Lewicowe objawienie, czyli partia razem

Małgorzata Oberlan 6 listopada 2015

Mają po trzydzieści lat, dobre wykształcenie i silne pragnienie zmiany. Czego nie mają? Najczęściej umów o pracę, mieszkań i ślubów. - Decyzję o założeniu rodziny odkładamy na kolejny rok z braku perspektyw - mówią. Kim są członkowie partii Razem z naszego regionu? Choć na listach do Sejmu wystawili i hydraulika, i ślusarza, trudno oprzeć się wrażeniu, że reprezentują w dużej mierze środowisko akademickie.

Czas kampanii wyborczej, Toruń. Z plakatem w rękach - socjolog Joanna Jurkiewicz. Niebawem ukaże się jej książka o sieci sklepów „Żabka”.

Fot.: Jacek Smarz


Wyskoczyli jak królik z kapelusza? Trochę. Owszem, partia Razem działa od niedawna i niespodziewanie osiągnęła ponad 3-procentowy wynik w wyborach parlamentarnych. Ale jej działacze z Kujawsko-Pomorskiego takiej partii się spodziewali. Albo, inaczej, wyczekiwali. Trafiła przede wszystkim w pokoleniowy problem wykształconych trzydziestolatków, mających lewicowe przekonania. Kim są członkowie Razem z naszego regionu?

Doktorant pierwszy, Tomasz


Wiek: 29 lat. Miejsce pochodzenia: Złotniki Kujawskie (wieś w powiecie inowrocławskim, 2647 mieszkańców w 2013 roku). Rodzice: mama - ekspedientka sklepowa, tata - zajmujący się ewidencją paliw na stacjach. Miejsce zamieszkania i pracy: Toruń (od 10 lat). Stan cywilny: kawaler, w związku z tą samą narzeczoną od kilku lat („Brak dokładnej daty ślubu z przyczyn finansowych”). Źródło utrzymanie: od pięciu lat stypendia plus honoraria za publikacje naukowe. Mieszkanie: brak.


Doktor Tomasz Markiewka stopień naukowy zdobył już na filologii polskiej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, ale doktoryzuje się jeszcze na filozofii. Nauka to jego życiowa pasja. - Najbardziej dumny jestem z mojego doktoratu, który niedługo będzie publikowany. Tytuł: „Spór o interpretację. Analiza wybranych XX-wiecznych koncepcji teoretycznoliterackich”. To moje ostatnie pięć lat życia - mówi.

Na pierwszym planie - Adrian Stelmaszyk. W tle - Tomasz Markiewka. Obaj  to doktoranci  z Torunia.

fot. Jacek Smarz

Na pierwszym planie - Adrian Stelmaszyk. W tle - Tomasz Markiewka. Obaj to doktoranci z Torunia.



Doktor Markiewka działa jeszcze w blogosferze, ale - jak sam zaznacza - działalność to niszowa. Bloga „Teksty w działaniu” założył w styczniu 2015 roku i prowadzi wraz z Pawłem Bohuszem, literaturoznawcą. Blog traktuje trochę o popkulturze, trochę o polityce; zawsze - z punktu widzenia humanisty. Ale żeby doczekał się kiedyś popularności równej blogom kulinarnym, w to, oczywiście, doktor Markiewka nie wierzy.

Jego publikacje naukowe przeczytać było można m.in. w „Diametrosie”, „Przeglądzie Humanistycznym”, „Przeglądzie Kulturoznawczym” oraz w „Tekstach Drugich”. Interesuje się teorią interpretacji, filozofią kultury oraz filozofią polityki. - Za artykuły płaci się różnie. Wysokość honorarium nie zależy raczej od długości tekstu, ale od pisma, na łamach którego się znajdzie. Mój najtańszy artykuł „kosztował” 250 złotych - mówi.

Joanna Jurkiewicz, młoda socjolog: Żyję od zlecenia do zlecenia, odkładam decyzję o założeniu rodziny. Doskonale znam uroki życia w wynajmowanych w kilka osób mieszkaniach.


Które z punktów programu Razem są Tomaszowi Markiewce najbliższe? - Ze zrozumiałych względów te dotyczące edukacji i sytuacji młodego pokolenia, ze szczególnym naciskiem na walkę z umowami śmieciowymi oraz potrzebę rozwoju budownictwa komunalnego - wymienia bez wahania.

Doktorant drugi, Michał


Wiek: 35 lat. Miejsce zamieszkania i pracy: Bydgoszcz. Rodzice: ojciec matematyk, działacz pierwszej Solidarności, internowany; mama - nauczycielka chemii. Stan cywilny: kawaler („Z narzeczoną Kasią, też w partii Razem, jesteśmy od pięciu lat”). Źródło utrzymania: praca nauczyciela akademickiego na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym. Mieszkanie: własnego brak.

- Wynajmujemy z Kasią, bo na kupno własnego nas nie stać. Podobnie jak nie stać nas ciągle na założenie rodziny - mówi Michał Musielak. - Nie jest żadną tajemnicą, że Razem ze swoim programem trafiła w problemy i oczekiwania osób takich jak ja. Choć nie tylko...

Michał Świtalski jest koordynatorem struktur Razem w Bydgoszczy. Pracował rozmaicie - dziś jest informatykiem.

fot. Filip Kowalkowski

Michał Świtalski jest koordynatorem struktur Razem w Bydgoszczy. Pracował rozmaicie - dziś jest informatykiem.



Jak to zgrabnie określa pan Michał, właśnie próbuje się doktoryzować z matematyki. W żadnym wypadku nie jest jednak ścisłowcem, który nie czuje społecznych prądów, czy też nie odbiera sygnałów z gruntu psychologii społecznej. Dowód? Jego intuicja odnośnie Adriana Zandberga. - Już przy pierwszym kontakcie z nim wyczułem charyzmę i to, co opinia publiczna określa terminem „naturalny lider”. W naszej partii liderów jako takich (w sensie jednoosobowego przywództwa czy wręcz wodzostwa) nie ma, ale co do Adriana Zandberga od początku byłem pewien, że to osobowość oddziaływująca na innych- podkreśla.

Doktorantowi Musielakowi w programie Razem szczególnie bliskie są dwie dziedziny. Pierwsza to kwestie pracownicze.

- Wielu Polaków żyje dziś w strachu. Boją się, czy wystarczy im pieniędzy do pierwszego. Pracując na śmieciów-kach boją się zachorować, boją się zaopiekować chorym dzieckiem, boją się o swoją najbliższą przyszłość. Boją się też zrzeszać w związkach zawodowych, choć przecież Trybunal Konstytucyjny w swoim orzeczeniu dał osobom zatrudnionym na umowach cywilno-prawnym do tego prawo - wykłada.

Drugi konik doktoranta Musielaka to system podatkowy. - Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, jest rzeczą niemoralną, by prezes banku zarabiał tyle, co 300 kasjerek. Praca żadnego człowieka nie jest warta tyle, co suma wysiłków kilkuset osób. Nie mieści się też w pojęciu sprawiedliwości społecznej równe czy też zbliżone obciążenie podatkowe takiego prezesa i kasjerki. Najbogatsi Polacy i najbogatsze, wielkie firmy, uciekają od ciężaru utrzymania państwa chociażby do rajów podatkowych. To wymaga zmiany - nie ma wątpliwości Michał Musielak.

Doktorant trzeci, Adrian


Wiek: 29 lat. Miejsce pochodzenia: Grudziądz. Rodzice: mama od początku swojej kariery zawodowej związana z jednym pracodawcą - ZUS; tata: nie wychowywał go, już nie żyje. Miejsce zamieszkania i pracy: Toruń. Stan cywilny: kawaler, w związku z tą samą ukochaną narzeczoną od 3 lat. Źródło utrzymania: stypendium doktoranckie plus jak coś wpadnie z działalności muzycznej.

Adrian Stelmaszyk doktoryzuje się z filozofii na UMK, ale życia nie wyobraża sobie bez muzyki. - Od sześciu lat współorganizuję koncerty pamięci Jacka Kaczmarskiego i śpiewam na nich. Śpiewam również w chórze Astrolabium, współpracującym z Toruńską Orkiestrą Symfoniczną. To moja pasja - nie kryje.

O tym, że istnieje w ogóle coś takiego jak Razem, dowiedział się Internetu. To był marzec 2015 roku. Doktorant Stelmaszyk przeglądał sobie akurat portal Strajk.eu i tu natrafił na tekst o młodej partii. Poszukał jej strony w sieci, aplikował i po dwóch dniach doczekał się odzewu. - W Toruniu struktury Razem tworzyły się od połowy czerwca. To były zebrania i dyskusje. Sierpień oznaczał już zbieranie podpisów pod listami wyborczymi, a wrzesień - kampanię, czyli kursowanie nie tylko po toruńskiej starówce, ale i wyjazdy do Włocławka, Chełmna, Grudziądza - wspomina.

Co ciekawe, w tych mniejszych miejscowościach przyjmowani byli cieplej niż w dużych miastach. Miejscowi doceniali, że ktoś się do nich osobiście pofatygował, a i lokalne media były zdecydowanie bardziej otwarte. W Toruniu, dla przykładu, na pierwszą konferencję prasową Razem przybyli przedstawiciele aż... dwóch redakcji. No, ale zupełnie inaczej było już na konferencji zwołanej nazajutrz po telewizyjnej debacie ośmiu komitetów, na której błysnął Adrian Zandberg. Na tę przyszli już dziennikarze siedmiu redakcji; sami z siebie zainteresowani.

- Debata była punktem zwrotnym. Co nam dała? Rozpoznawalność. Wcześniej to my zaczepialiśmy ludzi na ulicach, wręczaliśmy ulotki i staraliśmy zainteresować programem Razem. Po debacie i medialnym zainteresowaniu to nas zaczęto zaczepiać. W sposób bardzo sympatyczny najczęściej. „Nie popieram waszego programu, nie zagłosuję na was, ale gratuluję” - takie głosy też zaczęliśmy słyszeć - mówi Adrian Stelmaszyk. - W Toruniu partia zdobyła 3,5 procent poparcia. Swój głos na naszych kandydatów oddało ponad 13,5 tysiąca osób. To już jest sukces. Ale kolejnym są setki zgłoszeń w regionie, płynące do nas od osób zainteresowanych przystąpieniem do Razem.

Na deser młoda socjolog, Joanna


I to jest dopiero crème de la crème! Joanna Jurkiewicz, absolwentka socjologii na UMK, która „za pracą” wyjechała do Warszawy, za chwilę stać się może gwiazdą lewicującej literatury. W zasadzie to już jest wokół niej głośno. Wszystko za sprawą pewnej publikacji...

„Dekada ajentów. System agencyjny sieci Żabka Polska” Joanny Jurkiewicz to pierwsza w Polsce książka napisana na podstawie badań socjologicznych, przeprowadzonych w jednej z największych sieci handlowych. Na książkę złożyły się m.in. wywiady z kilkudziesięcioma ajentami sieci Żabka, analizy dokumentów (w tym sądowych i prokuratorskich) i materiały, które otrzymują kandydaci na ajentów. Joanna Jurkiewicz napisała książkę o ludziach zdeterminowanych i walecznych, którzy próbują przetrwać w Żabce, przeciwstawiając się wielkiej firmie i obojętnemu państwu.

„Początkowo myślałam, że ajenci, którzy prowadzą sklepy Żabki, to prekariusze, tacy jak wielu z nas: ludzie, którzy nie są pewni, czy za miesiąc będą mieć pracę i którzy ledwo mogą się z niej utrzymać. W trakcie badań uświadomiłam sobie, że ich sytuacja jest znacznie gorsza” - tak o książce pisze sama sama autorka.

Książka ukaże się na przełomie 2015 i 2016 roku dzięki zbiórce w portalu Wspieram.to, która cieszyła się ogromną popularnością. Już po kilku dniach osiągnięty został pierwszy cel - zebrano pieniądze na druk pierwszych 300 egzemplarzy. Dodajmy, że wydawcą „Dekady...” jest stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”.

A młoda socjolog Joanna? Na pierwszy rzut oka to skromna, filigranowa dziewczyna. Już jednak rozmowy z nią na ulicy w trakcie kampanii, nie wspominając o żabkowych badaniach i publikacji, każą przyznać jedno: Joanna Jurkiewicz to intelekt, wrażliwość i temperament.

- Pochodzę z Olecka, niewielkiej miejscowości w Warmińsko-Mazurskiem. Dziś można powiedzieć, że jestem freelancerką i żyję od zlecenia do zlecenia. Okresy z pracą i bez pracy ciągle się w moim życiu przeplatają. Doskonale znam też urok mieszkania w wynajmowanych w kilka osób mieszkaniach - mówi szczerze. - Mój stan cywilny? Panna. Od kilku lat związana z tym samym partnerem, odkładająca decyzję o założeniu rodziny i przedłużaniu gatunku. Bo niby jak tego dokonać w wynajmowanym „M”? Wstawiając łóżeczko dziecięce do pokoju i informując współlokatorów, że za kilka miesięcy urodzi się kolejny lokator?

Joanna Jurkiewicz startowała z 2. miejsca na liście do Sejmu partii Razem w okręgu toruńsko-włocławskim. Dostała ponad 2300 głosów, co bardzo ją zaskoczyło. - Dla mnie, typowego politycznego ślimaka, była to miła niespodzianka. Podobnie jak informacje od często nieznanych mi osób, że oddali na mnie głos.

Dobrze im znane śmieciówki


Oczywiście, nieprawdą byłoby stwierdzenie, że partia Razem zrzesza li tylko przedstawicieli młodego środowiska akademickiego. Zerknijmy na listy do Sejmu i kandydatów na parlamentarzystów z Bydgoszczy i Torunia.

Jedynką na bydgoskiej liście był Bartosz Nowaczyk, ekonomista, pedagog i informatyk (37 lat). „Byłem pracownikiem etatowym, pracowałem na umowach śmieciowych i prowadziłem działalność gospodarczą” - pisze o sobie.

„Od 5 lat jestem zatrudniony na umowach śmieciowych” - wyznaje z kolei Damian Rzadkiewicz, 11-tka na tej liście, 25-latek studiujący obecnie prawo.

„W dzieciństwie osobiście doświadczyłem problemu dziecięcej pracy” - tak z kolei opisuje siebie Paweł Bytner, student matematyki, 9-tka z Bydgoszczy.

W Toruniu listę otwierał nauczyciel akademicki Marek Gogołkiewicz, a zamykał 27-letni Piotr Nowacki. „Z wykształcenia jestem nauczycielem języka angielskiego, a obecnie pracuję jako publicysta dla portalu gram.pl. Dzisiejszą sytuację na rynku pracy znam z pierwszej ręki - przez kilka ostatnich lat pracowałem na umowach cywilnoprawnych” - tak się określa w krótkiej notce.

Tanie mieszkania, darmowe żłobki


Sprzeciw dla „śmieciówek” to pierwszy punkt programu Razem. - Wprowadzimy minimalną płacę godzinową w wysokości 15 złotych brutto dla umowy o pracę na czas nieokreślony i 20 złotych brutto dla wszystkich innych rodzajów umów, tak aby firmom przestało się opłacać wypychanie pracowników na umowy śmieciowe - piszą autorzy programu. W co wierzą? Nie tylko w to, że „inna polityka jest możliwa”, ale i w to, że „państwo może zapewniać tanie mieszkania czynszowe, bezpłatne żłobki i solidną opiekę lekarską. Da się zagwarantować stabilne warunki pracy i godne płace” (cytat z deklaracji programowej). W jaki sposób da się to zrealizować? Aaa, to już zupełnie inna historia...

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 11-05-2016 17:01

    Brak ocen 0 0

    - paco: generalnie nic do was nie mam, ale liderzy z Torunia muszą się ogarnąć, bo wyglądają jak żule spod sklepu

    Odpowiedz

  2. 12-11-2015 14:08

    Oceniono 5 razy 1 4

    - mmx: Krasc, krasc, krasc -- program lewicy caly czas na czasie. Temu ukradniemy, damy pensje urzednikowi, a jak cos zostanie, to moze odpalimy na jakis pomnik, czy cos innego. Kazdy powinien byc odpowiedzialny za swoje zycie i za swoje decyzje -- jeden lubi pic w knajpie, inny w tym czasie uczyc sie, jeszcze inny woli treningi w klubie pilkarskim. X lat pozniej te decyzje wydadza owoce i nie widze, zadnego powodu, aby zabierac pieniadze temu co pil piwo i dawac temu co gral w pilke nozna, bo niby czemu?

    Odpowiedz

  3. 09-11-2015 14:45

    Oceniono 13 razy 5 8

    - zadowolona z życia : Mam 30 lat, od 5 jestem mężatką mam prace na umowę na czas nieokreślony i mieszkanie (oczywiście na kredyt) chcieć to móc!!! szukając wymówek do niczego się niedojdzie za to można założyć partię zebrać podobnych mało ambitnych dopchać się do sejmu i dorobić się ale się nie narobić a tak też umowa śmieciowa na 4 lata tylko pensja dużo wyższa niż gdzie indziej

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 06-11-2015 12:32

      Oceniono 37 razy 14 23

      - M. z M.: Dlaczego promuje się tu jakąś lewacką inicjatywę, która w swoich niektórych wypowiedziach i części programu tchnie totalitaryzmem i brakiem poszanowania dla wolności jednostki i brakiem szacunku do własności prywatnej pod płaszczykiem wyimaginowanego "dobra wspólnego"? Czym jest pomysł, żeby komuś zabierać np. 90% wynagrodzenia?

      Pokaż odpowiedzi (5) Odpowiedz