Prokuratura zarzuca matce, że znęca się nad córką - nie pozwala jej na kontakt z ojcem

Grażyna Ostropolska 2 października 2015

- Jestem gotów na głodówkę do upadłego, nawet pod Europarlamentem, a jak to nie poskutkuje, obleję się benzyną i podpalę - zapowiada pan Łukasz. Jest zdeterminowany, bo matka jego córeczki nic sobie nie robi z sądowych postanowień.

Pan Łukasz walczy w sądzie o córkę, której matka uniemożliwia (nakazane przez sąd) kontaktowanie się z ojcem

Fot.: Filip Kowalkowski


Przedwczoraj ochrona siłą wyprowadziła pana Łukasza z sądu, gdzie toczy się postępowanie o ograniczenie matce 6-letniej Patrycji praw rodzicielskich. - Kolejny raz odroczono rozprawę i to aż do lutego, bo nie stawiła się na nią moja „była”, a to oznacza, że przez kolejne miesiące nie będę miał kontaktu z córeczką. Uznałem takie przewlekanie procesu za nieludzkie i na znak protestu nie chciałem opuścić sali sądowej, więc wezwano ochronę - tłumaczy pan Łukasz. Swój udział w toczącym się kolejny rok procesie zgłosił Rzecznik Praw Dziecka. „Z dużym niepokojem obserwuję sytuację opiekuńczo-wychowawczą małoletniej Patrycji, związaną z utrudnianiem jej przez matkę kontaktów z ojcem. Matka dziewczynki wykazuje

brak zrozumienia


dla podstawowych potrzeb małoletniej, jakimi są uczestnictwo obojga rodziców w procesie wychowawczym oraz poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa” - zauważa rzecznik Marek Michalak i wnioskuje (w sierpniu ub.r. ) do sądu o ustanowienie nadzoru kuratora nad sposobem wykonywania władzy rodzicielskiej przez matkę Patrycji oraz zastrzega, że „w przypadku, gdy nie okaże się to wystarczające, sąd może sięgnąć do środków dalej idących”.


- Sprawozdania kuratorów świadczą o tym, że ich nadzór nie wystarcza, bo matka nadal manipuluje dzieckiem - uważa pan Łukasz.

„Kiedy uświadamiałam matce Patrycji, że nie realizuje obowiązku kontaktów nałożonych przez sąd, szła do pokoju po dziecko i na siłę przyprowadzała je do przedsionka. Dziecko krzyczało, płakało, mówiło, że nie chce iść. Przy ostatnim kontakcie było tak, że matka wzięła Patrycję na ręce i próbowała mi ją podać, mówiąc, że mam wziąć ją na siłę i stosować przemoc wobec dziecka, a kiedy odmówiłam, przypominając, że to mają być kontakty z ojcem, a nie ze mną, zarzuciła mi wyręczanie się innymi. Tego dnia matka wystawiła dziecko na klatkę schodową i nakręcała to telefonem komórkowym, jak małoletnia uciekała, a tata ją gonił; więc przerwałam ten kontakt” - to fragment jednego z wielu o podobnej treści kuratorskich sprawozdań.

- Zmiana kontaktów na spotkania w neutralnym miejscu, gdzie matka miała Patrycję przywozić i oddawać w ręce kuratora, a ten miał przekazywać dziecko mnie, też się nie sprawdziła, bo moja „była” nie respektuje tego postanowienia - skarży się ojciec. Bezskuteczne okazały się

grzywny


wymierzane matce dziecka. W marcu 2013 roku sąd rodzinny grozi kobiecie karą 150 zł za każdorazowe utrudnianie kontaktów córki z ojcem, a w listopadzie podnosi grzywnę do 400 zł. Matka nadal nie respektuje sądowych postanowień i nie zmienia postawy, gdy sypią się na nią nakazy zapłaty: 1000 zł w styczniu, 1600 zł w czerwcu i 2100 zł w październiku 2014 r.

Kolejną karę za naruszenie prawa (2400 zł) sąd wymierza jej w czerwcu 2015 r. W tym samym czasie prokuratura, po trwającym dziesięć miesięcy śledztwie, stawia matce Patrycji zarzut psychicznego znęcania się nad małoletnią córką w ten sposób, że „od lipca 2011 roku do dziś uporczywie, wbrew nakładanym na nią przez Sąd Rejonowy obowiązkom, uniemożliwia małoletniej kontakt z biologicznym ojcem”.

Pan Łukasz wykorzystuje to i składa wniosek o powierzenie mu opieki nad Patrycją na czas postępowania prokuratorskiego oraz tego prowadzonego w sądzie rodzinnym z uwagi na zagrożenie dobra dziecka. Sąd do wniosku się nie przychyla i tak to uzasadnia: „Nie można bowiem przyjąć, że rzeczywiście matka podejmuje akty przemocy wobec dziecka, dopóki jej wina nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem”. Pan Łukasz to postanowienia zaskarża. - Pominięto dokumenty z akt postępowania karnego, a opinia biegłych, wydana na podstawie rysunków dziecka oraz testów, kwestionowanych przez środowiska naukowe, jest niewiarygodna - podaje argumenty, które rozpatrujących zażalenie nie przekonują, bo... „Przecież własne obserwacje biegłych przy tak znacznym doświadczeniu zawodowym i kwalifikacjach pozwalają im na wyciąganie wniosków, które w pełni podziela sąd okręgowy” - czytamy w uzasadnieniu postanowienia, oddalającego zażalenie ojca.

Pan Łukasz nie może się z tym pogodzić i składa „skargę na nadużycia biegłych sądowych”, zarzucając im m.in. stronniczość oraz stosowanie metod badań, kwestionowanych przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i PAN. Składa też na ręce prezesa sądu rejonowego pozew

przeciw Skarbowi Państwa,


w którym domaga się 60 tysięcy złotych odszkodowania za krzywdę, doznaną wskutek przewlekłości sądowych postępowań, dotyczących egzekucji jego kontaktów z małoletnim dzieckiem. Nie bez powodu. - Sąd Okręgowy w Bydgoszczy stwierdził przewlekłość postępowania w sprawie zawisłej przed sądem rejonowym i zasądził na moją rzecz 2 tysiące złotych - pokazuje postanowienie z 25 sierpnia 2014 roku, które nie daje mu satysfakcji, bo:

- Ponad cztery lata walczę o moją córkę w sądzie, bo jej matka uporczywie uniemożliwia mi z nią kontakty. Nie odbyło się w tym czasie kilkaset spotkań, a matka wskutek nieudolności sądu, nie poniosła konsekwencji swoich bezprawnych działań i w poczuciu bezkarności nadal ignoruje prawomocne postanowienia - twierdzi pan Łukasz. Proces o nakaz zapłaty grzywien toczył się 26 miesięcy, a matka i tak uniknęła finansowej odpowiedzialności, bo: - Sprawa została umorzona, ponieważ zmieniło się sądowe orzeczenie o kontaktach. W efekcie matka uniknęła zapłaty 15 600 złotych kary, a ja wydałem 10 tysięcy złotych na adwokata, czego nie zrekompensowały mi 2 tysiące złotych, zasądzone z tytułu przewlekłości procesu - zauważa skarżący. Po tym, jak w ub. środę sąd odroczył na przyszły rok kolejną rozprawę w procesie o ograniczenie praw rodzicielskich matce Patrycji, pan Łukasz zamierza zwiększyć swoje żądanie do

10 milionów zł odszkodowania


- Doprowadzono do tego, że straciłem kontakt z córeczką do tego stopnia, że przestała mnie uważać za rodzica i manipulowana przez matkę, która nawet przy kuratorze mówi o mnie: „Pan Be”, zaczęła się mnie bać. Wyrządzono mojemu dziecku ogromną krzywdę, a ja przeżyłem załamanie nerwowe - tak pan Łukasz tłumaczy, dlaczego domaga się odszkodowania w takiej wysokości. Odpis pozwu wysłał do wiadomości Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich w Strasburgu, ponieważ uważa, że nieuzasadniona sądowa zwłoka jest sprzeczna z Konwencją o Prawach Dziecka. - Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, iż obowiązkiem państwa jest sprawne działanie sądów rodzinnych, ustalających kontakty, bo upływ czasu negatywnie wpływa na dziecko i jego relacje z rodzicami - podkreśla.

Matka Patrycji nie chciała się z nami spotkać. - Nie będę na ten temat rozmawiać - oświadczyła.

W sądowym postanowieniu, odrzucającym wniosek ojca o powierzenie mu (na czas rozstrzygnięcia procesu) opieki nad córką i bazującym m.in. na opinii biegłych, czytamy, że:

„Dziecko jest związane emocjonalnie z matką i ojczymem. Matka ma większą bliskość z córką, jest spokojna i ciepła dla dziecka. Tata też odnosi się do dziecka ciepło i serdecznie, ale dziecko może kojarzyć spotkania z ojcem z napiętą atmosferą”.

- Tę napiętą sytuację inicjuje matka Patrycji, bo zależy jej na zniszczeniu więzi między córką a biologicznym ojcem - uważa pan Łukasz.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 29-11-2015 22:40

    Oceniono 4 razy 3 1

    - gośc : Miałem podobną sytuację po trzech latach matka dziecka została osadzona ,została pozbawiona praw rodzicielskich .Dużo zawdzięczam że sprawy zakończyły się redaktorowi z TVNu uwaga .RPD nawet nie zareagował

    Odpowiedz

  2. 29-11-2015 16:42

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Stencel: Co na to RPD?wiem,że sądy w Polsce działają przeciwko ojcom dzieci.Zamiast pomóc niekiedy szkodzą.Ale proszę próbować nie poddawać się!!

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 28-11-2015 14:12

      Oceniono 3 razy 3 0

      - Psycholog: Matka winna zostać pozbawiona praw rodzicielskich.

      Odpowiedz

    2. 05-10-2015 13:52

      Brak ocen 0 0

      - Nie pozwolenie jej na kontakt z ojcem .: Nie jest Podstawą do NIE okazania widzenia dziecka dla wydanego Postanowienia Sadu i stron. Nie jest to Dyskryminacja ojców Zacznij zbierać dowody sprawy........! ! ! ! ! ! ! !

      Odpowiedz

    3. 04-10-2015 15:19

      Oceniono 4 razy 2 2

      - Oj stary źle postępujesz .....!: Na chwile obecną to wystawiasz siebie na desperata i faceta który pójdzie się podpalić Zastanowiłeś się w ogóle co ty wygadujesz............? ? ? Wez się uspokój i postępuj bez głupich myśli bo robisz sobie takim zachowaniem tylko przeciw sobie A za każdą odmowę widzenia dziecka pod wskazanym adresem w którym matka tobie uniemożliwia takie widzenie wołaj Policję i miej przy sobie NAKAZ WIDZENIA DZIECKA sprawa sama wróci na wokandę przeciw matce i Sąd wyciągnie odpowiednie sierodki Nawet Karne żeby matkę sprowadzić na ziemię Przestań wygadywać ze się podpalisz działasz wbrew sobie.....

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz