Picie na limicie

Janusz Milanowski 31 lipca 2015

Rozmowa z dr JOLANTĄ CELEBUCKĄ, kierowniczką Wojewódzkiej Poradni Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Toruniu.

Dr Jolanta Celebucka: - W większości krajów stosuje się terapię nastawioną nie tylko na abstynencję, ale na naukę picia kontrolowanego.

Fot.: Grzegorz Olkowski



Skończyłem pracę. Wypijam dwa drinki i jest fajnie. I tak codziennie, nie mniej nie więcej. Można pić w sposób kontrolowany?
Oczywiście, że tak. Światowa Organizacja Zdrowia po wieloletnich badaniach ustanowiła pewne limity bezpiecznego picia, czyli takiego, które nie grozi złymi konsekwencjami. Może pan w ten sposób pić codziennie przez ileś dni w tygodniu. Nazywamy to piciem „o niskim stopniu ryzyka szkód”.

Jakie to są limity?
Różne dla mężczyzn i kobiet. Zdrowy mężczyzna, nie zażywający żadnych leków, może pić pięć razy w tygodniu do czterech porcji standardowych.

Standardowych?
Ważne, żeby to było pięć razy w tygodniu i ważne, żeby dwa dni abstynencji następowały jeden po drugim. Za porcję standardową przyjęto w Europie 10 g czystego stuprocentowego etanolu. Tyle właśnie znajduje się w 250 ml piwa, 100 ml wina i w 30 ml wódki. Średnie przeliczenie ciężaru właściwego etanolu na średnie zaprocentowanie to: piwo - 5 proc., wino - 12 proc., wódka - 40 proc. Zatem ktoś, kto wypija 250 ml piwa, dostarcza organizmowi tyle samo etanolu, ile jest zawarte w 100 ml wina i 30 ml wódki. W każdym przypadku jest to jedna porcja standardowa.

Czyli, „malucha” sobie strzelę, jak to się mówi…
Na przykład. A więc mężczyzna może wypijać do dwóch piw dziennie albo do 400 ml wina lub do 120 ml wysokoprocentowego alkoholu.

A jeśli piję tylko na imprezach w weekend?
Wówczas jednorazowo może pan wypić do sześciu standardowych porcji. WHO ustanowiła też bezpieczny limit tygodniowy - do 26 jednostek.

Jednak człowiek pijący codziennie, choćby te normatywne ilości, jest alkoholikiem ponieważ musi dzień w dzień wprowadzić alkohol w metabolizm organizmu...
No, nie jest, bo to jest właśnie norma, która nie powinna spowodować złych konsekwencji dla zdrowia bądź życia społecznego. Picie według limitów jest bezpieczne. Problem w tym, że ludzie ich nie przestrzegają.

I gdy przestają przestrzegać to trafiają do kierowanej przez panią poradni?
Nie od razu. To długa droga. Tu trafiają osoby na etapie picia szkodliwego, uzależnione. Wcześniej jest faza picia ryzykownego, czyli „za często i za dużo”, ale jeszcze bez konsekwencji w postaci szkód. Dopiero gdy zaczynają się owe szkody; zaburzone relacje w rodzinie, siadanie za kierownicą po alkoholu, kłopoty w pracy, to zaczyna się faza picia szkodliwego lub uzależnienie. A więc droga do naszej poradni jest długa.

No, dobrze… Ostro popłynąłem, wszystko wymknęło się spod kontroli, Pani zdiagnozowała mnie jako faceta uzależnionego od alkoholu, a ja oświadczam, że pić nie przestanę, bo nie wyobrażam sobie życia bez codziennego drinka albo wakacji bez kochanej szklaneczki whisky w obliczu zachodu słońca nad morzem…
Pracuję z panem tak, żeby udało się panu wypić drinka dziennie pięć razy w tygodniu i żeby mógł pan to zrobić o wschodzie słońca w wakacje…

Przepraszam, ale o zachodzie, nigdy nie piję od rana!
(śmiech) Oczywiście, o zachodzie! OK, szanuję cel pacjenta. Badania już opublikowane w Polsce wykazują, że część ludzi uzależnionych może nauczyć się pić w sposób kontrolowany. W większości krajów stosuje się terapię nastawioną nie tylko na abstynencję, ale na naukę picia kontrolowanego.

Powiedziała Pani: „część ludzi uzależnionych”. W jaki sposób można zakwalifikować kogoś do grupy mogącej pić pięć razy w tygodniu standardowe porcje?
Są pewne wytyczne wynikające z różnych badań i obserwacji. Dotyczą one na pewno ludzi młodych i tych, którzy abstynencji nie uznają jako celu terapii oraz osób dobrze osadzonych społecznie. Dotyczy to także tych, którzy od wielu lat prowadzą terapię i nie potrafią utrzymać abstynencji.

I nie ma niebezpieczeństwa, że taka osoba „popłynie”, przekroczy normę?
Oczywiście, że jest. Szanujemy jednak wolę i cel pacjenta. Jeśli ten mówi, że nie wyobraża sobie życia bez alkoholu, to terapia nastawiona na abstynencję jest i tak zdana na niepowodzenie. Na ogół wtedy pacjent znika z terapii. Natomiast gdy proponujemy mu: „może nauczysz się pić w sposób kontrolowany”, to otrzymuje pewną motywację i formę przejściową. I jeśli sam przekona się, że nie potrafi kontrolować picia, to wtedy może zdecydować się na program abstynencyjny. Jedni mogą się nauczyć kontroli, a drudzy nie. I dla tych drugich to jest właśnie ta forma przejściowa terapii.

Sądzę, że zgłaszający się do was człowiek nie wyobraża sobie życia bez alkoholu.
To mylne wyobrażenie. Większość wybiera abstynencję, ponieważ próbowali wielokrotnie kontrolować picie i już rozumieją, że najlepszym sposobem dla nich będzie abstynencja. O dziwo, takich osób jest więcej. One już wiedzą, że z piciem nie ma żartów, bo za dużo stracili.

Jak wygląda terapia picia kontrolowanego?
Jest to terapia krótkoterminowa, w trakcie której pacjent pije alkohol, ale pewne rzeczy ustalamy. Podstawą jest to, że będzie wypełniał arkusz samoobserwacji, zapisując, ile pije, co i w jakich okolicznościach. Te okoliczności omawiamy na spotkaniach - co wyszło, a co nie wyszło. Fachowo nazywa się to terapia poznawczo-behawioralna z dialogiem motywującym.

To coś zupełnie innego, nowego...
Prawdopodobnie jesteśmy jedyną poradnią w Polsce, która ma tak ustrukturalizowany program. Wiem, że coraz więcej placówek rozważa jego wprowadzenie. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych pracuje nad rekomendacją dla takich programów, a w środowisku terapeutów coraz więcej się o nich mówi.

Dotychczas, gdy facet oświadczał, że nie wyobraża sobie życia bez alkoholu, to musiał wrócić tam, skąd przyszedł. Czy to oznacza nowe spojrzenie na chorobę alkoholową: można pić będąc uzależnionym?
Jeżeli założymy, że choroba uzależnienia jest chorobą utraty kontroli, to pojawia się inny paradygmat. Jeśli nie model chorobowy, to może inaczej należy spojrzeć na alkoholizm? Może jak na pewien nawyk, od którego można się odzwyczaić?

Od lat, codziennie, wypijam jedno piwo przed snem, góra dwa. I wszystko jest ok.
To jeszcze, dwa dni w tygodniu powinien pan mieć bez piwa.

Nie mam.
No, to warto pomyśleć, żeby je mieć.

Fakty


Zaczyna się od konwencjonalnego stylu picia...


- W 1849 r. szwedzki lekarz Magnus Hus opublikował dzieło „Alcoholismus chronicus”, w którym po raz pierwszy w historii sformułował koncepcję alkoholizmu jako choroby. W 1960 r. amerykański lekarz Elvin Morton Jellinek opublikował pracę „Koncepcja alkoholizmu jako choroby”. E.M. Jellinek pierwszy przedstawił, w jaki sposób dochodzi do powstawania i pogłębiania się uzależnienia od alkoholu, podzielił proces powstawania choroby na fazy. Autor wyróżnia następujące stadia choroby alkoholowej:
Faza wstępna prealkoholowa, trwająca od kilku miesięcy do kilku lat, zaczyna się od konwencjonalnego stylu picia. Człowiek odkrywa, że picie alkoholu nie tylko daje przyjemne doznania, ale także łagodzi przykre stany emocjonalne. Wzrasta tolerancja na alkohol.

- Faza ostrzegawcza zaczyna się w momencie pojawienia się luk pamięciowych - palimpsestów.

- Faza krytyczna rozpoczyna się od utraty kontroli nad piciem.

- Faza przewlekła zaczyna się wraz z wystąpieniem wielodniowych ciągów.

- Autor podkreślał, iż zatrzymanie choroby jest możliwe na każdym etapie i w każdej fazie.

- Od czasu dzieła Jellinka pojawiły się też inne typologie alkoholizmu.

(źródło: Wikipedia)

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 24-09-2017 12:24

    Brak ocen 0 0

    - kala: Jaki jest limit dla kobiet?

    Odpowiedz

  2. 08-08-2017 11:25

    Brak ocen 0 0

    - piciekontrolowane.com: Nie dla wszystkich rezygnowanie z picia jest do zaakceptowania. Jest grupa ludzi, dla których jest to nie do przeskoczenia dlatego też nie decydują się na podjęcie terapii, pogłębiając swoje uzależnienie. Nauka picia kontrolowanego jest szansą dla tych, którzy nie chcą przestać pić. PARPA rekomenduje programy ograniczania picia jako kolejna ścieżkę w ofercie terapeutycznej. Sporo literatury na ten temat mozna znaleźć na stronie piciekontrolowane.com

    Odpowiedz

  3. 12-10-2015 22:11

    Oceniono 4 razy 3 1

    - Mati: Chyba ze sto razy próbowałem ograniczyć picie, ale po tygodniu, dwóch, czasem miesiącu lub nawet więcej wracałem do picia szkodliwego. Poza tym kiedy już zaczynam pić to pije aż nie dam rady, albo skończą mi się pieniądze w kieszeni. Nie wiem w jaki sposób ta Pani ma zamiar powstrzymać osobę uzależnioną przynajmniej tak jak ja do przerwania po tym piwie, dwóch czy pierwszej setce.. Nikomu się jeszcze nie udało tego dokonać. No ale skoro Światowa Organizacja Zdrowia ma takie badania to może być krok ku jakiejś nowej innowacyjnej metodzie walki z alkoholizmem. PS. Ciekawe tylko jak czuć się będą ludzie na takiej terapii, cały dzień na skręcie by wieczorem chlasnąć sobie jedną lufe, straszne męki. Pozdrawiam

    Odpowiedz

  4. 12-10-2015 11:25

    Oceniono 12 razy 10 2

    - AA: Nasz klient - nasz pan. A, że w ten sposób zdechną tysiące alkoholików? A cóż to obchodzi terapeutów?

    Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz