Obiecują zdesperowanemu klientowi koło ratunkowe, a gdy go już usidlą, wiążą mu kamień u szyi

Grażyna Ostropolska 6 listopada 2015

Nieuczciwi pośrednicy finansowi, skryci pod szyldem „biur doradztwa kredytowego” rozsianych po całej Polsce, żerują na ludzkim nieszczęściu i biedzie. Zbierają obfite żniwo także w naszym regionie.

Fot.: Łukasz Ciaciuch


Jestem załamana, mam myśli samobójcze... - płacze pani Jadwiga. Chciała wziąć niewielki kredyt, by załatać domowy budżet, ale… - Trafiłam na oszukańców, którzy wpędzili mnie w długi - tłumaczy.


- Oni są tak szkoleni, by zrobić klientowi wodę z mózgu. Działają na psychikę ofiary, mając świadomość, że tonący nawet brzytwy się chwyci - twierdzi z kolei pani Barbara. Jest jedną z wielu osób, które czują się oszukane przez Biuro Doradztwa Kredytowego, reprezentujące dwie wrocławskie spółki: „CF” i Kancelarię Prawną „P.” Ulotki reklamujące ich usługi są kolportowane m.in. w miastach i wsiach w naszym regionie. Nazwy firm mają sugerować, że klient ma do czynienia z profesjonalistami. I wiele osób daje się na to nabrać, bo zatrudnieni w biurach młodzi ludzie są doskonale przygotowani do misji, jaką jest

złowienie klienta w sieć.


Misternie skonstruowaną, o czym świadczą relacje tych, którzy w nią wpadli. Poszkodowani z Bydgoszczy, Torunia i okolic przychodzą do naszej redakcji i proszą, by ostrzec potencjalnych klientów, zwabionych ulotką z hasłem: „Bank ci odmówił? Zadzwoń do nas. Szybka decyzja, bez opłat wstępnych, nawet dla osób z komornikiem”. Nasi rozmówcy twierdzą, że do odwiedzenia Biura Doradztwa Kredytowego skusiła ich zawarta w reklamie informacja: „Nasza rata za 6 tys. zł kredytu to 67 zł, a w innej instytucji - 167 zł, więc oszczędzasz 100 zł”.

- W ulotce piszą też o „indywidualnym podejściu do klienta” i to akurat prawda - zauważa pani Halina. Jest prawniczką, a dała się podejść. Działała w stresie i pośpiechu, bo ciężka choroba bliskiej osoby wymagała natychmiastowej gotówki na sprowadzenie z zagranicy skutecznego lekarstwa. Spłacała już kredyt, zaciągnięty na wcześniejszą kurację, więc kolejny nie wchodził w grę. Wpadła jej w ręce ulotka Biura Doradztwa Kredytowego „CF”. - Byłam zainteresowana uzyskaniem kredytu konsolidacyjnego z ratą nieprzekraczającą 450 zł, a przedstawiciel biura zapewnił, że to możliwe i wskaże mi takiego kredytodawcę - wspomina.

przedstawiciel Kancelarii Prawnej „P.”: Spółka wypełniła wobec klientki obowiązek informacyjny, wobec czego nie sposób przyjąć, że została ona wprowadzona w błąd.


Dzień podpisania umowy zapamiętała tak: - Zaproszono mnie na godz. 9, ale podobno ktoś nie dojechał do biura i nie przygotował dokumentów, więc kazano mi przyjść o 12. Czekałam na korytarzu nim o godz. 14 przedstawiono mi dwie oferty. Żadna nie spełniała obiecanych warunków, więc doradczyni pani B. wyszła z pokoju i wróciła z panią K. - przedstawicielką poznańskiego oddziału banku G. - relacjonuje pani Halina, która dała się doradczyni przekonać, że kredyt z banku G. spełni jej oczekiwania, choć

wymaga kombinacji.


- Tłumaczono mi, że pierwsza rata wyniesie 1000 zł, dwie kolejne ok. 800, a potem będę mogła wycofać ubezpieczenie kredytu na ponad 15 tys. zł i wpłacić tę kwotę na poczet szybszej jego spłaty, co obniży ratę do 450 zł - prawniczka przyznaje, że była bardzo zmęczona, więc podpisała dokumenty związane z pośrednictwem, nawet ich nie czytając. - Gdy to zrobiłam, do pokoju weszła pani K. z Centrum Kredytowego banku G. w Poznaniu, wręczyła mi wizytówkę i dała do podpisania umowę kredytową - wspomina pani Halina.

Wymienione tam trzy rodzaje ubezpieczenia: „Pakiet Moje Życie” na 9725 zł, „Pakiet dotyczący utraty pracy lub dochodów” na 7531 zł i kolejny „na wypadek zgonu, inwalidztwa i hospitalizacji ” na 7497 zł tak ją przeraziły, że następnego dnia udała się do bydgoskiego oddziału banku G. po informacje dotyczące możliwości wycofania się z ubezpieczeń.

- Dowiedziałam się, że taki manewr nie jest możliwy, więc wprowadzono mnie w błąd. Powiedziano mi, że biuro, w którym mnie oszukano, nie ma umowy brokerskiej z bankiem G., poradzono odstąpić od umowy kredytowej i zwrócić przelane na moje konto pieniądze - opowiada prawniczka.

Tak też zrobiła, a trzy dni później złożyła w Biurze Doradztwa Kredytowego rezygnację z umowy pośrednictwa z powodu świadomego wprowadzenia jej w błąd. Zażądała też zwrotu weksli, ale Kancelaria Prawna „P.” - czyli pośrednik, reprezentowany przez biuro doradztwa - odmówiła i grożąc windykacją zażądała zapłaty 6815 zł za załatwienie konsolidacyjnego kredytu. Pani Halina złożyła w prokuraturze doniesienie o usiłowaniu oszustwa i zwróciła się o pomoc do miejskiego rzecznika konsumentów. Ten pouczył pośrednika, że stosowane przez niego praktyki UOKiK uznał za niedozwolone i naruszające

zbiorowy interes konsumentów.


Dostał od Kancelarii Prawnej „P.” odpowiedź, że: „Spółka wypełniła wobec klientki obowiązek informacyjny, wobec czego nie sposób przyjąć, że została ona wprowadzona w błąd, a oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych nie może być skuteczne”.

W podobnej sytuacji znalazła się pani Barbara spod Torunia, której doradcy mieli znaleźć kredyt konsolidacyjny z niską ratą. - Nie chcieli powiedzieć, jakie będą koszty pośrednictwa. Poznałam je w dniu podpisania umowy kredytowej. Widząc kwotę 10 tys. zł za tę usługę nie chciałam podpisać umowy, ale piątka młodych ludzi stała nade mną, strasząc, że jak nie podpiszę, to i tak zapłacę za pośrednictwo 50 proc., czyli 5 tys. zł, bo do tego się zobowiązałam, podpisując dokument o konsekwencjach rezygnacji - relacjonuje.

Pani Barbara podpisała umowę konsolidacyjną z bankiem G., podsuniętą przez jego przedstawicielkę, urzędującą w Biurze Doradztwa Kredytowego. - Pod presją, bo dopiero po wyjściu ochłonęłam i zaczęłam działać racjonalnie - mówi. Poszła do banku i odstąpiła od umowy kredytowej. - Pracownicy bankowi nie byli zdziwieni. Narzekali, że domniemana przedstawicielka banku, która wprowadza klientów w błąd, psuje im opinię - dodaje pani Barbara. Jej również pośrednik nie chce zwrócić weksli i żąda 10 tys. zł za usługę, więc kobieta szykuje

doniesienie do prokuratury.


Pan Tomasz, rolnik spod Nakła, potrzebował 200 tys. zł. - Nie miałem zdolności kredytowej, więc kazano mi przyprowadzić dwóch znajomych, którzy zainicjują kredyt, to znaczy wezmą go na siebie, a potem scedują na mnie - opowiada. O cenie za pośrednictwo w ogóle go nie informowano.

- Jeden z inicjujących, gdy ujrzał kwotę prowizji, przeraził się i nie podpisał umowy, drugiemu bank przyznał 15 tys. zł, a Biuro Doradztwa Kredytowego wystawiło mu za tę usługę rachunek na 12 tys. zł - mówi pan Tomasz. Nie wie, jakie dokumenty znajomy podpisał, bo nie otrzymał kopii. - Cały kredyt pójdzie na prowizję, a ja będę go latami spłacał - mówi roztrzęsiony i oddaje sprawę do adwokata.

Na prawnika nie stać pana Ryszarda. Chciał 6 tys. zł na remont mieszkania. Doradcy kazali mu wypełnić stos wniosków do banków, a potem uznali, że nie ma zdolności kredytowej i musi znaleźć kogoś, kto uruchomi kredyt. Namówił panią Urszulę. Miała już na koncie pożyczki na ok. 12 tys. zł, więc doradcy zaproponowali ich konsolidację. Nie wie, jak to się stało, że podpisała dwie umowy z bankami na... 55 tys. zł.

- Stali nade mną czterej młodzieńcy z tego biura i straszyli, że jak nie podpiszę, to zgłoszą mnie jako dłużniczkę w BIK i będę musiała natychmiast spłacić wcześniejsze pożyczki, więc podpisywałam wszystko, co mi podsuwali - tłumaczy. Oboje otrzeźwieli, gdy biuro wystawiło rachunek - 8 tys. zł za pośrednictwo, a kredyt miał być spłacany przez 10 lat po 550 zł miesięcznie, na co nie było ich stać. - Zwróciliśmy pieniądze bankom, poza sumą 8 tys. zł przeznaczoną na prowizję dla pośrednika, która, wliczając w to bankowe odsetki, powiększy się do 20 tys. zł - oblicza pan Ryszard.

25 listopada sąd rozstrzygnie, czy zasadna była prokuratorska odmowa wszczęcia śledztwa w sprawie usiłowania oszustwa, zgłoszonego przez panią Halinę.

PS Próbowaliśmy skontaktować się z firmą „CF”, ale nikt nie odbierał telefonów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.