Polacy, musicie uwierzyć w siebie!

Piotr Schutta 26 czerwca 2015

Rozmowa z JENSEM MORCHEM, duńskim pisarzem i dziennikarzem, założycielem poświęconego Polsce portalu Polennu.dk, człowiekiem od 13 lat zaangażowanym w budowanie relacji polsko-duńskich.

Fot.: Piotr Schutta


Jak to się stało, że duński pisarz, którego nic wcześniej nie łączyło z Polską, nagle został ambasadorem polskości w swoim kraju?
Kiedy za młodu pracowałem dla przemysłu energetycznego, poznałem kraje Europy Środkowo-Wschodniej, ale nie Polskę. Półtora roku spędziłem na przykład na Łotwie. Wiedząc jednak o mojej wchodnioeuropejskiej orientacji rząd duński zaproponował mi w 2002 roku, bym nawiązał współpracę z polską ambasadą w Kopenhadze. Wasz kraj przygotowywał się akurat do wejścia w struktury Unii Europejskiej. Miałem pełnić rolę kogoś w rodzaju doradcy od spraw unijnych, ale też człowieka, który zgłębi różnice kulturowe i mentalne między naszymi narodami. Poznałem wówczas wielu pomocnych, interesujących, inteligentnych i zabawnych Polaków, którzy sprawili, że zacząłem bliżej interesować się różnymi aspektami polskości. Wcześniej faktycznie był to dla mnie kraj odległy i prawie nieznany. Już w czasie pierwszych wizyt w Polsce uświadomiłem sobie, jak wiele kłamstw na temat Polaków i historii Polski rozpowszechnianych jest w Europie.

Często podróżuje Pan do Polski. Co najbardziej uderza cudzoziemca, który zaczyna bliżej poznawać nasz kraj?
Na każdym polu widać u was rozwój. Wykonaliście ogromny skok do przodu. To zresztą zasługa waszej mentalności. Jesteście narodem, który nigdy się nie poddaje, wie czego chce i robi to. Powinniście jednak być bardziej dumni z siebie i ze swojego kraju. Tego chyba wam brakuje. W Danii za to można zauważyć swego rodzaju stagnację, łatwe godzenie się z tym, co jest. Myślę sobie, że gdyby połączyć cechy typowego Polaka z mentalnością Duńczyka, powstałby najlepszy człowiek na świecie.

Jest coś, czego moglibyśmy się od was uczyć?
Może tego, jak być bardziej szczęśliwym i zadowolonym z siebie. Człowiek, który nie kocha siebie, nie potrafi pokochać innych.

Łatwo mówić to komuś, kto żyje w kraju socjalnym, w którym nawet przestrzeń w parku jest zaprojektowana tak, by człowiekowi było przyjemnie. U nas za to są unijne pieniądze na inwestycje, ale budujemy mosty bez chodników i parki o chodnikach tak wąskich, że nie da się swobodnie spacerować.
Wy macie niepodległość dopiero od 26 lat, my od setek lat. To nie jest problem, że wy nie macie czegoś, co my mamy. Waszą przewagą jest to, że możecie wszystko zbudować od zera tak, jak wam się podoba. W Danii jest inaczej. Staliśmy się konserwatywni i niechętni do wprowadzania jakichkolwiek zmian. W Polsce nie ma takich ograniczeń i to jest wasz ogromny kapitał.

Na łamach portalu Polennu.dk opowiada Pan Duńczykom o Polsce. Po co?
Choćby po to, żebyśmy zobaczyli, jak wiele możemy się od was nauczyć. Jesteście ludźmi o niesamowitym bogactwie wewnętrznym.

To miłe, ale brzmi jak frazes. O każdej nacji można tak powiedzieć.
Nieprawda. Wy, Polacy, często tak mówicie. Nie doceniacie własnych zalet. Często moi rodacy mi zarzucają, że jestem za bardzo za Polską i Polakami, że przesadzam z tą miłością. Ale ja będę was bronił nawet przed wami samymi, kiedy narzekacie na swój kraj i waszych bohaterów. Często największymi moimi przeciwnikami w budowaniu pozytywnego wizerunku Polski są Polacy pracujący w Danii, którzy wyemigrowali z powodu niskich zarobków i trudnej sytuacji materialnej. Pamiętam jak w Gdańsku wiózł mnie kiedyś taksówkarz, z którym wdałem się w rozmowę o Lechu Wałęsie. Zaczął strasznie narzekać na Polskę. To było nie do zniesienia. W pewnym momencie poprosiłem go, żeby mnie z powrotem odwiózł na lotnisko, skoro Polska jest tak potwornym krajem, a jego mieszkańcy okropnymi ludźmi. Musicie naprawdę bardziej uwierzyć w swoją siłę i swoje dobre strony.

Czym jest Polennu.dk?
Niezależną gazetą internetową, tworzoną przez grono około trzydziestu ludzi - Duńczyków i Polaków, reprezentujących różne zawody i rozmaite środowiska. Niedawno otworzyliśmy nową witrynę, poświęconą wyłącznie Gdańskowi.

Czy portal to dochodowa inwestycja?
Na pewno długofalowa. Wierzę, że ma przyszłość. W tej chwili jednak nie zarabiamy, tylko dokładamy masę pieniędzy, ale to nie problem. Zresztą nasz portal powstał nie dla zysku. Nie jesteśmy gazetą komercyjną całkowicie uzależnioną od pieniędzy z reklam i tekstów sponsorowanych. Oczywiście, pozyskujemy reklamy, mamy z tego jakiś przychód, ale nie to jest najważniejsze. Poza tym redaktorem naczelnym portalu jest człowiek, który nie zrezygnuje z dziennikarstwa w pełni niezależnego. Od początku nie chodzi tu o pieniądze, lecz o stworzenie dobrego gruntu dla relacji między dwoma narodami. Sam pracuję dla różnych firm, choćby dla Legolandu i mam dochody z różnych źródeł. Niedawno pojawiła się też realna szansa na trzyletnią dotację rządu duńskiego. Doceniono to, że od ośmiu lat dostarczamy Duńczykom rzetelne informacje o Polsce. Większym problemem niż pieniądze byli dla nas hakerzy z Rosji, którzy zaatakowali nasze serwery. Dziś, na szczęście, jesteśmy lepiej chronieni niż państwowa telewizja.

O czym piszecie?
Dostarczamy newsy z każdej dziedziny życia: polityki, ekonomii, kultury, sportu. Piszemy o poważnych sprawach i o ciekawostkach. Tak naprawdę jesteśmy ważnym źródłem wiedzy o Polsce dla wszystkich duńskich mediów. Często nasze teksty są przedrukowywane.

To duża odpowiedzialność.
Tak, jesteśmy z tego dumni. Ale nie o to chodzi. Bo z drugiej strony to smutne, że większość kontaktów na linii Polska - Dania przechodzi przez naszą redakcję, a konkretnie przeze mnie. To miłe być pośrednikiem między dwoma krajami, ale to również dowód na to, że w tej komunikacji między naszymi państwami jest jakiś problem. Było to dobrze widać przy okazji Euro 2012 w Polsce. Normalnie, kiedy duńska federacja piłki nożnej chce coś załatwić w Berlinie, Paryżu, Londynie czy gdzie indziej, ktoś od nich wykonuje jeden telefon i to wystarczy. Niestety, w Polsce to nie działało. Wtedy angażowano mnie i wiele spraw udawało się załatwić. Byłem skuteczny, bo szanuję Polaków i rozumiem waszą mentalność.

Teczka osobowa


Człowiek orkiestra


- Jens Morch urodził się i wychował w Aarhus na Jutlandii. W 1980 roku znalazł się w gronie założycieli gazety „Demokraten Weekend .

- W młodości działał w młodzieżowym ruchu socjaldemokratycznym DSU. Na początku lat 90. zainicjował kilka kampanii poświęconych ochronie środowiska.

- Był dyrektorem Centrum Kultury w Halmtorvet w Kopenhadze i współtwórcą kina dyskusyjnego „Poniedziałkowe dokumenty”.

- Wraz z Radosławem Krajewiczem napisał książkę „Balladen i Gdansk” o Solidarności i Lechu Wałęsie. Jest także autorem książek o misji w Iraku.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.