Skoro lewicy nie będzie w Sejmie, to pojawi się przed Sejmem

Przemysław Łuczak 6 listopada 2015

„Prawo i Sprawiedliwość obiecało Polakom bardzo dużo, a ludzie dali się temu uwieść. Uważam, że politycy PiS zrobili to cynicznie, bo dobrze wiedzieli, że budżet państwa nie będzie w stanie udźwignąć realizacji choćby części tych obietnic” - mówi Jerzy Wenderlich, wicemarszałek Sejmu.

Jerzy Wenderlich: - To, że nie będę w tej kadencji w Sejmie, nie oznacza, że kończę z polityką. Wciąż jestem członkiem kierownictwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Fot.: archiwum



Kiedy okazało się, że Zjednoczona Lewica nie wejdzie do Sejmu, nie pomyślał Pan, że może lepiej było startować w tych wyborach pod szyldem SLD?
Byłem zwolennikiem samodzielnego udziału SLD w tych wyborach, żeby nie było konieczności podwyższania progu wyborczego do 8 proc. Optowałem za przyjęciem otwartej formuły, w której zaprosilibyśmy na nasze listy wyborcze wielkie nazwiska lewicy. No, ale stało się inaczej.


Ci, którzy mieli w sondażach minimalne poparcie albo w ogóle nie byli w nich ujmowani, uważali jednak, że jeśli nazwa ich ugrupowania nie znajdzie się na afiszach wyborczych, będzie to dla nich dyshonor. Ale wybory boleśnie zweryfikowały te wyobrażenia o ich potencjale, a kandydaci naszych koalicjantów uzyskiwali przeważnie żenującą liczbę głosów.

Dlaczego SLD zarówno w wyborach prezydenckich jak parlamentarnych wystawił na pierwszą linię mało doświadczone politycznie kobiety - Magdalenę Ogórek i Barbarę Nowacką?
W przypadku wyborów prezydenckich to był błąd i nie wahałem się przeprosić naszych wyborców za wysunięcie tak słabej kandydatury. Nawiasem mówiąc, w sojuszu była grupa osób, która złożyła mi propozycję kandydowania w tych wyborach, ale różne okoliczności - o których nie chcę dzisiaj mówić - sprawiły, że ostatecznie nie zdecydowałem się na to. Wielu ludzi uważało, w tym były prezydent Aleksander Kwaśniewski, że mógłbym zdobyć co najmniej 10 proc.

Jerzy Wenderlich: Chciałbym (...) zapomnieć o tych niskich standardach moralnych, które wdarły się do naszej partii. Skutki takiej polityki moja formacja odczuwa do dziś.


Natomiast wystawienie Barbary Nowackiej jako szefowej Zjednoczonej Lewicy uważam za dobre posunięcie. Po tych wyborach, mimo że nie udało się nam wejść do Sejmu, mogę powiedzieć, że Nowacka jest wielką wartością lewicy i darzę ją jeszcze większym szacunkiem. Próby obwiniania jej za przegrane wybory nie mają żadnego uzasadnienia. Uważam, że dobrze sobie radziła. Potrafiła dobrze odpowiadać i ripostować na pytania dziennikarzy w 30 sytuacjach jednego dnia, w 50 sytuacjach drugiego dnia, ale pojawił się jeden słabszy moment, kiedy po prostu zabrakło jej doświadczenia.

Co dalej ze Zjednoczoną Lewicą?
Ugrupowania, które tworzyły Zjednoczoną Lewicę, będą musiały zdecydować, czy dalej będą chciały uczestniczyć w budowaniu silnej lewicy, ale nie szyldy mają stanowić o jej sile, a osoby. To samo będzie musiał zrobić SLD, który na początku grudnia zbierze się na przedterminowym kongresie. Na razie swoją rezygnację ze stanowiska przewodniczącego partii zapowiedział Leszek Miller. Nie brakuje głosów, żeby przekształcić się w nową partię lewicową.

Jak, nie mając sejmowej reprezentacji, lewica będzie mogła patrzeć rządzącym na ręce?
Skoro nie będzie nas przez najbliższe cztery lata w Sejmie, to będziemy przed Sejmem, gdzie będziemy dobitnie mogli przedstawiać nasze pomysły, mówić o tym, jakie mamy zdanie na temat ważnych dla Polaków spraw. Poza tym ugrupowania, które w wyborach osiągnęło prawie 8 proc., nie sposób nie zapraszać do mediów. Myślę, że będzie zapotrzebowanie na nasze opinie i oceny.

Czy po 22 latach posłowania do Sejmu Jerzy Wenderlich uda się na polityczną emeryturę i zajmie się pisaniem pamiętników?
Nie będę pisał pamiętników, choćby z tej prostej przyczyny, że przez te lata nie robiłem notatek. Ale moje polityczne życie było - i będzie dalej - tak barwne, że gdybym odtworzył przynajmniej część wydarzeń, w których uczestniczyłem, ludzie czytaliby to z wypiekami na twarzach. To, że nie będę w tej kadencji w Sejmie, nie oznacza, że kończę z polityką.

Wciąż jestem członkiem kierownictwa SLD. Najbliższe trzy lata, które dzielą nas od wyborów samorządowych, będziemy chcieli ciężko przepracować. Mamy na czym budować, bo tych ponad milion głosów, które uzyskaliśmy jako Zjednoczona Lewica, stanowi wielki kapitał społecznego zaufania i poparcia, którego nie wolno nam zmarnować. Dla mnie osobiście wielkim zobowiązaniem jest to, że uzyskałem przeliczeniowo najlepszy wynik w Polsce wśród kandydatów Zjednoczonej Lewicy i jako jedyny w Polsce pokonałem w swoim okręgu wszystkich kandydatów z PO i PiS. Cieszę się z takiego szacunku i autorytetu wśród wyborców.

Ale gdyby jednak zdecydował się Pan na wspomnienia, to co znalazłoby się po stronie osiągnięć?
Za swój sukces uważam przede wszystkim to, że potrafiłem przyczyniać się do wzrostu gospodarki, zwiększania wpływów do budżetu. To pozwoliło na wzrost wynagrodzeń w służbie zdrowia, oświacie, policji, straży, większą waloryzację rent i emerytur. Uczestniczyłem też aktywnie w budowaniu instytucji demokratycznych w naszym kraju. A kiedy SLD dwukrotnie rządził, to zawsze zostawialiśmy Polskę w lepszym stanie niż ją przejmowaliśmy dochodząc do władzy. Brałem również udział w pracach przygotowujących Polskę do wejścia do NATO i UE.

A co wolałby Pan pominąć?
Chciałbym zapomnieć o tym, że okres drugich naszych rządów skończyliśmy źle, ponieważ część moich kolegów partyjnych rozpierała pycha. A na postępki tych, których należało wyrzucić z SLD, patrzono przez palce. Wolałbym zapomnieć o tym, że kiedy nasi wyborcy mówili, że coś jest czarne, to SLD upierał się przy białym. Chciałbym też zapomnieć o tych niskich standardach moralnych, które wdarły się do naszej partii. Skutki takiej polityki moja formacja odczuwa do dziś. Do takiej sytuacji nie ma powrotu.

Czy pod koniec czerwca, po rezygnacji Radosława Sikorskiego z funkcji marszałka Sejmu, nie miał Pan pokusy, żeby jako marszałek senior zachować stanowisko do końca kadencji?
Rzeczywiście, zgodnie z prawem mogłem z tym zwlekać nieomal do samych wyborów parlamentarnych. Wybory nowego marszałka trzeba przeprowadzić w ciągu 4 miesięcy. W ogóle nie przyszło mi to jednak do głowy. Uważam bowiem, że funkcja marszałka seniora jest po to, żeby przez okres między rezygnacją jednego marszałka, a wyborem drugiego, przeprowadzić Sejm bez konfliktów. I to mi się udało. Było spokojnie i pracowicie, bo w tym krótkim czasie „odmroziłem” 18 projektów ustaw, nie tylko lewicowych, lecz również autorstwa PiS, PO i PSL.

We wrześniu marszałek Wenderlich wyłączył mikrofon, kiedy podczas prezentacji społecznego projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji, padło porównanie usuwania ciąży do zabijania...
Podczas tego wystąpienia padły zresztą jeszcze ostrzejsze sformułowania, że Sejm myśli kategoriami Holokaustu. Wyłączyłem mikrofon, ponieważ jako marszałek prowadzący obrady powinienem dbać, by w Sejmie były przestrzegane cywilizowane standardy. Uważałem, że znieważanie ludzi, którzy mają inne zdanie o aborcji, jest niegodziwe. Później wiele osób wyraziło swoje uznanie za to, co zrobiłem.

Czego spodziewa się Pan po rządach PiS?
Nie jestem zwolennikiem krytykowania tych, którzy jeszcze nie rozpoczęli swoich rządów. PiS obiecało Polakom bardzo dużo, a ludzie dali się temu uwieść. Uważam, że politycy PiS zrobili to cynicznie, bo dobrze wiedzieli, że budżet państwa nie będzie w stanie udźwignąć realizacji choćby części tych obietnic. Jestem ciekaw, jak PiS skonfrontuje to z rzeczywistością ekonomiczną.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 11-11-2015 13:21

    Oceniono 2 razy 2 0

    - LOGO.: Czas najwyższy ,że Wenderlich darmozjad wraz z tzw. lewicą poszli do kosza. Wenderlich wygaduje głupoty. Przez długie lata rządziła tzw. lewica i co z tego mamy . Odpowiedż jest jedna. G...o. nareszcie naród sie na nich poznał. Wenderlich , Miller to cwaniacy , którzy nic nie zrobili dla społeczeństwa. Dla siebie tak.

    Odpowiedz

  2. 09-11-2015 19:43

    Oceniono 4 razy 4 0

    - anonim: JAK LEWICĄ RZĄDZIŁO TAKIE ZERO JAK MILER, TO EFEKTY MNIE NIE DZIWIĄ. SZKODA, ŻE NIE ZNACIE OPINII O NIM OD KOLEGÓW Z ŁODZI.

    Odpowiedz

  3. 08-11-2015 11:17

    Oceniono 10 razy 8 2

    - oniec: Piękny to czas bez komunistów :-) WoLnA POLSKA TO NASZA POLSKA!

    Odpowiedz

  4. 06-11-2015 17:40

    Oceniono 11 razy 10 1

    - LZ: Jurek - to już koniec ....daj spokój.

    Odpowiedz

  5. 06-11-2015 10:35

    Oceniono 9 razy 9 0

    - tuman: On,ci nas poprowadzi.Przedtem niech sobie kupi ciepłe kalesony,bo będą mu potrzebne,kiedy pisowscy siepacze zamkną go w Berezie.

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz