Dobiec, choćby sił już nie stało

Krzysztof Błażejewski 26 czerwca 2015

Wiadomo już, że doroczny XXXIII Maraton Toruński, mimo kłopotów, odbędzie się i w tym roku. To dobra wiadomość, bowiem tradycja zobowiązuje. To właśnie w naszym regionie zorganizowano pierwsze biegi maratońskie w Polsce.

Zdjęcie mdlejącego Pietro Dorando na mecie biegu maratońskiego igrzysk w Londynie w 1908 roku obiegło cały świat. Miało być przestrogą przed startem w maratonach

Fot.: archiwum

Dziś start w biegu maratońskim, rozgrywanym w różnych miastach naszego kraju przez prawie cały rok, niemal co tydzień, jest czymś normalnym nawet dla tysięcy Polaków, biegających w celach rekreacyjnych. Jednak jeszcze przed wiekiem praktycznie nikt nie organizował wyścigów na tak długich dystansach. Trasa licząca około 40 km uchodziła za niemożliwą do pokonania. Nieliczni śmiałkowie zgłaszali się do maratonów rozgrywanych na igrzyskach olimpijskich, co często skutkowało poważnymi komplikacjami zdrowotnymi. Biegi te kończyli nieliczni, a czasy zwycięzców oscylowały od 2,5 do 3 godzin.


O starcie w biegu maratońskim nawet nie pomyśleli pierwsi polscy biegacze, szykujący się do udziału w igrzyskach w Paryżu w 1924 roku. Stefan Szelestowski, Julian Łukaszewicz i Stanisław Ziffer wystartowali tam na dystansach 3 i 5 km.

Jednak już miesiąc przed igrzyskami odbył się w Polsce pierwszy w historii naszego kraju bieg maratoński, choć na dystansie tylko 37,5 km. Zorganizowano go w Toruniu 15 czerwca 1924 roku. W przeddzień olimpiady paryskiej inicjatywę podjęli działacze miejscowego „Sokoła” oraz związków piłki nożnej i lekkiej atletyki.

Dobre, bo pruskie


W biegu wzięło udział 10 zawodników. Startowali oni z Płutowa koło Chełmna. Najszybszy okazał się chor. Edward Kwitowski z 4. Pułku Artylerii Przeciwlotniczej w Inowrocławiu, wyprzedzając swojego krajana, kaprala Józefa Billa z tej samej jednostki.

To obrazek dziś już raczej niespotykany. Przed laty, gdy nie było tak doskonałego i dopasowanego do trudów biegania obuwia jak dziś, miski z wodą, oczekujące na maratończyków na linii mety, przynosiły natychmiastową ulgę

fot. Andrzej Kamiński

To obrazek dziś już raczej niespotykany. Przed laty, gdy nie było tak doskonałego i dopasowanego do trudów biegania obuwia jak dziś, miski z wodą, oczekujące na maratończyków na linii mety, przynosiły natychmiastową ulgę


Drugi bieg maratoński w naszym kraju odbył się już po igrzyskach, jesienią 1924 w Warszawie z inicjatywy Stefana Szelestowskiego, szwoleżera z reprezentacyjnego szwadronu prezydenta RP. W Dniu Zadusznym ośmiu biegaczy, rywalizujących o tytuł mistrza kraju, wyruszyło ze stolicy do Rembertowa. Pierwszy na mecie był Szelestowski, ale trzecie miejsce zajął... kapral Bill z Inowrocławia, któremu starty w maratonach najwyraźniej przypadły do gustu.

Biegacze narzekali jedynie na jakość trasy. Dlatego w kolejnym roku wybór miejsca biegu o mistrzostwo Polski padł na... Bydgoszcz, za którą przemawiała trasa biegnąca „dobrymi pruskimi szosami”.

W przeddzień zawodów (w sobotę, 17 października 1925 roku) na boisku szkoły oficerskiej (dziś Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych przy ul. Gdańskiej) biegaczy poddano wnikliwym badaniom lekarskim. W niedzielę w samo południe 16 maratończyków ruszyło ze wzgórza za Myślęcinkiem na trasę prowadzącą szosą gdańską, by po 20 km zawrócić. Wyścig kończył się na boisku szkoły oficerskiej. Każdemu z biegaczy towarzyszyło przez całą drogę dwóch cyklistów, za zawodnikami jechało auto, stanowiska sędziowskie porozstawiane były co 5 km.

Bieg zakończył się skandalem. Pod nieobecność Szelestowskiego triumfował Ślązak Józef Kaczmarczyk. Już po wręczeniu nagród sędziowie dopatrzyli się jednak, że klub Kaczmarczyka, Diana Katowice, nie uiścił na czas składek związkowych. Podobnie było w przypadku drugiego i trzeciego na mecie biegacza. Ostatecznie zwycięzcą ogłoszono Maksymiliana Orczykowskiego z bydgoskiego Sokoła, który dotarł do mety pół godziny za Kaczmarczykiem.

Uczcić 750-lecie


Do wybuchu II wojny światowej jeszcze dwukrotnie zorganizowano mistrzowskie biegi maratońskie w Bydgoszczy na tej samej trasie. W 1928 roku pierwszy na mecie był Franciszek Buczyński z Warszawianki, a w 1931 roku - Stefan Bartkowiak z Sokoła Poznań. Potem biegacze przenieśli się na „lepsze szosy”, które w międzyczasie zbudowano w centrum kraju.

Po II wojnie biegi maratońskie odbywały się w naszym regionie tylko przy okazji lekkoatletycznych mistrzostw Polski, organizowanych na stadionie bydgoskiego Zawiszy. Tak było w latach 1958 i 1963. Potem monopol na organizowanie tych biegów przejęło lubuskie Dębno. W 1979 roku, kiedy bieganie na dystansie 42 km 195 metrów stało się na świecie modne i popularne, pierwszy cykliczny taki bieg zorganizowano w Warszawie. A w 1983 roku...

- Władze miasta zastanawiały się, jak uczcić jubileusz 750-lecia Torunia - wspomina Ryszard Kowalski, prezes Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej. - Ponieważ bieganie stawało się modne, podsunąłem pomysł zorganizowania biegu maratońskiego wspólnie z Chełmnem, które też obchodziło podobną rocznicę. I chwyciło.

Pierwszy Maraton Toruński odbył się z wielką pompą 11 czerwca 1983 roku na trasie z Chełmna (start na rynku) do Torunia z metą na Stadionie Miejskim. Wystartowało 157 uczestniczek i uczestników, zaś zwycięzcą został Ryszard Dryps, górnik z Czeladzi.

Chełmno mówi pas


Od tamtej pory aż do 2006 roku biegi organizował toruński TKKF. Odbywały się one przeważnie na starej trasie z Chełmna do Torunia, choć bywały też i maratony organizowane w przeciwną stronę. Te były jednak odbierane na ogół niechętnie przez biegaczy, bowiem na ostatnich kilometrach trasa do Chełmna prowadzi pod górę.

Z czasem rósł prestiż maratonu, brało w nim udział coraz więcej osób. W 1985 roku pojawili się pierwsi biegacze z zagranicy, potem przybywało stałych uczestników, głównie amatorów, którzy za punkt honoru stawiali sobie coroczne przebiegnięcie królewskiego dystansu. W stawce biegaczy znajdowali się politycy, dziennikarze, znani torunianie... Dochodziły odrębne kategorie - weteranów, niepełnosprawnych, minimaratony dla dzieci. Ponieważ biegi organizowano początkowo przeważnie w środku lata - w lipcu - najczęstszą przeszkodą dla biegaczy stawały się upały. W połowie lat 90. bieg przesunięto na koniec maja.

Na liście zwycięzców toruńskiego maratonu są także głośne nazwiska, jak Ryszarda Marczaka z bydgoskiego Zawiszy (jeden z najlepszych polskich maratończyków w historii, zwycięzca III maratonu) czy supermaratończyka Piotra Sękowskiego (trzy triumfy w latach 1999-2003).

Wyjątkowy był maraton organizowany 1 maja 1994 roku. Stał się on bowiem jednocześnie wyścigiem o mistrzostwo Polski, jedynym w historii Torunia. Na starcie stanęło aż 309 uczestników, a najlepszym okazał się Janusz Wójcik z Rabki, który ustanowił rekord trasy z Chełmna do Torunia
- 2:13,55.

Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku władze Chełmna zrezygnowały ze współfinansowania imprezy. Biegi organizowano odtąd na różnych trasach w Toruniu, jak i w jego okolicach.

Maraton musi się odbyć!


W 2006 roku z rąk działaczy TKKF organizację maratonu przejęło Stowarzyszenie „Maraton Toruński”, którego udziałowcami zostali miasto Toruń oraz urzędy gminne w Łubiance i Łysomicach, przez których tereny prowadziły trasy biegów.

Wiosną tego roku na stronie internetowej stowarzyszenia ukazała się informacja, że kolejny - XXXIII maraton toruński nie odbędzie się z powodu braku funduszy na organizację. Od razu zareagował na to współtwórca idei rozgrywania tej imprezy, Ryszard Kowalski.

- XXXIII maraton odbędzie się na pewno - zaręcza Ryszard Kowalski. - Zorganizuje go, tak jak dawniej, TKKF w terminie 24 października tego roku.

Warto wiedzieć


„Maraton Metropolii” okazał się niewypałem

- W Bydgoszczy także w ostatnich latach rozgrywano biegi maratońskie, jednak nie odbywały się one cyklicznie.

- W 2007 r. zainaugurowano bieganie trasą prowadzącą nad bydgoskim Starym Kanałem, powstał wówczas tzw. dwumaraton bydgoski, rozgrywany głównie zimą w postaci dwóch następujących po sobie biegów (sobota i niedziela).

- W 2009 r. nastąpił „ożenek” ambicji bydgoskich i toruńskiego doświadczenia. Przez trzy kolejne lata tradycyjny maraton toruński odbywał się na trasie z Bydgoszczy do Torunia jako „Maraton Metropolii”. W 2012 r. zaniechano jego organizacji.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.