Królowa odsłania swoje skarby

Szymon Spandowski 17 lipca 2015

Baśnie pełne są opowieści o zatopionych miastach, które raz na sto lat wyłaniają się z wody. W prawdziwym świecie bywa podobnie. Woda opada, odsłaniając pozostałości wiekowych budowli, wraki statków. Okazja, aby je zobaczyć, trafia się jednak rzadko.

Tylko tyle zostało z parowca - najprawdopodobniej „Moniuszki” - który w sierpniu 1920 roku został zatopiony przez bolszewików pod Bobrownikami

Fot.: Jacek Smarz


W środę stan wody w dorzeczu Wisły układał się w strefie wody niskiej. We Włocławku zanotowano 125 centymetrów, w Toruniu 139, w Fordonie 121, Chełmnie 167, Grudziądzu 162...


Taki komunikat podawany w południe na antenie Pierwszego Programu Polskiego Radia oznacza, że trzeba się wybrać na spacer. W Wiśle się zdecydowanie nie przelewa, co oznacza, że królowa polskich rzek będzie odsłaniała swoje skarby. Pod tym względem potrafi zadziwić. Dwa lata temu archeolodzy nie mogli uwierzyć swojemu szczęściu; brodząc pod Warszawą w płytkiej wodzie dotarli do pozostałości zatopionych barek, którymi 300 lat temu Szwedzi transportowali zrabowane podczas potopu polskie dzieła sztuki.

Wojenne dramaty


W naszym regionie miejsc rozpalających wyobraźnię również nie brakuje. Największe wrażenie pod tym względem robią wraki leżące na dnie pod Bobrownikami.

Dwa parowce z pięknych czasów, kiedy Wisła była jeszcze rzeką żywą, gdy między tratwami, holownikami i tysiącami barek majestatycznie przetaczali się przedstawiciele pływającej arystokracji - statki pasażerskie. Te dwa skończyły swoje rejsy w tragicznych okolicznościach.

Jeden zatopili bolszewicy w sierpniu 1920 roku, drugi zbombardowały niemieckie samoloty we wrześniu roku 1939.

- Rosjanie mieli armaty na górkach i stąd go ostrzelali - opowiada nam losy starszego wraku mieszkaniec Bobrowników. - Mama mi opowiadała, że statek płynął z pomocą do Warszawy. Został trafiony, załoga zdołała jednak jeszcze przybić do kępy na rzece, która tam się wtedy znajdowała.

Wojenną ofiarą z 1920 roku jest najprawdopodobniej ORP „Moniuszko”, statek pasażerski przez Polaków uzbrojony i wcielony do flotylli rzecznej. Druga jednostka, ta zatopiona w pierwszych dniach II wojny światowej, to zapewne „Spółdzielnia Wisła”.
Zapewne i prawdopodobnie, ponieważ zdania historyków na ten temat są podzielone, a źródła podają bardzo różne informacje. Nurtująca zagadka być może zostanie wreszcie rozwiązana. W sierpniu oba wraki mają zostać przebadane.
- Wspólnie z archeologiem Olafem Popkiewiczem chcemy przeprowadzić akcję identyfikacyjną - mówi Sławomir Mularski, właściciel Włocławskiego Centrum Nurkowego Mr Jacques. - Najpierw zamierzamy je namierzyć, odkopać i na podstawie badań przeprowadzić weryfikację.

Czas na badania


Nurkowie otrzymali zezwolenia Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej oraz Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Oba statki są bardzo cennymi pamiątkami naszej przeszłości, a do tego jeszcze - niezwykle rzadkimi. Trafią pod lupę naukowców w zasadzie w ostatniej chwili. Zostały okaleczone podczas wojen, przeleżały niemal sto lat na dnie rzeki, jednak największe zniszczenia spowodowali w ciągu ostatnich lat poławiacze złomu.

Wrak parowca na Wiśle to prawdziwy rarytas, na dnie królowej polskich rzek spoczywa jednak sporo barek. W Bógpomożu pod Bobrownikami widać kadłub jednostki pochodzącej jeszcze z XVIII wieku. W okolicach Siarzewa po wojnie zostały zatopione dwie berlinki, czyli barki, które w XIX w. i w pierwszej połowie XX wieku przewoziły niemal wszystkie transportowane Wisłą towary. Barki te zostały zatopione jako elementy umocnień brzegowych. Wrak jednostki przewożącej cegły, który leży w granicach Torunia, spoczął na dnie w bardziej gwałtownych okolicznościach.

- Leży na lewym brzegu, na wysokości Winnicy - mówi Czesław Błocki, właściciel m.in. kursującej między toruńskimi mostami „Wandy”. - Przy tym stanie wody na pewno jest już widoczny.

Cukier spod Fordonu


Kolejny rozkładający się trup barki jeszcze niedawno leżał na brzegu pod Solcem. Na początku XX wieku prasa lokalna poświęciła natomiast sporo miejsca dwóm wyładowanym cukrem berlinkom, które zatonęły pod Fordonem.

- W okolicach Chełmna, pod Ostrowem Świeckim w 1939 roku zbombardowano dwie barki i holownik - mówi Krzysztof Nering, właściciel pochodzącego 1930 roku „Nura”, pierwszego motorowca wiślanego, zbudowanego przez stocznię w Modlinie, a dziś najstarszego statku wciąż jeszcze pływającego po królowej polskich rzek. Wiślanego weterana niedawno mieli okazję podziwiać mieszkańcy Bydgoszczy, statek otwierał paradę jednostek, które wzięły „Ster na Bydgoszcz”. - Zniszczony przez Niemców holownik wydobyto, barki jednak zostały. Nie wiem, jak to teraz wygląda, dawno tam nie byłem, pamiętam jednak sprzed lat wystające z wody metalowe wręgi.

Wraków wiślanych jest więc całkiem sporo, chociaż, jeśli się weźmie pod uwagę ruch, jaki panował kiedyś na tym wielkim rzecznym szlaku handlowym... Według pruskich statystyk, w samym tylko październiku 1892 roku przez komorę w granicznym wtedy Silnie przepłynęło 778 statków (parowców i barek), flisacy przeprawili zaś 654 tratwy. Na ich pokładach granicę przekroczyło wtedy w sumie ponad 8700 osób! Zwracamy uwagę raz jeszcze - są to dane tylko z jednego miesiąca 1892 roku!

Aby łatwiej było wyobrazić sobie panujący wtedy na Wiśle ruch, dodajmy jeszcze, że w tym samym październiku A. D. 1892 pod Chełmnem skrupulatni pruscy urzędnicy zanotowali 1192 przepływające statki. Dno rzeki powinno więc być rajem dla archeologów, przez kilkaset lat musiały tam przecież trafić tysiące różnych przedmiotów! Często jednak bywa, że dno oglądane wczoraj, jutro będzie wyglądało inaczej. Nurt rzeki i niesione przez nią osady robią swoje. W Toruniu przecież stosunkowo niedawno zakończyły się fiaskiem poszukiwania samochodu, który stoczył sie z Bulwaru Filadelfijskiego i przepadł jak kamień w wodę. Rzeka kryje zresztą przeróżne skarby, do niektórych lepiej się nie zbliżać.

- Kiedyś, kopiąc żwir pod Fordonem, trafiłem na jakieś skorodowane pistolety i amunicję, ale tego nie podniosłem - dodaje Krzysztof Nering.

Mosty wyłaniają się z wody


Przy budowie bulwaru w Toruniu robotnicy odnaleźli kilka kul armatnich, pamiątek z dawnych walk o miasto. Jakie jeszcze ciekawostki odkrywa rzeka przy toruńskich brzegach? Na Kępie Bazarowej opadająca woda odsłoniła pale dawnej przystani oraz XIX-wiecznego mostu. Przy starym moście drogowym bardzo dobrze widać elementy przeprawy z czasów II wojny światowej. Przed laty na te kawałki osadzonego w betonie metalu wpadła motorówka milicyjna.

Poszła na dno, do którego na szczęście nie miała daleko. Wilki rzeczne do dziś opowiadają, że płynący nią funkcjonariusz miał tylko tyle czasu, aby zabrać pistolet i wyskoczyć.

Tropiciele toruńskich tajemnic spoglądają na wodowskazy i zacierają ręce. Udało im się już udokumentować między innymi ślady mostu tymczasowego z 1939 roku, znaleźć pamiątki z odbudowy mostu kolejowego, a także trafić na elementy konstrukcji pochodzącej najprawdopodobniej z przeprawy, jaką na początku I wojny światowej zbudowali saperzy. Imponujący most, po którym kursowały składy kolejki wąskotorowej, do niedawna był wojenną tajemnicą Torunia.

Cóż, susza spędza sen z powiek ogrodnikom, badaczom przeszłości daje jednak niepowtarzalną okazję, aby spojrzeć tam, gdzie normalnie wzrok nie sięga. Przecierając zamulone ścieżki należy jednak pamiętać o tym, aby poruszać się po nich bardzo ostrożnie.

Nawet płytkie rzeki potrafią być bardzo zdradliwe, a do odsłanianych przez nie skarbów trzeba podchodzić z należytym dla nich szacunkiem. Ostatecznie Biskupin został przecież odkryty dzięki temu, że z powodu prac melioracyjnych w jeziorze opadła woda, polskimi Pompejami stał się jednak dlatego, że pochodzące z osady przedmioty trafiły w odpowiedzialne ręce. Zamiast wylądować w jakiejś nieoficjalnej prywatnej kolekcji, dziś cieszą oczy wszystkich w muzeum.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 23-07-2015 17:36

    Brak ocen 0 0

    - Lop: Ach ci zlomiarze !!

    Odpowiedz