Mały wielki człowiek

Katarzyna Bogucka 10 lipca 2015

Jedenastoletni Oliwier Białowąs ma kaloryfer na brzuchu, o jakim marzą dorośli faceci, i piekielnie silne ręce. Ulubiony temat: gimnastyka, największe marzenie: olimpiada w 2020 roku w Tokyo. Gdybyście widzieli, jak perfekcyjnie robi poziomkę w rozkroku...

Oliwier Białowąs gimnastykę sportową trenuje od 5 lat.

Fot.: Filip Kowalkowski

Chłopiec, okrzyknięty największym talentem w polskiej gimnastyce sportowej, mieszka w Łochowie. Właśnie ma wakacje. Zasłużone. W ciągu roku szkolnego ćwiczy około czterech godzin dziennie, przez sześć dni w tygodniu, także w święta, (co daje około tysiąca godzin rocznie). Wieczorami musi, niestety, odrabiać lekcje.


Dla człowieka, któremu trudno usiedzieć przy biurku, to duże wyzwanie. Dla nas dużym wyzwaniem będzie znaleźć jego pozasportowe pasje. Co prawda chłopiec uwielbia oglądać w Internecie triki z wykorzystaniem jo - jo, ale to wyjątek potwierdzający regułę. - Czasem widzę, że syn włącza grę na komórce.

Za chwilę wracam, gry już nie ma, są za to filmiki z jego ulubionymi sportowcami - mówi Katarzyna Murawska-Białowąs, mama chłopca. Ci idole to holenderski gimnastyk Epke Zonderland i Japończyk Kohei Uchimura. Całkowite oddanie się ukochanej dyscyplinie sportowej, jak widać, się sprawdza.

Brawo, brawo, brawo


W czerwcu Oliwier triumfował w Nysie (trzy zlote medale!). Jego facebookowi fani oszaleli z radości: „Kochani! Gorąca, cudowna wiadomość z Nysy! Nasz bydgoszczanin Oliwier Białowąs, mały WIELKI człowiek, obronił tytuł i jest najlepszym gimnastykiem sportowym w POLSCE!

Brawo Oli, brawo trenerze (Sławomir Różański, CWZS Zawisza Bydgoszcz Klub Gimnastyczny), brawo dla rodziców, dziadka i wszystkich wiernych kibiców Oliego i trenera”. W 2013 roku chłopiec wywalczył: drugie miejsce w ćwiczeniach wolnych podczas Międzywojewódzkich Mistrzostw Młodzików w Łodzi, trzecie miejsca w finałach ćwiczeń na grzybku i finałach ćwiczeń na poręczach podczas Małej Olimpiady Gimnastycznej w Białej Podlaskiej, drugie miejsce w ogólnopolskim finale Międzywojewódzkich Mistrzostw Młodzików w Wieloboju w Gdańsku.

Rok temu zwyciężył w Eliminacjach do XX Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Gimnastyce Sportowej Mężczyzn oraz zajął trzy pierwsze miejsca na XX Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży: w wieloboju, w finale ćwiczeń wolnych oraz w finale ćwiczeń na drążku.

Na miano największego gimnastyka Oli pracuje... od pieluch, choć wcale nie było tak, jak w chińskich czy koreańskich rodzinach, które przyszłość malca planują już w życiu płodowym - nawiasem mówiąc, młodych gimnastyków, nieprawdopodobnie rozciągniętych, nazywa się u nas „chińczykami”. O wszystkim zdecydował temperament.

Już ośmiomiesięczny Oliwier zaskakiwał rodziców rozmaitymi akrobacjami, wyskokami. Gdy podrósł, zasmakował w podciąganiu się na drążku (przy pomocy taty), nawet z łóżka nie potrafił wstać tak zwyczajnie. Z pościeli wyskakiwał niczym Superman. Rodzice sądzili, że wyciszy go karate, capoeira, piłka nożna. Nic z tego.

- Na stronie klubu Zawisza znalazłem ogłoszenie o zajęciach ogólnosportowych dla małych dzieci - mówi Grzegorz Białowąs, tata Oliwiera. - Syn miał wtedy pięć lat. Cotygodniowy trening trwał godzinę. Po pierwszym razie, gdy zapiąłem Oliwiera w foteliku samochodowym, natychmiast zasnął. Pierwsze słowa po przebudzeniu: „Tato, kiedy następny trening?”. „Wciągnął się, nareszcie się wciągnął” - pomyślałem z ulgą, choć muszę przyznać, że nie stał się dużo spokojniejszy. Energia wciąż go rozpiera, ale przynajmniej znalazł swoją życiową drogę.

Czujny trener namówił państwa Białowąsów, by zapisali syna do szkoły sportowej, do klasy gimnastycznej. Zauważył niezwykłą gibkość i giętkość ich dziecka. Oliwier poszedł na drzwi otwarte Zespołu Szkół nr 15 Mistrzostwa Sportowego w Bydgoszczy i zachwycił się ćwiczącymi „chińczykami”. A trener miał nosa. Jego faworyt talentem o lata świetlne wyprzedzał swoich rówieśników. Dziś różnice punktowe między nim a innymi sportowcami z kraju zaczęły się wyrównywać.

- Oliwier może z siebie więcej dać - jest pewna Katarzyna Murawska-Białowąs. Bardzo przeżywa każdy sportowy występ syna, zresztą cała rodzina wspiera karierę młodego Białowąsa. Tata zawozi go rano do szkoły, dziadek Ryszard wnuka odbiera, mama, ciocia Gosia i siostra Roksana towarzyszą mu podczas zawodów.

- Jeszcze nigdy nie przegrał - mówi mama. - Kiedyś ten moment musi nadejść. Może smak porażki byłby dla niego mobilizujący? - zastanawia się. - Na razie Oli jest bardzo pewny siebie, wierzy, że może góry przenosić, choć, oczywiście, zdarza się, że brakuje mu odwagi. („Zdradzanie, kiedy sportowiec się boi, jest niepolityczne” - krzyczy z daleka tata Oliwiera).

Chłopiec nie ma jednak problemu z mówieniem o strachu. - Każdy nowy element wywołuje u mnie strach, który trzeba pokonać - tłumaczy. Jego tata to rozumie. - To są tak trudne elementy, że tylko osoba chora psychicznie nie bałaby się ich wykonać. Ojciec jest najbliżej syna w jego sportowej pasji. Oliwier pamięta ten jeden, jedyny występ, na który tata nie mógł przyjechać...

Trener czyni mistrza


Nasz gimnastyk od kilku tygodni ćwiczy salto w tył na poręczach i, naturalnie, boi się, że uderzy w poręcze. Ma jednak przed sobą nieustępliwego mistrza. - Trener jest bezlitosny: albo ćwiczę, albo nie, choć ja czasami próbuję coś wynegocjować... - przyznaje się do nieposłuszeństwa Oliwier.

Trener to Sławomir Różański, instruktor gimnastyki sportowej mężczyzn w klubie Zawisza Bydgoszcz, reprezentant Polski juniorów w latach 1978-1981, zdobywca mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych. Był członkiem szerokiej kadry igrzysk olimpijskich w Moskwie (1980 r.), od dwóch lat jest trenerem - koordynatorem kadry narodowej w gimnastyce sportowej. Jako trener wywalczył 30 medali mistrzostw Polski.

- Ufamy mu bezgranicznie, doceniamy to, że jest bardzo wymagający. Taka postawa przynosi efekty - cieszą się rodzice. Trener konsultuje z nimi swoje decyzje, przekazuje, nad czym trzeba z Oliwierem popracować, chodzi również o sprawy charakteru, nie tylko o sport.

- Treningi to kuźnia charakteru, także naszego
- kiwają głowami państwo Białowąs. Złego słowa nie powiedzą ani na klub, który w większej części finansuje m.in. obozy sportowe syna (w tym roku w Atenach i w Bułgarii), ani na władze. Oliwier ma stypendium prezydenta Bydgoszczy i marszałka województwa.

Lekki jak puch


O formę trzeba dbać bez względu na gratyfikację. Cała rodzina patrzy Oliwierowi w talerz. Jadłospis sportowca jest krótki. Żadnych słodyczy, fast foodów. Wyłącznie białe gotowane mięso z ryżem bądź kaszą i warzywa. Właśnie przyjechał dziadek z tortillą dla wnuka. - Spokojnie, w środku są tylko warzywa - uśmiecha się. Każde odstępstwo od zasad ujawni się w postaci tkanki tłuszczowej, a gimnastyk ma być lekki. Oliwier taki jest. I bardzo szczupły. Podnosi koszulkę, pokazuje „kratę” na brzuchu, pięknie wyrzeźbione ramiona i biceps.

Jego klubowy strój ma coś z kostiumu Supermana: niebieskie body z logo Zawiszy, białe spodnie i białe skarpetki. Skarpetki zużywają się najszybciej, podobnie jak... zimowe rękawiczki (potrzeba kilkanaście par na rok), które chronią dłonie podczas wielogodzinnych treningów. Elementów ćwiczeń i ich odmian są setki. Podstawa to ćwiczenia wolne, czyli głównie skoki akrobatyczne, stanie na rękach, kolejne elementy: koń, kółka, skok, poręcze, drążek. Chłopak będzie miał co robić do końca sportowej kariery, a może i dłużej...

Fakty


Starożytność wiecznie żywa

- Początki gimnastyki sportowej (łac. gymnos - nagi) sięgają starożytności. Sportowcy wykonują na różnych przyrządach krótkie układy ćwiczeń (trwające od 30 do 90 sekund, a przy skokach przez stół gimnastyczny jeszcze krócej). Podczas zawodów mężczyźni wykonują układy ćwiczeń w sześciu konkurencjach (kobiety w czterech): ćwiczenia wolne, koń z łękami, kółka, skok, poręcze, drążek.

- Polacy zdobyli cztery gimnastyczne medale olimpijskie. Dwa (skok przez stół gimnastyczny) należą do Leszka Blanika: brąz, Sydney (2000 r.) i złoto, Pekin (2008 r.).

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.