Czart szalał nad regionem

Małgorzata Oberlan 24 lipca 2015

Tej niedzieli nie zapomną setki mieszkańców Kujawsko-Pomorskiego, ze wsią Zawały na czele. Nim podniosą z gruzów swoje domy, osuszą piwnice i sprzątną powalone drzewa, wiele razy jeszcze spytają: dlaczego nas to spotkało?

Romantycznie: druga Wenecja. Realistycznie: znów sparaliżowana z powodu wody Bydgoszcz. Według szacunków Rafała Maszewskiego, klimatologa związanego z UMK, w minioną niedzielę w Toruniu spadło od 5 do 11 litrów wody na metr kwadratowy, ale w Bydgoszczy mi

Fot.: Dariusz Bloch


Henryk Borek swój dom budował od 2002 roku. Długo? Niekoniecznie. Tak się stawia i wykańcza domy w wielu miejscach Polski. Bez kredytu, po kawałku, głównie własnym sumptem, szukając tańszych materiałów. Tak też powstawał i jego dom - biała piętrówka pod adresem Zawały 33 a, w gminie Obrowo.

Miałem taki sen...


- Właśnie wstawił nowe okna i drzwi na górze budynku. Teraz miał kłaść panele w salonie. Miesiąc temu wygasło mu ubezpieczenie domu, ale postanowił przeczekać lato. Myślał: co tam może mi się stać latem? A stało się w niedzielę, tuż po godzinie 17.00.


- Nagle zrobiło się ciemno, wiatr zaczął wiać z niesamowitą siłą. Dach dosłownie rozerwało nam na cztery części, ściany zaczęły się walić. Mnie wielka siła rzuciła na mur, ale dałem radę wstać i wyciągnąć żonę z pokoju - relacjonuje mężczyzna na gruzach.

Jego dom nie ma dachu i górnej kondygnacji. Gruzy przygniotły trzy samochody. Dziękuje opatrzności, że osiemnastoletni syn akurat wyjechał nad morze. Gdyby był w domu, najpewniej siedziałby w swoim pokoju na górze. Strach myśleć, co zrobiłby z nim ten żywioł.

Zawały 33a już odwiedził inspektor nadzoru budowlanego. „Dom nie nadaje się do odbudowy; konieczna będzie całkowita rozbiórka” - usłyszał pan Henryk. Jakoś się z tą myślą oswaja, usuwając gruzy wspólnie z kolegami z pracy (bez proszenia od razu pośpieszyli z pomocą) i strażakami. Łzy jednak ciągle kręcą się w oczach, a te kilka minut niedzielnego popołudnia stoi przed oczami. - A wie pani, że ja to sobie wyśniłem - mówi nagle, gdy już się żegnamy. - Miałem taki sen, że właśnie ta część domu nam się przesuwa i niszczy samochody...

Wieś Zawały w gminie Obrowo po nawałnicy wyglądała jak pobojowisko. Żywioł łamał tu drzewa jak zapałki, a dachy rozrywał niczym kartony. Czy dachy kładzione inną techniką, silniej wiązane, z lepszych materiałów oparłyby się wichurze? Trudno przesądzać.

fot. Grzegorz Olkowski

Wieś Zawały w gminie Obrowo po nawałnicy wyglądała jak pobojowisko. Żywioł łamał tu drzewa jak zapałki, a dachy rozrywał niczym kartony. Czy dachy kładzione inną techniką, silniej wiązane, z lepszych materiałów oparłyby się wichurze? Trudno przesądzać.


Henryk Borek już postanowił: nowy dom, który wybuduje, będzie niski. I ubezpieczony.

Za kwadrans hot-dogi


Kilka posesji dalej, pod numer 61f, strażacy usuwają gruz sprzed domu Makowskich. Im też nawałnica porwała dach i górną kondygnację. Wszystko trwało raptem z pięć minut: ciemność, wielka siła wiatru, rozbite szyby wpadające do wnętrza. Ojciec ciałem zasłonił 7-letniego Filipa. Matka chwyciła ręce 23-letniej Darii. Wszyscy ukryli się w piwnicy.

- A miały nas czekać wreszcie dobre czasy... Mąż po 25 latach pracy w kopalni w Bytomiu przeszedł na „przedemerytalne”. Skończyły się nasze lata rozłąki i tęsknoty. Już mieliśmy tylko spokojnie żyć, doglądać dzieci, domu, pielić ogródek - pani Anna siedzi na ganku i jakoś tak nie może się ruszyć. Złoży kilka zdań, zamyśli się, spojrzy w niebo i znów łzy płyną.

Za to pan Piotr uwija się jak w ukropie. Właśnie żegna nadzór budowlany i wraca do usuwania gruzów. „Nie takie rzeczy w kopalni widziałem” - powiedział żonie zaraz po wichurze. I tak jest mu lepiej, w tym ruchu i zabieganiu.

- Mimo wszystko, trzeba Bogu dziękować, że żyjemy - wzdycha pani Anna. - Bo normalnie przecież to córka siedziałaby o tej porze u siebie, na górze. A tak, cała nasza czwórka była w salonie na dole. Daria miała właśnie robić nam hot-dogi. Za kwadrans miały być gotowe...

Rodzina Makowskich, jak 53 inne w gminie, już dostała pierwszy zasiłek (przyznawano do 6 tysięcy zł). Jej dom wymaga jednak gruntownego remontu, więc ma prawo ubiegać się przynajmniej o 20 tysięcy zł państwowego wsparcia na ten cel.

Co to był za czart?


Mieszkańcy wsi Zawały, jednej z najbardziej poszkodowanych przez nawałnicę w kraju, są pewni, że dotknęła ich lokalna trąba powietrzna. Niektórzy widzieli, jak szła od lasu, od południa. Drzewa łamała niczym zapałki, dachy dosłownie rozrywała na części, gospodarcze zabudowania rzucała z niesamowitą siłą aż za tory kolejowe. Ba, tak samo zmiotła z powierzchni ziemi sklep spożywczy Agnieszki Kłosowskiej. Cud, że kobieta akurat wyszła do domu zamknąć okna. Gdy wróciła, sklepu już nie było...

Rafał Maszewski jednak, klimatolog związany z UMK w Toruniu, byłby ostrożny z tą trąbą czy nawet z tymi trąbami, bo przecież i w innych miejscach województwa mówiono o takim zjawisku. - Większość strat była prawdopodobnie poczyniona przez wiatr prostoliniowy - podejrzewa. - Zimne powietrze gwałtownie spadało (prąd zstępujący) w dół chmury burzowej, rozbijając się o ziemię i rozchodząc w różnych kierunkach, powodując często punktowe zniszczenia. Lokalnie nie można całkowicie wykluczyć krótkotrwałego zejścia trąby powietrznej, ale jest to sprawa bardzo problematyczna.

Jak podaje klimatolog, w niedzielę, 19 lipca, burza przyniosła niezbyt długo trwające, ale bardzo intensywne opady deszczu. W Toruniu spadło od 5 do 11 litrów wody na metr kwadratowy, ale w Bydgoszczy miejscami było to już około 23 litrów wody (lokalnie, poza punktami pomiarowymi, sumy opadów mogły być wyższe). Porywy wiatru zmierzone w dwóch miejscach Torunia (północna i zachodnia część miasta) wyniosły 80-90 km/h, ale z pewnością na lewobrzeżu, a zwłaszcza na wschód od miasta, lokalnie porywy te były znacznie większe i mogły osiągać prędkość ponad 110-120 km/h.

Romantycznie: Wenecja


Z powodu niedzielnych nawałnic w całym regionie strażacy wyjeżdżali interweniować aż 972 razy. W Toruniu burza łamała drzewa, słupy energetyczne, a ulewa zalewała piwnice (w tym w szkole w podtoruńskich Łysomicach).

Bydgoszcz romantycznie zamieniła się w Wenecję. Realistycznie - przyjęła
na siebie rwące potoki. Woda dosłownie zmiotła torowisko na Babiej Wsi. Bydgoscy strażacy wyjeżdżali ponad 80 razy, w większości na wezwania właścicieli
zalanych piwnic i lokali usługowych. Najwięcej pracy było w Śródmieściu, gdzie woda wlewała się do piwnic.

Tragicznie było na drogach. Silny prąd porywał ciężkie pokrywy studzienek kanalizacyjnych. Woda zalała najważniejsze skrzyżowania w mieście. Kierowcy stali w korkach albo ratowali się objazdami - po trawnikach i chodnikach. Tradycyjnie pod wodą znalazły się skrzyżowania Glinki-Szpitalna i wiadukt na ulicy Brzechwy w Fordonie.

Przykra niespodzianka, delikatnie mówiąc, czekała też na amatorów niedzielnych zakupów. W Centrum Handlowym „Rondo” uwięzione zostały auta, pozostawione na podziemnym parkingu. Woda po prostu lała się tunelem dojazdowym. - Znów wystarczyła solidna burza z ulewą, by sparaliżować miasto - narzekali bydgoszczanie.

Służby wojewody i instytucje samorządowe, jak wszystko na to wskazuje, stanęły na wysokości zadania. Już wczesnym rankiem w poniedziałek w Zawałach pojawiła się nie tylko wojewoda Ewa Mes, ale i minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska. Gminie Obrowo natychmiast przekazano 200 tysięcy złotych, które we wtorek - jako zasiłki „pierwszej pomocy” - zaczęli odbierać poszkodowani mieszkańcy.

Zawały i okolica zdały test z solidarności. - Tu od początku każdy każdemu pomaga. Sąsiedzi, krewni, koledzy z pracy. Inaczej nie dalibyśmy rady z tym wszystkim - mówią nam Adam i Adrian Wierzbowscy, ojciec i syn, naprawiając zerwany dach z gronem pomocników. Dach świeżo położony. Najdalej trzy tygodnie temu...

Przecież nie tylko u nas


- Ludzie budują domy „po taniości”. Oszczędzają też na ubezpieczeniu. No, chyba przecież nie tylko u nas, prawda? - pyta retorycznie Grażyna Kuziemkowska, wpatrując się w to, co zostało po spożywczaku w Zawałach (lodówka i regał). - Cud prawdziwy, że nikt we wsi nie zginął. Tyle już tylko można powiedzieć.

Z ostatniej chwili


Pierwsza pomoc dla poszkodowanych już jest, ale potrzeby są większe

- Tylko w gminie Obrowo nadzór budowlany doliczył się ponad 65 zniszczonych zabudowań. Większość we wsi Zawały. Zdecydowanie najbardziej, bo praktycznie w całości, ucierpiały domostwa państwa Borków (Zawały) i Lipińskich (Łążyn II). Nie tylko te rodziny wdzięczne byłyby za pomoc hurtowni budowlanych w postaci materiałów budowlanych na odbudowę, (betonowe bloczki fundamentowe, suporeksy itp). Można kontaktować się z Urzędem Gminy Obrowo (tel. 56-678-60-22) lub Henrykiem Borkiem (tel. 530-443-761).

- Każdy może pomóc, dokonując wpłaty na gminne konto: Bank Spółdzielczy w Grębocinie 43 94910003 0020 0006 0091 0036.
Z dopiskiem „Pomoc dla poszkodowanych z terenu Gminy Obrowo”.

- Wojewoda kujawsko-pomorska w sumie przekazała 600 tysięcy złotych na wypłatę pierwszych zasiłków (do 6 tysięcy złotych) dla 139 rodzin z 19 gmin poszkodowanych przez nawałnice.Jedna trzecia pomocy trafiła do mieszkańców gminy Obrowo.

- Wieś Zawały uznano za jedną z najbardziej poszkodowanych w Polsce.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.