Pokusy mamy wszyscy. Ci, którzy im ulegają, noszą w sobie gotowość na zdradę

Dorota Witt 17 października 2015

O tym, dlaczego zdradzamy i kiedy do siebie wracamy, o niewiernych kobietach i zdradzających mężczyznach mówi dr Monika Dąbkowska, psychoterapeutka, seksuolożka, wykładowczyni na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Dr Monika Dąbkowska przyznaje, że na terapie częściej przychodzą pary, w których zdradził mężczyzna

Fot.: Grzegorz Olkowski



Czy kobiety kochają inaczej niż mężczyźni?
Różnimy się w miłości, ale raczej nie tym, jak kochamy, a tym, na co zwracamy uwagę łącząc się w pary. Kobieta szuka przecież u mężczyzn zupełnie innych cech niż mężczyzna u kobiety. Badania na ten temat prowadzono w różnych krajach, różnych kulturach, a jednak wyciągano bardzo podobne wnioski: że ona chce mężczyzny niezależnego, zaradnego finansowo, stabilnego emocjonalnie, odpowiedzialnego, dającego poczucie bezpieczeństwa i umiejącego urozmaicać jej życie (co zresztą w długoletnim związku jest bardzo trudne). Oni chcą kobiety, która dobrze wygląda, z czego wnioskują, że jest gotowa biologicznie do rodzenia potomstwa.

Dużo w tym pragmatyzmu…
I jednym, i drugim chodzi o to samo: o przedłużenie gatunku. Nawet kobieta szukająca partnera, który zapewni jej poczucie bezpieczeństwa i będzie miał więcej niż silne ramiona, w które będzie mogła się wtulić po ciężkim dniu, myśli o bezpieczeństwie finansowym dla potencjalnego potomstwa. Biologia. Oczywiście często te cechy idą w parze: wychodzimy za zaradnych finansowo mężczyzn, w których się zakochałyśmy.

I z tej miłości zdradzamy. Badania pokazują, że skok w bok ma na koncie co trzeci partner w związku małżeńskim, że wśród zdradzających więcej jest mężczyzn. Dlaczego bywamy niewierni?
Mężczyźni częściej niż kobiety przyznają się do zdrad, więcej się o nich mówi, są częściej ujawniane niż zdrady kobiece i dlatego są inaczej przyjmowane. Przez całe pokolenia tolerowania zdrad mężów uczyły żony ich matki i babki. Partnerka długo nie mogła przyznać się do tego, że odchodzi, bo zdradziła, broń Boże - że znalazła atrakcyjniejszego partnera. A właśnie świeżości i atrakcyjności seksualnej szukamy romansując. Związki monogamiczne są niejako sprzeczne z naturą: nawet zwierzęta, które łączą się w pary, zdradzają. To jest uwarunkowane biologicznie. Udane życie seksualne, jakie chcemy osiągnąć, bo tak jesteśmy biologicznie zaprogramowani, by dążyć do przedłużania gatunku, w stałym związku trudno jest długo utrzymać. Wymaga to dostarczania sobie intensywnych bodźców. Ze stałym, długoletnim partnerem, którego ciało znamy na pamięć i to centymetr po centymetrze, to trudne do uzyskania. Inny, dopiero co poznany partner, zawsze na starcie będzie o krok do przodu, bo jest nowy, a przez to wydaje się atrakcyjniejszy seksualnie. Umawiamy się więc na kawę, mailujemy, rozmawiamy, a potem przekraczamy kolejne granice.

Dlaczego niektórzy przekraczają je po kolei i decydują się na zdradę, a inni nie?
Nie zdradzić uda się temu, kto w momencie rozpoczęcia swojego stałego związku założył, że nie zdradzi. I pracuje nad tym postanowieniem, stale mając na uwadze dobro swojego związku, miłość, szacunek i zaangażowanie w stosunku do partnera. Pokusy mamy wszyscy. Ci, którzy im ulegają, noszą w sobie gotowość na zdradę, otwartość na nowe doznania, ciekawość nowych doświadczeń i potrzebę poszukiwania właśnie tych intensywnych bodźców. Mowa tu i o mężczyznach, i o kobietach.

Komu łatwiej jest wybaczyć zdradę?
Z wybaczaniem sprawa nie jest taka prosta, bo trzeba się zastanowić, co wybaczamy. Zdradą nazywamy przecież i jednorazowy skok w bok i dwuletni romans, czyli tak naprawdę prowadzenie podwójnego życia. Wydaje się, że kobiecie łatwiej jest się pogodzić z tym, że została zdradzona, a to dlatego, że przyzwyczailiśmy się do zdrad mężczyzn - częściej są tłumaczone, usprawiedliwiane, spowszedniały. Jako terapeutka wiem też, że gdy zdradzi kobieta, związek trudniej uratować, nawet gdy oboje partnerzy chcą nad nim pracować i mają silną motywację. Zresztą pary, w których na romans zdecydował się mężczyzna, trafiają na terapię częściej niż te, w których zdradziła kobieta. Takie związki albo rozpadają się, bo on nie umie poradzić sobie z tym, że został zdradzony, albo dlatego, że kobiecie przestaje zależeć na partnerze, bo ten, w obliczu problemu, pokazał się z tej strony, z której go nie znała - stał się agresywny, wulgarny. Spójrzmy do słownika, znamy wiele niecenzuralnych, głęboko raniących określeń na zdradzającą kobietę i bardzo mało takich słów, które nazywałyby zdradzającego mężczyznę. Mężczyźni, dowiadując się o romansie partnerki, często wszystkich ich pod adresem ukochanej używają…

Jak wygląda związek po zdradzie?
Zdradzona kobieta czasem też decyduje się na zdradę, szukając w ten sposób ulgi w cierpieniu. To nie odwet, ale przyzwolenie sobie na zdradę. Oczywiście, kobieta zdradza też dlatego, że spotkała atrakcyjnego mężczyznę, ot, zakochała się. Zdrada zaprzepaszcza te wartości, które budują związek, czyli zaufanie i intymność. Jeśli jest między partnerami miłość, związek można odbudować, gdy będzie się nad nim ciężko pracować, najlepiej pod okiem specjalisty. Bywa, że zdradzony partner nie chce seksu, bo czuje, że intymność została naruszona. Praca podczas terapii przyniesie efekt, jeśli będzie kontynuowana poza gabinetem specjalisty. Czasem mobilizują silne zewnętrzne motywacje: dzieci i wspólny kredyt. A może w odwrotnej kolejności.


Teczka osobowa:


Dr Monika Dąbkowska. Jest absolwentką psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, seksuologii w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej w Sopocie i pedagogiki specjalnej na UMK w Toruniu.

Ma doświadczenie w udzielaniu pomocy psychologicznej i edukacyjnej osobom homoseksualnym i biseksualnym oraz ich rodzinom, osobom transpłciowym i ich rodzinom, zajmuje się edukacją seksualną dzieci i młodzieży oraz osób niepełnosprawnych intelektualnie. Jest psychoterapeutką systemową.

Prowadzi terapię par, która obejmuje m.in. niedopasowanie potrzeb seksualnych partnerów, utratę satysfakcji ze współżycia, zdrady.

Jest mamą dwójki dzieci. W wolnych chwilach jeździ konno i podróżuje motocyklem.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.