Urodzona pianistka

Katarzyna Bogucka 28 sierpnia 2015, aktualizowano: 16-09-2015 11:59

Pianistka Maja Babyszka właśnie wróciła z Calgary, z miesięcznego stypendium „Morningside Music Bridge”dla najzdolniejszych młodych artystów, a już marzy o warsztatach przyszłorocznych, w Pekinie. Pasji ma w sobie tyle, że można by nią obdzielić kilka osób...

Fot.: Filip Kowalkowski


Pierwsze wzmianki o utalentowanej dziewczynce pojawiły się na łamach lokalnych gazet osiem lat temu. Pisano o jej fenomenalnej pamięci, o godzinach spędzanych w domowym studiu nagrań. Śpiewała wtedy piosenki Grzegorza Ciechowskiego, Grzegorza Markowskiego, rockowe kawałki Linkin Park. Osiem lat temu Majka marzyła o byciu pianistką i marzenie to konsekwentnie realizuje. Ta sama jest także toplista ulubionych śpiewających i grających gwiazd, którymi są Diana Krall, Ella Fitzgerald...

Muzyka górą!


Maja Babyszka artystyczne talenty zdradzała już od przedszkola: - Byliśmy w tamtym czasie przekonani, że przyszłością naszej córki będzie sztuka - mówi mama Ewa Babyszka.


- Obłędnie rysowała, malowała, figurki z plasteliny lepiła tak piękne, że przedszkole zorganizowało jej indywidualną wystawę. Aż nagle... Poznała fortepian. Dotknęła klawiatury i natychmiast się zakochała. Zainspirowała ją koleżanka z przedszkola, ćwicząca na tym instrumencie. Wtedy się wszystko zaczęło. Maja miała sześć lat.

Tata Adam Babyszka zmuszony był odkurzyć wiedzę z muzycznej szkoły podstawowej, której za dobrze nie wspominał, by wesprzeć córkę. - Z dnia na dzień coraz bardziej się rozwijała, śpiewała i grała - ze słuchu, bo nut jeszcze przecież nie znała. Najpierw to były piosenki dla dzieci, kolędy, później, w podstawówce, m.in., polski rock. W końcu od kopiowania oryginałów Majka przeszła do improwizacji, pokochała jazz - wspomina pani Babyszka.

Na prośbę córki rodzice zapisali ją do szkoły muzycznej. - Zawsze szliśmy za jej zainteresowaniami i pasją, taką taktykę wychowawczą przyjęliśmy od początku. Jak dotąd intuicja nas nie zawiodła - cieszą się opiekunowie, ale dodają, że brzemię odpowiedzialności za karierę córki jest ciężkie. Nad każdą decyzją o udziale w koncercie czy w warsztatach, bardzo poważnie się zastanawiają.

Do swoich najważniejszych osiągnięć Maja zalicza udział w programie „Morningside Music Bridge” w Calgary i zagranie „Błękitnej Rapsodii” Gershwina z orkiestrą symfoniczną w Warszawie. Wspomina też dziecięce projekty: „Majka i Republika”, „Majka i Perfect”, udział w show Polsatu „Przebojowe dzieci”, Polish Boogie Festival, Blues Meeting. Nie mniej ważny był trzykrotny udział w warsztatach jazzowych w Chodzieży, podczas których nastolatka współpracowała z dorosłymi muzykami i za każdym razem stawała na scenie w koncercie finałowym!

W klasie mistrza


Dziś piękna 16-letnia artystka rozpoczyna naukę w liceum, jest w Klasie Talentów Państwowego Zespołu Szkół Muzycznych im. Artura Rubinsteina w Bydgoszczy, co daje przywilej nauki pod okiem akademickich pedagogów, a także możliwość dostosowania toku nauki przedmiotów pozamuzycznych do życia artystycznego.

Od 4 lat Mają opiekuje się słynna promotorka laureatów konkursów, prof. Katarzyna Popowa-Zydroń. - Mam wielkie szczęście. Pani profesor jest bardzo wymagająca, ale to właśnie wyzwania mnie motywują - podkreśla pianistka. - Profesor dużo opowiada o muzyce, wspaniale rozbudza wyobraźnię, na zajęciach także gra, a to z kolei podpowiada różne tropy interpretacyjne. Fascynację jazzem rozwijam na zajęciach z prof. Karolem Szymanowskim, który uczy mnie improwizacji jazzowej.

Nawet w wakacje wakacji od muzyki nie ma. Maja niedawno wróciła z Kanady, ze wspomnianego już stypendium w Calgary. Na listę uczestników można się było dostać tylko w drodze konkursu; z Polski pojechało na ten prestiżowy kurs dziewięć osób, w tym dwóch pianistów. Po powrocie na artystkę czekało ekstremalne wydarzenie. Zaproszono ją do udziału w koncercie w ramach Rzeki Muzyki. Zagrała dla kilku tysięcy bydgoszczan, siedząc... w koszu podtrzymywanym za pomocą dźwigu kilka metrów nad falami Brdy. - Byłam tak skupiona na muzyce, że nie myślałam o strachu, a do bujania jestem przyzwyczajona, rodzice mają żaglówkę -śmieje się Maja. - Wybrałam repertuar pasujący do okoliczności. Klasyka ma swoje prawa i wymagania, dlatego postawiłam na jazz, na improwizację, czyli moje ulubione klimaty. Nigdy się tym nie męczę. To przecież nie jest praca, a pasja, miłość, więc nie nuży mnie ani ćwiczenie, ani koncertowanie...

Rodzice to potwierdzają. Po nocnym powrocie z Warszawy, z koncertu ukochanej Diany Krall, Maja zasiadła do fortepianu i jeszcze przez dobrą godzinę przeżywała to muzyczne wydarzenie.

Przy tak wielkim zaangażowaniu w swoją pasję, okazuje się, że można jeszcze znaleźć czas na spotkania ze znajomymi rozsianymi po całej Polsce, na cowieczorne bieganie (rekreacyjne, nie wyczynowe), na czytanie (jest pasjonatką książek, interesuje się psychologią, filozofią) na dawanie prywatno-publicznych koncertów, np. podczas wakacyjnego pobytu nad jeziorem. Maja zabrała wtedy ze sobą przenośny instrument, by w wolnej chwili móc poćwiczyć.

Dźwięki pianina ściągnęły zaciekawionych wczasowiczów i ćwiczenie zmieniło się w wakacyjny koncert. W domu za publiczność robią, poza rodzicami i ich gośćmi, dwa koty przygarnięte ze schroniska. Nazywają się Frugo i Nesti. Frugo muzykę uwielbia, szczególnie sobie ceni kompozycje Chopina. Nesti klasyki nie cierpi, zwłaszcza tej współczesnej. Podobno najgorzej reaguje na kompozycje Szostakowicza...

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.