Kursantka przyszła zdać egzamin na prawo jazdy. Zmarła na serce. Czy to się mogło zdarzyć wszędzie?

Małgorzata Oberlan 23 października 2015

Ani prokuratura w Inowrocławiu, ani tutejszy WORD nie badają, który lekarz i na jakiej podstawie dopuścił przewlekle chorą kursantkę do egzaminu. - Nie jest to obiektem naszego zainteresowania - mówią.

Egzamin na prawo jazdy powoduje stres u wielu osób. Czy chory na serce jest w stanie go opanować? Tak, ale nie każdy...

Fot.: Dariusz Bloch


Pani Maria do egzaminu praktycznego na prawo jazdy podchodziła pierwszy raz. Do siedziby Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Inowrocławiu przyszła 12 października rano, tuż po otwarciu. Zasłabła na krześle w poczekalni. Przybyły na miejsce lekarz pogotowia stwierdził już tylko zgon i „brak udziału osób trzecich w zdarzeniu”, jeśli trzymać się prokuratorskiej terminologii. Rodzina potwierdziła, że pani Maria od dłuższego czasu chorowała na serce.

Prokuratura: tylko tamten dzień


Każdy przystępujący do egzaminu musi legitymować się stosownym zaświadczeniem od lekarza medycyny pracy. Często te badania odbywają się w szkołach nauki jazdy, a nawet finansowo stanowią część ofertyokreślanej „kurs plus lekarz”.


Opinie na temat badań, oględnie mówiąc, nie są dobre. - Wszedłem do pokoju i sam wypełniłem formularz o swoim stanie zdrowia. Potem stanąłem we wskazanej odległości od tablicy i odczytywałem znaki. To wszystko. Lekarz przystawił pieczątkę, podpisał się i „do widzenia” - relacjonuje pan Adam, torunianin, którego tak „badano” około rok temu. - Noszę szkła kontaktowe, czego lekarz nawet nie zauważył (albo pominął celowo). Sam się nie wyrywałem, jak każdy, kto przychodzi po szybki kwit.

Podobnych relacji w całym kraju można usłyszeć wiele. Ale całkiem możliwe, że panią Marię lekarz zbadał bardzo dokładnie. Osoba chora na serce może otrzymać pozwolenie na odbycie kursu na prawo jazdy i prowadzenie samochodu. Wcześniej jednak lekarz powinien zmierzyć jej ciśnienie, sprawdzić, czy nie ma podejrzanych obrzęków oraz wypytać o zażywane lekarstwa. Na zakończenie zaś poprosić o sygnowanie protokołu z badania podpisem.

Jak było w przypadku pani Marii? Nie wiadomo. Prokuratura Rejonowa w Inowrocławiu lada dzień planuje zakończyć postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Dla śledczych sprawa jest jasna: kobieta zmarła bez udziału osób trzecich. Dostarczona przez rodzinę dokumentacja medyczna pozwoliła też uniknąć prokuratorskiej sekcji zwłok.

- Badania lekarskie? To, czy ktoś tę panią dopuścił do egzaminu, czy nie, nie jest obiektem naszego zainteresowania. Nas interesuje tylko to, co wydarzyło się w dniu zgonu - zaznacza Natalia Gorzycka, zastępca prokuratora rejonowego w Inowrocławiu.

WORD: nie nasze kompetencje


Badania nie są też przedmiotem zainteresowania WORD-u. - Na temat kompetencji lekarskich nie chciałbym się wypowiadać - mówi od razu Jarosław Kopeć, kierownik ośrodka. - Dla nas istotne jest, czy zgłaszający się na egzamin ma stosowne orzeczenie lekarskie.

Oczywiście kierownictwo WORD-u głęboko ubolewa z powodu zaistniałej sytuacji. Kondolencje rodzinie złożyło na łamach lokalnej prasy. Czy dramatyczne wydarzenie z 12 października jest dla WORD-u podstawą do wyciągnięcia jakichś wniosków na przyszłość? Kierownik Kopeć tego nie wie. Nazajutrz jedzie na naradę do Bydgoszczy, więc może coś w tej sprawie się jeszcze okaże.

WORD w Inowrocławiu działa od niespełna roku. Dotąd nie zdarzyła się tu podobna tragedia i oby więcej do niej nie doszło. Czy egzaminy są tutaj stresujące? Pewnie. Jak wszędzie.

Jaka jest zdawalność w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Inowrocławiu? „Każdego dnia przystępuje do egzaminu z jazdy od 16 do 20 osób. Zdaje 35 proc. z nich” - czytamy na stronie internetowej inowroclaw.word-y.eu. I dalej: „Jak się okazuje, Inowrocław wcale nie jest łatwym miastem na egzamin z jazdy. Potwierdzają to statystyki. Od 12 do 21 listopada 2014 r. do egzaminu przystąpiło 139 osób. Zdało go zaledwie 48. Na placu manewrowym, który trzeba przejechać przodem i tyłem, zatrzymując się jedynie w „garażach”, poległo 52 kursantów. Jazdę po mieście oblało zaś 39 egzaminowanych.”

Stres związany z egzaminem na prawo jazdy doskonale jednak znany jest każdemu kursantowi, niezależnie od szerokości geograficznej. Odporność na to wzmożone napięcie nerwowe zależna jest generalnie od dwóch czynników: naszej fizjologii (typ układu nerwowego) i doświadczeń życiowych.

Stres. Gdzie on mieszka?


- Stres rzutuje na pracę całego organizmu: układu krwionośnego, oddechowego, pokarmowego, kostno-mięśniowego i tak dalej. Jeśli któryś z tych układów jest osłabiony, stres czyni w nim największe szkody. Gdy stres jest przewlekły i zamieszka w układzie krwionośnym, mamy choćby tzw. samoistne nadciśnienie tętnicze. Gdy wybierze układ pokarmowy - pojawiają się wrzody żołądka czy dwunastnicy. Jeśli natomiast zagnieździ się w układzie oddechowym, człowiek będzie cierpiał np. na niewyjaśnione ataki astmy oskrzelowej - wykłada Grzegorz Górecki, psycholog transportu z Torunia. - Wszystko wskazuje na to, że w przypadku pani Marii stres zamieszkał w układzie krwionośnym...

Grzegorz Górecki nie ma pewnej recepty na opanowanie egzaminacyjnego napięcia nerwowego. Jedni taki stres zajadają, inni przepalają papierosami, kolejni przyjeżdżają na egzamin trzy godziny wcześniej. Jedni gryzą się w samotności, drudzy - w asyście rodziny. - Ale jeśli komuś taka obstawa pomaga, to nie odradzam - dodaje psycholog.

Sposób na piętnaste podejście


- Miałem pacjenta, który do egzaminu podchodził 14 razy i za każdym razem oblewał. Jeździł dobrze, ale stres go paraliżował. Poleciłem mu powtarzanie: „Mam w (tu: nazwa pewnej części ciała) egzamin i całe to prawo jazdy”. Po 15. podejściu zadzwonił krzycząc: „zdałem!!!”. Nie gwarantuję jednak, że każdemu to pomoże - zastrzega Grzegorz Górecki.

Zgony w trakcie egzaminu na prawo jazdy zdarzają się bardzo rzadko. W ostatnich latach było ich kilka. Jeden w Piotrkowie Trybunalskim (2011 r.), kolejne w Białymstoku i Białej Podlasce (2013 r.). Wszystkie dotyczyły mężczyzn w wieku od 48 do 56 lat.

- Czy sam system zdawania egzaminów jest dziś źródłem wielkiego stresu? Nie sądzę. Czasy wielogodzinnych kolejek minęły. Mamy niż demograficzny, czyli mniej kandydatów na kierowców. Zorganizowanie przez WORD przyjaznego trybu zdawania nie powinno być kłopotem - podkreśla psycholog.

Nie powinno, ale czy nie bywa?

PS Imię zmarłej zostało zmienione.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.