Dawcy ostatniej szansy

Katarzyna Bogucka 24 lipca 2015

Krew noworodka mieści się w filiżance, w osobie dorosłej krąży jej ok. pięciu litrów. Zdrowemu tyle wystarczy, ale w czasie ciężkiej operacji, podaje się do 25 jednostek krwi. Centra krwiodawstwa stale czekają na sygnał ze szpitali. Jeszcze bardziej na dawców.

Karolina Ziąber przechodziła koło centrum krwiodawstwa i podjęła szybką decyzję o donacji. Źródłem informacji dla dawców są najczęściej: rodzina i znajomi (45,4 proc.), szkoła (33,5 proc.), praca (8,9 proc.), pracownicy centrów i służby zdrowia (3 proc.),

Fot.: Tomasz Czachorowski


Uratowanie życia co najmniej trzem osobom zajmuje... dziesięć minut. Tyle mniej więcej czasu zabiera bezbolesne pobranie jednej jednostki krwi (ok. 450 ml). Wcześniej trzeba jeszcze wypełnić formularz - bardzo szczegółowy i, co tu dużo kryć, bezpruderyjny, oraz spotkać się z lekarzem, który na podstawie wyników i wywiadu kwalifikuje do zabiegu. Argumentów za honorowym oddawaniem krwi jest więcej. Może ten będzie bardziej obrazowy: gdyby wszyscy obywatele w wieku 18-65 lat przynajmniej dwa razy w życiu oddali krew, nigdy nie zabrakłoby tego drogocennego płynu.

Letnia mobilizacja


Doktor Katarzyna Gągola, zastępca dyrektora Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Bydgoszczy, mówi że najlepiej oddawać krew systematycznie i bardzo do tego zachęca. Może zacząć właśnie teraz? Latem dawców jest zwykle nieco mniej, zaczyna się w związku z tym wysyłanie SMS-ów do stałych krwiodawców, apelowanie przez media, organizowanie rozmaitych akcji, itp. Trzeba się dwoić i troić. Najlepiej działa poczta pantoflowa i charyzma zasłużonych krwiodawców, wcale nie wielkie zrywy, których efektem mogą być niekiedy zapasy (a krew ma swój termin ważności). Wakacje zawsze są trudne. Statystyki pokazują, że serca najbardziej otwierają się przed Bożym Narodzeniem. A skomplikowane operacje i wypadki komunikacyjne zdarzają się przecież stale. Ktoś obliczył, że w Ameryce w każdej minucie używa się 14 litrów krwi.


We wtorkowe popołudnie w RCKiK ruch jest niewielki, przynajmniej w rejestracji (spotykamy tam w ciągu półtorej godziny ok. siedmiu osób). W sali pobrań siedzi Karolina Ziąber z Nowej Wsi Wielkiej. Jest tu kolejny raz. Dlaczego? - Może kiedyś też będę potrzebowała pomocy - uśmiecha się dawczyni. Nic jej nie boli, jest zrelaksowana, w ręce ściska czerwoną piłeczkę. Oprócz niej w sali nie ma nikogo. O rozmowę z innym zasłużonym krwiodawcą będzie trudno. Centrum nie chce nikogo wskazywać, czyli wyróżniać. Wszyscy są równie ważni i wartościowi. I każda grupa krwi jest cenna, choć najwięcej się mówi o bardzo rzadkich „minusach”.

Za chwilę Karolina pojedzie do domu, obdarowana ośmioma czekoladami, wafelkiem i soczkiem. To jedyna forma zapłaty za wyświadczone dobro. Pieniędzy w tym budynku się nie ogląda. Kto wie, być może stałyby się pokusą do ukrywania schorzeń czy ryzykownych zachowań? Gratyfikacja (zgodnie z rozporządzeniem ministra) obejmuje w naszym regionie zaledwie kilka osób, których krew jest wyjątkowo rzadka i w grupie, i w pozostałych parametrach (jest ich ponad trzydzieści).Wykorzystuje się ją wyłącznie do produkcji leków. Poza tym krwiodawcy mogą liczy na rabaty w wybranych sklepach, firmach. Zniżka przyznawana jest na podstawie legitymacji Honorowego Dawcy Krwi, pod warunkiem, że od ostatniego pobrania minął nie więcej niż rok. Wykaz firm uczestniczących w akcji „Dawcom w Darze” jest na stronie www.dawcomwdarze.pl. Co do słodkości, zasada jest taka, że odebrane razem z krwią kalorie trzeba zwrócić. Każdorazowe pobranie oznacza około pół kilograma wagi mniej.

NIK  alarmuje, że od 2010 r. liczba dawców w Polsce utrzymuje się na względnie stałym poziomie, ale rośnie zapotrzebowanie na krew, co może rodzić ryzyko niezabezpieczenia jej wystarczającej ilości na potrzeby leczenia pacjentów. Na zdjęciu Celina Budka,

fot. Tomasz Czachorowski

NIK alarmuje, że od 2010 r. liczba dawców w Polsce utrzymuje się na względnie stałym poziomie, ale rośnie zapotrzebowanie na krew, co może rodzić ryzyko niezabezpieczenia jej wystarczającej ilości na potrzeby leczenia pacjentów. Na zdjęciu Celina Budka,


Idziemy na pierwszą linię frontu. W Dziale Ekspedycji ruch jest spory. Przy okienku spotykamy Jolantę Kuś, starszą sekretarkę medyczną i Celinę Budkę, starszą pielęgniarkę. Kolejne porcje schłodzonej krwi odbierane są od pań raz po raz przez wysłanników różnych szpitali. Woreczki pochodzą, m.in., z niewielkiej lodówki ze szklanymi drzwiami. - W temperaturze od 2 do 6 stopni Celsjusza koncentrat krwinek czerwonych możemy przechowywać do 42 dni, ale w praktyce krew nigdy tyle nie czeka. Materiał z tej właśnie lodówki przeznaczony jest dla specjalnych odbiorców: dla noworodków, do transfuzji dopłodowych, do transfuzji wymiennych po porodzie, gdy zaistnieje konflikt serologiczny u dziecka. dla osób z rzadkim fenotypem krwi, nie tylko w tych głównych grupach, ale też w innych parametrach. W pozostałych lodówkach chłodzi się krew dla mniej wymagających biorców - wyjaśnia dr Gągola.

Osocze ma czas


Z krwi odwirowuje się trzy składniki: czerwone krwinki, płytki i osocze. Osocze (i płytki krwi) mają słomkowy kolor. Przechowywane jest w chłodziarce, w temperaturze od minus 25 stopni Celsjusza. - Mrozimy je szokowo, w ciągu ośmiu godzin od pobrania. Szokowo, czyli w 60 stopniach Celsjusza - tłumaczy specjalistka. Dalej wyjaśnia, że taki sposób potraktowania sprawia, że ta część krwi może czekać na odbiorcę nawet trzy lata. Z osoczem jest jednak pewien problem. - Każdego dawcę prosimy, by zgłosił się do nas po czterech miesiącach od poboru, choćby tylko na badanie krwi - zaznacza dr Gągola. - Żeby bezpiecznie i zgodnie z prawem osocze przetoczyć, jego dawca musi być dwa razy, w odstępie co najmniej 16 tygodni, przebadany na obecność wirusów. Proces ten nosi nazwę karencji i ma wyeliminować tzw. „okienko diagnostyczne” u dawcy, czyli wczesny okres zakażenia, w którym pomimo obecności czynników patogennych, dostępnymi badaniami nie można ich jeszcze wykryć.

Jeśli wirusów nie ma, osocze można natychmiast przekazać szpitalowi. Odgrywa ogromną rolę w procesie krzepnięcia krwi, zapobiega masywnym krwotokom. Jeśli dawca jednak się do centrum nie zgłosi (a wcale nie ma takiego obowiązku), materiał poddawany jest inaktywacji w reduktorze patogenów. Niszczy się wirusy, bakterie, pasożyty, niestety, nieco obniżając wartość osocza. I jeszcze płytki. Trzymane są w temperaturze plus 20-24 stopnie na specjalnych wytrząsarkach. Trzeba je przetoczyć w ciągu pięciu dni od momentu pobrania.

À propos wspomnianych bakterii i wirusów, warto, kolejny zapewne raz obalić mit o zakażeniach w środowisku krwiodawców. W regionie do takich nie doszło. Na każdej jednostce oddanej krwi przeprowadza się rutynowo siedem testów, w tym sześć w kierunku chorób wirusowych (m.in. szuka się wszystkich typów żółtaczki, wirusa HIV, kiły). - Raczej to my wykrywamy podczas szczegółowych badań choroby potencjalnych dawców, np. nadciśnienie albo zakażenia wirusowe. To chyba najbardziej przykry moment, gdy trzeba zawiadomić człowieka pełnego dobrej woli, że sam potrzebuje pomocy
- wyznaje dr Gągola. - Ciężko jest też zrozumieć rozentuzjazmowanym ludziom, że nie kwalifikują się do donacji, albo że nie mogą przychodzić częściej niż sześć razy w roku (kobiety tylko cztery razy). Taki rytm jest uzasadniony cyklem (mniej więcej ośmiotygodniowym)odnawiania się krwinek. Przy okazji obalmy kolejny mit: pod wpływem donacji krwi w organizmie nie przybywa, i nie trzeba w związku z tym oddawać ją do końca życia, aby uniknąć nadciśnienia.

Dyskwalifikacji można się spodziewać nie tylko w przypadku wykrycia chorób zakaźnych. Choroby przewlekłe, wymagające stałego zażywania leków (np. niedoczynność tarczycy czy okresowe odczulanie w alergii, związane z zażywaniem leków) także są przeciwwskazaniem. Zawartość leków we krwi może zaszkodzić biorcy, a niekiedy i sam dawca powinien unikać ubytków krwi. Idźmy dalej. Zwykła aspiryna pogarsza parametry krwi (uszkadza funkcję płytek), podobnie jak inne niesteroidowe leki przeciwzapalne. Istotny jest również wywiad, a w nim pytania o wycieczki zagraniczne (szczególnie do krajów, w których szaleją malaria, wirus zachodniego Nilu czy inne choroby), o przygodne kontakty seksualne, o tatuaże. Religia, kolor skóry nie mają dla ekipy kwalifikującej żadnego znaczenia (przy rejestracji RCKiK spotkaliśmy dwie muzułmanki).

Dyrektor Katarzyna Gągola dwa razy w życiu oddała krew, dopóki względy zdrowotne jej nie zdyskwalifikowały. Wiedziała, dla kogo to robi. Wspomina bezcenne i uskrzydlające uczucie radoś-
ci. Wciąż żałuje, że nie jest już jej dane w ten sposób pomagać.

Dawcy, przybywajcie!


Żeby zaspokoić potrzeby wszystkich lecznic, RCKiK musi dziennie pobrać od 250 do 300 jednostek krwi i to zazwyczaj się udaje. W zeszłym roku do RCKiK zgłosiło się 41 tysięcy dawców. Oddali ok. 70 tysięcy jednostek krwi. W czasie kadencji doktor Katarzyny Gągoli nie zdarzyło się, by zabrakło krwi do ratowania życia, ale dyrektor pamięta sytuacje, gdy pustki w lodówkach zmuszały szpitale do przekładania planowych zabiegów. W tej chwili w w bydgoskim RCKiK najbardziej potrzebne są wszystkie grupy minusowe: A, B i 0. Nie czekają tygodniami w lodówkach, idą do szpitali dzień po pobraniu. Sytuacja nie jest niebezpieczna, ale niepokojąca. Do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, w którym działa jeden z punktów poboru RCKiK, w miniony poniedziałek zgłosiło się tylko dwudziestu chętnych do podzielenia się krwią, czyli aż o połowę mniej, niż w innych porach roku...

Warto wiedzieć


Tysiące litrów dobra

- Tylko 15 proc. Polaków ma grupę krwi Rh-, co powoduje niedobory w tej właśnie grupie. W reszcie populacji 7 proc. ma grupę AB Rh+, 15 proc. B Rh+, 31 proc. 0 Rh+, 32 proc. A Rh+.

- Na koniec 2013 r. w ogólnokrajowym rejestrze zewidencjonowanych donatorów było 2,8 mln dawców krwi (ale aktywna jest tylko ok. jedna czwarta z nich). Liczba chętnych do oddania krwi systematycznie rosła, jednak nie przekładało się to na wzrost donacji.

- Regularnie zwiększał się odsetek osób niedopuszczanych przez lekarzy do oddawania krwi: z 11 proc. w 2010 r. do 15 proc. w 2013 r.

Warto wiedzieć


Dojadą i pobiorą

- Punkt poboru w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu działa od poniedziałku do piątku, w godz. od 7 do 11, a w środy od 7 do 17. W każdy trzeci czwartek miesiąca krwiobus czeka także przy Rynku Nowomiejskim (więcej o trasie busa na stronie www.rckik-bydgoszcz.com.pl).

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.