Tego „Dziadka do orzechów” mogą pokochać nie tylko dzieci, ale i dorośli

Katarzyna Bogucka 26 października 2015

- Już po pierwszej audycji choreograf wiedział, komu jaką rolę powierzyć i muszę przyznać, że niewiele się pomylił - mówiła Ilona Jaświn-Madejska, kierownik baletu Opery Nova, tuż przed premierą baśniowego spektaklu.

Kierownik baletu Opery Nova Ilona Jaświn-Madejska przyglądała się pracy Paula Chalmera

Fot.: Filip Kowalkowski



Do realizacji baletu „Dziadek do orzechów” Piotra Czajkowskiego rekomendowała Pani choreografa światowej klasy Paula Chalmera, który z tytułem tym związany jest od dzieciństwa. Jaki to będzie spektakl?
Klasyczny w warstwie choreograficznej, nieco bardziej uwspółcześniony na płaszczyźnie scenograficznej, może także kostiumowej, ale dominuje klasyka.

Słyszałam, że ten „Dziadek” ma szansę zachwycić nie tylko dzieci, ale i dojrzałych melomanów...
Przede wszystkim adresowany jest do dzieci, dlatego będzie bardzo kolorowy, baśniowy, ale faktycznie tą realizacją chcemy również zachwycić dorosłą publiczność. Mamy nadzieję, że dojrzali melomani przypomną sobie dzieciństwo i dawne marzenia. Natomiast dzieciom chcemy przybliżyć nieco zapomnianą historię, opowieść, której trudno zaistnieć w świecie zafascynowanym cyfrowymi bajkami i popularnymi bohaterami.

A jakie są Pani wspomnienia dotyczące „Dziadka do orzechów”?
Pamiętam to przedstawienie z dzieciństwa, ale może bardziej te z początków zawodowej kariery. Piękna muzyka Czajkowskiego towarzyszy mi zawsze, to hity, które zresztą zawłaszczyły sobie popkultura i świat reklamy. Spektakle, które oglądałam, zawsze były pełne kolorów, choć, oczywiście, nie było tylu technicznych możliwości, które wzbogacają dziś spektakl.

Na każdym spektaklu choreograf zostawia swój osobisty, niepowtarzalny podpis. Jak podpisuje się Paul Chalmer?
Zacznę od tego, że szukaliśmy od lat choreografii, która nawiązywałaby do tradycyjnej wersji„Dziadka”.Braliśmy pod uwagę różnych choreografów, różne wersje m.in. rozważaliśmy choreografie zaprezentowane w Szwecji, w Stanach Zjednoczonych. W Internecie trafiłam na fragmenty „Dziadka do orzechów” zrealizowanego w Lipsku, z choreografią Paula Chalmera. Bardzo mnie te fragmenty zainteresowały, tym bardziej, że już znałam dokonania Chalmera, widziałam jego „Kopciuszka” w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Postanowiliśmy, że zaprosimy Paula Chalmera - udało się dotrzeć do niego prywatnymi kanałami. O dziwo, przyjął naszą propozycję z radością, szczególnie, że „Dziadek do orzechów” jest mu bardzo bliski. Jako dziecko po raz pierwszy wystąpił na scenie właśnie w tym spektaklu razem z Narodowym Baletem Kanady. Później, w różnych realizacjach „Dziadka do orzechów”, tańczył role Księcia lub Kawalera Cukrowej Wróżki. W 2007 roku stworzył choreografię dla Leipziger Ballett w Niemczech.

Jakim jest choreografem, jakim jest pedagogiem?
Klasyczny język baletowy jest stały, tak jak alfabet, ale pojawiają się w nim różne obrazy. Możemy rysować je prostą linią lub wzbogacać dodatkowymi efektami. Od liczby i gatunku tych efektów zależy, czy powstanie kicz, czy obraz stylowy. Chalmer ma styl, ma wielkie wyczucie smaku. Elegancja w ruchu to jego wizytówka. I doskonałe łączenie stylu zachodniego ze wschodnim. Jako pedagog jest bardzo pedantyczny i, według mnie, to wielka zaleta. Wymaga od tancerzy doskonałej jakości każdego gestu. Jest także perfekcyjny w pokazywaniu poszczególnych układów, gestów, mimo że sam od wielu lat już nie tańczy. Podkreślał to bardzo często w czasie prób mówiąc: „a dwadzieścia lat temu”. Mimo to w ruchu ciągle widać jego wielką klasę, elegancję i doświadczenie sceniczne.

Wiem, że bardzo odpowiada mu praca z młodym zespołem baletowym Opery Nova...
Ma wiele cierpliwości dla młodych artystów. Na ogół jest tak, że choreograf poznaje tancerzy na tak zwanych audycjach, na lekcjach. U nas było inaczej. Zaprosiliśmy Paula Chalmera na spektakl „Fascynacje”. I wyszedł z niego zafascynowany. Później nastąpiła bezpośrednia konfrontacja na próbie. Zobaczył wielu młodych ludzi, których natychmiast chciał umieścić w danych rolach. I tak się stało. Główne partie: Dziadka, Klarę kreują zgodnie z jego wizją młodzi tancerze. Już po pierwszej audycji choreograf wiedział, komu jaką powierzyć rolę i muszę przyznać, że niewiele się pomylił. Zapytał, czy zgadzam się z jego decyzjami. Nie mam nic przeciwko temu. Staram się, by młodzi, póki mają zapał i możliwości pokazania warsztatu w tańcu, byli jak najczęściej na afiszu. Dla nich to przecież doskonała okazja do rozwinięcia kariery.

Jaka jest średnia wieku tancerzy baletu?
Około trzydzieści lat. Pracują z nami ludzie tuż po maturze, czyli w wieku 18-19 lat, ale jest też sporo artystów starszych, którym, jak wiadomo, odgórnie przedłużono czas pracy zawodowej.

Słyszałam, że Chalmer wstępnie zgodził się poprowadzić warsztaty dla bydgoskiego baletu.
Grzechem byłoby nie wykorzystać tak znamienitego nauczyciela. Szczególnie cenna byłaby to lekcja dla panów, Chalmer świetnie partnerował słynnym tancerkom m.in. Makarowej, Maksimowej. Mówiłam już, że w perfekcyjny sposób przekazuje choreografię, jest przy tym bardzo muzykalny. Podejrzewam, że partyturę „Dziadka” zna na pamięć. Podczas prób intonował dźwięki akompaniatorowi, no i słyszałam, jak pięknie śpiewa. Zapytałam go o te talenty. Wyznał, że nigdy nie uczył się śpiewu, ani nie gra profesjonalnie na instrumentach, ale świetnie czyta nuty. Ma doskonały słuch, co pewnie pomaga w rozwijaniu następnej jego umiejętności, tym razem lingwistycznej. Paul Chalmer porozumiewa się w kilku językach. Zna angielski, francuski, włoski, niemiecki. Biegle przechodzi z języka na język, z akcentu na akcent. Wspomniał też, że spróbuje nauczyć się języka polskiego.


Teczka osobowa: Ilona Jaświn-Madejska


Od września 2010 roku jest kierownikiem baletu Opery Nova w Bydgoszczy.

Do pracy z bydgoskimi tancerzami zaprasza choreografów młodego pokolenia, którzy stworzyli znakomite przedstawienia (Iwona Runowska „Kopciuszek” 2009 rok, Robert Bondara „Zniewolony umysł” 2011 rok, Karol Urbański „Sen nocy letniej” 2011 rok).Dzięki jej staraniom tancerze mieli okazję pracować pod okiem znakomitej pedagog Anny Grabki, co zaowocowało znakomitym wznowieniem przedstawiania „Śpiąca królewna” Piotra Czajkowskiego. W 2013 roku zaprosiła do Bydgoszczy dwóch wybitnych choreografów: Jorma Elo i Mauro de Candia. Panowie stworzyli spektakl pt. „Fascynacje”. Balet Opery Nova był pierwszym polskim zespołem, z którym ci artyści pracowali.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 03-03-2016 16:19

    Brak ocen 0 0

    - mfenci: Ludzie co mają dziadki do orzechów miłość do bank pracy dla nauczycieli języka polskiego w Poznaniu ? Z Preply http://preply.com/pl/poznan/oferty-pracy -dla-nauczycieli-języka-polskiego

    Odpowiedz

  2. 03-11-2015 16:16

    Brak ocen 0 0

    - babcia : juz go pokochałam

    Odpowiedz

  3. 26-10-2015 12:00

    Oceniono 1 raz 1 0

    - baletmistrz: od kiedy balet siedzi ?

    Odpowiedz