Ksiądz - gej. Dramat to czy grzech?

Grażyna Ostropolska 16 października 2015

Biskup Ryszard Kasyna wzywa ks. Krzysztofa Charamsę do powrotu na drogę chrystusowego kapłaństwa i prosi wiernych o modlitwę w jego intencji, ale to nie jedyny problem z homoseksualnymi kapłanami w pelplińskiej diecezji. W lipcu znika nagle proboszcz z B. Nie żegna się z parafianami, nie podaje nowego adresu.

Fot.: Rys. Łukasz Ciaciuch


Widzieliśmy, jak nocą ksiądz ładuje swoje rzeczy do dwóch aut i ucieka jak szczur z tonącego okrętu - wspominają wierni, którym homoseksualny kapłan nie pasuje do Kościoła, ale jest też w B. spora grupa parafian, stojąca murem za proboszczem.


Odmienna orientacja duszpasterza, który 20 lat spędził w B. (w Kujawsko-Pomorskiem) nie była tu tajemnicą. Bacznym oczom parafianek nie uszedł fakt, że od kilku lat ksiądz regularnie spotyka się z pewnym mężczyzną o miękkich ruchach. Przywozi go autem na plebanię, a potem odwozi. Pięć lat temu szerokim echem odbiło się w okolicy aresztowanie trzech młodych mężczyzn za szantaż wobec ich proboszcza.

- Gdy już było jasne, że sprawy nie da się zachować w tajemnicy, ksiądz wyznał nam podczas kazania, że był szantażowany, ale powody przemilczał - słyszymy w B.

- Podobno z jednym z zatrzymanych proboszcz się spotykał, a dwaj jego kumple te randki nagrali i zagrozili kapłanowi wpuszczeniem kompromitujących obrazków do Internetu, jeśli ten nie przekaże im 20 tys. zł haraczu - ludzie przekazują to, co usłyszeli we wsi bądź przeczytali w lokalnej gazecie.

- Ksiądz dużo zrobił dla naszej parafii i dobrze wykonywał swój zawód, a to, co robił prywatnie, mało nas obchodzi - to zdanie jego zwolenników. Oni również byli zszokowani nagłym zniknięciem kapłana, bo... - Zapowiedział kolejne nabożeństwa i nagle, bez słowa wyjaśnienia i pożegnania spakował się i wyjechał. Chodzą słuchy, że biskup wysłał go na zagraniczną misję lub w ramach suspensy na pokutę do klasztoru - spekulują.

Miesiąc temu atmosferę podgrzało pojawienie się we wsi... partnera księdza. Widać było, że mężczyzna jest zdesperowany i za wszelką cenę chce proboszcza odnaleźć. Udało się nam z nim porozmawiać. - On mnie okłamał. Mieliśmy razem spędzić wakacje, ale on zasponsorował mi zagraniczną wycieczkę, a sam w tym czasie zniknął. Wysłał mi tylko SMS z informacją, że to z mojej winy odwołują go z parafii i wyjeżdża do dalekiego kraju, a potem już się nie odezwał - opowiada mężczyzna.

Poznał księdza 7 lat temu w... lasku za dworcem kolejowym Bydgoszcz Leśna. To jedno z miejsc, gdzie spotykają się geje, drugie jest nad kanałem przy Unii Lubelskiej. Było mu z nim dobrze. Proboszcz co drugi dzień podjeżdżał autem pod jego miejsce pracy i zawoził na parafię. Dzięki księdzu poznał smak alkoholu oraz uroki gejowskich pubów i saun w Gdańsku oraz za granicą. Chyba bardzo go kochał, bo teraz wije się z tęsknoty, bólu i... nienawiści. Pisze sążniste listy do episkopatu i do pelplińskiego biskupa Ryszarda Kasyny, zwierzchnika proboszcza. Opisuje w nich drobiazgowo to, co łączyło go zaginionym kapłanem, chce się dowiedzieć, gdzie jest jego kochanek i

domaga się jego ekskomuniki



za grzechy nieczystości. Nas prosi o sprawdzenie, czy przypadkiem ksiądz nie przebywa w areszcie, bo ktoś mu to zasugerował. Sprawdzamy: w areszcie księdza nie ma. - Nie jest też poszukiwany przez prokuraturę - informuje Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

W komunikatach diecezji pelplińskiej czytamy, że w lipcu proboszcza z B. odwołano z urzędu, więc pytamy o powód.

- Ksiądz jest obecnie urlopowany, nie pełni funkcji duszpasterskiej i tyle - odpowiada nam ksiądz dr Ireneusz Smagliński, rzecznik biskupa Ryszarda Kasyny. Pytamy, czy zna treść listów mężczyzny, który desperacko poszukuje proboszcza i domaga się jego ekskomuniki. - To był zapewne list do biskupa, który jest teraz w Rzymie na synodzie - mówi rzecznik i zaznacza: - Każdy ma prawo do prywatności i nie musimy nikogo informować, gdzie przebywa urlopowany proboszcz.

Kuria nie chce rozgłosu wokół księdza z B., bo i tak stała się w świecie sławna, po tym, jak Krzysztof Charamsa, ksiądz diecezji pelplińskiej zdecydował się na

coming out.



Wyznał, że jest homoseksualistą, oskarżył Kościół katolicki o homofobię i język nienawiści wobec gejów oraz przedstawił publicznie swojego narzeczonego.

Gesty i słowa ks. Charamsy: „moją radość i wolność dedykuję człowiekowi, którego kocham: Eduardowi, mojemu narzeczonemu, który potrafił wydobyć moją najlepszą energię i przerobić także ostatki strachu na siłę miłości” wywołały w Kościele burzę.

Rzecznik Stolicy Apostolskiej, ks. Federico Lombardi, oznajmił, że ksiądz Charamsa nie może już wykonywać swych zadań w Kongregacji Nauki Wiary i wykładać na uniwersytetach papieskich i dodał, że dalsze decyzje, dotyczące losów księdza, podejmie biskup pelpliński Ryszard Kasyna. To od ukończenia duchownego seminarium w Pelplinie (w 1993 r.) zaczęła się błyskawiczna kariera 43-letniego dziś prałata, który w 2008 r. został mianowany kapelanem honorowym Ojca Świętego, a w 2011 r. - sekretarzem Międzynarodowej Komisji Teologicznej.

- Chciałbym wiedzieć, co takiego się stało, że ten młody człowiek zrobił tak błyskawiczną karierę i czy nie jest tak, że stało za tym homoseksualne lobby, o którym wspominałem w wydanej trzy lata temu książce: „Chodzi mi tylko o prawdę” - mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Książka ta wywołała burzę, bo homoseksualizm w Kościele to

temat tabu.



Isakowicz je naruszył, bo publicznie wyznał, że podczas studiów w Rzymie spotkał się z bardzo wpływowym środowiskiem homoseksualnym i pozwolił sobie na stwierdzenie, że gejowskie lobby „wpływa na decyzje, kto zostanie ważnym urzędnikiem w Kościele i kto awansuje”.

- Ponieważ wtedy odsądzano mnie od czci i wiary, uważam, że dziś mam prawo spytać publicznie, czy to nie lobby homoseksualne stało za karierą ks. Charamsy, na którego teatralne show dali się nabrać dziennikarze, traktując go jako reformatora, podczas gdy jemu chodziło o rozgłos i sensację, a nie o rozwiązanie problemu gejów - uważa ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Przypomina, że nawet papież Franciszek mówi wprost o lobby, a skandal wywołany przez Charamsę dowodzi, że taki problem w Kościele jest.

- Uważam, że odsetek księży o homoseksualnej orientacji jest niewielki, ale nie można udawać, że w ogóle go nie ma. Wprawdzie w 2005 r. papież Benedykt XVI jasno powiedział, że do seminariów duchownych nie mogą być przyjmowani kandydaci o skłonnościach homoseksualnych, ale widać, że nie jest to zasada powszechnie stosowana - mówi ks. Isakowcz-Zaleski. Jest duchownym dwóch obrządków: rzymskokatolickiego i ormiańskokatolickiego.

Obrządek wschodni daje kandydatom na księży wybór. Mogą założyć rodziny i przyjąć święcenia kapłańskie lub ślubować

celibat.



- Ja jestem celibatariuszem, ale uważam, że gdyby reformy w Kościele rzymskokatolickim poszły w kierunku przyjęcia pewnych zasad z obrządku wschodniego i pozwoliły na wyświęcanie żonatych mężczyzn to problem homoseksualizmu wśród księży przestałby istnieć - tłumaczy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i jasno zaznacza, że jeśli ktoś wybiera celibat, nie ma prawa łamać przykazania„nie cudzołóż”.

Wiernych zawsze nurtuje pytanie, jak młody ksiądz radzi z sobie z celibatem. - Z pełną świadomością mówię, że nie wyobrażam sobie kapłańskiej drogi bez celibatu, choć często słyszę komentarze: „Oj, ksiądz nie jest z nami szczery i musi tak mówić” - mówi ksiądz Y (nie podamy jego personaliów, bo kuria źle wypowiedzi duchownych w mediach przyjmuje). Ma za sobą ponad 30-letnią drogę kapłańską i... - Nie było ani jednego dnia, bym żałował tego wyboru, a celibat nie jest dla mnie ciężarem - tłumaczy. Mówi, że kapłaństwo traktuje jako służbę Bogu i ludziom, a nie drogę do kariery. - Dziękuję Bogu, że mogę być pośrednikiem między nim a człowiekiem, który potrzebuje pomocy. Owszem, podobają mu się ładne kobiety, ale... - Patrzę na nie z szacunkiem i pamiętam o przyrzeczeniu celibatu - mówi. Wie, że są księża, którzy czystości nie zachowują. - To sprawa sumienia i pan Bóg ich osądzi.

Smak kobiety zna z... pocałunku na prywatce. Był wtedy zakochanym nastolatkiem i innej miłości: tej cielesnej nie zaznał. Chętnie przytula do siebie ludzi, bo wie, ile to dla nich znaczy. - I nigdy nie dobierali się do mnie homoseksualiści. Pewnie nie jestem w ich typie - żartuje. W seminarium też nie spotkał zadeklarowanych gejów. - Każdy kleryk miał swego opiekuna duchownego, z którym mógł porozmawiać o rozterkach, także tych seksualnych - wspomina. Coming-out księdza Charamsy przyjął z bólem, bo... - Taka postawa księdza, który pracuje w Kongregacji Doktryny Wiary, to iście szatańska sytuacja - ocenia.

Warto wiedzieć


Szantaż wobec księży za PRL i dziś.
„Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej”. Książka pod tym tytułem, autorstwa księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego nie przysporzyła mu przyjaciół. Hierarchów kościelnych ubodły stwierdzenia, że działa w ich środowisku homoseksualna mafia, co w czasach PRL wykorzystywała bezpieka, stosując wobec duchownych szantaż i werbując ich do współpracy. „Jak kuria nie dawała sobie rady z homoseksualizmem księdza, to go przerzucała do Rzymu, a jak i tam nie dało się tego ukryć, wyjeżdżał na placówkę dyplomatyczną do innego kraju”, napisał ksiądz, podając też przypadek kurii, w której wszyscy: od biskupa po kamerdynera byli gejami. Personaliów nie ujawnił, ale i tak wiedziano, o kogo chodzi.

Wyroki w zawieszeniu.
Przestępcy dostrzegli biznes w szantażowaniu łamiących celibat księży. Podsuwają im partnera do seksu, grożą opublikowaniem nagranych igraszek w Internecie i żądają haraczu. Kapłan na początku płaci, ale gdy żądania kolejnych sum rosną, powiadamia policję. Szantażyści odwołanego w lipcu proboszcza z B. dostali wyroki w zawieszeniu i grzywny. Podobna kara spotkała tych, którzy w 2009 r. opublikowali w sieci zdjęcia roznegliżowanego księdza z Mogilna. Policja zajęła się nimi, gdy sprawa dotarła do arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, W ub.r. geje podstawili kumpla proboszczowi spod Zamościa i grożąc mu opublikowaniem rozbieranych scen zażądali pół miliona zł haraczu, ale ten powiadomił policję.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 29-10-2016 20:26

    Brak ocen 0 0

    - kobieta: Są jeszcze porządni księża też no niestety w naszej Kurii bydgoskiej się b. źle dzieje bo nie którzy księża robią co chcą , nie chcą słuchać Papieża Franciszka by żyli skromniej ,nie mieli samochodów luksusowych i pieniędzy full to by tej rozpusty w kościołach nie było. Ja chodzę do spowiedzi i na Msze św. tylko do dobrych kościołów i dobrych księży - taką wzorową jest np. Bazylika Wincentego a Paulo , Parafia św. Mateusza , Parafia Najświętszego serca Pana Jezusa i parę innych.

    Odpowiedz

  2. 22-10-2015 11:16

    Oceniono 1 raz 1 0

    - regina: jak się ma spowiedź święta u księdza, który może jest większym grzesznikiem niż ja?,.może jakiś kapłan to wytłumaczy?

    Odpowiedz

  3. 17-10-2015 20:08

    Oceniono 6 razy 6 0

    - sah: W Kościele katolickim jest źle, bo utrzymywani są księża alkoholicy, biznesmeni, pedofile, homoseksualiści, cudzołożnicy. Wszystko odbywa się za zgodą biskupów i papieża. Biskupi i papieże od lat żyją w zakłamaniu, tolerują kochanki, nieślubne dzieci księży. Dopóki my zwykli ludzie tego nie zmienimy, to będzie źle. Wszystko to jest w jawnej niezgodnie z Bożymi zaleceniami, który nie pozwala nam żeby z takimi ludźmi przystawać (1 list do Koryntian 5:9), a co dopiero pozwalać, żeby byli naszymi przełożonymi. To się w głowie po prostu nie mieści! Przełożony, to ma być osoba, którą powinniśmy naśladować. Musi być oddolny ruch wiernych w parafiach. Trzeba domagać się na początek jawnie i głośno wyrzucenia najbardziej zdeprawowanych księży, siejących zgorszenie i odpychających ludzi od wiary. Trzeba zrobić listy takich księży w całej Polsce i nie może być, że ksiądz narozrabia i biskup zmienia mu tylko parafię a sprawę zamiata pod dywan. Nie może być tak dalej, że śmieją się z katolików, bo mają księży alkoholików, pedałów, albo pazernych na kasę. Ludzie atakują Kościół, że ma takich księży i mają niestety rację, nie można bronić takiej deprawacji. Złe świadectwo, które tacy księża wystawiają odpycha wielu od wiary i tego nie da się zmienić bez reformy Kościoła.

    Odpowiedz

  4. 17-10-2015 08:41

    Oceniono 8 razy 8 0

    - jan: ja mam sie modlic aby ksiadz gej nie byl gejem .oto co chce kosciol od katolika .przeciez tam co drugi to gej .zycia mi nie starczu

    Odpowiedz