Jeśli to nie my będziemy płacić politykom, zrobi to prywatny biznes

Przemysław Łuczak 4 września 2015, aktualizowano: 04-09-2015 15:29

"Temu, kto rządzi, JOW-y umożliwiają manipulowanie granicami okręgów wyborczych; by jego partia miała w nich większość. W ordynacji proporcjonalnej zawsze zostanie wybrana jakaś opozycja, głosy będą dzielone proporcjonalnie w stosunku do uzyskanego poparcia" - mówi prof. Rafał Chwedoruk, politolog

Prof. Rafał Chwedoruk: Trudno sobie wyobrazić obecnie jakąkolwiek demokrację zachodnią, w której głosowano by nad finansowaniem partii politycznych z budżetu.

Fot.: Wojciech Kusiński



Niedzielne referendum będzie ważnym wydarzeniem politycznym?
To referendum będzie zarazem ważnym i nieważnym wydarzeniem. Nieważnym, botrudno spodziewać się frekwencji, która czyniłaby je w przyszłości obligatoryjnym dla politycznych i prawnych decyzji parlamentu. Pewnie będzie więc tylko mało fortunnym epizodem polskiej demokracji. Natomiast jeśli spojrzymy na treść i formę tego referendum, to nie możemy go zbagatelizować. Zwróćmy bowiem uwagę na paradoks sytuacji. Oto bowiem po 25 latach transformacji, tuż po kilkuletniej fali narracji mówiącej o tym, że to jest szczególnie udany okres w naszej historii, prezydent, z mocy prawa strażnik konstytucji i ciągłości państwa, proponuje referendum, które podważa niektóre osiągnięcia ostatniego ćwierćwiecza. Skoro jest tak świetnie, to po co mamy głosować nad podstawami tego, że jest tak dobrze.

Jak jest waga pytań, na które obywatele mają odpowiadać w referendum?
Wątpliwości budzą nie tylko pytania, lecz również okoliczności ogłoszenia referendum - między dwiema turami wyborów prezydenckich oraz jego termin w samym środku kampanii parlamentarnej. Trudno sobie wyobrazić obecnie jakąkolwiek demokrację zachodnią, w której głosowano by nad finansowaniem partii politycznych z budżetu. Trudno też sobie wyobrazić sytuację, że ot tak, po prostu, bez większej dyskusji, proponowano by wprowadzenie XIX-wiecznego w swoim rodowodzie modelu jednomandatowych okręgów wyborczych.


prof. Rafał Chwedoruk: "(...) referendum, które podważa niektóre osiągnięcia ostatnich 25 lat. Skoro jest tak świetnie, to po co głosować nad podstawami tego, że jest tak dobrze".


Zwłaszcza, że głównie ze względu na niereprezentatywność tego systemu, wiele państw z niego zrezygnowało. Pewna pułapka kryje się także w trzecim pytaniu, ponieważ wprowadzenie zasady, że wątpliwości rozstrzyga się na korzyść podatnika, może spowodować, że prywatni przedsiębiorcy o dużych dochodach i wielkie korporacje zwiększą swoje możliwości zasiewania wątpliwości przy dotyczących ich postępowaniach skarbowych, legalnie unikając opodatkowania. Gdyby frekwencja w referendum przekroczyła 50 proc., a większość głosujących poparła proponowane zmiany, trudno sobie wyobrazić, jak parlament wybrnąłby z tej sytuacji.

Główny orędownik jednomandatowych okręgów wyborczych Paweł Kukiz uzyskał dobry wynik w pierwszej turze wyborów prezydenckich, ale Polacy bez entuzjazmu podchodzą do nich...
Po pierwsze, głosowanie na Pawła Kukiza w maju było formą pokazania żółtej kartki elitom politycznym. Po drugie, jednomandatowe okręgi wyborcze to dość skomplikowany temat. Zwolennicy ich wprowadzenia bardzo często odwoływali się do realiów brytyjskich. Ale właśnie w Wielkiej Brytanii ten system jest mocno krytykowany. Zdarzało się bowiem, że partia, która zdobywała więcej głosów w skali kraju, otrzymywała mniej mandatów do parlamentu. Były też przypadki, że kandydaci tej samej partii wygrywali w jednym z okręgów od 160 lat. To jest trochę tak, jak w naszym Kutnie, gdzie po wprowadzeniu JOW-ów w wyborach samorządowych wszyscy radni są z komitetu prezydenta tego miasta. Myślę, że znaczna część obywateli dostrzegła dramatyczne skutki tego systemu.

Mamy już jednomandatowe okręgi w wyborach do Senatu, w którym zasiadają głównie przedstawiciele PO i PiS. Czy tak samo byłoby z Sejmem?
W Senacie rzeczywiście są reprezentowane tylko dwie partie, bo nawet ci tzw. niezależni senatorowie, Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Borowski, dostali się z poparciem Platformy Obywatelskiej. Nie ulega wątpliwości, że wprowadzenie JOW-ów spowodowałoby dwupartyjność systemu politycznego i jego olbrzymią niereprezentatywność. O tym, jak konkretnie wyglądałby Sejm, zadecydowałby bardzo prosty czynnik, który w ordynacji większościowej jest dużo łatwiejszy do zastosowania niż w ordynacji proporcjonalnej. Temu, kto rządzi, JOW-y umożliwiają manipulowanie granicami okręgów wyborczych; by jego partia zawsze miała w nich większość. W ordynacji proporcjonalnej natomiast zawsze zostanie wybrana jakaś opozycja, a głosy będą dzielone proporcjonalnie w stosunku do uzyskanego poparcia.

Czy w polskich warunkach jest alternatywa dla finansowania partii politycznych przez budżet?
Nie. W Europie tylko w nielicznych krajach, takich jak Szwajcaria, Malta oraz Ukraina, nie ma finansowania partii z budżetu państwa. To dość zdumiewające pytanie referendalne, zwłaszcza po naszych trudnych doświadczeniach z lat 90. z korupcją polityczną czy wpływaniem prywatnego biznesu na polityków. Na Ukrainie większość partii jest produktem oligarchów. A zatem, jeśli to nie my, jako obywatele, za niezauważalną w skali budżetu państwa sumę, będziemy utrzymywać partię polityczne, to będzie to za nas robił ktoś inny, czyli prywatny biznes. I to on będzie płacił i wymagał od polityków. Głosowanie nad tym problemem w istocie jest głosowaniem za tym, czy chcemy być pod tym względem drugą Ukrainą, czy też mieć wypróbowany zachodnioeuropejski system finansowania partii, który przy wszystkich swoich wadach jest transparentny.

Referendum proponowane przez Andrzeja Dudę byłoby na rękę PiS. Czy takie instrumentalne traktowanie tej formy zasięgania przez władzę opinii obywateli nie doprowadzi do zmarginalizowania jej znaczenia?
Taka instrumentalizacja referendum, spotykana dotąd na poziomie samorządów przy próbach odwoływania prezydentów miast, może stać się precedensem. Jednak referendum proponowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, jeśli do niego w ogóle dojdzie, jest społecznie dużo atrakcyjniejsze niż to, które proponował Bronisław Komorowski. Z badań wynika, że Polacy oczekują od polityków przede wszystkim zajęcia się bezrobociem, służbą zdrowia czy właśnie wiekiem emerytalnym. Jest więc to jakiś argument na rzecz tego referendum. Dobrze byłoby natomiast, gdyby każde referendum poprzedzała szersza debata. Dlatego odpowiedniejszym terminem dla jego przeprowadzenia byłaby wiosna przyszłego roku, a nie razem z wyborami parlamentarnymi 25 października.

Prezydent bez uzgodnienia z rządem przedstawił postulat włączenia Polski do negocjacji w sprawie konfliktu na Ukrainie. Polska przestanie mówić jednym głosem w sprawach międzynarodowych?
Myślę, źródłem tego dwugłosu jest wyłącznie kampania wyborcza. W istocie bowiem, poglądy PO i PiS na temat sytuacji na Ukrainie różnią się tylko w szczegółach. Nie sądzę więc, żeby ta sprawa stała się zarzewiem jakiegoś większego sporu. Może być natomiast zapowiedzią, gdyby PO utrzymała władzę, że kohabitacja rządu z prezydentem będzie skomplikowana dla obydwu stron. Nawiasem mówiąc, w Polsce, w przeciwieństwie do innych krajów, niestety, panuje dążenie do konsensu w polityce zagranicznej, co ogranicza debatę publiczną.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 09-09-2015 22:15

    Brak ocen 0 0

    - abc: Bardziej dojrzała demokracja niż w WB ? Ciekawe w czym to się przejawia, chyba w tym, że kilku milionerów siedzi w kieszeni polityków, którzy reprezentują ich interesy i ustanawiają korzystne prawo, a reszta Narodu, to niewolnicy, którzy na nich pracują, za coraz to gorsze warunki bytowe. Oto dojrzałość polskiej demokracji ! Ciekawe, ile osób procentowo, już wyjechało za granicę do tych mniej dojrzałych demokratycznie państw i żyje sobie lepiej, niż tutaj. Jeśli taka ma być demokracja w Polsce, jak w tej chwili, np. afera z Dubienieckim w roli głównej i to nie pierwsza, tylko jedna z tych, które się ujawniły, a nie wiadomo ile jeszcze się ujawni, to ja za taką demokrację dziękuję.

    Odpowiedz

  2. 09-09-2015 10:34

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Łukasz: Prywatny biznes płacił, płaci i płacić będzie, jeśli nie da się oficjalnie, to "po cichu". Chyba w cuda wierzą ci, którzy myślą, że finansowanie przez Państwo, to wystarczające źródło. Dopóki się da zdobyć pieniądze, to chyba tylko upośledzony umysłowo, by ich nie wziął. Należy pamiętać, że interes jest dwustronny, bo kto płaci, ten wymaga.

    Odpowiedz

  3. 07-09-2015 13:20

    Oceniono 3 razy 3 0

    - obywatel: Z tego co wiem, w USA i WB istnieją okręgi jednomandatowe. Twierdzi Pan, że u nas jest bardziej dojrzała demokracja? Jeśli tak jest, to lepiej nie zabierać głosu. A komu służy ordynacja proporcjonalna, i przywożenie kandydatów w teczkach, wiadomo. Nie tak dawno czytałem, że nie logika i potrzeby, a LOBBYŚCI dopomogli w powstaniu (teoretycznie za 5 lat, ale to nieważne), węzła autostradowego Czerniewice. Więc z tym finansowaniem to bardzo ostrożnie.

    Odpowiedz

  4. 07-09-2015 09:00

    Oceniono 1 raz 1 0

    - mmx: No prosze, coz za ekspert, czyli partie uzyskujace 4.99% poparcia uzyskuja proporcjonalnie do uzyskanych glosow 23 mandaty, prawda? A przeliczniki pompujace sztucznie srednie partie nie istnieja. Witamy w NibyLandii.

    Odpowiedz

  5. 05-09-2015 18:08

    Oceniono 3 razy 3 0

    - Real: Zawsze im płacili ! ,jeżeli nie to poco po sejmie włóczą się lobbyści ? za dobrą ustawę złodzieje (wybrańcy szefów partii ) bo wybory to fikcja, na rozkaz głosują jak trzeba a kasa idzie zgodnie z {ustawką }

    Odpowiedz