Kto godzi w inspekcję pracy?

Grażyna Ostropolska 13 listopada 2015

Doniesienia o domniemanych przestępstwach i mobbingu, rewizja w mieszkaniu inspektorki, masa skarg do GIP, Rady Ochrony Pracy i posłów świadczą o tym, że burza w instytucji, powołanej do nadzorowania praw pracowniczych, nie cichnie. - W Okręgowym Inspektoracie Pracy w Bydgoszczy nie ma mobbingu - zapewnia szefowa placówki. - W sądzie dowiedziemy, że mobbing jest! - zapowiadają inspektorki z Torunia.

Fot.: Rys. Łukasz Ciaciuch


O tym, że w OIP źle się dzieje, zrobiło się głośno w grudniu ubiegłego roku. Sprawę domniemanego mobbingu w tej instytucji nagłośniły lokalne media oraz ogólnopolski tygodnik „Polityka”. W styczniu Główny Inspektorat Pracy zdecydował się na zbadanie tego problemu za pomocą anonimowych ankiet. Takich samych, jakie inspektorzy rozdają w kontrolowanych zakładach tym, którzy czują się mobbingowani przez pracodawcę.


Wyniki analizy ankiet ujęto w raporcie. Wynika z niego, że tylko 38 spośród 93 badanych pracowników OIP w Bydgoszczy nigdy nie doświadczyło niepożądanych zjawisk i zachowań interpersonalnych. W analizie przyjęto, że o znamionach mobbingu można mówić, gdy do niewłaściwych zachowań wobec pracownika dochodzi co najmniej raz na tydzień, przez co najmniej pół roku. I takie kryteria spełniło 17 osób (18,28 proc.) ankietowanych. Pracownikom przedstawiono ten raport w marcu. Ustnie, bo do ręki żaden pracownik go nie dostał . - W OIP został wdrożony program, którego celem jest opracowanie „zintegrowanego systemu rozwiązywania konfliktów”- poinformowała nas w kwietniu Danuta Rutkowska, rzeczniczka GIP, a Małgorzata Porażyńska, szefowa okręgowego inspektoratu w Bydgoszczy, tak to przedstawiła: - Zaczęliśmy od założenia skrzynek, gdzie pracownicy będą wrzucać kartki z uwagami i problemami, planujemy też warsztaty z psychologiem. Zrezygnowałam z organizacji ogólnopolskich konferencji i więcej czasu poświęcam na rozmowy z pracownikami. Chcemy wypracować procedury antymobbingowe, które zduszą konflikty w zarodku i zależy nam na tym, by do programu włączyły się osoby skonfliktowane, bo tylko wspólnymi siłami uda się stworzyć dobrą atmosferę w pracy.

Od wdrożenia programu minęło ponad pół roku, a liczba skarg, próśb o pomoc i interwencję, kierowanych przez pracowników OIP do GIP, parlamentu, polityków i naszej redakcji, wskazuje na... nieustający konflikt. Nie sprawdziły się

skrzynki zaufania?


Mieli je otwierać związkowcy. Ile skarg wyciągnęli i jak wiele konfliktów udało się zdusić w zarodku - pytamy Mirosława Trojanowskiego, przewodniczącego Związku Zawodowego Pracowników Państwowej Inspekcji Pracy przy OIP w Bydgoszczy.

- Nikt się nie skarży. Była tylko jedna skarga... Na mnie, że jestem taki i siaki - odpowiada związkowiec. Jego zdaniem w OIP mobbingu nie ma. Raport sporządzony przez GIP zna, ale...

- Tak naprawdę to była ankieta sondująca nastroje, nie jest to narzędzie potwierdzające istnienie mobbingu. Owszem, w pojedynczych przypadkach wyszło, że są osoby, potocznie mówiąc: niezadowolone, ale my jesteśmy dość specyficzną instytucją i czasem trudno znaleźć wspólny język - uważa Trojanowski.

Pytamy, czy choć jedna z 17 osób, które według wskazań ankiety doznały zachowań spełniających kryteria mobbingu, zwróciła się o pomoc do jego związku. - Jedna przedstawiła się jako ofiara mobbingu, a ja po długich rozmowach powiedziałem jej, że ma przedstawić jakieś dowody i dokumenty, że tak jest. Nie dostarczyła. Usłyszałem za to, że jestem stronniczy, więc poprosiłem kolegów, żeby się z nią spotkali, ale i oni nie dostali dokumentów, choć ta osoba obiecała je dostarczyć - tłumaczy związkowiec. Pytamy zatem, jaka była frekwencja na warsztatach psychologicznych, zapowiedzianych przez okręgową inspektor.

- Przyznam, że ja w nich nie uczestniczyłem, ale z tego, co wiem, efekt nie był duży, bo w warsztatach wzięła udział niewielka część załogi - mówi Trojanowski. Pamięta podsumowujące spotkanie z psychologiem sprzed kilku tygodni. - Wniosek był taki, że każda ze stron musi wykazać dobrą wolę, ustąpić z utrwalonej pozycji oraz chcieć ze sobą współpracować i myślę, że tak się dzieje, bo ze strony kierownictwa OIP

jest taka chęć



- przekonuje związkowiec.

Udaje się nam dotrzeć do analizy warsztatów, przeprowadzonej przez prowadzącego je psychologa. Wynika z niej, że w spotkaniach zorganizowanych dla pracowników uczestniczyło 11 osób, a w tych ze związkami zawodowymi było 7 osób. „Wszyscy uczestniczący w warsztatach stwierdzili, że atmosfera w pracy jest niezadowalająca i wymaga naprawy”, zauważa psycholog, ale nie jest w stanie podać skali niezadowolenia, bo: „Trudno wskazać, jak wielka część załogi tak uważa, ale z pewnością mniej niż połowa, co podkreślają przedstawiciele związków zawodowych”, tłumaczy prowadząca warsztaty i zaznacza, że wszyscy uczestnicy wskazali na utratę wzajemnego zaufania. Zdaniem psychologa, panujące w OIP napięcie może osłabiać pracownicze więzi, a proces naprawy stosunków międzyludzkich w tej instytucji zajmie wiele miesięcy i musi się opierać na „silnej chęci zmiany na lepsze i dobrej woli wszystkich pracowników”.

inspektor pracy C.: Mogę tylko przysiąc na wszystko, co dla mnie święte, że chciałem tylko mieć dowód na to, w jaki sposób jestem traktowany przez przełożonego R.


- Jak to się ma do tego, co ostatnio dzieje się w naszej firmie? - pytają rozczarowani antymobbingowymi działaniami pracownicy. I podają świeże przykłady, które na pewno nie poprawiają atmosfery w OIP. - Napiszcie, jak kierownictwo pozbywa się tych, którzy skarżą się na mobbing: o wrześniowej rewizji w domu toruńskiej inspektorki pani N. i o tym, jak zmuszono do rezygnacji z pracy cenionego inspektora C. z Bydgoszczy. No, i koniecznie o pani K. z Torunia, którą dyrekcja OIP oskarża o

ujawnianie tajemnic dziennikarzom


i wypowiada jej pracę - podpowiadają. Szczegółów ujawniać nie muszą, bo te znamy z listów do redakcji. Część z nich kierowana jest do nas, cześć to kopie skarg, wysyłanych do ważnych osób i instytucji.

W toruńskim oddziale OIP nie cichną komentarze na temat niedawnej porannej wizyty funkcjonariuszy Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej KWP u inspektorki N. - Weszli do niej rano z nakazem przeszukania. Zabrali dokumenty, nośniki, komputery. Chcieli zabrać nawet ten należący do jej dziecka, ale po protestach zrezygnowali. Nieletnie dzieci przeżyły traumę - słyszymy od współpracowników N.

Rewizja ma związek z prowadzonym od grudnia 2014 r. śledztwem w sprawie dotyczącej „ujawnienia nieustalonej osobie informacji, z którymi zapoznała się w związku z zatrudnieniem w PIP”.

O kłopotach inspektorki N. pisaliśmy w kwietniu w publikacji pt.

„Inspekcja podstępnych rozgrywek”.



Kierownictwo OIP zarzuciło jej, że nie była na kontroli, na którą pobrała delegację . Pracownica broniła się, przynosząc oświadczenie od pani R., dyrektorki firmy drogowej z Brodnicy. potwierdzające, że pomagała N. w naprawie auta, którym inspektorka jechała na kontrolę, a właściwie z niej wracała, bo nie zastała pracodawcy. Zarzut dyscyplinarny upada, ale sprawa się komplikuje, bo pani R. żąda za tę „pomoc” rewanżu. Chce, by inspektorka doniosła do prokuratury na jej byłego pracownika, a dziś - konkurenta. Sprawa dotyczy składania fałszywych zeznań przez osoby u niego zatrudnione. N. twierdzi, że nie ma takich uprawnień i proponuje pani R., by sama złożyła doniesienie, na co słyszy: „Jesteś głupia, czy tylko taką udajesz”.

Inspektorka już wie, że popełniła błąd, bo zaufała R., dyrektorce firmy, którą kontrolowała i podobne czynności wykonywała u jej konkurenta. Żądanie R. odbiera jako szantaż, któremu nie chce się poddać, więc jej wniosek o powiadomienie prokuratury przekazuje do rozpatrzenia przełożonym. Sprawa wraca do niej rykoszetem, bo pani R. spotyka się z szefową OIP Małgorzatą Porażyńską, a dzień później przesyła do OIP oficjalne pismo, w którym wycofuje swoje oświadczenie dla N. sprzed 15 miesięcy, sugerując, że napisała je tylko na potrzeby złagodzenia konfliktu małżeńskiego inspektorki. Efekt jest taki, że pani N. dostaje dwa zarzuty dyscyplinarne: wyłudzenia delegacji i ujawnienia pani R. służbowej tajemnicy.

Małgorzata Porażyńska nie zaprzecza, że wobec toruńskiej inspektorki prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne. Twierdzi, że pani N. jako pierwsza zaczęła mówić o mobbingu, który miał się rzekomo przyczynić do jej wypadku samochodowego.

N. zaprzecza. Twierdzi, że zaczęto ją szykanować krótko po tym, jak podpisała się pod porozumieniem między dyrekcją a związkami toruńskiego szpitala, który w 2013 r. łączono z innymi placówkami medycznymi. Do OIP i GIP wpłynęły podziękowania od związków, ale samorząd stracił finansowo na tym porozumieniu (musiał zaakceptować pracownicze przywileje) i N. miała podobno usłyszeć od przełożonej; „Oby twój sukces nie zamienił się w porażkę”. - Oskarżono mnie o nieuprawniony udział w mediacjach, zaczęto szukać na mnie haków i wytoczono mi aż trzy postępowania dyscyplinarne - twierdzi N. Porażyńska szykanom wobec N. zaprzecza, ale ta wynajęła adwokata i jeszcze w tym roku zamierza wytoczyć pracodawcy proces o mobbing. Pozwy zamierzają też złożyć dwie inne inspektorki z Torunia.

Warto wiedzieć: Co może inspektor pracy?


Wypowiedź Haliny Tulwin, dyrektorki Departamentu Prawnego Głównego Inspektoratu Pracy, przedstawiona na posiedzeniu Rady Ochrony Pracy:
„Możliwość działania inspektora pracy w zakresie dyskryminacji i mobbingu jest bardzo ograniczona, bo jako organ Państwowej Inspekcji Pracy nie został on ustawowo umocowany do rozstrzygania spraw spornych. Trudności w dokonaniu wiążących i bezspornych ustaleń wynikają z faktu, iż do wykazania ewentualnych naruszeń nie wystarczają dowody z dokumentów, które w największym stopniu są wykorzystywane przez inspektorów pracy. Uzyskiwane w trakcie czynności kontrolnych oświadczenia lub zeznania zwykle są kwestionowane przez drugą stronę sporu, a bez uprawnienia do dokonywania swobodnej oceny dowodów inspektorzy pracy pozbawieni są możliwości wiążącego ustalenia faktów na ich podstawie. Świadkami w sprawach tego typu są zazwyczaj inni pracownicy, którzy w obawie o miejsce pracy nie są chętni do współpracy. W ramach czynności kontrolnych inspektor pracy może sprawdzić jedynie, czy pracodawca udostępnił pracownikom tekst przepisów o równym traktowaniu w zatrudnieniu w formie pisemnej informacji na terenie kontrolowanego zakładu pracy lub zapewnił dostęp do tych przepisów w inny sposób”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 29-02-2016 10:42

    Brak ocen 0 0

    - Polak: Gdyby Państwowa Inspekcja Pracy tyle czasu poświęciła na znalezienie "umocowania prawnego" co traci na znajdywanie wymówek to by całość miała standard na odpowiednim poziomie.

    Odpowiedz

  2. 27-11-2015 10:29

    Oceniono 4 razy 4 0

    - mb: proponuję wprowadzenia kadencyjności kierowników gwarancje stanowisk-owe powodują takie zachowania może doktryna rotacyjności poskutkuje szacunkiem dla wszystkich insp. w myśl zasady nie czyń drugiemu co tobie nie miłe

    Odpowiedz

  3. 15-11-2015 17:22

    Oceniono 173 razy 165 8

    - sprawiedliwa: Z tego co ja wiem, to konflikt pomiędzy „inspektorem C”, a jego przełożonym – panem R. pojawił się, gdy C. odważnie zaprotestował przeciwko zaszczuwaniu przez R., byłego Okręgowego Inspektora Pracy – pana Krzysztofa A. Widziałam to i byłam dumna z tego, że w OIP pojawił się „facet z jajami”, którego nikt nigdy nie będzie w stanie kupić nagrodami, ani zastraszyć chamskimi odzywkami. Trzymaj się Adaś, mam wielki szacunek do Ciebie za to, że bez względu na koszty zawsze chciałeś, aby zwyciężyła uczciwość, a nie cynizm i draństwo. Byłeś odważny, choć wielu brakowało odwagi. Byłeś honorowy, wśród tych bez honoru. Służyłeś prawdzie, gdy wielu służyło tylko sobie. Byłeś wierny zasadom, wśród ludzi pełnych zdrady… Nigdy nie zapomnę tego, gdy pobiegłeś do piekarni, aby kupić chleb dla bezdomnego wybierającego odpadki ze śmietnika stojącego przy OIP.

    Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz

    1. 14-11-2015 19:42

      Oceniono 106 razy 97 9

      - Byd: Brawo p. Grażyno. Ciekawe czy na Panią teź złoży doniesienie do prokuratury?

      Odpowiedz