie pozwalały ojcu odbudować właściwych więzi z synem. - Doszło do tego, że kiedy prokuratura umorzyła obie sprawy z braku znamion przestępstwa, w RODK powiedziano mi tak: „Dobrze, już nie mówimy o tej pedofilii. Po prostu syn nie chce do pana iść”, wspomina pan Andrzej. Jego żona nie dała za wygraną i dostarczyła sądowi prywatną opinię psychologa, który napisał, że „badanie projekcyjne i wywiad z małoletnim jednoznacznie wskazują na przemoc seksualną, stosowaną przez ojca”. To niejedyna opinia tej właśnie psycholog, która reklamuje się w Internecie jako biegła sądowa sporządzająca tanie opinie.

- Nie tylko ze mnie próbowała zrobić pedofila, takich ojców jest więcej i mam z nimi kontakt. Zanim dowiedli, że są niewinni, przeżyli gehennę - twierdzi pan Andrzej. Spreparowana opinia psychologa ma wpływ również na jego życie. - RODK w opinii sporządzonej na zlecenie sądu zaproponował, by po rozwodzie mój syn przebywał ze mną w co drugi weekend, ale bez nocowania. Taka asekuracja godzi w prawa moje i dziecka - ocenia.

- Uważamy, że na czas rozwodu sąd powinien ustalić opiekę naprzemienną lub równoważną obojga rodziców. To wpłynie na szybsze zakończenie postępowania, bo

skończy się manipulowanie


potomstwem i celowe przedłużanie procesów przez osoby, które chcą dowieść rozluźnienia więzi dzieci z drugim rodzicem - mówi pani Anna.

Działacze stowarzyszeń, skupiających skrzywdzonych ojców, uważają, że RODK należałoby zlikwidować, zamiast zmieniać im szyld i włączać w strukturę sądów, które dysponują już listami biegłych, wykonujących podobne badania.

- Należy głęboko rozważyć zasadność badania ojców i ich rodzin na okoliczność więzi z dziećmi, gdyż jest to nieetyczne wobec ludzi, których sąd, bazując na opinii RODK, uznał za rodzinę drugoplanową, co otworzyło drzwi do zerwania więzi rodzinnych z nieletnim - wskazują i dodają: - To niesprawiedliwe, że w RODK nie bada się rodziny i nowych partnerów matki, którzy bez ograniczeń kontaktują się z dzieckiem.

Rozwodowa statystyka: Matki górą


W 2012 roku około 30 000 nieletnich dzieci miało ograniczone kontakty z ojcem lub w ogóle zostały ich pozbawione przez sądy rodzinne. W 60 proc. przypadków sąd przyznawał opiekę nad dzieckiem matce, w około 4 proc. ojcu. W 2014 r. wydano w Polsce 38 040 orzeczeń rozwodowych, w tym wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim dzieckiem w 23 075 przypadkach powierzono matce, zaś ojcu w 1700 orzeczeniach.

W sprawach o separację w 2014 roku rozstrzygnięto 964 sprawy. Matce wykonanie władzy rodzicielskiej powierzono w 608 przypadkach, a ojcu tylko w 20. W I półroczu 2015 roku 1 221 ojców wnioskowało o powierzenie im władzy rodzicielskiej w sprawach o rozwód i separację, z czego sąd uwzględnił 1 062 wnioski. W 2014 r. w 11 404 sprawach rodzice przedstawili porozumienie o kontaktach z dzieckiem, z czego 10 762 sąd zaakceptował.

Ministerstwo czuwa: Szkolą sędziów


W kraju mamy 1 137 sędziów, zajmujących się sprawami rodzinnymi i nieletnich. W 2013 roku przeszkolono w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury 99 , w 2015 roku - 1 115 sędziów rodzinnych, a w 2016 roku planuje się przeszkolenie 650 kolejnych.

W tym roku Minister Sprawiedliwości zwrócił się do prezesów sądów apelacyjnych o objęcie czynnościami nadzorczymi spraw, dotyczących sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z małoletnim dzieckiem.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 02-12-2015 12:51

    Oceniono 6 razy 4 2

    - Tata: Dziecinstwo bez taty, bo sad cycaty.

    Odpowiedz

  2. 29-11-2015 21:36

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Detektyw Warszawa - 502 492 132: Wielokrotnie widziałem opinie, które nijak się miały do rzeczywistości albo ich treść była pisana przez osoby, które kompletnie nie znają tematu.

    Odpowiedz

  3. 28-11-2015 19:24

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Wolf : Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że wyroki w sprawach rodzinnych tak naprawdę wydają biegli z RODK, co oni wymyślą - sędziowie przepisują do wyroku, cała reszta to zwykła farsa :-(

    Odpowiedz

  4. 28-11-2015 15:03

    Brak ocen 0 0

    - Konrad: Jak widzimy choćby ostatnio na przykładzie TK - sędziów prawo nie obowiązuje. Tylko czy my Polacy musimy utrzymywać tą patologię 22 lata po wyjeździe wojsk radzieckich? W demokratycznym kraju panie z RODK nie mające prawa wykonywania zawodu , dziś byłyby zapewne po pierwszych wyrokach. I dostałyby przywalone takie odszkodowania na rzecz alienowanych dzieci, że więcej nie wystepowałyby przed żadnym sądem.A napewno nie w Polsce. Przecież dziecko nie rozumie ,że odbiera mu się nie tylko jednego rodzica ale i połowę majątku, z którego jeden rodzic o zgrozo jeszcze te "niby_ badania" w "niby_procesach "opłaca !!!

    Odpowiedz

  5. 28-11-2015 14:08

    Oceniono 1 raz 0 1

    - Łukasz Bryske: Poziom bydgoskich psychlogów tzw. "biegłych" to dno i 3 metry mułu. Ludzie prymitywni i niedokształceni. I tacy decydują o losie dzieci w naszym kraju. Sąd bydgoski to cyrk a nie Sąd.

    Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz

    1. 28-11-2015 10:13

      Oceniono 3 razy 3 0

      - prawnik: W tym art. zabrakło info o tym, że: 1) RODK działało nielegalnie pod nosem sądów, które rzekomo znają prawo 2) że ci sędziowie, którzy kierowali na takie "badania" do RODK sami złamali prawo 3) że takie badania - nie praktykowane w państwa o rzeczywistej demokracji, naruszają godność człowieka i dziecka do wzajemnych relacji, 4) za te nielegalne "badania" rodzice zapłacili ogromne pieniądze i teraz mają roszczenie do państwa o ich zwrot - wiele milionów 5) na tych opiniach oparto miliony orzeczeń sądowych (wyroków i postanowień), tj. zniszczono życie milionom dzieci i ich rodzinom. 6) wyrok TK daje podstawę do wznowienia postępowania i do odszkodowania dla milionów obywateli - ale bardzo mało prawników to podnosi, bo nikt nie chce narazić się sądom .

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

      1. 28-11-2015 09:40

        Oceniono 2 razy 2 0

        - nana: Dziękuję, że Redakcja poruszyła ten ważny problem łamania prawa dzieci do obojga rodziców, przez rodzica alienującego, przy indolencji sadów rodzinnych, oraz kompletnego nie rozumienia problemu alienacji rodzicielskiej i jej skutków dla dziecka, przez psychologów oraz pracowników RODK. Zważywszy, że ustawodawca zafundował rodzinom bubel prawny w postaci ustawy o opiniodawczych zespołach specjalistów sądowych, które w istocie zastąpią obecne RODK jedynie przez zmianę szyldu bowiem wszyscy pracownicy RODK bez żadnej weryfikacji wiedzy i umiejętności staną się pracownikami OZSS, prawa dzieci i ich rodziców będą nadal łamane i to systemowo.

        Odpowiedz

      2. 27-11-2015 21:25

        Oceniono 3 razy 3 0

        - basia: Tylko dzieci - żal.

        Odpowiedz

      3. 27-11-2015 17:11

        Oceniono 4 razy 4 0

        - sołtys: Mam synka w Bydgoszczy, mieszkam w Kętrzynie. Mając prawomocny wyrok ponad pół roku nie widziałem moja Skarbeńka. Matka śmiała się i nie Go nie pozwalała zabierać dla Jego rzekomo ,, dobra''. Teraz sprawy sprawy i jeszcze raz sprawy walki o kazdą sekundę widzenia. To co czuje Ojciec będący w takich sytuacjach jak ja to prostu skrajne wyczerpanie psychicznie z wiązane z tesknotą. Każdego modlę się aby te prawo w Polsce się zmieniło.

        Odpowiedz

      4. 27-11-2015 11:58

        Oceniono 8 razy 7 1

        - Bez złudzeń dla ojców i ich dzieci: Szanowna Redakcjo. Teraz prosimy w imieniu Forum Matek Przeciw Dyskryminacji Ojców NAPISZCIE. Matka jest jedyną właścicielką dziecka. Dziecko jest jedyną własnością matki.Ojciec biologiczny nie ma zadnych praw. Ojciec biologiczny ma jedynie obowiązek alimentacyjny-co potwierdza artykuł" Wielki wstyd dla rodziny: ojciec, który nie płaci na swoje dzieci" Zasądzone alimenty nie mogą być niższe niż 3.000 zl. na jedno dziecko.Zasądzone od ojca alimenty zwalniają państwo z wypłacenia obiecanej kwoty 500 zł na dziecko. Ojcowie niewydolni w alimentacji bedą nadal zamykani w więzieniu i beda im odbierane prawa jazdy,oarz każdy majątek jaki posiadają.Jeśli ojciec lub jego rodzina zbliży się do swojego dziecka- będą natychmiast aresztowani.Wobec nich z urzedu będą wszczynane postepowania zakazu zbliżania się. Państwo opublikuje Standardy (na wzór standardow w sprawie RODK),że Kodeks rodzinny i opiekuńczy dotyczy tylko sędziow, adwokatów, pełnomocnikow, kuratorow,psychologów, OZSS,rzecznika praw dziecka i komorników dla realizacji ich dochodow. Takie rozwiązanie przedstawiam władzom aby nie było złudzeń dla ojcow i ich rodzin. Z poważaniem Janina Fabisiak-prezes FMpDO.

        Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz