Na prawo most, na lewo most. Dołem Wisła płynie, a świat się rozwija. W dużym tempie

Szymon Spandowski 27 listopada 2015

Kolej zmieniła oblicze Kujaw i Pomorza. Poza budową torów i dworców (z takim zapałem ostatnio remontowanych), kamieniem milowym w rozwoju regionu były również wielkie mosty. Jeden z nich skończył niedawno 122 lata.

Tak wyglądał na początku XX wieku 1325-metrowy most w Fordonie, najdłuższy most Niemiec

Fot.: Ze zbiorów Sz. Spandowskiegp


W drugiej połowie XIX wieku inżynierowie odpowiedzialni za transport i komunikację mieli w sobie coś z pająków. Oplatali świat siecią. Solidną, stalową siecią linii kolejowych.


„Wszystkie drogi żelazne na kuli ziemskiej zajmowały w końcu roku 1889 przestrzeń 571 771 kilometrów, to jest 14 razy większą długość od równika Ziemi - informowała w październiku 1890 roku „Gazeta Toruńska”. - Przyrost dróg żelaznych w latach 1884 - 1889 wynosił 102 899 kilometrów. Po Ameryce wykazuje Europa największy przyrost, bo 34 409 kilometrów. Z pojedynczych państw europejskich wybudowały Francya i Niemcy najwięcej dróg żelaznych, pierwsza 4048, a drugie 4047 kilometrów”.

Tych pochylonych nad deskami kreślarskimi pająków nie były w stanie zatrzymać nawet wielkie rzeki, chociaż ich pokonanie było - i nadal jest - ogromnym wyzwaniem. Wznoszone ponad sto lat temu potężne stalowe mosty stawały się pomnikami postępu, te zachowane do dziś, nadal zresztą robią wielkie wrażenie.

Pierwsza stalowa spinka nad korytem Dolnej Wisły pojawiła się w Tczewie, gdzie w latach 50. XIX wieku wybudowano most, który był wtedy najdłuższym w Europie. W naszym regionie pierwsza rozprawa z klejową przeprawą rozpoczęła się w Toruniu. Spory na temat lokalizacji stalowego mostu, powyżej lub poniżej istniejącego mostu drewnianego, rozstrzygnięto w 1868 roku, pierwszy pal pod filar mostowy wbito jesienią roku 1869.

Paryż - Petersburg


„Miasto Toruń jest obecnie świadkiem pracy olbrzymich rozmiarów i wielkiej doniosłości - ekscytowała się „Gazeta Toruńska” w maju A. D. 1870. - Dokonywują się tu roboty około położenia stałego mostu nad Wisłą dla kolei żelaznej, która najprostszą linią połączy Petersburg z Paryżem. Będzie to jeden z najważniejszych traktów handlowych w Europie…”

Co ciekawe, pierwsza lokomotywa pokonała w tym miejscu Wisłę w momencie, gdy jeszcze trwały prace przy budowie filarów.

„W środę wieczorem przewieziono promem z lewego brzegu Wisły na prawy pierwszą lokomotywę dla kolei toruńsko-wystruckiej, nazwaną „Schlobitten”, noszącą nr 685 fabryki Borsinga - donosił polski dziennik 18 czerwca 1870 roku.

Lokomotywa została przetransportowana bez problemów, kiedy jednak na prom wciągano tender, pękła jedna z lin. Osuwający się pojazd zabił jednego robotnika, a kilku poranił. Pierwsza lokomotywa, która przybyła z Kujaw na ziemię chełmińską, ruszyła w dalszą podróż w stronę Kowalewa z jednodniowym opóźnieniem.

Wieże przy wjeździe na otwarty w 1873 roku drogowo-kolejowy most w Toruniu  zostały ozdobione posągami mistrzów zakonu krzyżackiego oraz, co widać na zdjęciu, monarchów Prus i Niemiec.

fot. Ze zbiorów prof. Magdaleny Niedzielskiej

Wieże przy wjeździe na otwarty w 1873 roku drogowo-kolejowy most w Toruniu zostały ozdobione posągami mistrzów zakonu krzyżackiego oraz, co widać na zdjęciu, monarchów Prus i Niemiec.


Toruński most został oficjalnie oddany do użytku w połowie sierpnia 1873 roku. Miesiąc wcześniej przeszedł pomyślnie próby obciążeniowe, przeprowadzone za pomocą sześciu załadowanych węglem lokomotyw. Budowa 977-metrowej konstrukcji kosztowała 5 300 tysięcy marek. Most, dziś wyłącznie kolejowy, pierwotnie poza jedną nitką torów miał też jezdnię i chodnik. Część przeprawy nad głównym korytem Wisły składa się z pięciu przęseł o długości 95 metrów. Pozostałe przęsła są krótsze, 36-metrowe. Położony w sercu toruńskiej twierdzy most był dodatkowo zabezpieczony wieżami. W czasach pruskich stały na nich posągi mistrzów krzyżackich: Hermanna Balka i Hermanna von Salzy oraz pruskiego króla Fryderyka II i cesarza Wilhelma I. Zostały one zdemontowane po powrocie miasta do Polski.

Po moście toruńskim władze w Berlinie zdecydowały się przerzucić kolejną stalową przeprawę kolejowo-drogową w Grudziądzu. To jednak nadal było mało. Wiosną 1891 roku rozpoczęła się więc budowa najdłuższego mostu na terenie Cesarstwa Niemieckiego. Jak podaje Emanuel Okoń w tekście, który ukazał się w „Kronice Bydgoskiej” z 1992 roku, most w Fordonie, bo o niego właśnie chodzi, miał się pierwotnie składać z 13 przęseł stumetrowych. Ostatecznie taką długość osiągnęło jednak tylko pięć przęseł nad korytem Wisły, od strony Ostromecka, na terenach zalewowych, powstało natomiast 13 przęseł o rozpiętości 62 metrów. Konstrukcja stalowa została wykonana ze stali zlewanej, co było wtedy wielką nowością. Kratownica pojedynczego przęsła rzecznego ważyła 900 ton, rzecznego 460 ton. Ogólny ciężar wszystkich stalowych przęseł wynosił około 10 500 ton. Do budowy mostu - jak pisze Emanuel Okoń - zużyto 9 000 metrów sześciennych betonu, 40 000 metrów sześciennych tłucznia kamiennego. Budowa kosztowała prawie 8,5 miliona marek.

Z przeprawy korzystały pociągi, kursujące na linii z Bydgoszczy do Unisławia, poza tym znajdowała się tam również jezdnia i chodnik o drewnianej nawierzchni. Most był oświetlony lampami naftowymi, został też ufortyfikowany. Projektantem ponad 1300-metrowej konstrukcji był profesor Georg Christoph Mehrtens.

Pamiątkowe zdjęcie


Most fordoński został oddany do użytku w listopadzie 1893 roku. Najpierw, 1 listopada, ruszyły pociągi. Dwa tygodnie później w ślad za nimi podążyły wozy i piesi. Wielka inwestycja zakończyła się dość skromną uroczystością. Niemiecka „Bromberger Zeitung” opublikowała 2 listopada 1893 roku jedynie krótką informację o otwarciu mostu dla ruchu kolejowego. Gazeta wspomniała również, że przy okazji wykonano pamiątkowe zdjęcie, które zostało wyeksponowane w gablocie przy placu Teatralnym. Po 15 listopada, kiedy przeprawa została ostatecznie oddana do użytku, dziennik przedstawił obszerną relację z otwarcia przekopu Brdy, wspominał również o planach budowy mostu kolejowego nad tą rzeką.

Pod okiem Rosjan


Dziennikarze o nowej przeprawie w Fordonie się nie rozpisywali. Nie musieli, wieści rozniosły się bez ich pomocy. Pod koniec listopada 1893 roku na łamach „Gazety Toruńskiej” pojawiła się taka notka: „Rosyanie uważają most w Fordonie i połączone przez to drogi żelazne i szosy po obu stronach Wisły i to pod osłoną dwóch fortec (Toruń i Grudziądz) na flankach za nader ważne i obronne stanowisko, gdyż przedstawia się kraj w zasięgu Wisły jako naturalny a silny obóz warowny”.

Wojna Prus z Rosją, do której ten obóz był szykowany, na szczęście region ominęła. Stalowe mosty na Wiśle zostały zniszczone dopiero podczas II wojny światowej. W powietrze wysadziły je najpierw wycofujące się wojska polskie, a później niemieckie. Most toruński został dość szybko odbudowany. Mimo zniszczeń, zachowało się tam sporo elementów jego pierwotnej konstrukcji. Most w Fordonie otwarto ponownie w 1956 roku. Bardzo różni się od mostu z 1893 roku, podczas odbudowy został m.in. skrócony o 300 metrów.

- Za jego skrócenie inżynierowie dostali później nagrody racjonalizatorskie - mówi dr. Marcin Przegiętka, historyk i pasjonat kolei oraz mostów.

Fordońska przeprawa zachowała swój pierwotny drogowo-kolejowy charakter, chociaż w XXI wiek wkroczyła bez pociągów. Połączenia między Bydgoszczą i Chełmżą zostały zawieszone w 2000 roku, pociągi wróciły jednak na prowadzące przez most tory w roku 2008. Most w Toruniu od lat 30. ubiegłego wieku jest wyłącznie mostem kolejowym.

Warto wiedzieć: „Kopytkowe” na moście


Od końca listopada 1893 roku na moście fordońskim trzeba było uiścić „kopytkowe”. Opłaty za przeprowadzane konie, bydło i wozy pobierane były w takiej samej wysokości, jak na żelaznym moście w Toruniu. Dziś , aby przejść przez most w Fordonie, wystarczy jedynie zarezerwować sobie czas.

Najstarszy most w Toruniu jest formalnie dla pieszych niedostępny. Spacer po nim może być więc ryzykowny, między innymi z powodu złego stanu technicznego przeprawy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.