Wpław z nurtem Brdy i Wisły

Krzysztof Błażejewski 17 lipca 2015

W międzywojniu wyścigi pływaków rozgrywano na jeziorach, zalewach i rzekach. W zimnej wodzie, przy silnym nurcie, nie bacząc na muł i wodorosty. Czy uda się wrócić do tradycji dorocznych wielkich imprez pływackich na głównych rzekach regionu?

Na zdjęciu: moment startu do wyścigu „Wpław przez Wisłę” z przystani jachtowej YMCA w Warszawie latem 1934 roku

Fot.: Narodowe Archiwum Cyfrowe


15 sierpnia 2014 roku po wielu latach przerwy w Brdzie, w centrum Bydgoszczy pojawiła się rzesza pływaków. Rozegrano wówczas wyścig pod nazwą „Bydgoska woda”, nawiązując po latach przerwy do dawnych tradycji masowych zawodów pływackich w mieście. Przed tygodniem w Bydgoszczy odbyły się z kolei zawody triathlonowe, których pierwszym etapem było pokonanie półkilometrowego odcinka Brdy. Zapowiadane są kolejne zawody pływackie na tej samej rzece. Czy to znak, że uda się wskrzesić piękną, widowiskową tradycję?

Z Ciechocinka do Torunia


Zanim wybudowano w Polsce sieć basenów, pływacy ścigali się na naturalnych akwenach - w morzu, na jeziorach i rzekach. W 1927 roku pierwsze pływackie długodystansowe mistrzostwa Polski odbyły się w Bydgoszczy na... torze regatowym wioślarzy w Brdyujściu. W tym samym roku na trasie od mostów kolejowych do Wyspy Młyńskiej (śluzę miejską trzeba było pokonać na nogach) zorganizowano pierwszy historyczny wyścig „Wpław przez Bydgoszcz”. Również w 1927 roku grupa najlepszych wówczas pływaków w regionie, skupiona w Toruńskim Klubie Sportowym, podjęła próbę pokonania 20-kilometrowego dystansu między Ciechocinkiem i Toruniem, płynąc Wisłą. Do mety dotarła po trzech godzinach walki z zimnym nurtem tylko dwójka śmiałków: Henryk Buza i Franciszek Błoch.


W 1932 roku głośnego wyczynu dokonał Piotr Szymański z Bydgoszczy. Płynąc samotnie, pokonał dystans długości 56 km. Wystartował 28 sierpnia o godz. 9.50 z bulwaru w Toruniu, by o 18.45 wyjść z wody w Fordonie, gromko oklaskiwany przez liczną publiczność, obserwującą z brzegu jego wyczyn. Rok później grupa śmiałków z Torunia uczestniczyła w wielkiej sztafecie pływackiej, która pokonała trasę z Torunia do Gdyni!

Wyczyny pływaków budziły coraz większe zainteresowanie, przybywało też uczestników wyścigów. Modne stały się masowe imprezy, rozgrywane na rzekach o nazwie „Wpław przez ...”. Pokonywano więc Wisłę w Warszawie i Krakowie, Wartę w Poznaniu, w Wilnie pływano Wilią, a w Grodnie
- Niemnem.

Pomiędzy śluzami


W naszym regionie po „Wpław przez Bydgoszcz” kolejne cykliczne rzeczne zawody zorganizowano na Wiśle na trasie z Grudziądza do Strzemięcina. Potem przyszła kolej na „Wpław przez Toruń”. W każdej z tych imprez startowało ponad stu chętnych, a liczba widzów zgromadzonych na brzegach rzeki sięgała kilku tysięcy.

W 1937 roku mistrzostwa Polski odbyły się na kanale bydgoskim. Najlepsi polscy pływacy ścigali się pomiędzy śluzami. Ostatniego lata przed II wojną odbył się pierwszy „Wpław przez Fordon” na Wiśle.

Masowe imprezy pływackie w naszym regionie wznowiono zaraz po wojnie. Już w lipcu 1945 roku rozegrano na Brdzie w centrum mias-
ta kolejne wyścigi z cyklu „Wpław przez Bydgoszcz” z udziałem pływaków bydgoskich na dystansie 1,5 km. Rok później ścigano się już w szerszym gronie, z udziałem pływaków z Polski północnej. Start wyznaczono przy śluzie miejskiej, metę usytuowano przy Rybim Rynku. Rywalizujących z zapałem sportowców z Bydgoszczy i Torunia pogodził... zwycięzca takiego samego wyścigu z 1937 roku, były bydgoszczanin Marchlewski, teraz mieszkaniec Gdyni. Ten sam znakomity pływak wygrał wśród seniorów także w 1947 roku, kiedy zainteresowanie zawodami wzrosło na tyle, że brzegi Brdy dosłownie były oblepione wielotysięczną rzeszą kibiców. Widząc rosnącą popularność imprezy, bydgoszczanom pozazdrościli torunianie i w tym samym roku zorganizowali imprezę „Wpław przez Toruń” na Wiśle.

Defilada na Gdańskiej


W 1948 roku kolejne zawody w Bydgoszczy były jedną z największych imprez sportowych w dotychczasowych dziejach miasta i - jak reklamowano - największą pływacką imprezą w Polsce. Najpierw około 600 uczestników „Wpławu” przedefilowało przez Gdańską, by na placu Wolności wysłuchać propagandowych przemówień ówczesnych władz, sławiących dorobek Polski Ludowej. Potem, już na Brdzie, odbyła się parada motorówek i innych jednostek pływających, a następnie zawodnicy popłynęli w serii wyścigów, które obserwowało, jak oszacowano, około 30 tysięcy widzów! Zawody poprzedziła wielka letnia akcja nauki pływania, prowadzona przez specjalnie powołane w tym celu komitety społeczne. Podlegali jej... wszyscy obywatele Polski Ludowej, mający ukończone 8 lat.
Najlepszym w bydgoskim wyścigu wręczono nagrody, których organizatorzy zgromadzili... ponad 100, były to puchary, plakietki, dyplomy, a nawet obrazy współczesnych malarzy. Wszystkie trofea można było wcześniej obejrzeć na wystawie w witrynie sklepu BSS Społem przy ul. Gdańskiej.

Przyjechała „Kronika”


„Wpław przez Bydgoszcz” z 1948 roku został utrwalony przez specjalną ekipę na taśmie filmowej, a obszerne fragmenty można było zobaczyć w jednym z wydań „Polskiej Kroniki Filmowej”. I dziś migawki z tamtego wyścigu (z oryginalnym, dętym i patetycznym komentarzem) można obejrzeć na stronie internetowej Filmoteki Narodowej.

To był w historii bydgoskich „Wpław” szczytowy moment rozwoju, potem pojawiła się tendencja schyłkowa, choć nadal co roku w zawodach brało udział 500-600 uczestników i tysiące obserwatorów. W 1949 roku pokazała się jako zwyciężczyni w kategorii do 14 lat Aleksandra Mrozówna z „Brdy”, późniejsza wielka gwiazda bydgoskiego pływania, olimpijka z Helsinek z 1952 r. Z kolei podczas „Wpławu” w 1950 roku wszystkie nagrody zdobyli bydgoszczanie, pokonując gremialnie torunian, którzy zrewanżowali się w także rokrocznie rozgrywanych wyścigach „Wpław przez Toruń”. Za to w 1951 roku w Bydgoszczy najlepszy okazał się Szostak z Torunia, robotnik z Fabryki Kotłów. Jak przyznał, pływanie uprawiał dopiero od roku, ale sukcesy zawdzięczał naukom sportowców z Kraju Rad.

To już przeżytek!


Ostatnie imprezy z tego cyklu odbyły się zarówno w Bydgoszczy, jak i w Toruniu w 1952 roku. Potem pływacy z radością przenieśli się do basenów, gdzie woda nie była już tak zimna jak w rzekach, na co najczęściej narzekali.

W 1964 r. w Bydgoszczy doszło do próby wskrzeszenia tradycji. Pod nazwą „Wpław przez Bydgoszcz” odbyły się wyścigi juniorek i juniorów na trasie od mostów kolejowych do kompleksu Astorii. Rok później w obecności 10 tys. widzów rozegrano ostatni już wyścig, tym razem dla seniorek, seniorów i płetwonurków. Organizatorzy dowiedzieli się od władz związku pływackiego, że to już koniec z takimi pomysłami, bo pływanie po rzece to „przeżytek”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.