Mediolan pachnie piernikami i gęsiną

Alicja Cichocka-Bielicka 3 lipca 2015

Nie ma drugiej takiej kuchni na świecie, gdzie dostaniemy na przystawkę smażone liście ekwadorskiego bananowca, zasmakujemy kebabu z mięsem z kaczki prosto z Omanu, a na deser włoski mus kawowy osłodzi nam oryginalny piernik z fabryki w Toruniu. Witamy na Expo 2015 w Mediolanie.

Kolejki i upał - tego na Expo 2015 nie można uniknąć. Na zdjęciu tłum czeka na wejście na teren Światowej Wystawy. Po prawej odsłonięcie pięciometrowego portretu Kopernika z pierników

Fot.: Alicja Cichocka-Bielicka

Teren Expo to miasto w mieście, potężny 110-hektarowy obszar na peryferiach Mediolanu, oblany wodą, z własną linią autobusową, i ochroną. Ale o Światowej Wystawie Expo 2015 mówi się też, że to największa restauracja świata. Nic dziwnego. Hasło Expo 2015 to „Wyżywić planetę, energia dla życia”. Przez pół roku, od maja do października oferuje się tu smaki i zapachy z blisko 150 narodowych kuchni - od frytek belgijskich (4,5 euro za porcję), przez kebab z mięsem z kaczki z truflowym majonezem z Omanu (5 euro), po placki ziemniaczane z Polski (9 euro za porcję).


Dwóch rzeczy na Expo nie sposób uniknąć - upałów i kolejek. Ogonek chętnych wyznacza szlak najciekawszych pawilonów. Tłumów nie ma w strefie Białorusi. Pawilon przypomina porośnięty mchem domek hobbita z trylogii Tolkiena. Przed wejściem stoi traktor, w środku sprzedaje się głównie cepelię (np. matrioszki za 15 euro).

Jednym z hitów Expo jest pawilon Brazylii, przed którym od rana do wieczora ustawiają się kolejki. Każdy chce przejść po gigantycznej siatce zawieszonej na wysokości pierwszego piętra.

Za 39 euro (koszt jednodniowego biletu podstawowego) można spędzić dzień głównie w ogonku chętnych do wejścia, pawilonów, restauracji...

Zmysłowa wystawa


Expo to demonstracja narodowych możliwości. Pawilon musi być architektoniczną perełką, budzącą podziw, jak np. ażurowa konstrukcja na stoisku Włochów (pochłaniająca podobno smog), musi też działać na zmysły - pachnieć i smakować. W pawilonie Stanów Zjednoczonych frontowa ściana jest jadalna. Porasta sałatą, kapustą, szpinakiem. Do francuskiego pawilonu prowadzą poletka upraw hydroponicznych, czyli bezglebowych, na bazie wody. Dojrzewające dorodne bakłażany, pomidory, zioła są na bieżąco wykorzystywane - trafiają na talerze klientów restauracji.

Zjednoczone Emiraty Arabskie fundują widzom seans filmowy w grafice 3D. W kinie opowiadają historię kraju, który udało się zbudować na pustyni i dla którego „woda cenniejsza jest niż ropa”. Kilkuletnia Arabka Sara przekonuje, że warto czerpać z doświadczeń ZEA. Jej trójwymiarowa postać jest tak realistyczna, że przez moment można uwierzyć, że naprzeciw naprawdę stoi mała dziewczynka.

Gdzie są jabłka?


Czwarty co do wielkości polski pawilon ze skrzynek po jabłkach intryguje swoją konstrukcją. Trudno mówić jednak o jakimś jednym wiodącym motywie i spójnym przekazie. Jabłek w pawilonie brakuje, nie bardzo wiadomo, skąd odwiedzający mają wiedzieć, o co chodzi z pustymi skrzynkami.

Odsłonięcie pięciometrowego portretu Kopernika z pierników

fot. Tymoteusz Tymiński

Odsłonięcie pięciometrowego portretu Kopernika z pierników


Do wnętrza prowadzą wysokie schody, na szczycie których jest baśniowy sad - prawdziwy zielony ogród z jabłoniami, kwiatami, ziołami. Doskonałe miejsce, w którym można by na chwilę odetchnąć od skwaru. Nieszczęśliwie jego ściany zabudowano lustrami. Powstała upalna szklarnia.

We wnętrzu gościom oferuje się polską wódkę, kabanosy (najchętniej kupowane w polskim sklepie) i dużą porcję narodowej martyrologii. W sali, w której miała być (odwołana w ostatniej chwili) ekspozycja „Ostatniej wieczerzy” gdańskiego plastyka prof. Macieja Świeszewskiego, wyświetlana jest „Animowana historia Polski”, Tomasza Bagińskiego. Hit, ale z Expo 2010 w Szanghaju. W niecałe 10 minut poznajemy trudną historię Polski - wojny, rozbiory, powstania, Holokaust.

Ekspozycję ratują cykliczne lokalne atrakcje regionów. Cały ostatni tydzień należał do województwa kujawsko-pomorskiego.

Włosi, Japończycy i Chińczycy, których w polskim pawilonie jest najwięcej, wykrawali, piekli, a potem zajadali się piernikami z Torunia, podziwiali trójwymiarowe panoramy bydgoskiej Wyspy Młyńskiej czy pomnika Mikołaja Kopernika, relaksowali przy minisolankach.

- Kibicujemy Robertowi Kubicy, pochodzi z Polski, chcemy więcej wiedzieć o jego ojczyźnie - Christine Gleizes, Francuzka, przyjechała na Expo z rodziną
i - jak zapewnia - polskiego pawilonu nie mogła pominąć.

- Kuwawsko-pomorskie, lubi tu bić! - włączała się do językowej zabawy przed polską strefą para delegatów z Zimbabwe, wyraźnie zaskoczona nietypowym sposobem przyciągnięcia gości.

- Robert Lełandoski! - odkrzykuje na zaproszenie polskich hostess grupka młodych Włochów.

Tłumów, jakie codziennie oblegają wejścia do pawilonów Brazylii czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w polskiej strefie nie ma. Kolejki chętnych ustawiają się, gdy serwuje się za darmo gęsinę, bo takie degustacje na Expo to raczej rzadkość.

Chętnych na polskie pierogi z ziemniakami (9 euro) albo żurek (6 euro) w polskiej restauracji nie ma zbyt wielu.

- Zaglądają najczęściej Włosi, którzy wcześniej mieli coś z Polską wspólnego. Jest to dla nich sentymentalny powrót do smaków, które kiedyś polubili - przyznaje Mariusz Włódyka z polskiej restauracji.

Wystawa za miliony


Obecność na największej wystawie światowej trudno przełożyć na konkretny zysk np. wzrost liczby turystów zagranicznych. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości i Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych, organizatorzy udziału Polski na Expo, bardzo liczą na nowe kontakty biznesowe polskich przedsiębiorców, czemu służą misje gospodarcze, towarzyszące Expo.

- Już sama obecność pokazuje, że Polska jest atrakcyjnym turystycznie i biznesowo kierunkiem - podkreśla Karolina Dresler, zastępca komisarza generalnego sekcji polskiej Expo przy PAIiIZ.

60 milionów złotych kosztuje udział Polski w Światowej Wystawie w Mediolanie. Do tego trzeba jeszcze doliczyć budżety regionów. Kujawsko-Pomorskie wydało na promocję 300 tys. złotych.

Expo okiem Jaonny Rejdych, przewodniczki po mediolanie:


Wielki powód do dumy i miejsce spotkań z przyjaciółmi

- Expo 2015 dla Włochów jest tym, czym było dla Polaków Euro 2012, czyli wielkim powodem do dumy. Przede wszystkim jednak ożywiło gospodarczo kraj. Po raz pierwszy od kryzysu finansowego Włosi zaczęli patrzeć optymistycznie w przyszłość. Znacznie wpłynęło też na rozwój samego Mediolanu - powstały na przykład nowe linie metra.

- W odczuciu Włochów Expo jest bardzo komercyjne, rozpoznaje się wszędzie duże marki np. Coca-Cola, Illy. Brakuje tzw. piccole produzioni artigianali, czyli małej produkcji rzemieślniczej, którą Włosi tak cenią.

- Mediolańczycy traktują Expo jako miejsce spotkań z przyjaciółmi, kupują bilet za 5 euro (wstęp na Expo po godz. 19.00) i zwiedzają pawilony, stołują się w narodowych restauracjach i rozmawiają do nocy o jedzeniu. Takie wycieczki miejscowi organizują nawet kilka razy w tygodniu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.