Kontenery śmierdzące groszem

Piotr Schutta 26 czerwca 2015

Są jak szarańcza. Masowo obsiadają ulice naszych miast. Często brzydko pachną i zamieniają się w dzikie wysypiska śmieci. Potem nagle znikają i pojawiają się bez zapowiedzi w innym miejscu. Kontenery na używaną odzież. Biznes, który stał się plagą.

Tego kontenera już nie ma. Okoliczni mieszkańcy odetchnęli z ulgą. Przykre jest to, że problem zniknął dopiero po interwencji naszej gazety. Wcześniejsze sygnały, wysyłane przez obywateli do ratusza i straży miejskiej, przynosiły tylko chwilowy efekt

Fot.: Piotr Schutta

Obskurne, blaszane pudła wpisały się w krajobraz polskich osiedli i trudno je stamtąd usunąć. Przeważnie w kolorze kremowym, oklejone emblematami rozmaitych fundacji, kontenery na odzież używaną kojarzą nam się z niesieniem pomocy dla najuboższych. Niekoniecznie trafnie.


Wrzucając do pojemnika reklamówki ze starą garderobą, schodzone buty czy zabawki, myślimy zwykle, że „wspomagamy osoby potrzebujące” - jak sugerują napisy na puszkach. Nie mamy przeważnie pojęcia, że oddane przez nas rzeczy trafiają do sortowni, potem do sieci hurtowni i wreszcie do ciuchlandów, gdzie są zamieniane na czysty zysk.

Przytuleni do fundacji


Może się zdarzyć, że spodnie, które wrzucimy do kontenera w Bydgoszczy czy Toruniu, zawisną na wieszaku lumpeksu w Krakowie. Albo odwrotnie. Mogą też pojechać do któregoś z biednych krajów azjatyckich lub do Afryki. Jeśli będą bardzo zniszczone, też da się z nich wycisnąć pieniądz, zostaną bowiem przerobione na tak zwane czyściwo i trafią do którejś z fabryk.

Pojemniki na używaną odzież, które oplotły siecią ulice polskich miast i miasteczek, to biznes jak każdy inny, tyle że dla podreperowania wizerunku i lepszej skuteczności działań, przytulony do organizacji pożytku publicznego. Gdyńska firma Tesso okleja swoje kontenery emblematami Caritasu i Fundacji Dar, w zamian przekazując im część odzieży albo pieniądze. Tak przynajmniej wynika z deklaracji na stronie internetowej. Czytamy tam również, że spółka z Wybrzeża zatrudnia 800 osób, ma własny kompleks sortowni i sześć potężnych hurtowni, rozlokowanych w czterech miastach, m.in. w Toruniu. Caritas - co potwierdzono w gdańskim oddziale organizacji, pieniądze z Tesso inwestuje w stołówkę dla bezdomnych. Czasem zgłasza również zapotrzebowanie na konkretną odzież dla swoich podopiecznych i ją otrzymuje.

Najbardziej znana w branży, największa w Polsce, spółka Wtórpol ze Skarżyska Kamiennej przed laty współpracowała z Polskim Czerwonym Krzyżem, a od trzech lat firmuje swój biznes poprzez logo własnej fundacji Eco Textil.

- Firma płaciła nam za posługiwanie się logo PCK. Nie mogę zdradzić kwoty. Tajemnica handlowa. Nasza współpraca trwała około dwóch lat od 2006 do 2008 roku. Pzerwaliśmy ją, ponieważ nie mieliśmy żadnego wpływu na lokalizację kontenerów oraz ich opróżnianie. Za rzadko wybierano z nich odzież, poza tym było ich za mało - mówi Andrzej Antoń z PCK, nie ukrywając, że odzież zbierana w imieniu PCK do kontenerów Wtórpolu nigdy nie była kierowana do potrzebujących - Od początku do końca był to handel odzieżą. My tylko otrzmywaliśmy określoną kwotę pieniędzy i przeznaczaliśmy ją na nasze akcje.

Tak jest zresztą i dzisiaj. Tyle że PCK zbiera teraz do własnych kontenerów. Na stronie PCK widnieją szczegółowe informacje na temat zbiórki odzieży do pojemników, wraz z ich dokładną lokalizacją. To ewenement. Żaden inny podmiot w Polsce, parający się kontenerowym biznesem, nie ujawnia usytuowania swoich pojemników. Według informacji PCK, w całym kraju znajdziemy w tej chwili ok. 2 tysięcy kontenerów z czerwonym krzyżem, w tym dokładnie 100 rozmieszczonych w naszym regionie.

Na witrynie internetowej spółki Wtórpol podaje się, że w jej sortowni przerabianych jest rocznie 50 tysięcy ton odzieży, zwożonej z 54 tysięcy pojemników, rozmieszczonych na terenie Polski, Słowacji, Czech i Węgier. Kontenery wydzierżawiane są lokalnym najemcom, którzy działają w imieniu Wtórpolu jako firmy partnerskie. Najlepsze sztuki odzieży trafiają do sieci 90 firmowych lumpeksów Wtórpolu, pozostała część jest eksportowana do Afryki, Azji i Europy Środkowo-Wschodniej.

Wielu szczęścia próbuje


Oprócz wyżej wymienionych, szczęścia w ciuchowym biznesie próbuje wiele mniejszych spółek. Na naszym terenie przewija się jeszcze m.in. Eko Text z podbydgoskiego Lisiego Ogona oraz Proximo z Turzna i Marko z Miedzianej Góry. Dwie ostatnie podejmowały rozmowy w Toruniu.

- Do nas też pukają, ale odmawiamy. Po złych doświadczeniach z Wtórpolem. Pozbyliśmy się problemu trzy lata temu. Obecnie nie mamy na terenie spółdzielni żadnych kontenerów na odzież używaną i chyba mieć nie będziemy. Nawet PCK ostatnio próbowało z nami rozmawiać, ale konsekwentnie odmawiamy wszystkim - zapewnia Halina Kowalska, rzeczniczka Spółdzielni Mieszkaniowej „Rubinkowo” w Toruniu. Powód odmowy jest prosty - jak tłumaczą w spółdzielni Rubinkowo - bałagan, śmieci wokół pojemnika, nieregularne opróżnianie zawartości.

- U nas było tak, że Wtórpol przestał płacić, potem wypowiedział nam umowę, ale pojemniki dalej stały. Pisaliśmy do nich, ale nie było odzewu. Podjęliśmy więc współpracę z Tesso, które jakoś załatwiło usunięcie kontenerów konkurencji. Jeśli gdzieś jeszcze jakieś stoją, to nielegalnie - zaznacza Robert Małkiewicz, wiceprezes zarządu Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Jedność” w Bydgoszczy.

Stoją. Nasz reporter nie tylko znalazł pojemnik Wtórpolu na terenie spółdzielni, ale też sporo kontenerów nieoznakowanych, ulokowanych w różnych punktach miasta, na terenie komunalnym i na prywatnej ziemi. Na niektórych nie było nawet numerów telefonów kontaktowych. Nie wiadomo, do kogo należą.

To niejedyny problem.Jak się okazuje, nieciekawą praktyką Wtórpolu, na którą skarżą się samorządy wielu polskich miast, jest rozstawianie kontenerów bez żadnych umów i wcześniejszych uzgodnień. Tak jest również w Bydgoszczy. - Problem ciągnie się od ładnych paru lat. Po interwencjach mieszkańców, którzy zgłaszali to na spotkaniach z prezydentem miasta pod koniec 2013 roku, zrobiliśmy szczegółowy spis pojemników Wtórpolu - mówi Arkadiusz Bereszyński, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Bydgoszczy.

Dobrze policzyli


Bydgoszcz jest prawdopodobnie jedynym jak dotąd miastem w Polsce, w którym bardzo dokładnie policzono kontenery Wtórpolu. Spis pojemników, ustawionych zarówno na gruntach miejskich, jak i prywatnych, przeprowadzono na początku 2014 r. Strażnicy miejscy, którym zlecono to zadanie, doliczyli się wówczas 195 kontenerów, zlokalizowanych na terenach miasta i 232 na gruntach prywatnych - przeważnie spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych.

Okazało się m.in., że spółka ze Skarżyska Kamiennej, a raczej jej lokalni partnerzy, nie mają z bydgoskim urzędem miasta żadnej umowy. Straż miejska już w 2012 roku sugerowała urzędnikom ratusza podjęcie radykalnych działań w oparciu o Kodeks cywilny, czyli usunięcie pudeł na koszt Wtórpolu. Takich działań jednak nie podjęto. Wybrano drogę polubowną.

- Firma chciała w pewnym momencie zawrzeć z miastem umowę, ale otrzymała odmowę. Zażądaliśmy usunięcia kontenerów, ponieważ psują wizerunek miasta. Dwa tygodnie temu wpłynęło do nas pismo, z którego wynika, że Wtórpol usuwa swoje pojemniki z naszych gruntów. Zobaczymy. Musimy to sprawdzić - mówi Beata Cybulska-Kulawik, wicedyrektor Wydziału Mienia i Geodezji UM w Bydgoszczy.

Mimo prób, nie udało nam się dodzwonić do przedstawicieli Wtórpolu i Tesso. Telefony milczały.

- Mamy ten sam problem. Był okres, kiedy udawało nam się do nich dodzwonić. Wtedy szybko reagowali i sprzątali teren wokół kontenera. Od dawna jednak kontakt jest utrudniony - słyszymy w Straży Miejskiej.

Fakty


Konkurencja nie przebiera w środkach

- Stary kontener na odzież używaną można kupić w Niemczech za 50 euro. Nowy kosztuje ok. 1500 zł.

- W Polsce przybywa firm działających w branży „ciuchowej” i rośnie konkurencja. Zdarzają się kradzieże kontenerów, podrzucanie śmieci, niszczenie pojemników.

- Coraz więcej miast nie zgadza sie na ustawianie pojemników zewnętrznych firm. Być może wzorem Niemiec lokalne samorządy w Polsce zaczną organizować zbiórki odzieży do własnych kontenerów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 15-06-2017 08:55

    Brak ocen 0 0

    - Henryk Perdjon: W chwili obecnej PCK ponownie sprzedało swoje logo firmie wtórpol ze skarżyska , Jest to jeden wielki blef. Osoba z mojej rodziny tam pracowala na wysokim stanowisku i opowiedziala mi jak to wszystko działa i jakie pieniądze wchodzą tam w grę . Powiem tylko że to są potężne pieniądze , a biedni to mogą dostać ale kopa od PCK i od Właściciela Wtórpolu. Lepiej przekazać rzeczy sprawdzonej fundacji , zamiast dorabiać milionerów

    Odpowiedz

  2. 04-03-2016 22:40

    Oceniono 1 raz 1 0

    - pracownik: Wtórpol nie powinien dostać nawet dziurawej skarpety do tych pojemników wielka banda oszustów i naciagaczy chcą zbierać darmo odzież i sprzedawać za duże pięniadze a może ludzią godziwie by zaczeli płacić i zaczeli traktować jak ludzi.To że dadzą jakieś groszę na PCK a sami zarobia miliony banda złodzieii

    Odpowiedz

  3. 18-02-2016 15:42

    Brak ocen 0 0

    - Zbieracz: W Bydgoszczy samej Bydgoszczy czyli w mieście jest około 400 do 600szt pojemników wtórpol mogę podać adresy z lokalizacją a zacznijmy od tego że pojemniki z logiem PCK to i tak pojemniki wtórpol tylko pod logiem PCK bo za to im płacą te grosze czyli ci strażnicy coś słabo liczyli no ale jak to że strażą miejską pewnie się nie chciało albo liczyli tylko na ulicach w okolicy swojego domu :)

    Odpowiedz

  4. 18-02-2016 14:43

    Oceniono 2 razy 2 0

    - PAN kuj-pomorskiego Ł.Dob: Wtórpol płaci 0,5 grosza za kilogram dla PCK czyli za tonę jakieś 500 zł a z kuj-pomorskiego miesięcznie jedzie około 320 ton używanej odzieży to daje ładny wynik panie Andrzej Antoń w dodatku zrobili sobie z PCK własnych ludzi to ludzie z PCK pracują dla wtórpol za dość dobre pieniądze około 15 tyś miesięcznie a syf jest dlatego bo ludzie z biura wtórpol kierują ludźmi zbierającymi towar tak zwanymi firmami jednoosobowym które pracują dzień i noc ale mają narzucane takie tempo i pomysły że się nie wyrabiają gorzej jak w niemieckich kołchozach strasząc rozwiązaniem umowy gdzie się da wstawić pojemnik PCK to stawiają jeśli nie to stawiają nie oznakowany bo i tak firma za to nie odpowiada ma umyte ręce bo wszystko spływa na ludzi zbierających czyli na dzierżawców wtórpol każe ludzie muszą a jak co do czego oni nic nie wiedzą miasto Poznań okazało wtórpolowi zabrać wszystkie pojemniki i zabrali ale to nie koniec wtórpol nakazał od malować pojemniki i rozstawiać spowrotem tylko niby już nie ich w dodatku dzierżawcy mają jeździć innymi samochodami aby nikt się nie skapnoł że to dalej wtórpol tam nie ma zasad są tylko pieniądze i pomysły chorej załogi wtórpol PAN Leszek wojteczek nie ma najmniejszego szacunku dla ludzi traktuje ich jak śmieci te które zbiera i tego też ma przestrzegać biuro i tak zwane dyspozytorni wtórpol twierdzą że pojemników w Polsce jest jakieś 30 40 tyś a wystarczy zobaczyć na numery pojemników które zaczynają się nawet na 69000 czyli 2 razy tyle masakra jakąś wtórpol dobrze się zabezpieczył bo robią to pod wykonawcy a jak co do wtórpol to niby nic nie wiedzą ale to oni nakazują tym ludziom to robić strasząc rozwiązaniem umowy sporo tego można by książki pisać o machlojkach wtórpol no ale zrobili już na tym ponad 320 milionów pewnie to tylko część tego co udokumentowane

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 18-02-2016 14:11

      Oceniono 1 raz 1 0

      - Lol: Wtórpol

      Odpowiedz