Mama ugotuje, upierze i... wybierze żonę?

Paulina Błaszkiewicz 3 października 2015

Zdaniem specjalistów, program „Kto poślubi mojego syna?" nie jest odbiciem naszej rzeczywistości, ale to nie oznacza, że nie ma u nas matek, które wychowują swoich synów na emocjonalne kaleki. A wszystko zaczyna się od tego, kto sprząta zabawki...

Jeśli matka od samego początku robi wszystko za swojego syna, to jak tak wychowany mężczyzna ma wejść w dorosły świat? Wiedzą o tym specjaliści, a czy mają tego świadomość uczestniczki, uczestnicy i widzowie popularnego programu telewizyjnego?

Fot.: Materiały prasowe TVN


Kto poślubi mojego syna? To pytanie to również tytuł jednego z popularnych programów telewizyjnych, w którym matki wraz z synami prowadzą castingi na synowe. To właśnie matki zadają pytania kandydatkom i sprawdzają, na ile mogą się one sprawdzić w roli żon.


Program cieszy się dużym zainteresowaniem widzów, podobnie jak inne tego typu produkcje: „Rolnik szuka żony” czy „Randka w ciemno”, emitowana w telewizji w latach 90. Lubiliśmy, lubimy i nadal będziemy lubić obserwować życie innych. Pojawia się jednak pytanie: Na ile takie programy są odzwierciedleniem naszej rzeczywistości? Czy z dzisiejszymi mężczyznami jest aż tak źle? Co z tym zdobywaniem, które jest wpisane w męską naturę?

Znak naszych czasów


Dominika Łęcka, socjolożka i psychoterapeutka, twierdzi, że jeśli matka decyduje o najważniejszych sprawach w życiu jej dorosłego syna, to jest to dowód na to, że dzieje się z nią coś niedobrego. Matki, które za bardzo ingerują w życie dziecka, to przede wszystkim kobiety, które nie znajdują szczęścia w małżeństwie, są samotne, albo na siłę starają się uniknąć tak zwanego syndromu opuszczonego gniazda, kiedy np. ostatnie dziecko za chwilę rozpocznie samodzielne życie.

- Trzeba rozgraniczyć to, co naturalne i prawidłowe od tego, co toksyczne i złe. Jeśli syn pyta matkę: „A co Ty o niej sądzisz?” - bo liczy się ze zdaniem swojej matki - to nie ma w tym nic dziwnego. To w porządku, ale jeśli to matka ma podjąć decyzję za swoje dziecko, to jest to nic innego, jak przerzucanie odpowiedzialności. Każda matka patrzy przez swój pryzmat, ale jeśli chce, żeby jej syn był szczęśliwy i samodzielny, to w pewnym momencie musi odpuścić. Owszem, matka może podpowiadać, coś sugerować, ale wybór życiowej partnerki syna nie należy do niej - mówi terapeutka, prowadząca w Toruniu ośrodek rozwoju osobistego i zawodowego dla kobiet „Motylarnia”.

Na warsztaty i indywidualne spotkania bardzo często do „Motylarnii” przychodzą kobiety, których partner jest pod silnym wpływem matki. Coraz częściej słyszymy o tym, że silne kobiety powodują osłabienie pozycji mężczyzn. Z czego się ten problem bierze? Może to kwestia wychowania chłopców?

Dr Łęcka mówi, że wszystko zaczyna się od tego, kto sprząta w domu zabawki. Śmieszne? Wcale nie, bo ta prozaiczna czynność z dzieciństwa, wpływa na dalsze życie. Jeśli matka od samego początku robi wszystko za swojego syna, to jak tak wychowany mężczyzna ma wejść w dorosły świat? Pół biedy, jeśli trafi na partnerkę, która zrobi wszystko za niego, ale co, jeśli trafi na kobietę, która np. nie potrafi gotować i wcale nie będzie chciała się tego nauczyć? On pobiegnie na ulubiony rosół do mamusi...

- Te proste rzeczy, których wszyscy doświadczamy na co dzień, wydają się nam mało istotne, zwłaszcza, jeśli jesteśmy na etapie budowania związku, ale to właśnie one są później źródłem konfliktów. Warto jednak pamiętać o tym, że tego się nie uniknie, ponieważ relacji uczymy się będąc w relacji, a nie na castingu, który ma wyłonić następczynię mamy - podkreśla terapeutka.

A co z własnym zdaniem?


Większość mężczyzn, zapytana o to, czy mama ma wpływ na ich życiowe wybory, odpowiada, że nie. Co innego mają jednak na ten temat do powiedzenia kobiety.

- Oni tylko tak mówią, że mają własne zdanie, a tak naprawdę dają sobą manipulować, bo tak im wygodniej - mówi 29-letnia Karolina. - Kiedy chciałam wynająć ze swoim pracującym chłopakiem mieszkanie, to usłyszałam, że to się nie opłaca. Sama byłam świadkiem sytuacji, jak jego matka mówiła: „Synu, po co będziesz wynajmował mieszkanie? To tak drogo wychodzi. Poczekaj, aż się dorobisz. Przecież możecie mieszkać tutaj”. Miałam chłopaka, który był samodzielny tylko na pokaz, a tak naprawdę o wszystkim decydowała jego matka. Rozstaliśmy się, kiedy usłyszałam, że się źle ubieram, bo Damian jest tak elegancki, że powinien mieć inną dziewczynę .

Psychoterapeuci często słyszą w swoich gabinetach podobne opowieści o mężczyznach, którzy byli idealnymi kandydatami na mężów, ale trochę za często biegali po złote rady do mamusi.

- Nie da się być zależnym i niezależnym. W gabinetach psychoterapeutycznych można spotkać 40-letnich, wykształconych i zamożnych alkoholików bez własnej rodziny, którzy zastanawiają się nad tym, dlaczego są sami? Jest kilka powodów takiej sytuacji, ale bardzo często jest to efekt działań mamy, która panicznie bała się, że syn wyfrunie z domu. On i tak wyfrunął, ale dziś nie jest w stanie samodzielnie podjąć żadnej decyzji - komentuje dr Dominika Łęcka.

Program „Kto poślubi mojego syna?”, zdaniem specjalistów, nie jest jeszcze odbiciem naszej rzeczywistości. To raczej pokazanie modelu włoskiego, w którym istotną rolę w życiu mężczyzny odgrywa matka. W Polsce wzorem dla chłopca nadal jest ojciec, którego tutaj w ogóle nie widzimy. Dramatu jeszcze nie ma, ale to wcale nie oznacza, że nie ma w naszym kraju matek, które wychowują swoich synów na emocjonalne kaleki.

Kobiety, które wiążą się z uległymi wobec matki mężczyznami, najczęściej wyciągają z tych relacji wnioski i twierdzą, że jeśli urodzą syna, od samego początku będą włączały go we wszystkie obowiązki domowe, a kiedy przyjdzie pora, wycofają się z jego życia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 06-10-2015 08:07

    Oceniono 2 razy 2 0

    - mąż i ojciec: Kloaka i jeszcze raz kloaka.Dobre dla lemingów.

    Odpowiedz