Ambitnym Szkoła nie wystarcza

Dorota Witt 23 października 2015, aktualizowano: 23-10-2015 13:10

Po szkole korepetycje. Półtorej godziny tygodniowo z polskiego, drugie tyle z matematyki, kolejne dwie z chemii i biologii (o jedno miejsce na medycynie walczy kilkadziesiąt osób). Czasem jeszcze angielski. Po korkach - ślęczenie w domu nad zadaniami maturalnymi. Nawet 20 godzin tygodniowo z jednego tylko przedmiotu. Szkoła nie wystarcza, by dobrze zdać maturę. Kuratorium wie i ubolewa.

Fot.: Filip Kowalkowski


Korepetycje maturalne to wcale nie ratunek dla słabych uczniów i dla tych, o których rodzice zwykli mówić „zdolni, ale leniwi”. - Przychodzą przede wszystkim ambitni uczniowie i dzieci ambitnych rodziców- mówi pani Hanna, korepetytorka.


Gosia zdaje rozszerzoną maturę z matematyki i fizyki - cel: wzornicwo na bydgoskim Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym: - Nauczyciel w szkole gna z programem, nie ma czasu na powtórki choćby tego, o czym uczyliśmy się w pierwszej klasie, a na maturze będą zadania ze wszystkiego - zauważa. - Żeby przysiąść nad zadaniami z matmy i fizy, potrzebuję bata nad głową. Lubię te przedmioty, choć nie czuję się z nich supermocna, dlatego szukałam kogoś, kto będzie mnie naprowadzał na sposób rozwiązywania poszczególnych zadań. Znalazłam taką pomoc na kursach maturalnych, które dodatkowo świetnie systematyzują szkolną wiedzę.

Łukasz zdaje rozszerzoną matematykę - cel: studia we wrocławskiej Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych: - Zajęcia w szkole nie wystarczą, żeby dobrze zdać maturę z matematyki, nawet na poziomie podstawowym. Że program przeładowany? Za dużo uczniów w klasach? Raczej brakuje fachowej kadry - mówi.- W szkole nie spotkałem nauczyciela matematyki, który dobrze motywowałby do pracy, skłaniał do polubienia tego przedmiotu albo pracował dodatkowo z tymi, którzy w matmie czują się mocni. Są fakultety. Pewnie. 45 minut tygodniowo. I to raczej zajęcia wyrównawcze niż szansa na dowiedzenie się czegoś ponad minimum.

Bartek zdaje rozszerzoną biologię i chemię - cel: medycyna na którejkolwiek uczelni w kraju: - Kursy maturalne to dla mnie dodatkowa motywacja do systematycznej pracy, a ta jest chyba jedynym sposobem na to, by bardzo dobrze zdać maturę. Na korkach realizujemy ten sam program co w szkole, to te same wiadomości, ale intensywnie wtłaczane do głowy, no i w małych, kilkunastoosobowych grupach - mówi.

Rodzice płacą za dodatkowe lekcje, żeby mieć pewność, że dziecko będzie miało określone wiadomości z danego przedmiotu, że przerobi dokładnie cały materiał, by jak najlepiej zdać maturę.- Smutne to - także dlatego, że mówi to nauczycielka z 30-letnim stażem - ale szkoła dziś nie jest w stanie tego zapewnić. W 30-osobowej grupie uczniów, spośród których każdy ma inne potrzeby i poziom wiedzy, nie sposób każdemu z osobna wyjaśnić trudne zagadnienie czy nawet wskazać, jakie zrobił błędy w zadanych do domu pracach, przypominających zadania maturalne. Co więcej- uczniowie nie mogą nawet zabrać ich do domu, by samemu czy z korepetytorem popracować nad błędami. Na korkach omawiam z maturzystami każde napisane przez nich w pracy zdanie z osobna - mówi pani Hanna, specjalizująca się w przygotowywaniu do matury z języka polskiego.

Zarobić na maturzystach


Czy na maturzystach, zestresowanych dużą konkurencją wśród starających się o przyjęcie na studia, da się zarobić? Korepetytorzy przyznają, że na kilka miesięcy przed maturą wychodzi się na swoje, ale jest w roku kilka kryzysów: jesienią - sezon na przeziębienia, kiedy uczniowie odwołują lekcje, zimą - przerwa świąteczna, wiosną - kolejne święta.

- Zapobiegliwi przychodzą już we wrześniu, ale zdarzają się i tacy, których oświeca na kilka tygodni przed egzaminem. „Jaka szkoda, że wcześniej nie przyszedłem” - słyszę, gdy uczeń zauważa, że lekcje poza szkołą są naprawdę efektywne - dodaje nauczycielka.

Obecnie - zdaniem nauczycieli korepetytorów - poszukiwani nie są, jak jeszcze kilka lat temu, angliści (ze stosunkowo łatwą maturą z angielskiego uczniowie nieźle sobie radzą), potrzebni są przede wszystkim dobrzy matematycy, odkąd matura z ich przedmiotu stała się obowiązkowa. - Być może maturzyści przez lata nauki zdążyli nabrać przekonania, że nie mają matematycznych zdolności, a nauczyciel nie zdołał ich przekonać, iż są w stanie dobrze zdać podstawową maturę z tego przedmiotu, może źle motywuje do pracy - zastanawia się Jolanta Metkowska, p.o. kujawsko-pomorskiego kuratora oświaty. - Od lat z niepokojem obserwujemy systematyczny wzrost zainteresowania korepetycjami. Nie jest to kłopotem, jeśli branie takich lekcji jest efektem zafascynowania daną dziedziną, chęcią dowiedzenia się czegoś ponad szkolny program. Gdy jednak korepetycji szukają uczniowie, którzy czują, że w szkole nie przygotują się odpowiednio do matury - robi się ogromny problem. Nie raz i nie pierwszy rok mówimy o tym na naradach z dyrektorami szkół, powtarzamy, by szukać rozwiązań, które temu zapobiegną. Można zaoferować uczniom dodatkowe zajęcia w szkołach, można przeprowadzić rozmowy trójstronne: nauczyciel - uczeń - rodzice, bo może okaże się, że rodzicom tylko wydaje się, że korepetycje są potrzebne. Czasami wystarczy zmobilizować nauczyciela, w którego klasie wielu uczniów chodzi na korepetycje, by przyjrzał się swojemu stylowi pracy, zastanowił się nad efektywnością prowadzonych zajęć.

Co z tą matmą?


Brak dobrych nauczycieli matematyki to nie tylko problem maturzystów i nie tylko kujawsko-pomorskich szkół. Instytut Badań Edukacyjnych zadania matematyczne na poziomie podstawówki dał do rozwiązania… matematykom. Nie wszyscy sobie z nimi poradzili. W ciągu dwóch lat przebadano 1139 nauczycieli (w tym 380 nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, 381 nauczycieli matematyki w klasach IV-VI i 378 z gimnazjów). Co czwarty nie umiał podać poprawnej odpowiedzi w zadaniu: „Wstążka ma długość 20 cm. Należy pociąć ją na kawałki, z których każdy będzie miał długość 2 cm. Ile cięć należy wykonać?”. Wśród pedagogów znaleźli się i tacy (55 proc. nauczycieli klas I-III), którzy za poprawne w pracy ucznia uznaliby dzielenie przez zero, i tacy (90 proc.!), którzy za jedyną figurę o wszystkich bokach równej długości i wszystkich kątach równych uznają kwadrat. Na szczęście aż 9 na 10 nauczycieli przepytanych przez IBE wciąż się dokształca.

Każdy maturalny przedmiot jest jednak silnie reprezentowany i na lokalnym, i na ogólnokrajowym rynku korepetytorów. Kilka lat temu kuratorium dokładnie przyjrzało się szkołom ponadgimnazjalnym w województwie, sprawdziło, ilu uczniów chodzi na dodatkowe lekcje po szkole, by przygotować się do egzaminu. Dane są, ale… „nieaktualne, nie warto ich teraz publikować”.

Maturzyści przekonują, że wśród ich znajomych na korki czy równie popularne kursy maturalne chodzą niemal wszyscy. Wielkim wzięciem cieszą się przedmioty ścisłe, ale uczniowie szukają też nauczycieli polskiego, angielskiego, historii, wiedzy o społeczeństwie. Jeśli wierzyć korepetytorom, nie zdarza się, by nauczyciel szkolił popołudniami własnego ucznia i brał za to pieniądze. „To nieetyczne i wysoce naganne” - słyszymy w kuratorium. „Swojemu uczniowi to się tłumaczy co trzeba po lekcji” - zapewniają nauczyciele. „Przychodzą do mnie uczniowie koleżanek, które na prośbę rodziców o znalezienie korepetytora skierowały maturzystę właśnie do mnie. A przecież mogłyby same na tym zarobić” - dodaje korepetytor.

Oferta maturalnych lekcji w całym kraju jest bardzo szeroka, bo i uczniowie do walki o studia na renomowanej uczelni przymierzają się coraz wcześniej - podczas wakacji przed ostatnią klasą, a nawet… w pierwszej klasie szkoły ponadgimnazjalnej. - Coraz więcej maturzystów zgłasza się do nas jeszcze przed wakacjami, rezerwując miejsce na zajęciach rozpoczynających się od października - przyznaje Dominika Hapka-Żmich z bydgoskiego Centrum Edukacji „Maturita”, specjalizującego się w prowadzeniu kursów maturalnych. - Są i tacy, którzy decydują się na dodatkowe zajęcia po poznaniu wyników matury próbnej, ale wtedy jest już zwykle za późno.

Dobre uczelnie, czyli konkurencja


Nauczyciele przyczyn wychodzenia uczniów ze szkoły po wiedzę doszukują się w samej szkole: zbyt liczne klasy, zbyt wiele materiału do przerobienia. Ponoć szkoły robią co mogą, ale konkurencja na dobrych uczelniach jest tak duża, że uczeń swoje „odślęczeć” musi.

- Na niektórych uczelniach progi punktowe są tak wysokie, że nawet bardzo dobrze napisana matura nie gwarantuje miejsca na wybranym kierunku - mówi Dominika Hapka-Żmich. - Uczniowie decydują się na dodatkowe zajęcia, aby zwyciężyć w tym wyścigu o każdy punkt i ostatecznie znaleźć się nad kreską na listach rekrutacyjnych. A listy liczą nawet kilka tysięcy nazwisk. Skąd biorą się tak wyśrubowane progi rekrutacyjne? Ano stąd, że maturzysta konkuruje nie tylko z uczniami ze swojego rocznika, ale również z osobami, które zdawały maturę rok, dwa, a nawet pięć lat wcześniej. Każdy ma możliwość poprawienia swojego wyniku maturalnego i wielu absolwentów decyduje się na poświęcenie całego roku wyłącznie na przygotowanie do matury w kolejnym podejściu. Czasem uczniowie rozdzielają przedmioty rozszerzone na dwa lata: z rówieśnikami zdają biologię, rok później chemię, a wtedy wyniki są bardzo wysokie, bo jest czas, by się perfekcyjnie przygotować. Dlatego progi rekrutacyjne są z każdym rokiem coraz wyższe.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 21-02-2016 10:26

    Brak ocen 0 0

    - agatajas: A czego można było się spodziewać. Jak i korepetytorzy z chemii w Gdańsku Preply http://i.szkola.pl/jak-wybrac-korepetyto ra-z-chemii-w-gdansku-i-nie-tylko

    Odpowiedz

  2. 29-10-2015 12:23

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Gość: Tylko,że ubolewanie ze strony Kuratorium chyba nie pomoże? Należałoby wyciągnąć wnioski i przekuć to w działanie. Bo to po prostu świadczy o poziomie nauczania kadry nauczycielskiej.

    Odpowiedz