Za ciężką pracę na szesnastu etatach premier przyznała mamie emeryturę

Katarzyna Bogucka 13 listopada 2015

W zeszłym roku prosiliśmy Czytelników o wsparcie dla wielodzietnej rodziny Kolasów ze Smerzyna. Wsparcie nadeszło, a teraz wieść o familii dotarła aż do... kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Dzieci państwa Kolasów: Damian (30 lat), Ewelina (29), Anna (26), Paweł (23), Monika (22), Łukasz (20), Kamil (19), Sebastian (18 ), Szymon (16), Filip, (14), Kacper (13), Kasia (12), Eryk (10), Patryk (9), Jakub (8), Igor (7). Na zdjęciu jest ich 9

Fot.: Filip Kowalkowski


Takich szczęśliwych finałów życzyliby sobie wszyscy autorzy medialnych interwencji. Sprawa skromnej i zwyczajnej rodziny trafia na biurko premier polskiego rządu. W naszym regionie to bodaj pierwszy taki przypadek, ale nie „przypadek”. Za udaną poselską interwencją (o tym za chwilę), stoi łańcuch ludzi dobrej woli.

Dwanaście córek, czterech synów


Nasza gazeta stała się niewielkim ogniwem owego łańcucha. Iskra przyszła od bydgoszczanki, bardzo zaangażowanej społecznie i wrażliwej, Krystyny Żak-Gołęckiej, dzięki której zainteresowaliśmy się losem Kolasów, jak nam powiedziano, najliczniejszej rodzinie w województwie. Kolasom pomagali systematycznie przyjaciele Krystyny Żak-Gołęckiej, państwo Małgorzata i Jerzy Olendzcy (pierwsze ogniwo dobroczynnego łańcucha), organizując zbiórki odzieży i żywności w kościelnym gronie. Losy familii opisaliśmy w tekście pt. „Szczęście na szesnaście pociech” (3 października 2014 r.), przedstawiając opowieść o tym, jak to jedna osoba, konkretnie niezmordowany tata Leszek, od prawie trzydziestu lat dokonuje cudów, by dopiąć domowy budżet i nie zwariować.


Leszek Kolasa to były pracownik Zachemu, wykwalifikowany tokarz, któremu robota w rękach się pali, ale zdrowie za dobrymi chęciami nie nadąża. Ojciec dwunastu córek i czterech synów ma zrujnowany kręgosłup (dyskopatia, zalecenie pilnej operacji), ale, z udziałem latorośli, uprawia zboże, sadzi ziemniaki, hoduje świnie, kozy, byczki, obrabia leżącą odłogiem ziemię sąsiadów. Chwytał się także robót sezonowych, np. kosił trawę na zlecenie gminy, karczował las, sprzedawał drewno. Czas przejść do najbardziej frapującej części tej historii, czyli do domowego budżetu, który dopina się od lat chyba cudem. - Wyprawienie ósemki pociech do szkoły kosztowało fortunę. Za same książki trzeba było zapłacić ponad 4 tys. zł - wylicza mama, Zdzisława Kolasa. Najdroższa jest żywność. Zakupy robi się w tym domu dwa razy w tygodniu (w koszyku: 10 bochenków chleba, 5 litrów mleka, mąka, coś do smarowania pieczywa, płatki; koszt: ok. 200 zł), ale na szczęście trzon menu stanowią płody ziemi, trzoda chlewna, itp. Skarbonką bez dna jest dom i jego wyposażenie, które wciąż pozostawia wiele do życzenia. W trzech pokojach najwięcej jest wersalek i sof. Co kilka lat trzeba je, niestety, wymieniać. - Robotnicy budujący nasz dom wylali posadzkę tak nieszczęśliwie, że wilgoć wchodzi po ścianach, osadza się na podłodze, a później zbiera się, m.in. w skrzyniach tapczanów. Aż cud, że nikt z nas ciężko nie choruje. Osuszanie fundamentów kosztowałoby więcej niż kapitalny remont całego domku... - narzekają rodzice. Jeszcze za zachemowskie pożyczki udało się Kolasom wymienić okna i dom ocieplić, a dzięki wyhodowanym czterem byczkom, już w przyszłym roku będzie można wymienić dach. Do rodzinnej kasy wpadły także darowizny od toruńskiej fundacji „Pro Familia”, która w odpowiedzi na nasz ubiegłoroczny apel, objęła mieszkańców Smerzyna opieką i zaoferowała wsparcie, jakiego Kolasowie nigdy się nie spodziewali.

Posłanka od trudnych spraw


Czas wrócić do wątku poruszonego na początku tego tekstu, mianowicie do związków Kolasów z kancelarią Prezesa Rady Ministrów. I tym razem zadziałał mechanizm „jedna pani drugiej pani”. Od nas Krystyna Żal-Gołęcka dowiedziała się, że pewna mama piętnaściorga dzieci napisała list do premier Ewy Kopacz i że dostała taką odpowiedź: „Nie ma takiej skali, w której mogłabym umieścić wysiłek tej kobiety. Uhonoruję jej ciężką pracę. Niech to będzie dobry, pierwszy przykład uznania tej ciężkiej pracy matki, która nie ma swojego miejsca w katalogu wykonywania zawodów.” Pani Krystyna uruchomiła urzędową machinę, żeby i nasza mama miała szansę na taką pomoc. Sprawę przyjęła poseł Grażyna Ciemniak. - Słynie z sumienności - chwali parlamentarzystkę pani Żak-Gołęcka. Pani poseł bez wahania podjęła się pośredniczenia w załatwianiu emerytury specjalnej Zdzisławie Kolasie. W korespondencji mailowej zdawała naszej redakcji relację z kolejnych etapów sprawy. Ostatni mail, z 9 listopada, przyniósł dobrą wiadomość: „Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zdecydowała się przyznać Zdzisławie Kolasie emeryturę specjalną”. - Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc, że obdarzono mnie zaufaniem - mówi Grażyna Ciemniak. - Zawsze staram się być skuteczna i chętnie angażuję się w sprawy mieszkańców regionu, na tyle, na ile pozwalała mi aktywność poselska ( była członkinią pięciu podkomisji nadzwyczajnych, jednej stałej oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa i Komisji Finansów Publicznych - przyp. red.). Wiedziałam, jakie ruchy trzeba będzie wykonać w tej sprawie, czyje opinie będą niezbędne jako dodatek do wniosku, jakie trzeba będzie wypełnić formularze. Spotkałam się z burmistrzem Łabiszyna, wreszcie odwiedziłam razem z przedstawicielami ośrodka pomocy społecznej państwa Kolasów w ich gospodarstwie. Zauważyłam, że to spokojni i zaradni ludzie, dzieci nie sprawiają problemów wychowawczych, a rodzice nie są pierwsi do wyciągania ręki po pomoc, lecz ciężko pracują. Od pierwszego listopada pani Kolasa otrzymywać będzie stałe świadczenie.

Leszek Kolasa, tata szesnaściorga dzieci: To kilkaset złotych, które nasz budżet wchłonie, ale cenne jest to, że pieniądze będą co miesiąc, za co jesteśmy wdzięczni.


Jak na tę wiadomość zareagowali beneficjenci? - To kilkaset złotych, które nasz budżet szybko wchłonie, ale cenne jest to, że pieniądze będą co miesiąc, za co jesteśmy wdzięczni - mówi krótko Leszek Kolasa. Na głowie ma kolejne zmartwienie. Babcia Konstancja, jego mama, która do tej pory dzielnie wspierała syna i synową w prowadzeniu gospodarstwa i w opiece nad dziećmi, przeszła udar. Krewni mają nadzieję, że starsza pani szybko wróci do pełni sił. My liczymy, że Czytelnicy nie zapomną o rodzinie ze Smerzyna, zwłaszcza przy okazji nadchodzących świąt.

Warto wiedzieć: Emerytury specjalne


W 2014 r. przyznano osiem świadczeń specjalnych dla zasłużonych byłych działaczy opozycji demokratycznej, znajdujących się w trudnej sytuacji socjalnej. Wysokość wsparcia wynosiła od 1,2 do 2,5 tys. zł . Pomoc dostały także trzy osoby zasłużone dla kultury. Wyniosła od 800 do 1500 zł. Prawo do specjalnej renty zyskała także wdowa po osobie zasłużonej dla działalności naukowej i politycznej. Co miesiąc otrzymywała 900 zł.Matka ze Smerzyna dostanie ok. 600-700 złotych.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.