Młodzi ludzie są wściekli, ale i pełni zapału. Pytanie, co w nich zwycięży i czy nie wybiorą emigracji?

Jarosław Jakubowski 25 września 2015

Przyzwyczailiśmy się narzekać na „dzisiejszą młodzież”, tymczasem to ona ma najwięcej powodów do narzekań. Ludzie w przedziale 15-29 lat mają większe trudności ze znalezieniem dobrej pracy niż ich rodzice w podobnym wieku. To rodzi frustrację.

Młodzi ludzie, którzy odwiedzili targi pracy na bydgoskim UTP muszą rozwiązać niejeden dylemat życiowy.

Fot.: Dariusz Bloch


Tomasz pochodzi z Torunia, ma 27 lat i curriculum vitae dłuższe niż niejeden emeryt. Jego życiorys dobrze ilustruje, z jakimi problemami i nadziejami mają do czynienia młodzi Polacy Anno Domini 2015.


- Kończąc liceum byłem przekonany, że mógłbym robić w życiu niemal wszystko, nie byłem natomiast pewien, co robić chciałbym, stąd też zdecydowałem się podjąć jednocześnie dwa zupełnie niezwiązane ze sobą kierunki studiów, które w danym momencie wydawały mi się dość atrakcyjne. Dziś wiem, że lepiej wyszedłbym robiąc kurs obsługi wózka widłowego czy koparki, bo oba dyplomy do tej pory do niczego mi się nie przydały, ale z drugiej strony, uczelnia pozwoliła mi zdefiniować, co chcę, albo co chciałem do niedawna robić - mówi młody torunianin.

Koniec urojonej sielanki


Pracę zaczął już pod koniec pierwszego roku studiów. Głównie był to wolontariat. Z czasem zaczął zarabiać i przyszedł nawet moment, że te zarobki były przyzwoite. Szkopuł w tym, że oferowano Tomaszowi wyłącznie umowy śmieciowe. Długo mu to nie przeszkadzało, w takiej - jak to nazywa - urojonej sielance żył, aż branża, w której pracował, zaczęła zwijać żagle. - Mam siedem lat praktyki w zawodzie, ale świadomość, że nic więcej w nim raczej nie osiągnę, sprawia, że czuję się wypalony i coraz częściej myślę o przebranżowieniu - mówi Tomasz.

Iwona swoją zawodową karierę zaczęła od studiów na kierunku resocjalizacja. - Dawała duże perspektywy - na pracę w policji, kurateli sądowej, domu dziecka. Pokładałam w tym kierunku ogromne nadzieje, lecz zderzenie z rzeczywistością szybko ostudziło mój zapał. Jako osoba nieśmiała, kochająca ludzi, lecz stroniąca od nich zrozumiałam, że jestem zbyt słaba, by sprostać temu zadaniu. Mimo to postanowiłam dokończyć studia, lecz na ostatnim roku zmarła moja mama. Byłam zmuszona przerwać studia - opowiada młoda bydgoszczanka.

Dalej była praca w sklepie, lecz zarobione pieniądze nie pozwalały na utrzymanie. Zapadła decyzja - wyjazd zarobkowy za granicę. - Wyjechałam, dlatego że Polska by mnie wykończyła. Ciężka praca przynosiła jednak jakąś satysfakcję, zarobione pieniążki wystarczały na wszystko - opłaty, życie, małe przyjemności i odkładanie do skarpety - dodaje.

Jak nie na swoim, to na czarno


Trudne doświadczenia ma za sobą również 27-letni Arkadiusz z małego miasta na północy województwa kujawsko-pomorskiego. - Zaraz po studiach wyjechałem do Anglii i tam byłem dwa lata. Wróciłem i chciałem otworzyć firmę remontowo-budowlaną. Starałem się o dofinansowanie z Unii, żeby mieć kasę nasprzęt. Niestety, jak już pozałatwiałem wszystko i wypisałem wszystkie papiery, to na końcu odrzucili mój wniosek ze względu na brak doświadczenia i wykształcenia w tym kierunku. Podcięli mi teraz trochę skrzydła i, niestety, muszę pracować na czarno, żeby zarobić na te wszystkie sprzęty. Dopiero później może otworzę firmę - dzieli się swoim doświadczeniem Arkadiusz.

Młodym trudniej niż dorosłym


Badania socjologiczne wskazują, że młodzi mieszkańcy naszego regionu są w daleko trudniejszym położeniu niż ich rodzice czy dziadkowie. Plagi, które dotykają całe nasze społeczeństwo, w młodzież uderzają wyjątkowo silnie.

Podstawowym problemem jest bezrobocie. Wśród młodych mieszkańców regionu (w wieku 15-29 lat) stopa bezrobocia wyniosła w IV kwartale 2014 r. aż 19,1 proc. W tej grupie przeważały kobiety - wśród nich bezrobocie wyniosło 22,9 proc., a w przypadku mężczyzn jest to 16,3 proc. Bezrobocie w tej grupie wiekowej było minimalnie wyższe w miastach niż na wsi. Bezrobotni mieszkańcy miast charakteryzowali się wyższym poziomem wykształcenia niż pozostający bez pracy młodzi mieszkańcy wsi. Warto dodać, że w grupie osób w wieku 15-29 lat, zarówno ze wsi, jak i z miast, stopa bezrobocia jest prawie dwukrotnie wyższa niż w przypadku ogółu mieszkańców. To pokazuje, jakie problemy mają młodzi na rynku pracy. Co ciekawe, wśród młodych bezrobotnych w Kujawsko-Pomorskiem najwięcej jest takich osób, które już kiedyś pracowały (59,4 proc.).

Dr Michał Cichoracki, socjolog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy, przyczyny tego stanu rzeczy widzi w procesach zachodzących globalnie. - Według najnowszych raportów Międzynarodowej Organizacji Pracy liczba bezrobotnych osób w przedziale wiekowym 15-24 lata będzie wzrastać. Już teraz bezrobocie globalne jest bardzo duże i wynosi 13 proc. Ma powoli spadać w Europie, ale wzrasta na Bliskim Wschodzie i Azji Południowo-Wschodniej. Świadczą o tym fale uchodźców - mówi dr Cichoracki.

Tani pracownik z Azji i Afryki


Chiny, Indie i Afryka zalewają starą Europę. Uczeni nazywają to wysoką podażą taniej siły roboczej. Taniej, ale coraz częściej wykształconej. O skali zjawiska niech świadczy fakt, że za kilka lat ludność Indii przekroczy poziom 1,3 miliarda. Szacuje się, że te trzy regiony zapewnią połowę globalnej podaży pracowników z wyższym wykształceniem.

- W tym samym czasie podaż naszych pracowników z wyższym wykształceniem zmniejszy się o połowę - zauważa dr Cichoracki.

A zatem, czy młodych Europejczyków, a ściślej mówiąc - mieszkańców Kujawsko-Pomorskiego - czekają dalsze chude lata w cieniu rosnących potęg gospodarczych Azji i Afryki? Niekoniecznie. Receptą jest powstawanie nowych miejsc pracy, a te są obecnie najczęściej tworzone przez nowoczesne gałęzie produkcji. Wystarczy porównać stopę bezrobocia wśród młodzieży w Polsce czy Hiszpanii (bardzo wysoka) z odpowiednim wskaźnikiem w Holandii (stosunkowo niski). Wniosek? Gospodarki oparte na wiedzy, innowacyjności lepiej radzą sobie ze zgubnym wpływem globalizacji.

Do 2020 r. na całym świecie tylko w tych dziedzinach gospodarki przybędzie globalnie około 600 tys. nowych miejsc pracy. A tam, gdzie praca, tam pomłodzi specjaliści. - Jeśli zakładamy, że jakość życia jest wartością dla ludzi młodych, to zamiast tego trudnego w ojczyźnie, wybiorą życie w innym kraju, o wyższej jakości - przewiduje dr Cichoracki.

Badania przeprowadzone w naszym regionie wskazują, że dwiema grupami najbardziej społecznie upośledzonymi są młodzież i kobiety. Jeśli bezrobocie wśród młodych jest wysokie, to jeszcze wyższe panuje wśród młodych kobiet. Kobiety w grupie wiekowej 15-29 lat są też najliczniejszą grupą osób biernych zawodowo. W Kujawsko-Pomorskiem takich osób w IV kwartale 2014 roku było 180 tysięcy. Kobiet wśród nich było aż 106 tysięcy (58,9 proc.).

Osoby bierne zawodowo to jednocześnie ludzie o najniższym wykształceniu. Wśród młodych, niepracujących mieszkańców regionu aż 58,6 proc. miało wykształcenie gimnazjalne, podstawowe bądź niepełne podstawowe. I jeszcze jedno - w grupie biernych zawodowo w wieku 15-29 lat udział kobiet z wykształceniem co najmniej średnim zawodowym był wyższy aniżeli wśród mężczyzn.

Prekariat na śmieciówkach


Socjologowie obie grupy - młodzież i kobiety - zaliczają do nowej klasy społecznej. Nazywa się prekariat. Jest obecna nie tylko w Polsce, ale również w takich krajach, jak Wielka Brytania. - Dominują w tej klasie społecznej tymczasowe formy zatrudnienia, bardzo często poniżej kwalifikacji, co z kolei powoduje brak tożsamości zawodowej - zauważa dr Cichoracki.

Jak piszą autorzy opracowania „Młodzi w województwie kujawsko-pomorskim w 2014 roku. Rynek pracy w IV kwartale 2014 roku”, „ze społecznego punktu widzenia bardzo ważnym zagadnieniem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, ile jest osób młodych, które nie uczą się, nie uzupełniają kwalifikacji ani nie pracują (Not in Education, Employment, or Training, tzw. NEETS). Za osoby należące do tej grupy uznano młodych, zniechęconych beskutecznym poszukiwaniem pracy lub po prostu takich, którzy nie chcą pracować. W Kujawsko-Pomorskiem osoby takie stanowią 3,7 proc. ogółu biernych zawodowo w wieku 15-29 lat”.

Walczą o swoje mimo wszystko


Tomasz chciałby robić to, co lubi, i zarobić na godne życie. W tym miejscu jednak napotyka barierę - smutną polską rzeczywistość. - Dobrze zarabia się u nas w korporacjach, które wymagają jednak specyficznego sposobu myślenia, na który nie wiem, czy byłbym w stanie się zdobyć. W innych miejscach można coś osiągnąć, obejmując stanowiska kierownicze, ale często kończy się tak, że jak już zbierzesz doświadczenie, przełożonym zostaje i tak bratanek prezesa - dodaje. Co go powstrzymuje przed emigracją? Pewien duży projekt, który chce zrealizować do końca października. Jak nie wypali, wyjedzie za granicę.

Iwona i Arkadiusz, którzy emigrację mają za sobą, też nie składają broni. Iwona uczy się fotografii, jeździ na warsztaty, za które płaci z oszczędności zarobionych za granicą. Planuje otwarcie własnej firmy. Liczy na to, że połączy pasję z biznesem.

Arkadiusz narzeka, że w jego zawodzie trudno o pracę, a tym, którzy chcą działać na własny rachunek, zamiast pomocy, rzuca się biurokratyczne kłody pod nogi.

- Perspektywy na przyszłość są raczej słabe. Emigracji nie planuję. Na razie - dodaje młody mieszkaniec regionu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.