Niewielki strumień okazał się rzeką pieniędzy. Fortuny ukryte pod ziemią i wodą

Szymon Spandowski 11 września 2015, aktualizowano: 17-09-2015 12:36

W miejscach o bogatej historii różnego rodzaju kosztowności znajdują się często na wyciągnięcie ręki czy też może raczej - łopaty. Przy okazji remontów kamienic lub budowy dróg można się spodziewać bardzo cennych niespodzianek.

Skarb ze Skrwilna

Fot.: Jacek Smarz


Jedna z celtyckich legend mówi o tym, że na końcu tęczy schowany jest garnek ze złotem. Kolorowe łuki często musiały się zatem opierać o Pomorze, Kujawy czy ziemię dobrzyńską, ponieważ tego typu pamiątek w naszym regionie znajduje się bardzo dużo.


Jeden z największych odnalezionych w Polsce skarbów można dziś podziwiać w toruńskim Muzeum Okręgowym. W 1961 roku trafili na niego członkowie ekspedycji archeologicznej z Torunia, którzy pod kierunkiem Jadwigi Chudziakowej prowadzili badania na terenie wczesnośredniowiecznego grodziska w Skrwilnie koło Rypina.
Skrzynia z kosztownościami znajdowała się bardzo płytko, raptem jakieś pół metra pod ziemią. Właścicielami ukrytej w niej podczas szwedzkiego potopu biżuterii oraz naczyń byli podczaszy płocki Stanisław Piwo i jego żona, Zofia.

- Precjoza pochodzą z drugiej połowy XVI i początków XVII wieku - mówi Romualda Uziembło, kierownik Działu Archeologii Muzeum Okręgowego w Toruniu. - W większości są to bardzo wysokiej klasy produkty polskie.

Ich wartość jest tym większa, że są one sygnowane, dzięki czemu udało się zresztą ustalić ich właścicieli. Co ciekawe, znalezisko z 1961 roku nie jest jedynym odkrytym w Skrwilnie skarbem. W połowie XIX wieku wykopano tam również dwa garnce srebrnych denarów z XI wieku.

Monety odnalezione w muzeum


Odkryte skarby można dziś oglądać w muzeach, jak się jednak okazuje, w muzeach również można skarby znajdować. Wcale nie chodzi tu o rzeczy, które się zapodziały w magazynach!

Dawny Toruń był jednym z najbogatszych miast w tej części Europy. Jego mieszkańcy gromadzili fortuny, w średniowieczu działała tu główna krzyżacka mennica, pieniądze były w mieście bite także później. Nic więc dziwnego, że brzęczące pamiątki tamtych czasów są odkrywane podczas remontów kamienic, chociażby tych, w których swoje siedziby mają dziś oddziały Muzeum Okręgowego.

- W 1968 roku, podczas remontu Kamienicy Pod Gwiazdą, murarz znalazł 2715 krzyżackich monet, które były ukryte w ścianie - mówi Romualda Uziembło.

Niezwykle bogata muzealna kolekcja monet jest przechowywana w nazywanym czerwonym spichrzem Domu Eskenów przy ulicy Łaziennej, w którym dziś ma swoją siedzibę Dział Historii i Dziejów Miasta Torunia. Ten budynek również ma bardzo interesującą przeszłość.

"W Toruniu znaleziono dzisiaj w czerwonym spichrzu pp Damanna i Kordesa, tuż pod wierzchem ziemi w sklepie dwa żelazne kubły, pełne zapleśniałych pieniędzy wielkości talarów" - poinformowała "Gazeta Toruńska" w maju 1888 roku.

Nieco później dziennik podał, że w wiadrach znajdowało się 800 sztuk talarów z lat 1763 - 1803, 1140 dwuzłotówek oraz pruski stempel. Co się stało z tym skarbem? Zapewne zasilił "prywatne kolekcje", toruńskie muzeum posiada bowiem w swoich zbiorach podobne monety, ale nie w takich ilościach.

Bez śladu zniknęły również monety wykopane podczas pogłębiania Strugi Toruńskiej, nazywanej potocznie Bachą. Jesienią 1880 roku niewielki strumień okazał się prawdziwą rzeką pieniędzy.

"Przy czyszczeniu starego koryta Bachy znaleźli robotnicy wielką ilość starych monet, między któremi było wiele cennych egzemplarzy - pisała "Gazeta Toruńska". - Najwięcej z nich miało stempel toruński, kilka gdański i elbląski. Jedna moneta liczyła liczbę roku 1378. Najliczniejsze były monety zdawkowe z lat od 1770 do 1807, między temi sztuki płacące 1/24 i 1/48 talara. Kilka monet wrzucili robotnicy w błoto myśląc, że się na nic nie zdadzą".

W podobnych okolicznościach rozpływały się także fortuny odnalezione w czasach bardziej współczesnych.
- W 1987 roku, po zachodniej stronie ulicy Przy Skarpie, na północ od Fortu I, znaleziono łącznie około dwóch tysięcy monet - mówi Romualda Uziembło. - Były to szelągi oraz brakteaty z przełomu XIV i XV wieku. W zbiorach muzeum znajduje się 1528 znalezionych wtedy monet.

Jak widać, mimo drukowanych w prasie apeli, aby ci, którzy dotarli do monet pierwsi, oddali je do muzeum, niektórzy zachowali cenne pamiątki dla siebie. Cóż, gdyby wszystkie tego typu odkrywane na terenie miasta skarby trafiały do muzeum, placówka ta pewnie by dziś przypominała Fort Knox. W różnego rodzaju kronikach sprzed lat informacji o znalezionych na terenie Torunia skarbach można znaleźć sporo. Podawane przy tym liczby na ogół są trzycyfrowe.

W piwnicy i w studni


W 1882 roku podczas kopania fundamentów przy jednym ze staromiejskich toruńskich kościołów natrafiono podobno na starą piwnicę. W niej, poza gruzem i ludzkimi szczątkami, znajdowało się również około 2000 monet, pochodzących głównie z XV i XVI wieku.

W roku 1884, podczas kopania studni obok jednego z domów na Rynku Nowomiejskim robotnicy mieli natrafić na około 1000 monet z XVI i XVII wieku. Co ciekawe, podobno niektóre z nich miały być bardzo starannie wykonanymi falsyfikatami.

Dziś wyobraźnię wielu osób rozpala wizja złotego pociągu, jednak poszukiwaczom skarbów powinien dodawać skrzydeł nie tylko pociąg do złota. Wielkich emocji mogą dostarczyć również znacznie skromniejsze przedmioty.

Kilka lat temu właściciel domu przy ulicy Parkowej na toruńskim Podgórzu znalazł podczas remontu ponad siedemdziesiąt szklanych negatywów z lat międzywojennych, kiedy w budynku miał swoją siedzibę jeden z najstarszych zakładów fotograficznych w mieście. Negatywy dosłownie posypały się z sufitu i na szczęście wpadły w ręce bardzo odpowiedzialnego człowieka, który kruche pamiątki pozbierał i zachował.

Po konserwacji Szklany Skarb z Podgórza trafił do zbiorów biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Został tam wyeksponowany i dzięki temu udało się ustalić tożsamość kilku uwiecznionych przed laty osób.

Radość cenniejsza od złota


Jeszcze wcześniej, w podobnych okolicznościach, światło dzienne ujrzały dokumenty, jakie w domu przy ulicy Włocławskiej w Toruniu ukrył pewien podoficer 63. Pułku Piechoty. Znalezisko trafiło do naszej redakcji i po opisaniu miało powędrować do muzeum. Dokumenty okazały się jednak jedyną pamiątką, jaka zachowała się po ojcu jednej z naszych Czytelniczek. Historia miała więc swój bardzo wzruszający finał, cenniejszy od całego pociągu wyładowanego kosztownościami.

Bez względu na to, kto na jakie skarby poluje, trzeba pamiętać, że prawdziwy Indiana Jones nie powinien mieć nic wspólnego z hieną. Poszukiwaczy obowiązują pewne zasady.

- Przede wszystkim każdy, kto ma zamiar czegoś poszukiwać, musi mieć zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków - mówi Sambor Gawiński, kujawsko-pomorski konserwator wojewódzki.

- Do tego musi być naturalnie dołączony program poszukiwań oraz zgoda właściciela terenu, na którym te poszukiwania mają być prowadzone. Pamiętać też trzeba, że wszystko, co znajduje się w ziemi i w wodzie na terenie Polski, jest własnością skarbu państwa. W momencie znalezienia czegoś poszukiwacz ma więc obowiązek zgłosić to samorządowi albo najlepiej od razu właściwemu wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków.
W praktyce wygląda to, niestety, bardzo różnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 06-11-2015 06:19

    Oceniono 3 razy 3 0

    - rr: "każdy, kto ma zamiar czegoś poszukiwać, musi mieć zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków" - nie czegoś tylko zabytków!!! Poszukiwanie w terenie meteorytów oraz zgubionych kluczy jest w tym wolnym kraju legalne urzędnicze hieny. A jak macie wątpliwości czego się szuka musicie to udowodnić!

    Odpowiedz