Nie sztuką jest być na fali, lecz fale malować!

Katarzyna Bogucka 19 września 2015

Rozmowa z Agatą Koczan, malarką, ubiegłoroczną absolwentką Wydziału Sztuk Pięknych w Toruniu. Uwielbia ruch - w sztuce, to znaczy na płótnie, choć jej pierwszą specjalnością jest witraż. Prace prezentuje w Galerii "Brda". Warto zobaczyć!

Agata Koczan - malarka, ddana swojej pasji całkowicie i do końca z poczucia osobistego obowiązku, z chęci i z ogromnej miłości

Fot.: Nadesłana



Idealnie pasuje do Pani określenie "malarka na fali"!
Od kilku lat interesuję się falami, ruchem w ogóle, co widać choćby w moim ostatnim cyklu "Szum ", który można w tej chwili oglądać w bydgoskiej Galerii "Brda" bwa. Prace powstawały od stycznia 2015 roku, moim zamysłem było przedstawienie ruchu wody. Wszystkie zastosowane przeze mnie środki formalne są po to, by oglądający mogli odkryć moją inspirację naturą. Kolory tworzące obrazy są zaczerpnięte z przyrody - z nieba, lasu w okresie zimowo-wiosennym. Są monochromatyczne, wyciszone. Tworząc myślałam o powtarzalności w przyrodzie, o rytmiczności form, ruchów fal.

Pani prace falują jak w złudzeniu optycznym!
Właśnie o taki efekt mi chodziło. Kontrast pomiędzy tłem a linią, która tworzy warstwę zewnętrzną, powoduje wrażenie ruchu. Zwielokrotnienie tej linii, jej jednostajna rytmiczność jeszcze ten efekt potęguje. Ta powtarzalność jest właśnie jednym z tematów, wokół których krąży moja twórczość. Stąd temat wystawy - "Obraz Otwarty", ponieważ każde z tych przedstawień mogłabym dowolnie powiększyć lub zmniejszyć, a ono wciąż byłoby tym samym obrazem. Jest to kompozycja otwarta, kontynuacja jednej myśli.

Jaka będzie kolejna artystyczna myśl?
Właśnie pracuję nad cyklem "Interferencje". To projekt który realizuję dzięki stypendium prezydenta Torunia. Fale, jak wspomniałam, od dawna mnie interesują jako jedna z odmian ruchu. Przygotowując obrazy dużo czytam. Staram się zgłębić jak najwięcej aspektów związanych z tematem, który podejmuję. Malując fale myślę nie tylko o tych fizycznych - wodnych, ale pamiętam też o tym, że fala może być dźwiękiem, myślą. Światło też jest falą. Wszystkie są ze sobą powiązane. Temat jest fascynujący.

Skąd fascynacja malarstwem?
Całe moje życie jest podporządkowane pasji artystycznej. Tak było już od dzieciństwa. Każde małe dziecko ma w naturze upodobanie do sztuki, maluchy chętnie rysują, malują. Aż nadchodzi taki moment, gdy dziecko uświadamia sobie, że jednak nie potrafi narysować czegoś tak dobrze, jak chciałoby to zrobić i większość najmłodszych w tym momencie przestaje rozwijać pasję. Są jednak maluchy, które mimo trudności, przełamują w sobie jakąś barierę, idą dalej. Ze mną właśnie tak było. Nigdy się nie zniechęciłam.

Obrazy wiele mówią o Pani charakterze. Spokój, równowaga. Nie ma tu miejsca na modną sensację.
Skandal mnie nie interesuje. W malarstwie cenię walory terapeutyczne, szukam refleksji, a nie sensacji.

Dołącza Pani do swoich prac "instrukcje obsługi"?
Nigdy tego nie robię. Nie tłumaczę, nie sugeruję. Prace powinny się bronić same, a ja chętnie słucham przemyśleń innych. Wracając do wątku terapii, pracując, wyciszam się, uciekam od szumu świata. Staram się zamknąć na kilka miesięcy w pracowni. Ten czas działa jak lekarstwo, spokój przenoszę na płótno. Znajomi, którzy mają u siebie moje obrazy, potwierdzają, że działają terapeutycznie, że przy nich medytują.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.