Jarosław Kaczyński będzie chciał rządzić Polską co najmniej osiem lat

Przemysław Łuczak 30 października 2015

„(...) politycy PO muszą pogodzić się z tym, że nawet 4 lata mogą pozostawać w opozycji. To może być czynnik demobilizujący, sprzyjający rozpadowi partii i przechodzeniu niektórych polityków do Nowoczesnej i PiS” - mówi prof. HENRYK DOMAŃSKI z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.

Henryk Domański: - Ewa Kopacz (...) potrafiła zmusić polityków PO uczestniczących w aferze taśmowej, by nie startowali w wyborach, wielu z nich pozbawiła stanowisk. Trudno więc traktować ją jako słabą szefową partii

Fot.: PIOTR SMOLINSKI / POLSKA PRESS



Czy zdecydowane zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych to normalna zmiana na naszej scenie politycznej czy raczej rewolucja?
To, że po 8 latach rządzenia taka partia jak PO, mająca na swoim koncie sukcesy, może przegrać wybory, w systemie demokratycznym jest czymś normalnym. Nie jest to bowiem sytuacja, jaka miała miejsce w Wielkiej Brytanii, gdzie w latach 1979-1997 u władzy bez przerwy była Partia Konserwatywna. Nasza demokracja wciąż jest bardzo młoda. Dlatego z jednej strony, czyjeś rządy trwające dłużej niż jedną 4-letnią kadencję traktujemy jako ewenement, z drugiej zaś, porażkę takiej partii odbieramy jako nieoczekiwane wydarzenie. Natomiast zwycięstwo PiS, umożliwiające samodzielne rządy, można traktować jako zapowiedź nie tyle rewolucji, co początku procesu zmiany systemowej. Jarosław Kaczyński zapowiadał przecież, że chce naprawy państwa, zmiany konstytucji. Można jednak przewidywać, że w praktyce nowy rząd skoncentruje się tylko na wybranych aspektach reformy. Nie ruszy np. gospodarki. Czym innym są bowiem obietnice wyborcze, a czym innym ich realizacja.

Co sprawiło, że ten „szklany sufit”, który długo uniemożliwiał PiS wygrywanie wyborów, w końcu pękł?
Oprócz tego efektu znużenia, o czym wspomniałem wyżej, nałożyły się jeszcze dwa dodatkowe czynniki. Pierwszym z nich była przegrana Platformy w wyborach prezydenckich, której nikt się nie spodziewał jeszcze na miesiąc przed głosowaniem. Unaoczniło to społeczeństwu, że PO jest do pokonania. Po drugie, wpływ na przegraną PO w niedzielnych wyborach miało także pojawienie się partii Nowoczesna, będącej pewnym wariantem Platformy w wydaniu z lat 2001-2005. Odebrała ona Platformie jakieś 7 proc. głosów. Gdyby nie to, PO pewnie i tak nie wygrałaby z PiS, ale porażka byłaby mniej dotkliwa.

Jakie mogą być konsekwencje skupienia całości władzy w ręku jednego ugrupowania?
Samodzielne rządy mogą ułatwić realizację strategii PiS, żeby rządzić dłużej niż 4 lata. Dzięki temu Jarosław Kaczyński zamierza wcielić w życie wszystkie swoje zapowiedzi ideologiczne i plany zmian systemowych w funkcjonowaniu państwa. Natomiast w koalicji trzeba byłoby godzić się na kompromisy. Należy się spodziewać wzmocnienia systemu sprawiedliwości, zwłaszcza sądownictwa. Wiele zmieni się także w polityce zagranicznej, zwłaszcza wobec Unii Europejskiej. PiS od dawna stoi na stanowisku, że Polska w relacjach z Brukselą powinna kierować się przede wszystkim własnym interesem i strzec swojej suwerenności.

Jak należy traktować apel prezesa PiS do swoich zwolenników, by nie szukali rewanżu na przegranych? To taktyczna deklaracja czy może Jarosław Kaczyński złagodniał?
Myślę, że wcale nie złagodniał, a jego słowa są elementem strategii PiS, o której już wspomniałem. To w istocie była zachęta wobec posłów i liderów innych partii sejmowych, by przechodzili do PiS. To ma zapewnić tej partii długotrwałe rządy, obejmujące co najmniej okres ośmioletni.

Czy PO przetrwa tę dotkliwą przegraną?
Niekorzystne dla Platformy jest to, że tym razem nie doszło do powtórki sytuacji z 2005 r., kiedy również przegrała wybory parlamentarne z PiS, ale minimalnie. Ponieważ perspektywy szybkiego odebrania władzy PiS były wówczas większe, właściwie natychmiast PO zmobilizowała się do walki. Obecnie jednak przewaga PiS jest zdecydowana, a politycy PO zdają sobie sprawę, że społeczeństwo dobitnie wyraziło niezadowolenie z ich rządów i muszą pogodzić się z tym, że nawet 4 lata mogą pozostawać w opozycji. To może być czynnik demobilizujący, sprzyjający rozpadowi partii i przechodzeniu niektórych polityków do Nowoczesnej i PiS.

Ewa Kopacz będzie musiała zrezygnować z przewodzenia Platformie?
To nie jest takie oczywiste. Grzegorz Schetyna i jego zwolennicy już naciskają na Ewę Kopacz, by oddała przywództwo komuś innemu. W dojrzałych demokracjach jest zresztą normą, że liderzy partii, które przegrywają wybory w sposób, który może być traktowany jako klęska, powinni ustąpić. Ewa Kopacz będzie jednak argumentować, że pod jej rządami mieliśmy kontynuację tendencji wzrostowych w gospodarce i stopa życiowa wzrastała. Była też konsekwentnym i energicznym premierem. Potrafiła zmusić polityków PO uczestniczących w aferze taśmowej, by nie startowali w wyborach, a wielu z nich pozbawiła stanowisk. Trudno więc traktować ją jako słabą szefową partii. Ale powyborcze rozliczenia mogą zachęcać do rozliczania jej z przegranej, a na pewno osłabiły jej pozycję lidera.

Jaki wpływ na wynik głosowania miały debaty telewizyjne?
Ostatnie tygodnie nie miały większego wpływu na wyniki PiS czy PO. Platforma wprawdzie przeprowadziła bezpiecznie Polskę przez kryzys finansowy, który dotknął prawie całą Europę i nie popełniła istotnych błędów w polityce gospodarczej, ale Polacy chcieli w większym stopniu skorzystać z owoców tego sukcesu. W społeczeństwie narastało przekonanie o konieczności zmiany stylu rządzenia. Niekorzystnie natomiast debata telewizyjna odbiła się na rezultacie Zjednoczonej Lewicy. W drugiej debacie ujawniła się bowiem nieznana wcześniej partia Razem, która stała się konkurentem Zjednoczonej Lewicy w walce o poparcie lewicowego elektoratu. Rozbicie głosów i ordynacja wyborcza spowodowały, że lewica po raz pierwszy w demokratycznej Polsce nie będzie obecna w parlamencie. To jednak nie oznacza, że Polacy nie potrzebują partii lewicowej o socjaldemokratycznym profilu. Ludzi mających lewicowe poglądy jest w Polsce 45-50 proc.

Czy PSL może podzielić los SLD?
To zależy od tego, jak duży będzie odsetek ludzi utrzymujących się z rolnictwa, którzy stanowią zaplecze PSL. Z badań wynika, że liczebność tej kategorii ustabilizowała się na poziomie 7-8 proc. To zapewnia ludowcom poparcie w wysokości około 5,5 proc., gwarantujące obecność w Sejmie. Niemniej w tych wyborach wynik PSL jest zaskakująco dobry, bo wiele wskazywało, że może mieć kłopot z wejściem do parlamentu. W kierownictwie stronnictwa niebawem może dojść do zmian, ponieważ prezes Janusz Piechociński nie zdobył mandatu posła i naturalne byłoby żądanie, aby ustąpił.

Co mogą wnieść do nowego Sejmu takie ugrupowania jak Kukiz’15 i Nowoczesna?
Polityka traktowana jest obecnie przez większość ją uprawiających jako zawód i również dla członków ruchu Kukiza mandat poselski jest elementem kariery zawodowej. Tymczasem Paweł Kukiz mówi, że nie zamierza tworzyć partii, co więcej zamierza walczyć z obecnym systemem politycznym. To sprawi, że jego posłowie, nie dostrzegając perspektyw, będą przechodzić do innych partii, zwłaszcza do PiS. Inaczej jest z Nowoczesną, przed którą jest przyszłość. Ta partia, stanowiąca reprezentację wyższej klasy średniej, odniosła sukces już na starcie i będzie elementem ożywczym w promowaniu otwartości, tolerancji i racjonalności w polityce gospodarczej.


Socjolog, badacz podziałów społecznych


Prof. dr hab. Henryk Domański pracuje w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN (w latach 2000-2012 był jego dyrektorem). Kieruje Zakładem Badania Struktury Społecznej i Zespołem Studiów nad Metodami i Technikami Badań Socjologicznych. Prorektor Collegium Civitas. Zajmuje się m.in. badaniem obiektywnych i świadomościowych aspektów podziału społeczeństwa na warstwy, ruchliwości społecznej oraz metodologią badań społecznych.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 05-11-2015 19:33

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Kasia: Z całym szacunkiem. Kłamczyński to może sobie chcieć ale Polacy tego nie zechcą Mam nadzieję, że za rok będą przedterminowe wybory. Jeżeli nie z naszej gospodarki nie zostanie kamień na kamieniu!

    Odpowiedz

  2. 02-11-2015 11:37

    Oceniono 2 razy 2 0

    - Uważny czytelnik: Kolejny, prowokacyjny, tendencyjny tytuł. Po prostu żałosne!!!

    Odpowiedz

  3. 31-10-2015 07:11

    Oceniono 5 razy 3 2

    - ruJ: Panie profesorze cz pan z "byka spadl"? Pomimo szacunku jakim pana darze musze stwierdzic ze pana wpowiedz jest nieprofesjonalna. Jak to ,Kacznski rzadzil ostatnie 8 lat i ma jeszcze 8 lat "rzadzic"? ;-)))) O ile wiem szefem rzadu bedzie B.Szydlo.... E.Kopacz ...,szkoda mojego komentu.....

    Odpowiedz