Mamo, skąd się biorą homoseksualiści?

Dorota Witt 6 września 2015, aktualizowano: 18-09-2015 15:03

Dla kilkulatka inność będzie naturalna aż do momentu, kiedy dorosły nie wytknie jej palcem. Reakcja dorosłych zaważy na poglądach malucha: to, co powiemy, dziecko przyswoi jako własny osąd.

Dziecko jest ciekawe, dlaczego kolega jeździ na wózku, dlaczego ma inny kolor skóry, ale to naturalne zainteresowanie.

Fot.: 123rf

Rodzic, który przedstawia dziecku neutralną definicję homoseksualisty, nie stoi na przegranej pozycji - nawet wtedy, gdy np. dziadek powtarza, że gej to zło - bo każda okazja do rozmowy o tym, że jedni lubią jabłka, a drudzy gruszki, jest dobra.


Bez względu na to, czy forma i treść "Małego słownika ważnych pojęć" Bertranda Fichona, który tłumaczy dzieciom m.in. to, czym jest homoseksualizm i homofobia, a który niedawno podzielił dorosłych (informacje w ramce obok), przekonują rodziców, ci i tak prędzej czy później będą musieli zmierzyć się z pytaniami dzieci o kontrowersyjne kwestie. Zdaniem ekspertów, lepiej prędzej, zanim maluch poszuka odpowiedzi w Internecie.

Trudne tematy i Internet


- Same te słowa wprawiają dziecko w osłupienie, bo nie zdążyło się z nimi osłuchać, co dopiero mówić o definicjach, dlatego każda publikacja, nawet taka, która kontrowersyjnie przedstawia kwestie różnorodności, może wnieść coś pozytywnego, bo staje się pretekstem do rozmowy z maluchem - uważa dr Patrycja Rusiak, psycholog dziecięcy, psychoterapeutka w toruńskim Gabinecie Dobrej Terapii oraz adiunkt z Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie.

- Rodzic, który unika trudnych tematów, tworzy tabu i nie odpowiada na naturalną dziecięcą ciekawość, zapominając, że dziecko ma ogromną wyobraźnię. Niewyjaśnione sprawy pobudzają do fantazjowania, do tworzenia własnych definicji po to, aby świat stał się na nowo zrozumiały, a przez to względnie bezpieczny.

dr Patrycja Rusiak: Rodzic, który unika trudnych tematów, tworzy tabu i nie odpowiada na naturalną dziecięcą ciekawość.


Dziecko, które zapytało, kim jest gej, a nie dostało odpowiedzi w domu, poszuka jej u rówieśników lub w Internecie. W takiej sytuacji także rodzic powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce, by trudne tematy wyjaśniali maluchowi jego koledzy. - Można przystąpić do takiej rozmowy pod pretekstem wspólnego oglądania bajki, w której jest mowa o krzywdzie, jaką może wyrządzić brak tolerancji albo po prostu takiej, w której występują bohaterowie wyróżniający się kolorem skóry, niepełnosprawnością czy wyznawaną religią - radzi dr Patrycja Rusiak.

- Ważne, by przed rozmową poznać zakres pojęciowy dziecka, to znaczy dowiedzieć się, jakie słowa rozumie i przy ich użyciu budować definicję. Zapytajmy dziecko, jak ono rozumie dane pojęcie, z czym mu się kojarzy, gdzie je słyszało czy mówiono mu o nim w szkole.

Bywa, że rodzice popadają w skrajności: albo nie mówią dziecku niczego na dany temat, albo mówią wszystko, a to za dużo, bo dziecko inaczej odbiera świat niż dorośli.

- Już bardzo małemu dziecku na proste pytanie można udzielić prostej odpowiedzi - podkreśla dr Beata Hołtyń, psycholog z UKW w Bydgoszczy. - Zasada jest taka, że idziemy za dzieckiem - kiedy ono pyta, my odpowiadamy. Kiedy ono traci zainteresowanie, możemy dodać jeszcze zdanie czy dwa, ale jeśli już przestało nas słuchać, to możemy przypuszczać, że albo jego ciekawość została zaspokojona (czasem wystarczy jedno zdanie), albo na przykład wyjaśnienia są zbyt skomplikowane dla dziecka. Może się też tak zdarzyć, że po jakimś czasie samo zapyta o kolejne kwestie związane z tematem.

Pan żyje z panem?


Jeśli małe dziecko dopytuje rodziców o homoseksualistów, a oni nie wiedzą, co odpowiedzieć, mogą spróbować opisać obiektywnym i zrozumiałym dla niego językiem co to określenie oznacza, np: "czasami zdarza się, że jakaś pan woli żyć z innym panem niż z panią albo dwie panie wolą żyć razem". Możemy również dodać (jeśli to prawda): "nie rozumiem tego, ale wiem że tak jest". W przypadku nieco starszego dziecka można odwołać się do aspektów prawnych: "nasze prawo na to pozwala", "nasze prawo tego nie zabrania", "są kraje, w których takie pary mogą wziąć ślub".

Przed rozmową rodzic powinien się przygotować. - Trzeba mieć rzetelną wiedzę, by tłumaczyć coś dziecku - zwraca uwagę dr Beata Hołtyń. - Warto pamiętać, że nasze dzieci będą spotykały ludzi z różnorodnych środowisk, a oceny moralne, które usłyszą w domu, mogą kształtować ich nastawienie do nich, zanim ich jeszcze poznają. Poglądy i otwartość, jaką będzie miało dziecko na odmienność, ułatwią mu bądź też nie adaptację wśród innych w przyszłości.

Dla kilkulatka inność będzie naturalna aż do momentu, kiedy dorosły nie wytknie jej palcem. Reakcja dorosłych zaważy na poglądach malucha: to, co powiemy, dziecko przyswoi jako własny osąd. - W środowisku międzynarodowym dzieci nie zwracają uwagi na kolor swojej skóry, ale dzieje się tak tylko wtedy, gdy kolor skóry dla ich dorosłych opiekunów nie jest problemem. Jeśli jest inaczej, dzieci bywają odrzucane z grupy rówieśniczej, ale nie z uwagi na ich wygląd a, można tak powiedzieć, na poglądy dorosłych - zauważa Beata Hołtyń.

Problem pojawia się wówczas, kiedy rodzice starają się przedstawić dziecku neutralne definicje kontrowersyjnych zjawisk i różnic między ludźmi, a inny bliski mu dorosły przedstawia swoje skrajne poglądy. - Wykorzystajmy tę sytuację, by wytłumaczyć dziecku, że jedni lubią jabłka, inni wolą gruszki i to jest w porządku, pojmie, że ludzie w różny sposób rozumieją określone kwestie, a my będziemy mogli zapytać: A co ty sądzisz? - radzi dr Patrycja Rusiak.