Beczki ze srebrem i złotem... Młyńska Wyspa Skarbów?

Krzysztof Błażejewski 11 września 2015

Zakopane w ziemi beczki pełne srebra albo złota, pozostałe po funkcjonującej w centrum Bydgoszczy przez prawie wiek mennicy, przez kolejne stulecia pobudzały wyobraźnię mieszkańców miasta.

Fot.: Dariusz Bloch


Działalność bydgoskiej mennicy zakończona została wiosną 1685 roku. Prawdopodobnie od tej pory monet już tu nie wybijano. Pozostały jednak na jej terenie wartościowe maszyny, a także - przede wszystkim - zapasy cennych kruszców: złota, srebra i miedzi.


Ustalenie tego, co stało się z menniczymi skarbami z Wyspy Młyńskiej jest dziś, oczywiście, niemożliwe. Teoretycznie powinny zostać w całości zabrane przez specjalną królewską komisję i przewiezione do skarbca do Warszawy. Czy tak się jednak stało? Były to wprawdzie czasy króla Jana III Sobieskiego, ostatni okres spokoju w Rzeczypospolitej i silnych rządów królewskich, ale...

O tym, że tak się nie stało, przekonuje ciąg dalszy wydarzeń, które miały miejsce na wyspie i w jej okolicach. Ich opisanie stało się możliwe dzięki archiwalnej kwerendzie, którą przeprowadził bydgoski historyk i numuzmatyk, Witold Garbaczewski. Śmiało można jednak przyjąć, że i wcześniej, po zamknięciu mennicy na wyspie, działał np. z łopatą niejeden poszukiwacz skarbów. Czy coś wtedy znaleziono, nie dowiemy się już nigdy.

Pierwsza informacja o poszukiwaniu skarbów na Wyspie pochodzi z 1760 roku, a zatem niemal po upływie 100 lat od zamknięcia mennicy, kiedy nie było już żadnych świadków działalności wytwórni. Dwaj Żydzi, Lewko z Warszawy i Izrael z Inowrocławia prowadzili wówczas na terenie Wyspy Młyńskiej poszukiwania ewentualnych pozostawionych cennych kruszców, znaleźli jednak tylko narzędzia mennicze. Jak się okazało, niedokładnie szukali... Inni poszukiwacze skarbów mieli więcej szczęścia.

23 lipca 1766 roku król Stanisław August Poniatowski nadał niejakiemu Litmanowi Levinowi prawo poszukiwania na obszarze po mennicy bydgoskiej kruszców szlachetnych i miedzi na zasadzie: połowa znalezionych skarbów dla poszukiwacza, połowa dla mennicy warszawskiej. To prawdopodobnie Levin, określony jako "Żyd z Warszawy" znalazł, według relacji radcy miejskiego Mechiena, w nurcie Brdy, na terenie częściowo zalanej wówczas mennicy, "kilka beczek srebra i wywiózł do Warszawy".

Dużo lepiej powiodło się budowlańcom już w czasach pruskich. W 1772 roku podczas kopania fundamentów młynów na wyspie, od których miała ona w przyszłości otrzymać swoją nazwę, odkryto m.in. "kilkanaście tysięcy talarów srebra w sztukach i blokach gotowych do wybicia".

Zdawać by się mogło, że więcej na wyspie nie da się już znaleźć, a jednak wiara i przekonanie w słuszność porzekadła "szukajcie, a znajdziecie" przyniosły kolejny sukces. 5 kwietnia 1777 roku złotnik z Inowrocławia, Abraham Izrael, zaproponował królowi pruskiemu układ: wydobędzie zalegające w ziemi na terenie mennicy kruszce i odstawi je do Berlina w zamian za określone wynagrodzenie. Prośba została odrzucona, lecz nie zapomniana. 4 lata później budowniczy Greth z polecenia władz teren po byłej mennicy przekopał i orzekł, że jednak nie warto dalej szukać.

"Pokaźne ilości srebra, złota, miedzi i ołowiu"


Nie przekonało to jednak wszystkich marzących o znalezieniu skarbów. W 1785 roku wpłynęły wnioski o koncesję na wydobywanie kruszców przez mieszkańców Bydgoszczy - Abrahama Zuckmantla i Michaela Meyera oraz miejscowego młynarza Koplina.

Po paru miesiącach utworzone zostało nawet konsorcjum z udziałem trójki wymienionych, urzędnika Golke i właściciela browaru Ossowskiego, a Izba Bydgoska udzieliła koncesji na prace poszukiwawcze. Szybko musiały one przynieść pożądany efekt, bo już jesienią pierwsza partia skarbów znalazła się w Berlinie! Pod koniec stycznia 1786 roku zapisano, że na terenie byłej mennicy znaleziono "pokaźne ilości srebra, złota, miedzi i ołowiu" warte 240 talarów! Prawdopodobnie pochodziły one z dna koryta Brdy, w którego osuszenie spółka zainwestowała 450 talarów!

Czy po tak szeroko zakrojonych pracach poszukiwawczych można było jeszcze wierzyć, że na wyspie mogło jednak coś wartościowego pozostać? Wizja zagubionych skarbów nadal rozpalała wyobraźnię. Ledwie miesiąc po rozwiązaniu konsorcjum, pruska Deputacja Izby w Bydgoszczy rozpisała przetarg na "poszukiwanie w ruinach starej mennicy i rzece Brdzie metali". Wygrał go Zuckmantel, niedawny członek konsorcjum i otrzymał koncesję na 2 lata. To już ostatnie archiwalne zapiski. Czy skarbów dalej szukano? Zakładać można, że tak. Tak długo, dopóki legenda o nich żyła w świadomości bydgoszczan.

Jeśli nie złoty pociąg, to może chociaż powóz


Dziś na terenie byłej mennicy nie snują się już z łopatami i wykrywaczami metalu amatorzy - poszukiwacze skarbów. Nikt nie nurkuje też z odpowiednimi przyrządami w Młynówce. Siła dawnej legendy musiała mocno przygasnąć.

- Moim zdaniem jest bardzo mała szansa, że beczki wypełnione srebrem bądź srebrnymi monetami tkwią do dzisiaj gdzieś w nurtach Brdy - mówi Witold Garbaczewski.

Czy w świetle prowadzonych w ostatnich latach badań archeologicznych na wyspie można mieć jednak choć resztki nadziei na zakopany gdzieś "złoty" może nie pociąg, ale choćby powóz?

- W czasie prowadzonych przeze mnie badań w miejscu, gdzie stał domniemany budynek mennicy, nie udało się znaleźć pozostałości po niej, niemniej to nie przekreśla szans na natrafienie na ewentualne skarby, niekoniecznie w sensie wartościowych kruszców, ale na przykład narzędzi do bicia monet - mówi bydgoski archeolog, Robert Grochowski. - Do tej pory przeszukano zaledwie ułamek powierzchni Wyspy Młyńskiej. Nie wykluczam, że gdzieś pod ziemią znajdują się prawdziwe skarby, i w sensie drogich kruszców, i tak, jak to pojęcie rozumieją archeolodzy.

Gdzie był skarbiec - magazyn menniczy?


Z najnowszych ustaleń historycznych wynika, że mennica bydgoska zajmowała praktycznie cały teren położony pomiędzy nurtem Młynówki a odtworzonym w ostatnich latach międzywodziem.

Teoretycznie wszędzie tam mogłyby się znajdować pozostałości materiałów do bicia monet. Najbardziej "podejrzane" miejsca to teren pod obecnym Centrum Pieniądza oraz pod brukowaną drogą prowadzącą do białego spichrza.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 18-09-2015 07:17

    Oceniono 1 raz 1 0

    - oprocentowanie : Ciesze sie ze mamy takie skarby- czas rywalizowac z Walbrzychem, niech u nas tez zaczna kopac poszukiwacze skarbow - wtedy zwiekszy sie turystyka.

    Odpowiedz