Stadne zachowania przedświąteczne - wszyscy w galerii, to ja też

Paulina Błaszkiewicz 14 listopada 2015

„Kierujemy się zasadą, że skoro wiele osób coś kupuje, to my też powinniśmy. Ulegamy pokusom, a znaczna część wydanych pieniędzy nie służy zaspokojeniu potrzeb, lecz poprawieniu nastroju” - mówi psycholożka JOANNA WIŚNIEWSKA.

Psycholożka Joanna Wiśniewska twierdzi, że jeśli już postanowiliśmy zrobić świąteczne zakupy w galerii handlowej, to lepiej nie tuż przed świętami. W ten sposób unikniemy stresu i nieprzemyślanych prezentów dla bliskich.

Fot.: Archiwum prywatne Joanny Wiśniewskiej



Na początku listopada rozpoczęło się w sklepach wielkie odliczanie dni do świąt Bożego Narodzenia. Pani też odczuwa taką presję, że trzeba już zrobić świąteczne zakupy?
Presja, która wywierają na nas marketingowcy, jest ogromna. Wydaje mi się, że najważniejsze jest to, by nie dać się zwariować. Wiem, że to trudne, kiedy z każdej strony atakują nas Mikołaje, renifery i bałwanki, ale jest to możliwe.

Co zatem powinniśmy zrobić, by nie dać się skusić tym wszystkim promocjom i ofertom specjalnym, które czekają na nas podczas zakupów?
Przede wszystkim powinniśmy przemyśleć, kogo chcemy obdarować prezentem i jaką kwotę chcemy na ten prezent przeznaczyć. To pozwoli oprzeć się pokusom i nie dać się zwieść tym wszystkim rzekomo korzystnym dla nas promocjom. Powinniśmy też wybrać się na świąteczne zakupy tak szybko, jak to tylko możliwe, ponieważ to nam zapewni spokój oraz możliwość wyboru. Zakupowa gorączka, kiedy wszyscy szukają prezentów na święta, temu nie sprzyja.

Wówczas zwykle wracamy do domu z tysiącem niepotrzebnych rzeczy...
...i z pustym portfelem. Okres przedświąteczny bardzo sprzyja nieprzemyślanym zakupom z prostego względu: Działa tu strategia marketingowa, oparta na symbolach związanych ze świętami. Wykorzystanie przez handlowców odpowiednich kolorów, zapachów czy proponowanie klientom degustacji świątecznych smakołyków nie jest dzisiaj żadnym odkryciem, bo chodzi przecież o pobudzenie zmysłów. Przed świętami Bożego Narodzenia handlowcy idą o krok dalej. Wystawiają w swoich sklepach wielkie, pięknie ubrane choinki, a pod nimi prezenty. Są też światełka i Mikołaje. To wszystko służy pobudzeniu naszej sfery emocjonalnej.

A zachowanie innych ludzi w galerii handlowej ma jakieś znaczenie?
Oczywiście, że tak. Działa psychologia tłumu. Widzimy ludzi, którzy coś kupują i robimy to samo. Wszystkich ogarnia zakupowy szał. Na pewno nieraz widzieliśmy w sklepie jak jedna pani pytała drugą panią, gdzie kupiła taki ładny sweterek. A ile razy kierujemy się tylko tym, że ktoś coś kupił?

Trochę jak dzieci. One też używają podobnych argumentów, gdy chcą coś dostać.
Tak jest. Kierujemy się zasadą, że skoro wiele osób coś kupuje, to my też powinniśmy, bo nas też na to stać. To, czy dana rzecz jest nam potrzebna, nie jest już tak istotne. Ulegamy pokusom, a znaczna część wydanych pieniędzy nie służy zaspokojeniu potrzeb, lecz poprawieniu nastroju.

Kto częściej ulega tym pokusom? Kobiety czy mężczyźni?
Trudno to dziś jednoznacznie stwierdzić, ponieważ żyjemy w czasach konsumpcji, gdzie każdy jest nastawiony na posiadanie różnego typu rzeczy. Na pewno mężczyźni są bardziej pragmatyczni od nas i kobietom ciężko wyciągnąć ich na długi spacer po galerii handlowej, ale już w sklepie z elektroniką czy gadżetami panowie doskonale się odnajdą. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni są nastawieni na produkt. Gdyby handlowcy kierowali swoje strategie wyłącznie do kobiet, to podejrzewam, że nie osiągnęliby wielkiego sukcesu. Klient to klient.

Powiedziała Pani, że zakupy służą poprawianiu nastroju. Często święta są jedyną okazją w roku, by dać komuś nagrodę albo nagrodzić samego siebie.
Tak. Niektórzy kupują ładne rzeczy, bo w ten sposób identyfikują się z innymi osobami. Jeśli np. jakaś kobieta widzi reklamę drogich perfum, które poleca piękna modelka, to ona chce je mieć, by choć przez chwilę poczuć się równie piękną. W okresie świątecznym ma okazję, by je kupić, bo przecież tak bez powodu, na co dzień, nie wypada. To akurat pozytywny aspekt, bo doceniamy ten wyjątkowy czas. Zdarza się, że dzieci znajdują jeszcze pod choinką pomarańcze, ale dla nich nie mają one żadnego znaczenia w przeciwieństwie do dziadków, dla których te owoce były luksusem i symbolem świąt. Dzieci znają je przecież na co dzień.

Mam wrażenie, że uczestniczymy w wielkim święcie konsumpcji - im więcej, im drożej, tym lepiej.
Niestety, tak jest. Znika też tradycja samodzielnego wykonywania prezentów przed świętami. Dzieci w szkole robią już tylko kartki świąteczne, a szkoda, bo to bardzo fajny zwyczaj - robienie prezentów dla bliskich od siebie. Przyczyna jest jedna- brak czasu.

A jeśli już mamy ten wolny czas, to wolimy go spędzić w galerii?
Może nie wolimy, ale to dla nas najprostsze rozwiązanie. W jednym miejscu mamy wszystko na wyciągnięcie ręki. Mówi się, że zapominamy o istocie świąt, ale mnie się wydaje, że nawet jeśli biegniemy do galerii, to dlatego, że chcemy jak najlepiej wypaść -przed sobą samym, rodziną. Chcemy pokazać, że ktoś jest dla nas ważny, że o nim pamiętamy. To się liczy. Najważniejsze jest to, by we wszystkim zachować umiar, nie ograniczać się tylko do kupowania.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.