Wielki wstyd rodziny: ojciec, który nie płaci na swoje dzieci

Paulina Błaszkiewicz 19 września 2015

- Ojciec - dłużnik alimentacyjny - powinien być społecznie potępiany, a tymczasem koledzy klepią go po ramieniu, mówiąc, jaki jest fajny, bo potrafił tak zakombinować, że nie musi płacić na dzieci - mówi KATARZYNA PRZYBOROWSKA, radca prawny.

Katarzyna Przyborowska - radca prawny, specjalistka w sprawach związanych z opieką nad małymi dziećmi

Fot.: Nadesłana



Można powiedzieć, że kobiece problemy to Pani prawnicza specjalność...
Taki wniosek może przyjść do głowy, jeśli ktoś wejdzie na blogi, które prowadzę, czyli "Temida jest kobietą" i "Medyczne prawo". Nie jestem, oczywiście, radcą prawnym tylko "od kobiecych problemów", ale prawda jest taka, że w naszym społeczeństwie kobiety mają trudniej niż mężczyźni i muszą walczyć o swoje prawa.

Proszę powiedzieć, o co walczą kobiety w Polsce?
O równe pensje, podział opieki nad dzieckiem, dobry poród, powrót do pracy po przerwie spowodowanej opieką nad dzieckiem, o odpowiednią opiekę medyczną, alimenty. Sporo tego...

Zatrzymajmy się przy alimentach, którym ostatni Kongres Kobiet poświęcił dużo uwagi .
Ściągalność alimentów w naszym kraju wynosi 17 procent, więc jesteśmy na mizernym poziomie. Trzeba zaznaczyć, że dłużnikiem alimentacyjnym może być też kobieta, ale statystycznie rzecz ujmując, w Polsce jest to zwykle mężczyzna po 40 roku życia. Warto wiedzieć, że jeśli ojciec notorycznie nie płaci, to można pozwać dziadków, którzy powinni zabezpieczyć interes dziecka. Takich pozwów przeciwko dziadkom jest w Polsce coraz więcej. Najwięcej osób niepłacących alimentów, a zobowiązanych do tego prawnie, jest w województwach mazowieckim, łódzkim i śląskim. Są ojcowie, którzy mają po kilkadziesiąt tysięcy zadłużenia wobec własnego dziecka. Mają ten dług za przyzwoleniem społeczeństwa. Taki ojciec powinien być potępiany, a tymczasem koledzy klepią go po ramieniu, mówiąc, jaki jest fajny, bo potrafił tak zakombinować, że nie musi płacić na dzieci. Może podam zły przykład, ale proszę zwrócić uwagę na fakt, że pedofil, gdy trafia do więzienia, nie ma życia ze współwięźniami. Jest potępiany. Natomiast przemoc ekonomiczna wobec własnego dziecka nie jest w żaden sposób postrzegana u nas negatywnie.

Z czego to wynika?
Najczęściej jest tak, że panowie, którzy uchylają się od płacenia, ukrywają swój majątek, bo istnieje fundusz alimentacyjny. Wychodzą z założenia, że nie muszą płacić, skoro w ostateczności zapłaci za nich państwo. Tak naprawdę płacimy za takie nieuczciwe postępowanie my wszyscy - podatnicy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że pieniądze z funduszu alimentacyjnego nie są duże i często nie trafiają do kobiety w wysokości tych, które zostały zasądzone. Uchylanie się od niepłacenia alimentów wynika też z postawy rodziców wobec dziecka i nie mówię tu tylko o ojcach, bo przecież często to matki mają złą postawę wobec męża, z którym się rozwiodły. Mają złamane serce i mówią: "Ja ci nie dam dziecka, ale ty masz płacić". Zdarza się, że ojciec z winy byłej żony nie widzi swojego dziecka dwa albo trzy lata, ale ma je utrzymywać, traktowany jak maszynka do płacenia. Zupełnie inną kwestię stanowi fakt, że często ojciec zakłada nową rodzinę i zapomina o tej pierwszej. Tacy panowie argumentują swój dług alimentacyjny słowami: "A czy ja wiem, czy ona wyda te pieniądze na dziecko? Może kupi sobie nową kieckę albo wyda na kosmetyczkę". Zapominamy, że to są pieniądze na dziecko i że powinny być wydawane na nie.

Rozumiem, że chodzi o to, by dziecko w wyniku rozwodu rodziców nie ucierpiało materialnie?
Tak, bo sąd sprawdza możliwości finansowe obojga rodziców. Zwykle jest tak, że kobieta żąda od byłego męża więcej niż w rzeczywistości przyzna jej sąd, ale to normalne. Ciekawe i stosunkowo nowe jest to, że coraz częściej o alimenty ubiegają się kobiety, które rozeszły się z partnerem przed narodzinami dziecka.

Kobiety mają możliwości, by walczyć o swoje prawa, ale nie zawsze to robią. Dlaczego?
Powody są różne. Polacy mają taką mentalność, że jak odbierają ważne pismo, to chowają je do szuflady i udają, że go nie ma. Później jest za późno na jakiekolwiek ruchy. Tak samo jest z wizytą u prawnika, do którego idą, gdy przegrają w pierwszej instancji i przychodzą z prośbą o napisanie apelacji.Lepiej przyjść po poradę wcześniej niż działać po fakcie. Kobiety nie powinny się nad sobą użalać, płakać, siedzieć z koleżankami na ławce przed blokiem i narzekać, jaki ten eks jest zły, bo nie płaci. Lepiej jest wziąć sprawy w swoje ręce, powiedzieć sobie: "Mam wyrok alimentacyjny, ale nie dostaję pieniędzy, więc pójdę do komornika, spróbuję działać". Myślenie - nie będę prosić, sama sobie dam radę, jest błędne, nic nie zmienia.

Tak samo kobiety mówią, kiedy zostaną źle potraktowane przez lekarza?
Tak. Przez wiele lat byliśmy przyzwyczajeni do tego, że lekarz ma zawsze rację; nie zwracano uwagi na to, że powinien respektować prawa pacjenta. Dziś zaczynamy o to walczyć. Kobiety borykają się przede wszystkim z takimi problemami, jak łamanie ich praw na porodówkach, ograniczanie przez niektórych ginekologów dostępu do antykoncepcji. Klauzula sumienia, której nie da się podzielić na prywatną i publiczną, zrobiła swoje. Słynna sprawa prof. Chazana to najgłośniejszy z przykładów skutecznego działania.

Nie ma w polskim prawie przepisów, by temu przeciwdziałać?
Są, ale tylko w teorii, nie w praktyce. Weźmy na przykład procedurę okołoporodową. Teoretycznie każda pacjentka ma prawo rodzić według stworzonego przez siebie planu porodu. Jak jest w praktyce? Kobieta przyjeżdża do szpitala z tym planem, ale później i tak ląduje on w koszu. Powodem nieegzekwowania należnych praw bywa i to, że kobiety wolą zapomnieć o przykrych sprawach, wiążących się z tym, że zostały pozbawione godności i intymności, niż rozdrapywać je w sądzie.


TECZKA OSOBOWA
Katarzyna Przyborowska - radca prawny, absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Europejskich Studiów Specjalnych, prowadzonych przez Centrum Studiów Europejskich im. Jeana Monneta przy WPiA UMK
Absolwentka Podyplomowego Studium Prawa Medycznego, Bioetyki i Socjologii Medycyny na WPiA Uniwersytetu Warszawskiego.Trenerka i prelegentka, specjalistka w sprawach związanych z opieką nad małymi dziećmi (żłobki, przedszkola), stale współpracuje z fundacjami zajmującymi się m. in. ochroną praw kobiet oraz pacjentów. Prowadzi blogi poświęcone tematyce prawa medycznego oraz praw pacjenta oraz problemom prawnym, które dotykają głównie kobiety.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 04-12-2015 10:46

    Oceniono 2 razy 2 0

    - Helena Karta: Na prawnika trzeba mieć pieniądze droga Pani. A jak utrzymuje się dzieci z jednej pensji w Polsce to zwykle się ich nie ma za wiele. Poza tym wyroki zasądzające alimenty nie sa w Polsce w ogóle wykonywane. Po co więc brać prawnika by uzyskać wyrok alimentacyjny. Sąd i tak zasądzi alimenty których i tak nie uzyska się. Zapraszam na stronę dlanaszychdzieci.com

    Odpowiedz